Nie działa internet Orange. Trwa walka operatora
Wiadomości 14:48

Nie działa internet Orange. Trwa walka operatora

Mieszkańcy Łodzi i Warszawy korzystający z internetu stacjonarnego Orange mogą właśnie borykać się z poważnymi problemami. Mimo że w serwisie Downdetector widzimy kilkaset zgłoszeń, to warto pamiętać, że nie każdy z niego korzysta. Daje to więc raczej jakiś pogląd na skalę problemu, a nie przekłada się 1 do 1 na liczbę osób nim dotkniętych. Jak jednak przyznaje Wojciech Jabczyński, rzecznik prasowy Orange Polska, problem może dotyczyć kilku tysięcy klientów.  Awaria internetu Orange Kluczowe jest jednak to, że Orange doskonale zdaje sobie sprawę z problemu i już pracuje nad jego rozwiązaniem. Jak czytamy w komunikacie przesłanym redakcji Telepolis.pl: Mamy awarię stacjonarnego Internetu w Łodzi. Kilka tysięcy klientów może mieć kłopot z dostępem do sieci. Przepraszamy za niedogodności. Pracujemy nad przywróceniem poprawnego działania usługi.   Aktualizacja Jak redakcji Telepolis.pl przekazał rzecznik Orange Polska, awaria dotyczy także Warszawy. Liczba zgłoszeń w serwisie Downdetecotr przekroczyła natomiast 3700. Jak widać, sytuacja jest rozwojowa. Aktualizacja II (16:47) Jak przekazał nam rzecznik sieci, awaria została usunięta i wszystko powinno już wrócić do normy.

10
PAWEł MARETYCZ
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Chiny znowu uderzają w kryptowaluty. Tym razem biorą się za RWA
Fintech 21:07

Chiny znowu uderzają w kryptowaluty. Tym razem biorą się za RWA

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Ceny sprzętu znowu w górę. Wszystko z powodu drogiej miedzi
Tech 19:56

Ceny sprzętu znowu w górę. Wszystko z powodu drogiej miedzi

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Baldur's Gate 3 z własnym serialem. Zrobi go HBO
Telewizja i VoD 18:59

Baldur's Gate 3 z własnym serialem. Zrobi go HBO

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
AMD i Intel mają "problem". Popyt przewyższa podaż
Sprzęt 18:01

AMD i Intel mają "problem". Popyt przewyższa podaż

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Mocarna specyfikacja i 600 zł w kieszeni. Laptop w sam raz dla gracza
Telepolis.pl
Sprzęt 17:34

Mocarna specyfikacja i 600 zł w kieszeni. Laptop w sam raz dla gracza

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Samsung rzuca wyzwanie TSMC. Nowy proces 2 nm nabiera tempa
Tech 17:07

Samsung rzuca wyzwanie TSMC. Nowy proces 2 nm nabiera tempa

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
To najlepszy mały tablet z 5G, a dziś jest znacznie taniej
Telepolis.pl
Sprzęt 16:36

To najlepszy mały tablet z 5G, a dziś jest znacznie taniej

0
PAWEł MARETYCZ
1.
UE ma dość TikToka. Szykuje się potężna grzywna
Sprzęt 16:00

UE ma dość TikToka. Szykuje się potężna grzywna

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Było 360 zł, jest 70 zł. Ta promocja w Media Expert wymiata
Telepolis.pl
Sprzęt 15:33

Było 360 zł, jest 70 zł. Ta promocja w Media Expert wymiata

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Masz 1000 zł na zakup smartfona? Ta promocja jest dla Ciebie
Telepolis.pl
Sprzęt 15:13

Masz 1000 zł na zakup smartfona? Ta promocja jest dla Ciebie

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Nothing Phone (4a) Pro nadchodzi. Wiemy, co zaoferuje i kiedy premiera
Sprzęt 14:29

Nothing Phone (4a) Pro nadchodzi. Wiemy, co zaoferuje i kiedy premiera

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
T-Mobile zmienia zasady reklamacji. Co to oznacza dla klientów?
Wiadomości 14:07

T-Mobile zmienia zasady reklamacji. Co to oznacza dla klientów?

