Sunseeker S4 to robot koszący, który zmienia udrękę w raj (test)
Telepolis.pl
Testy sprzętu 19:02

Sunseeker S4 to robot koszący, który zmienia udrękę w raj (test)

Sunseeker to marka robotów koszących, która po sukcesach na innych rynkach zawitała w końcu do Polski. Opisując Sunseeker S4 w dwóch słowach byłyby to: wygoda i cisza. Słowem, wartości deficytowe w obecnym świecie. Sunseeker S4 to taki robot w sam raz Już na etapie rozpakowywania z pudełka, Sunseeker S4 daje jasno do zrozumienia, że mamy do czynienia ze sprzętem klasy premium. W potężnym dobrze zabezpieczonym kartonie znajdziemy samo urządzenie, stację ładowania wraz z mocowaniami (8 sztuk), zasilacz, zestaw dodatkowych ostrzy (12 sztuk) i śrub, a także niezwykle miły dodatek: specjalną szczotkę do czyszczenia LiDAR-u, ręcznik oraz osłonę ochronną dla systemu LiDAR. Tej szczotki czyszczącej wieżyczkę kosiarki początkowo nie zauważyliśmy w pudle — warto upewnić się, czy jest wyjęta, zanim pozbędziemy się makulatury. Producent zadbał tym samym o to, by użytkownik miał wszystko, co niezbędne na start, bez konieczności dokupowania podstawowych akcesoriów w pierwszych dniach użytkowania. Warto też docenić, że w stacji znalazło się miejsce do przechowywania gumowej osłony LiDAR-u i na zapasowe ostrza. Słowem, wszystko jest pod ręką. Design urządzenia to połączenie agresywnego, sportowego charakteru z nowoczesną, wręcz futurystyczną bryłą. S4 wygląda masywnie i solidnie, choć przy tym jest dość kompaktowy, patrząc na konkurencyjne modele. Na górze obudowy wyraźnie odznacza się „wieżyczka”, w której ukryto serce nawigacyjne robota – system laserowy. Cała konstrukcja wykonana jest z wysokiej jakości, odpornych na zarysowania tworzyw sztucznych, które nie blakną pod wpływem promieniowania UV. Ogromnym plusem w kontekście budowy jest certyfikat wodoodporności IPX6. Robota nie tylko nie przerażają ulewne deszcze, ale przede wszystkim można go bez najmniejszych obaw myć bezpośrednio strumieniem wody z węża ogrodowego pod średnim ciśnieniem. Biorąc pod uwagę, że na spodzie kosiarki zawsze gromadzą się resztki wilgotnej trawy i ziemi, możliwość szybkiego spłukania całości to ogromna wygoda w kwestii konserwacji. Warto również podkreślić kulturę pracy. Sunseeker S4 generuje hałas na poziomie poniżej 60 dB. W świecie maszyn ogrodowych to niemal szept. Robota można zaprogramować tak, aby pracował wcześnie rano, w niedzielne popołudnie czy wręcz w nocy, bez ryzyka wzbudzenia gniewu sąsiadów. Jeśli ktoś myślał, że taka kosiarka będzie szumieć przynajmniej jak robot sprzątający, to był w błędzie. Trawa się kosi, a ty na tarasie pijesz kawę w niemal absolutnej ciszy. https://www.youtube.com/shorts/dY6MZKkfrII [SALE-5918] [SALE-5919] [SALE-5920] Nie musisz niczego przekopywać, nie trzeba też nadajnika na dachu Głównym powodem, dla którego Sunseeker S4 dystansuje wiele starszych urządzeń na rynku, jest jego układ nerwowy. Zamiast polegać wyłącznie na niedokładnym sygnale GPS czy zapętlonym w ziemi przewodzie miedzianym, ten robot „widzi” świat za pomocą technologii zaadaptowanej z autonomicznych samochodów. System AllSense 3D Fusion Laser to prawdziwy potwór technologiczny. Oparty na 172-kanałowym laserze (LiDAR), sprzęt w każdej sekundzie trwania pracy generuje ponad 210 000 chmur punktów. Aby w pełni docenić te liczby, warto wiedzieć, że starsze typy radarów skanują przestrzeń w oparciu o zaledwie kilkanaście linii. S4 ma kąt widzenia wynoszący 360° w poziomie i aż 70° w pionie, ze skutecznym zasięgiem detekcji do 50 metrów. Do przetwarzania takiego ogromu informacji zaprzęgnięty został chip SI o mocy obliczeniowej aż 10 TOPS. To z jego pomocą robot tworzy trójwymiarową mapę ogrodu w czasie rzeczywistym, nie ograniczając się do samego zarysu trawnika, ale też analizując głębię przestrzeni. Oznacza to absolutną niezależność od warunków oświetleniowych. Model S4 może pracować w pełnym, oślepiającym słońcu, w głębokim cieniu pomiędzy domem a żywopłotem, w gęstym mroku w nocy, a także w wąskich przejściach bocznych (nawet tych o szerokości zaledwie 80 cm), gdzie sygnał GPS tradycyjnie całkowicie zanika. Dzięki