Koniec januszowania na Temu i Aliexpress. Podziękuj Unii

To koniec tanich zakupów na Temu, Shein i Aliexpress? Chociaż to daleko idące wnioski, jedno jest pewne - będzie drożej. Stoi za tym Unia Europejska.

Damian Jaroszewski (NeR1o)
7
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Telepolis.pl
Koniec januszowania na Temu i Aliexpress. Podziękuj Unii

Chociaż zakupy na chińskich platformach e-commerce są korzystne z perspektywy samych konsumentów, bo przecież są znacznie tańsze, to zupełnie inne spojrzenie mają na to politycy i Unia Europejska. Dlatego też już za chwilę za każdy produkt zapłacimy więcej. Nie dziwię się, że użytkownicy są oburzeni, ale wystarczy spojrzeć na szerszy obraz, aby mieć na to trochę inną perspektywę.

Dalsza część tekstu pod wideo

Droższe zakupy na Temu i Aliexpress

W lutym Rada Unii Europejskiej ostatecznie zatwierdziła nowe przepisy, które wprowadzają dodatkową opłatę od małych przesyłek z Chin o wartości poniżej 150 euro. Do tej pory nie były one obłożone cłem. Dopiero przekroczenie tej kwoty oznaczało konieczność zapłacenia dodatkowego podatku. Od 1 lipca to się zmieni i urzędy celne doliczą dodatkowe 3 euro.

Od czego będzie naliczana kwota? Wbrew wcześniejszym domysłom nie od samej paczki. Wiele osób sugerowało, że będzie to stanowiło furtkę do ewentualnych obejść systemu. Temu, Aliexpress czy Shein mogłyby kilka zamówionych przedmiotów pakować do jednej przesyłki, przez co opłata byłaby naliczana tylko raz.

Koniec januszowania na Temu i Aliexpress. Podziękuj Unii

Tak jednak nie będzie. Europejscy urzędnicy przewidzieli taką ewentualność. Dlatego opłata będzie naliczana w zależności od zawartości przesyłki. Jeśli w paczce znajdą się 3 różne przedmioty, to 3 euro zostanie doliczone do każdego z nich. Jeśli dwa będą z tej samej kategorii, a jeden z innej, to opłata wyniesie 6 euro (2 razy po 3 euro). Jako przykład podano 1 bluzę z jedwabiu i 2 z wełny.

Docelowo opłata ma być pobierana do 1 lipca 2028 roku, czyli do czasu uruchomienia unijnego centrum danych celnych. Wtedy też kwota w wysokości 3 euro ma zostać zastąpiona taryfami celnymi. Jednak przepisy przewidują możliwość przedłużenia tego okresu.

Czemu zakupy z Chin to problem?

Pod naszym tekstem na temat zmian wprowadzonych przez Unię Europejską pojawiło się całe mnóstwo komentarzy z oburzeniem.

Unia dojeżdża obywateli UE.

Problemem nie są chińskie produkty, problemem są kuriozalne i wykańczające unijne przepisy który mają na celu zdarcie z człowieka ostatni pieniądz...

Mam dość tej uni, wszystko podatkuja zakazują, jeszcze trochę będziesz chodził do kibla jak Unia powie

to tylko kilka komentarzy.

Czy to może dziwić? Jeśli spojrzymy na temat krótkowzrocznie, tylko z perspektywy własnych portfeli i wygody, to nie. Wtedy oburzenie nie dziwi. Decyzja Unii Europejskiej oznacza, że za zakupy z Temu, Aliexpress i Shein zapłacimy więcej, bo nie ma wątpliwości, że opłata zostanie przerzucona na konsumentów. Jednak co z szerszą perspektywą? O to zapytałem między innymi Izbę Gospodarki Elektronicznej, która od dawna była zwolennikiem dodatkowych regulacji.

Izba Gospodarki Elektronicznej z uznaniem przyjmuje decyzję Rady UE jako ważny krok w dobrym kierunku, natomiast 3 euro nie jest rozwiązaniem problemu. To sygnał, że Europa w końcu zaczyna działać [...] Nadzieje w obszarze ceł daje wejście w życie pełnej nowej architektury celnej UE wraz z uruchomieniem EU Customs Data Hub i całkowitym zniesieniem zwolnienia „de minimis”. Do tego czasu 3 euro to ważny, ale niewystarczający krok.

mówi w rozmowie z Telepolis mec. Bartosz Skowroński, Pełnomocnik e-Izby ds. Takiego Samego Startu.

Mecenas Bartosz Skowroński, Pełnomocnik e-Izby ds. Takiego Samego Startu, wskazuje na kilka problemów z chińskimi platformami zakupowymi. Przede wszystkim chodzi o nierówne zasady gry. Chińskie platformy od lat korzystały ze zwolnienia celnego dla paczek do 150 euro. Jednocześnie polskie firmy e-commerce ponoszą pełne koszty regulacyjne: RODO, Dyrektywa Omnibus, DSA, DMA, GPSR, DAC-7 – każda z nich to dodatkowe koszty finansowe i organizacyjne.

Koniec januszowania na Temu i Aliexpress. Podziękuj Unii

Problemem jest też jakość produktów oferowanych na chińskich platformach sprzedażowych. Wiele z nich nie spełnia unijnych norm bezpieczeństwa i stanowią realne zagrożenie dla użytkowników i ochrony środowiska. Wielokrotnie pisaliśmy o licznych raportach na ten temat. Można wręcz powiedzieć, że chociaż płacimy mniej portfelem, to jednocześnie ryzykujemy swoim zdrowiem. Nawet UOKiK ukarał niedawno Temu za niedozwolone praktyki.