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
HBO szykuje serialową petardę. 10 odcinków to może być za mało
Rozrywka 13:45

HBO szykuje serialową petardę. 10 odcinków to może być za mało

0
ANNA KOPEć
1.
NVMe w retro PC. Okazuje się, że to możliwe
Sprzęt 13:24

NVMe w retro PC. Okazuje się, że to możliwe

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Zainstalowałeś te aplikacje? To był błąd - ostrzega rządowa agencja
Bezpieczeństwo 12:39

Zainstalowałeś te aplikacje? To był błąd - ostrzega rządowa agencja

2
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Chiński gigant otworzy fabrykę w Polsce. To miejsce pracy dla 400 osób
Wiadomości 11:46

Chiński gigant otworzy fabrykę w Polsce. To miejsce pracy dla 400 osób

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Fiskus odkrywa karty. O tym warto wiedzieć
Fintech 11:25

Fiskus odkrywa karty. O tym warto wiedzieć

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
KSeF jest z nami 5 dni, a już pojawiło się zagrożenie
Bezpieczeństwo 10:42

KSeF jest z nami 5 dni, a już pojawiło się zagrożenie

1
ANNA KOPEć
1.
Więcej nowości
Jeśli grasz na komputerze, to czym prędzej odinstaluję tę aktualizację
Oprogramowanie 10:04

Jeśli grasz na komputerze, to czym prędzej odinstaluję tę aktualizację

Gracze komputerowi powinni odinstalować aktualizację Windowsa 11. Tak zaleca NVIDIA. Microsoft znowu pokrzyżował szyki graczom komputerowym. Jedna z ostatnich aktualizacji Windowsa 11 powoduje nieprawidłowe działanie kart graficznych NVIDIA. Dlatego Zieloni mówią wprost - odinstaluj tę aktualizację. Odinstaluj aktualizację Windows 11 Chodzi o styczniową aktualizację Windowsa 11, która już spowodowała mnóstwo innych problemów. Teraz dochodzi do tego jeszcze kwestia związana z kartami graficznymi GeForce RTX. Użytkownicy donoszą na forum NVIDII, że po aktualizacji mają liczne problemy. Chodzi o spadki wydajności rzędu nawet 15-20 klatek na sekundę, migoczący obraz, artefakty, błędy w generowaniu klatek oraz kilka innych kwestii. NVIDIA przyznała, że już bada sprawę, ale na razie zaleca odinstalowanie aktualizacji oznaczonej jako KB5074109. Jak to zrobić? Postępowanie jest proste: Przejdź do ustawień Windowsa Włącz zakładkę "Windows Update" W niej przejdź do "Historia aktualizacji" Na samym dole znajdziesz opcję "Odinstaluj aktualizacje" W niej znajdź tę, która Cię interesuje (KB5074109) i kliknij przy niej przycisk "odinstaluj" Po tym konieczne może być ponowne uruchomienie komputera. 

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Więcej nowości

To już dziś. Premiera najbardziej kontrowersyjnego serialu sci-fi
Rozrywka 09:00

To już dziś. Premiera najbardziej kontrowersyjnego serialu sci-fi

"Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty" to, jak do tej pory, jeden z najbardziej krytykowanych przez widzów tytułów, należących do kultowego uniwersum. Dziś, czyli 5 lutego 2026,  na Sky Showtime, wielka premiera tej produkcji. Skyshowtime z serialem dla fanów science fiction Jednak, jak się okazuje, nie dla wszystkich fanów. Głównie dla tych młodszych. Pozostali widzowie są sceptyczni, a krytycy wyrażają umiarkowany entuzjazm. No może nawet więcej, niż umiarkowany - produkcja na Rotten Tomatoes uzyskała aż 89 procent przychylnych recenzji od krytyków. Docenili świeże spojrzenie i pomysł skierowania całej produkcji do nieco młodszej widowni. Być może po premierze, duża część widzów także zmieni zdanie. Na ten moment, tylko 43% oceniło serial pozytywnie. (Serial można było obejrzeć na platformie Paramount+). Jest też wielce prawdopodobne, że część osób zasiądzie przed telewizorami (lub innymi urządzeniami) ze względu na doborową obsadę. Holly Hunter, która wcieliła się w kanclerz Akademii oraz Paul Giamatti z pewnością przyciągną liczne grono swoich fanów.  "Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty" infantylna drama w kosmosie? Zdaniem krytyków nie warto się zrażać, jeśli nie przypadną nam do gustu pierwsze dwa odcinki. Podobno, są one utrzymane w nieco poważniejszym tonie, niż reszta serii, gdzie pojawia się większa dawka poczucia humoru. Mniej polityki,  a więcej relacji międzyludzkich - stąd zarzut, że serial jest skierowany do młodszej widowni. Kadeci przekonują się bowiem nie tylko o tym, że świat jest pełen rywalizacji, ale także i nowych przyjaźni oraz pierwszych miłości. Jednak nie samą miłością kadet żyje - będzie przed nim i zadanie uratowania nie tylko Akademii, ale całej Federacji. Także możemy być spokojni.  https://www.youtube.com/watch?v=7RIo6-ji8ok Dziś, czyli 5 lutego na Skyshowtime pojawiły się dwa pierwsze odcinki. Kolejne z serii, będą pojawiały się co tydzień. Całość składa się z 10 odcinków. 

