Publicystyka
07:49
RTV Euro AGD pali głupa. Dostał cudzy złom i obce dokumenty
Wyobraź sobie, że kupujesz drogą elektronikę, która okazuje się wadliwa. Zgłaszasz reklamację, a w zamian dostajesz... cudzy, porysowany sprzęt wraz z dowodem zakupu innego klienta. Choć brzmi to, jak scenariusz komedii pomyłek, taka historia przydarzyła się naszemu Czytelnikowi w jednym z najpopularniejszych sklepów z elektroniką w Polsce.
Prawie 1800 zł za robota, który nie chce pracować
Historia pana Kamila, Czytelnika Telepolis.pl, zaczęła się w grudniu 2025 roku. To właśnie wtedy kupił w sklepie internetowym RTV Euro AGD robota do mycia okien Hobot S7 Pro, płacąc za niego 1799 zł. Niestety, radość z nowego sprzętu nie trwała długo. Urządzenie w 9 na 10 prób w ogóle nie chciało wystartować, wyświetlając komunikat o nieszczelności powietrza i konieczności wymiany ściereczki czyszczącej.
Gdy usterka stawała się coraz bardziej uciążliwa, 10 czerwca 2026 roku nasz Czytelnik oficjalnie złożył reklamację z tytułu niezgodności towaru z umową, żądając wymiany wadliwego urządzenia na nowe.
22 czerwca nadeszła odpowiedź ze sklepu: reklamacja została odrzucona. W lakonicznym piśmie stwierdzono, że towar jest zgodny z umową, a podczas rozmowy telefonicznej poinformowano klienta, że w urządzeniu jedynie zaktualizowano oprogramowanie. Prawdziwy szok nadszedł jednak w momencie, gdy kurier dostarczył przesyłkę zwrotną.
Cudzy złom i cudze dane w paczce zwrotnej
Po otwarciu kartonu okazało się, że pan Kamil nie otrzymał swojego robota. W uszkodzonym opakowaniu znajdował się zupełnie inny egzemplarz – mocno porysowany, noszący ślady intensywnego użytkowania i zabrudzenia.
Co więcej, do paczki dołączono pełną dokumentację serwisową oraz dowód zakupu należące do całkowicie obcej osoby. Oznacza to, że po drodze doszło do fatalnej pomyłki logistycznej. Rozbieżności w dokumentach nie pozostawiały złudzeń:
inny numer reklamacji oraz status klienta („Przedsiębiorca – Rękojmia”),
inna data zakupu i cena (marzec 2026 roku, kwota 1599 zł zamiast 1799 zł),
zupełnie inny opis wady (obcy klient zgłaszał, że robot „odpada od szyby i nie utrzymuje podciśnienia”),
inna data przyjęcia do serwisu – obcy sprzęt trafił do naprawy 2 czerwca, czyli ponad tydzień przed tym, jak nasz Czytelnik w ogóle zgłosił swoją reklamację.
Sklep przyznaje się do błędu, ale pieniędzy nie odda
23 czerwca zszokowany konsument złożył formalne oświadczenie o odstąpieniu od umowy i zażądał zwrotu wpłaconych 1799 zł. Sklep początkowo szedł w zaparte, twierdząc w korespondencji, że odesłano sprawny sprzęt (powołując się na raport serwisowy... cudzego robota).
Dopiero po zdecydowanej interwencji nastąpił zwrot akcji. RTV Euro AGD wysłało wiadomość SMS, w której przyznało się do błędu:
Uprzejmie informujemy, iż w związku z błędnie wydanym towarem po zakończonej reklamacji, odbierzemy nieprawidłowy towar za pośrednictwem firmy DPD. Po odnotowaniu paczki w naszym magazynie, prawidłowy towar zostanie niezwłocznie odesłany. Przepraszamy za zaistniałą sytuację.
Sklep zorganizował kuriera i odebrał cudzy sprzęt. Mogłoby się wydawać, że w obliczu tak kompromitującej pomyłki i prawomocnego odstąpienia od umowy, sprzedawca po prostu odda klientowi pieniądze. Nic z tych rzeczy. W oficjalnym mailu od starszego specjalisty ds. obsługi klienta sklep stanowczo odmówił zwrotu gotówki. Urządzenie uznano za w pełni sprawne, roszczenie odrzucono, a jako rekompensatę za powstałe niedogodności zaproponowano panu Kamilowi... kod rabatowy na 100 zł (do wykorzystania przy kolejnych zakupach za minimum 101 zł).
Sklep mówi jedno, a serwis... drugie
Gdy wydawało się, że poziom absurdu osiągnął sufit, na jaw wyszedł nowy, niezwykle ciekawy wątek. Okazuje się, że RTV Euro AGD oraz autoryzowany serwis i importer urządzenia (firma Robosfera sp. z o.o.) podają dwie całkowicie sprzeczne wersje tego samego zdarzenia.
Podczas gdy sklep w oficjalnych pismach uparcie twierdzi, że sprzęt został zweryfikowany, jest sprawny, a reklamację odrzucono, przedstawiciele serwisu Robosfera napisali coś dokładnie odwrotnego w publicznej odpowiedzi do opinii w Google Maps:
Wszystko wskazuje na to, że doszło do pomyłki przy wysyłce po stronie sklepu Euro RTV/AGD (...). Chcemy podkreślić, że my jako Robosfera zweryfikowaliśmy Pana zgłoszenie i, pomimo pomyłki po stronie Euro, zadbaliśmy o Pana interes: reklamacja została rozpatrzona pozytywnie, a do Pana trafiła nowa sztuka urządzenia.
Mamy więc do czynienia z kuriozalnym dysonansem. Dwa podmioty obsługujące tę samą reklamację mówią dwie zupełnie różne rzeczy: sklep twierdzi: sprzęt sprawny, reklamacja odrzucona, a jego własny serwis: sprzęt niesprawny, reklamacja uznana, wydano nową sztukę.
Stan na 9 lipca 2026 roku wyglądał tak, że sklep wciąż odmawia zwrotu środków. Nasz Czytelnik zabezpieczył wszystkie dowody, zrzuty ekranu oraz pomyłkowo wysłane dokumenty, wystosował ostateczne przedsądowe wezwanie do zapłaty i przygotowuje pozew, który trafi do sądu w Olsztynie.
Zadaliśmy pytania RTV Euro AGD. Odpowiedzi brak
Jako redakcja Telepolis.pl nie mogliśmy przejść obok tej sprawy obojętnie. Próbowaliśmy skontaktować się z biurem prasowym sieci RTV Euro AGD, aby uzyskać wyjaśnienia i dać spółce możliwość przedstawienia własnego stanowiska. Zadaliśmy następujące pytania:
Czy sieć potwierdza, że klientowi w ramach reklamacji wydano obcy, używany i uszkodzony sprzęt?
Jak to możliwe, że wraz z urządzeniem do klienta trafiły dokumenty z cudzymi danymi i dowodem zakupu innej osoby?
Na jakiej podstawie odrzucono reklamację jako „towar zgodny z umową”, skoro zgłaszano powtarzalną usterkę uniemożliwiającą normalne korzystanie z robota?
Jakie konkretnie testy przeprowadzono na urządzeniu przed odrzuceniem reklamacji i kto je wykonywał?
Dlaczego nie uwzględniono żądania wymiany sprzętu?
Niestety, do momentu publikacji tego artykułu biuro prasowe RTV Euro AGD nie odpowiedziało na żadne z naszych pytań. Jeśli tylko otrzymamy stanowisko sieci, zaktualizujemy tekst.
MARIAN SZUTIAK