Kolejna kwestia to wpływ na gospodarkę. Nie od dzisiaj wiadomo, że handel elektroniczny jest jednym ze strategicznych narzędzi chińskiej ekspansji. Rząd aktywnie wspiera sprzedawców poprzez liczne dotacje, niższe koszty wysyłki, dając im w ten sposób realną przewagę w walce z europejską konkurencją. 

Każde zamówienie złożone na chińskiej platformie zamiast u polskiego sprzedawcy to realna strata dla polskiej gospodarki. Szacunki z raportu KPMG są jednoznaczne: w ciągu 12 miesięcy polski sektor e-commerce mógł stracić od 6,5 do 8,8 miliarda złotych sprzedaży, a niezrealizowana wartość dodana brutto dla polskiej gospodarki wynosi szacunkowo od 1,0 do 1,4 miliarda złotych rocznie. To miejsca pracy, podatki, wynagrodzenia — które mogłyby zasilać polską gospodarkę.

dodaje Pełnomocnik e-Izby ds. Takiego Samego Startu.

Polska Izba Gospodarki zwraca uwagę też na inne kwestie, w tym wpływ na środowisko, rezygnację polskich konsumentów z części przysługujących im praw, gdyby zakupów dokonali gdzie indziej, a także wpływ na cały ekosystem.

Sprzedaż to nie tylko przychód sklepu. Za każdym polskim zamówieniem stoi łańcuch wartości: firmy logistyczne, marketingowe, IT, magazynowe, księgowe. Szacunki KPMG wskazują, że niezrealizowane przychody dostawców usług wspierających polski handel detaliczny wyniosły w skali roku od 1,2 do 1,7 miliarda złotych.

mówi mec. Skowroński.

Sami zaciskamy sobie pętlę na szyi

Dlatego oburzenie polskich konsumentów ostatecznie może dziwić. Swego czasu wiele mówiło się o wspieraniu polskich firm, kupowaniu naszych rodzimy produktów, aby wspierać producentów i gospodarkę. Jednocześnie masowo kupujemy na Temu, Shein i Aliexpress. Zadowalamy się tanimi cukierkami, nie widząc, jak na naszej szyi zaciska się chińska pętla.

Koniec januszowania na Temu i Aliexpress. Podziękuj Unii

Nie zrozumcie mnie źle. Nie ma nic złego w kupieniu czegoś na Temu, Aliexpress czy Shein. Jesteśmy tylko ludźmi. Jednak mówienie, że nowa opłata to dojeżdżanie obywateli jest krótkowzroczne. W szerszym obrazie jest wręcz odwrotnie. To dbanie o obywateli. Sytuację można porównać do uzależnienia Unii od rosyjskiego węgla i gazu. Teraz sami uzależniamy się od chińskich zakupów, topiąc własną gospodarkę.

Podobnego zdania jest Allegro, czyli największa platforma e-commerce w Polsce.

Jako pierwsza firma prywatna w Polsce otworzyliśmy rok temu stałe przedstawicielstwo w Brukseli też po to, by mieć pewność, że problem ten jest widzialny i słyszalny w całej UE. Podkreślamy, że nie chodzi tylko o Allegro. Reprezentujemy te setki tysięcy firm, które sprzedają na naszej platformie. I my, i one działamy w myśl unijnego prawa i podlegamy kontrolom co do odprowadzania podatków czy spełniania wszelkich norm. Wszyscy ponosimy koszty magazynowania czy transportu, które wedle raportów są w Chinach subsydiowane. Platformy spoza UE często nie dostosowują się do prawa i norm unijnych, co tworzy asymetrię kosztową niemożliwą do zniwelowania przez europejskich przedsiębiorców samą efektywnością działania. Boom zakupowy, zamiast napędzać polski e-handel, dla wielu sprzedających staje się więc źródłem presji, która wymusza cięcie kosztów, ograniczenie inwestycji, redukcję zatrudnienia, a nawet zamykanie działalności. Ta presja nie wynika z konkurencji jako takiej, lecz z przewagi systemowej, której nie da się zniwelować bez zmian na poziomie regulacji.

przesłało nam w odpowiedzi na pytania biuro prasowe Allegro.

Warto też wspomnieć o samej skali chińskich zakupów. W samym 2024 roku do Europy napływało ok. 12 milionów paczek dziennie poniżej wartości 150 euro. To dwa razy więcej niż w roku 2023. Aż 91 proc. z nich pochodziło z Chin. Co więcej, według Komisji Europejskiej wartość ok. 65 proc. z tych paczek jest specjalnie zaniżana, aby ominąć obowiązek płacenia cła.

Często konsumenci podnoszą też argument polskich sprzedawców, którzy sprowadzają swoje produkty z Chin, aby następnie sprzedawać je kilkukrotnie drożej. Przeczenie temu zjawisku nie ma najmniejszego sensu, bo jest ono faktem. Natomiast w skali całego rynku to zaledwie niewielki procent czy nawet promil wszystkich sprzedawców. W związku z tym argument nie jest do końca trafny.

Dlatego stwierdzenie "podziękuj Unii" z tytułu tego tekstu tym razem nie jest sarkazmem czy złośliwością. Wystarczy spojrzeć dalej niż na czubek własnego nosa i portfela.