tej technologii instalacja sprzętu rzeczywiście przebiega pod hasłem „Postaw i Zapomnij”. Proces, który kiedyś zajmował pół weekendu, teraz sprowadza się do ulokowania bazy przy gniazdku, połączenia z siecią Wi-Fi i uruchomienia wstępnego skanowania. Mapowanie na autopilocie System Truepilot 3D AutoMapping, wspomagany przez AI, odpowiada za błyskawiczne uczenie się otoczenia. Producent deklaruje, że mapowanie standardowego trawnika zajmuje zaledwie 15 minut. Podczas tego procesu kosiarka przejeżdża przez ogród, tworząc niezwykle precyzyjną wirtualną siatkę w aplikacji na smartfonie. W praktyce natomiast lepiej złap telefon i wyznacz sobie granice koszenia ręcznie, przejeżdżając kosiarką wzdłuż granic działki. Chociaż automat potrafi wiele, szczególnie przy dużych powierzchniach mapowanie może trwać i trwać. W praktyce tradycyjna metoda, z kosiarką pracującą jako zdalnie sterowany pojazd, pomaga uniknąć frustracji. [gallery][img]256727[/img][img]256728[/img][img]256730[/img][img]256731[/img][img]256729[/img][/gallery] W aplikacji z łatwością zaznaczymy strefy wykluczone z procesu koszenia. Czy to delikatne kwiaty, czy wyciągnięty sezonowo basen dla dzieci. Co więcej, możemy nawet wybrać inteligentne wzory koszenia. Użytkownik może bowiem wymusić cięcie w równoległe pasy, w klasyczną szachownicę, na krzyż lub w linie spersonalizowane. Skutkuje to pięknym efektem „pasów na murawie” niczym na profesjonalnych boiskach piłkarskich. Nie będzie męczyć psa czy kota, ominie też zabawki Sunseeker S4 nie bazuje jedynie na zderzaku uderzeniowym jak starsze kosiarki robotyczne. Zamiast tego do roboty zaprzęgnięty został LiDAR 3D, kamery wizyjne AI i fizyczne czujniki. Tym sposobem robot rozpoznaje natychmiast statyczne przeszkody, jak donice czy pnie młodych drzewek i omija je płynnie, bezdotykowo z odpowiednim wyprzedzeniem. Natychmiastowo działa też korekta jazdy i unikanie kolizji, gdy na trawnik wbiegnie nagle pies czy bawiące się dziecko. Co więcej, rozpoznawane są też przeszkody zawieszone. Radar zamontowany na wieżyczce wychwytuje obiekty wiszące nad trawnikiem, na przykład nisko opadające gałęzie wierzby czy linki od suszarki ogrodowej, zapobiegając zaklinowaniu się kosiarki. No i jakby wszystko to zawiodło, dopiero wtedy w ruch idą mechaniczne bumpery, czyli czujniki uderzeniowe, jako kolejna warstwa zabezpieczeń. No dobrze, a jak to kosi? Sunseeker S4 został wyposażony w opatentowany, pływający system tnący. Oznacza to, że tarcza wraz z nożykami nie jest sztywno przytwierdzona do podwozia. Tym sposobem proces cięcia jest dynamicznie dostosowywany do zastanych warunków, a system płynnie unosi się i opada, dostosowując się do podłoża. Nie mamy dzięki temu skalpowania trawnika do gołej ziemi, gdy robot wpadnie w koleinę czy najedzie na kretowisko. Z bajerów warto wspomnieć o Edge Cutting, czyli możliwości wysłania robota na idealne docinanie brzegów trawnika wzdłuż kostki brukowej, jak i koszenie punktowe, gdzie z poziomu telefonu wysyłamy urządzenie w pojedyncze miejsce wymagające docięcia. W urządzeniu zastosowano tradycyjny dla tego segmentu napęd na tylne koła, z możliwością pokonywania zboczy o nachyleniu do 42% (około 22 stopni). Sprzęt też bez trudu przejeżdża po korzeniach czy wężach ogrodowych do 3,5 cm. W opcji jest możliwość dokupienia specjalnych kół terenowych z kolczastym bieżnikiem, ale w moim odczuciu lepiej przy takich warunkach zainwestować w sprzęt dedykowany, z napędem na obie osie. Miłym akcentem jest fakt, jak inteligentnie robot wraca do stacji. Jeśli podczas pracy pojemność akumulatora spadnie poniżej 30%, robot automatycznie weryfikuje swoją pozycję, wyznacza najkrótszą inteligentną ścieżkę powrotu. Dzieje się to np. wzdłuż krawędzi lub bezpośrednio najkrótszą drogą, aby nie rozjeżdżać centralnego trawnika. Robot podłącza się do stacji, po czym po naładowaniu samoczynnie wznawia pracę w dokładnie tym punkcie, w którym ją przerwał. Na trawniku brata jeden cykl koszenia około 200 mkw zajmował 2 godziny i 6 minut. Od czasu do czasu trzeba przy tym przebiec się z podkaszarką, bo martwa strefa przy murkach potrafi zostawić