0
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Soundcore bije Apple i Samsunga. Liberty Buds to przepis na hit (test)
Telepolis.pl
Testy sprzętu 03 LUT 2026

Soundcore bije Apple i Samsunga. Liberty Buds to przepis na hit (test)

Soundcore Liberty Buds wkraczają do Polski. Tym razem, zamiast konstrukcji dokanałowej, znanej z poprzednich modeli Liberty, producent postawił na douszną konstrukcję Semi-in-Ear. Od razu uprzedzę fakty: to korzystnie wyceniony model o świetnym brzmieniu. Seria słuchawek Soundcore Liberty kojarzy się najbardziej z bardzo udanymi i cenionymi modelami dokanałowymi jak Liberty 4 Pro czy Liberty 5, jednak teraz producent sięgnął po stosunkową nową dla niego konstrukcję w połowie dokanałową (Semi-in-Ear), czy po prostu douszną. Co prawda ma już w portfolio słuchawki o podobnej budowie – Soundcore K20i – jednak pochodzą one z niższej półki. Z kolei Liberty Buds to już model lepiej wyposażony, dla bardziej wymagających użytkowników. Na rynku jest oczywiście sporo słuchawek typu Semi-in-Ear lub Half-in-Ear, z Airpods 4 czy Galaxy Buds3 na czele, jednak wciąż jest miejsce na nowych producentów. Soundcore Liberty Buds zachęcają sporymi możliwościami, a jednocześnie kuszą stosunkowo niską ceną 349 zł, są więc znacznie tańsze od słuchawek Apple czy Samsunga. Budowa i konstrukcja W połowie dokanałowe czy po prostu douszne – jak zwał, tak zwał. Podobnie jak inne modele tego typu Soundcore Liberty Buds zamiast kulistej obudowy z gumową końcówką w głównej części mają spłaszczony element, przypominający rozmiarami i kształtem fasolkę. Na jej końcu znajduje się mały grill o owalnym kształcie. Silikonowe końcówki? Nic z tych rzeczy. Liberty Buds wsuwa się lekko na zewnętrznej części kanału słuchowego, płycej niż słuchawki w pełni dokanałowe. Miałem obawy, że taka konstrukcja nie będzie stabilna. Często mam problemy z testowanymi lub własnymi słuchawkami – albo są za małe, albo za duże, albo źle leżą. Soundcore Liberty Buds od razu świetnie mi się dopasowały, a dodatkowe mocowanie zapewniane jest przez zewnętrzne skrzydełka stabilizujące, które znajdziemy w zestawie (do wyboru są cztery rozmiary). Można dobrać rozmiar odpowiedni do swojego ucha, ja pozostałem przy domyślnych i od razu polubiłem to rozwiązanie. Zewnętrzna część słuchawek to krótki, lekko wygięty pałąk, który tez pełni funkcję stabilizującą. Całość jest bardzo lekka i zapewnia ochronę przed pyłem i woda na poziomie IP55 – wystarczającym do treningów w deszczu czy w upale, gdy człowiek się poci. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie jest to model projektowany z myślą o sportowcach. To konstrukcja uniwersalna, ale raczej do niespokojniejszych aktywności. Gdyby jednak przyszło komuś do głowy, by z Liberty Buds biegać i skakać, to nie ma obaw – słuchawki trzymają się stabilnie. Ok, ale co właściwie wynika z zastosowania takiej konstrukcji? Nie da się ukryć, że typowe, dokanałowe TWS-y potrafią dość szybko zmęczyć. Nawet jeżeli ktoś ma piankowe końcówki, minimalizujące efekt nacisku, to problemem jest długotrwałe odcięcie od powietrza i świata zewnętrznego. O końcówkach, które zostają w uchu po wyjęciu słuchawek, już nawet nie wspominam. W Liberty Buds nam to nie grozi – jest wrażenie lekkości, a nie ma uczucia rosnącego ciśnienia w kanale słuchowym. Można nosić te słuchawki i aktywnie z nich korzystać przez cały dzień (z przerwami na doładowanie). Jedynym mankamentem jest to, że czasami trzeba poświęcić chwilę na precyzyjne ułożenie słuchawek w uchu, tak żeby odpowiednio przylegały, bo inaczej dźwięk będzie niesymetryczny.   Nie zabrakło sterowania słuchawkami za pomocą gestów. Użytkownik ma do wyboru różne warianty stuknięć lub długie przytrzymanie. Liberty Buds nie obsługują za to gestu ślizgu. Słuchawki reagują na wyciągnięcie z ucha, wstrzymując odtwarzanie. Aplikacja Do zarządzania ustawieniami Liberty Buds służy aplikacja soundcore, obsługująca też inne modele producenta. W ostatnim czasie apka przeszła znaczną metamorfozę, pojawił się moduł sztucznej inteligencji Anka (od Ankera, właściciela marki), a także funkcje tłumaczenia. Z jednej strony to na pewno cenne dodatki, z drugiej trochę uciążliwe. Po aktualizacji ze starszej wersji na swoim smartfonie musiałem wyłączyć dla aplikacji dostęp do powiadomień, bo nękała mnie zachętami do sprawdzenia Anki. [gallery][img]245824[/img][img]245830[/img][img]245831[/img][img]245832[/img][img]245825[/img][img]245826[/img][img]245828[/img][img]245829[/img][img]245827[/img][/gallery] Ze smutkiem odnotowałem też, że aplikacja soundcore nie chciała się zainstalować na moim DAP-ie marki FiiO, z mniejszym ekranem i nienowym Androidem 13. Na smartfonach powinna jednak działać. Na początek warto sprawdzić wszystkie ustawienia – przede wszystkim doinstalować wtyczkę z kodekiem LDAC i aktywować ją, by cieszyć się dźwiękiem HD. Z innych ważnych ustawień w aplikacji znajdziemy tryb dźwięku przestrzennego, zarządzanie poziomem redukcji hałasu, a także dostrojenie dźwięku. Tu jest kilka opcji – parę gotowych, domyślnych profili dźwięku, samodzielne ustawienie equalizera, albo przeprowadzenie testu słuchu, który pozwoli dostosować pracę słuchawek do ucha użytkownika. W głównym menu znajdziemy też tryb grania, z niskim opóźnieniem do gier. W tym przypadku trzeba jednak wyłączyć dźwięk z kodekiem LDAC.  Aplikacja pozwala też dostosować gesty sterowania słuchawkami, a głębiej w menu jest jeszcze kilka innych opcji, jak wykrywanie noszenia, bezpieczna głośność, podwójna łączność czy wyszukiwanie zawieruszonych słuchawek. Jak grają Soundcore Liberty Buds? Przyzwyczajony raczej do słuchawek dokanałowych, do Liberty Buds podchodziłem z lekka rezerwą, spodziewając się brzemienia jak z dousznych, płytkich pchełek. Czyli raczej niezbyt angażującego. A tu pełen zaskoczenie – Liberty Buds mogą konkurować jakością dźwięku z wieloma słuchawkami głęboko dokanałowymi, zarówno TWS jak i IEM. Tajemnicą jest fasolkowaty, spłaszczony kształt słuchawek, które większą powierzchnią przylegają do ścianki ucha, co z kolei sprawia, że dźwięk jest też wyraźnie odczuwalny, co  dotyczy zwłaszcza tonów niskich. Pozbawiona gumowych końcówek konstrukcja pozwala też na lepsze rozchodzenie się dźwięków w wyższych pasmach, bo nic ich nie ogranicza na wylotach. Jednocześnie półdokanałowa konstrukcja dodaje pewnej lekkości. Co prawda kanał słuchowy jest praktycznie w całości zasłonięty, więc nie ma takiego przewiewu, jak w słuchawkach otwartych OWS, ale nie ma też nacisku i poczucia odcięcia. Za odtwarzanie dźwięku odpowiadają 11-milimetrowe przewrotniki dynamiczne, a za przesyłanie dźwięku – Bluetooth 6.1 z kodekami SBC oraz po włączeniu wtyczki – LDAC z Hi-Res Audio. Solidne połączenie, które jak się okazało – zagrało, dosłownie i w przenośni. Soundcore Liberty Buds spodobają się nawet wymagającym entuzjastom dobrego brzmienia. Przede wszystkim świetne wrażenie robią tony niskie, które wyraźnie czuć od przylegającej do wnętrza ucha słuchawki. Basy są ciepłe, bardzo miękkie, ale nie rozlewają się na średnicę, zachowując odpowiednią szczegółowość. Tony średnie są wyraźne, ale nie dominują, trochę mniej wyraziste są soprany – ale nie brakuje ich, są delikatnie wycofane. Całość tworzy dobrze brzmiącą scenę, bardzo atrakcyjną dla słuchacza i muzykalną. Nie jest to dźwięk studyjny do szukania dziury w całym, ale brzmienie do cieszenia się nagraniami. Liberty Buds używałem głównie na domyślnym profilu o nazwie „Podpis soundcore”, ale w aplikacji jest spory wybór innych profili, nawet całkiem fajnie dostrojonych. Można dołożyć basu, dodać więcej sopranów, jak kto woli i myślę, że każde połączenie zapewni dużo radości ze słuchania. Warto też włączyć opcję dźwięku przestrzennego. To funkcja, która raczej sprawdzi się w grach czy filmach, ale w muzyce też przynosi ciekawy efekt. Jest subtelny, nie ma mowy o jakimś cyfrowym tworzeniu wirtualnej przestrzeni – jest po prostu dodatkowe poczucie lekkości. ANC i jakość rozmów Soundcore Liberty Buds wyposażone w zestaw 4 mikrofonów (po 2 na słuchawkę), a za tłumienie hałasu odpowiada rozwiązanie Adaptive ANC 3.0, takie samo jak w topowym modelu Liberty 5. Wbrew moim obawom półwgłębiona konstrukcja Liberty Buds nie wpływa negatywnie na ANC. Pasywna redukcja jest nieco gorsze niż w dokanałówkach, ale w połączeniu z ANC całość zaczyna nieźle pracować. Słuchawki bez odtwarzania muzyki nie powodują co prawda całkowitego odcięcia od świata, więc na przykład na ulicy słychać trochę szum samochodów czy tramwaje, ale wszystko jest mocno wytłumione, jak przykryte poduszką. Podczas pracy biurowej większość dźwięków jest tłumiona – na przykład stukot klawiatury. I tylko głosy ludzkie bardziej się przebijają. Po włączeniu muzyki te szumy spod poduszki już w ogóle są słyszalne. Poza trybem adaptacyjnej redukcji hałasu można też wybrać tryb transparentny, który również spisuje się bardzo dobrze. Trzecia opcja to wyłączenie tych trybów.  Jakość rozmów jest dobra, ale nie wyróżnia się specjalnie. Nie ma co prawda efektu studni, który czasami utrudnia rozmowę w tańszych modelach słuchawek, ale głos docierający do rozmówcy po drugiej stronie jest trochę przytłumiony, jakby mikrofony miały wyciętą część pasma. Nie utrudnia to jednak w żadnym wypadku zrozumienia treści. Na plus liczy się to, że w trakcie rozmowy głosowej Liberty Buds dość dobrze tłumią hałasy jak szum ulicy, pluskanie wody czy nawet muzyka lecąca gdzieś w tle.  Tłumaczenie na żywo Wśród zalet słuchawek producent wymienia funkcje tłumaczenia AI w ponad 100 językach, w tym oczywiście polskim. To w ostatnim czasie nowy trend w sprzęcie audio, spopularyzowany m.in. przez Samsunga czy Apple, a teraz chętnie stosowany przez mniejszych producentów. Chyba w każdym wydaniu nie jest to do końca funkcja w słuchawkach, tylko bardziej w aplikacji na smartfonie. Niedawno podobne rozwiązanie zastosował też OnePlus w testowanych przeze mnie słuchawkach Buds 4 i nie robiło to specjalnego wrażenia. Jak poradził z tym sobie Soundcore? Żeby skorzystać z tej funkcji, trzeba przejść do środkowej zakładki w głównym oknie aplikacji. Obecnie są tam trzy opcje do wyboru: tłumaczenie w czasie rzeczywistym, tłumaczenie bezpośrednie oraz uczenie kontekstowe. w każdym przypadku potrzebna jest otwarta aplikacja i odblokowany ekran smartfonu. Najciekawiej zapowiada się ta pierwsza funkcja. Wystarczy nacisnąć przycisk z mikrofonem, skierować telefon w stronę mówcy posługującego się obcym językiem i… po chwili słychać tłumaczenie wypowiadane po polsku, bezpośrednio w słuchawkach. Rewelacja! Jednocześnie na ekranie widać transkrypcję. Czyli w teorii można uczestniczyć w spotkaniu z obcokrajowcem, mówiącym w nieznanym nam języku, a smartfon i słuchawki wszystko na żywo przetłumaczą.  [gallery][img]245836[/img][img]245833[/img][img]245835[/img][img]245834[/img][/gallery] Niestety, czar szybko pryska. Gdy wypowiedź jest długa i bez dłuższych przerw, tłumaczenie Soundcore gubi się, a głos milknie. Po chwili powraca, tłumaczona jest kolejna część wypowiedź, ale za chwilę znów „pani w słuchawce” robi sobie przerwę. W sumie dużo będzie więc zależało od tempa mowy drugiej osoby. Być może wpływ ma też wydajność sprzętu, ale sprawdziłem to także na OnePlus 15 ze Snapdragonem 8 Elite Gen 5 i też były takie przerwy. W każdym przypadku widać też spore opóźnienie, więc nie sprawdzi się to podczas oglądania filmu. Nawiasem mówiąc, OnePlus Buds 4 mają te same problemy. Tłumaczenie bezpośrednie przewidziane jest do krótkich dialogów, np. rozmowy w sklepie czy na ulicy. Tłumaczenie kwestii wypowiadanych przez rozmówcę dociera do użytkownika przez słuchawki, można też zadać jakieś pytanie po polsku, a wtedy tłumaczenie zostanie odtworzone przez głośnik smartfonu. Tu już w sumie zastrzeżeń nie mam, działa to nieźle, choć taki sposób konwersacji trudno uznać za wygodny. Trzecie narzędzie, uczenie kontekstowe, to po prostu szybka nauka zwrotów przydatnych podczas podróży, np. w hotelu czy restauracji. Czas pracy Według producenta Soundcore Liberty Buds przepracują do 7 godzin odtwarzania muzyki i do 30 godzin z doładowaniem w etui. Nie są to rekordowe czasy, co więcej skracają się po włączeniu ANC – do 6 godzin słuchania i 26 godzin z etui. Swoje też robi LDAC, jeżeli jest aktywny.  W sumie więc bardziej należy się nastawiać na jakieś 5 godzin pracy z wykorzystaniem pełni możliwości. Bez rewelacji, ale mieści się w akceptowalnych granicach. Później wystarczy na 10 minut złożyć słuchawki do etui, by zyskać dodatkowe 3-4 godziny słuchania. Soundcore Liberty Buds dają radę Liberty Buds to udany model, który powinien przypaść do gustu tym użytkowników, którzy poszukują słuchawek w stylu Airpods 4 czy Galaxy Buds3. Nowość Soundcore dobrze leży w uchu, jest lekka, stosunkowo wytrzymała, sprawdzi się do codziennych aktywności, a także niezbyt intensywnych treningów. Douszna, półdokanałowa konstrukcja jest zdrowsza dla ucha i słuchu niż głęboko osadzone słuchawki dokanałowe i lepiej się sprawdza przy intensywnym użytkowaniu. Soundcore Liberty Buds powinny zadowolić nawet wymagających słuchaczy: świetnie sprawdzają się w każdym gatunku muzyki, zapewniając ciepłe, ale zarazem precyzyjne niskie tony, wyrazistą średnicę i ładne soprany. Duży plus należy się za duże możliwości dostosowania dźwięku w aplikacji – te słuchawki można precyzyjnie dostroić stosownie do własnych potrzeb. Dobrze działa redukcja hałasu, mikrofon pozostaje na przyzwoitym poziomie, obiecującą ciekawostką jest funkcja tłumaczenia (może się jeszcze poprawi z czasem), jedyny słabszy punkt to przeciętny czas pracy – nie jest zły, ale trochę poniżej standardów wyznaczanych przez inne modele.

8
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.

Popularne porównania