od 5 do nawet 10 cm nieskoszonej trawy, szczególnie jeśli robot wykryje dodatkowo jakąś przeszkodę. Nie ma natomiast problemu z dokaszaniem na płasko okolic krawężników. Bez zarzutu działają też harmonogramy koszenia, dzięki którym realizowane było ono automatycznie do drugi dzień. Nie zabrakło czujnika deszczu, ale musi już naprawdę lać, by robot pozostał w stacji — mżawka czy poranna rosa nie stanowią najmniejszego problemu. Pracę robota przez pewien czas próbował sabotować Jack Russell terrier, uparcie przynoszący mu piłkę do zabawy. Robot omijał zwierzę i nie mordował jego drogocennych piłeczek, a potem wracał i dokaszał ominięte obszary. Aplikacja początkowo może wystraszyć procedurami Dla wielu osób to sprawa oczywista, innych może natomiast zaskoczyć — zanim skonfigurujemy robota trzeba skosić trawnik po staremu — do długości nie wyższej niż 6 cm, a z jego granic należy usunąć ewentualne chwasty. Roboty nie koszą trawy rzadko i nisko, zamiast tego ścinają codziennie zaledwie kilka milimetrów, a powstające ścinki są tak drobne, że nie wymagają grabienia — działają jak naturalny nawóz (tzw. mulczowanie). Pierwsze uruchomienia robota sprawiają wrażenie, jakbyśmy odpalali jakiś pojazd kosmiczny, a nie kosiarkę. Pojawia się 6-pumktowa lista parametrów, które są sprawdzane i dopiero gdy wszystko gra rozpoczyna się proces mapowania, czy później właściwego koszenia. Kod pin urządzenia wprowadzamy przy tym na samym robocie, pod specjalną pokrywą. Choć może się to wydawać uciążliwe, nie chcemy przecież, by sąsiad dokonał zuchwałego porwania kosiarki :D. Aha — stacja dokująca kosiarki nie powinna być umieszczona pod głębokim dachem, bo może rodzić to zakłócenia w komunikacji. Jeśli zależy nam na lepszym osłonięciu urządzenia od deszczu, można dokupić moduł daszku, doczepianego do stacji dokującej.  Aplikacja Sunseeker Smart App, dostępna na Androida i iOS, nie była żadnym wyzwaniem dla mojego brata, na którego trawniku rozstawiliśmy robota. Nie ma co się frustrować, trzeba na spokojnie — skwitował. Szybko mnogość ustawień okazała się nie tyle udręką, ile pewnością, że wszystko działa dokładnie tak, jak byśmy sobie życzyli. Podczas regulacji wysokości ostrzy wybrana została wysokość 25 mm i okazała się optymalna. Co przy tym istotne, nie skonfigurujemy kosiarki bez dostępu do Wi-Fi, podobnie jak ma to miejsce w przypadku autonomicznych odkurzaczy. Za łączność odpowiada tutaj sam robot, stacja dokująca jest pasywna. Przynajmniej do pierwszej konfiguracji warto zainstalować się bliżej domu, by zapewnić idealną komunikację. U mojego brata testy kosiarki złożyły się ze zmianami w konfiguracji domowej sieci pod kątem kamer do monitoringu i już po chwili do budynku gospodarczego trafił punkt dostępowy mesh, przez co robot dostał wręcz idealny sygnał. [gallery][img]256742[/img][img]256740[/img][img]256752[/img][img]256743[/img][img]256750[/img][img]256741[/img][img]256751[/img][img]256754[/img][img]256747[/img][img]256749[/img][img]256745[/img][img]256753[/img][img]256746[/img][img]256744[/img][img]256748[/img][/gallery] Warto przy tym dodać, że producent przewidział też rozwiązanie dla ogrodów z ograniczoną łącznością. Możliwy jest zakup dodatkowego modułu 4G w cenie 749 zł (zgodny z modelami V3, S3, S4 i S5). Oprócz nieprzerwanej łączności moduł 4G zapewnia też dodatkową ochronę przeciwkradzieżową. Nie mieliśmy go jednak w zestawie z robotem, by sprawdzić ów moduł w praktyce. Podsumowanie Sunseeker S4 był moim pierwszym dłuższym kontaktem z robotem koszącym i w dodatku wyjątkowo udanym. Podczas testów sprawdziliśmy zarówno wielki trawnik w ulokowanym nieopodal nadleśnictwie, jak i zainstalowaliśmy robota w typowym ogrodzie. Instalacja i pierwsza konfiguracja nie przysparzają problemów nawet laikowi, to poziom skomplikowania zbliżony do konfigurowania domowego robota sprzątającego. Ważne jest przy tym zapewnienie dostatecznej jakości łączności Wi-Fi w okolicy stacji robota. Nie trzeba tutaj ani wkopywać przewodów na granicy trawnika, ani stosować dodatkowych anten. Robot rozpozna wszystko sam lub możemy wyznaczyć mu przestrzeń rundką ze zdalnym pilotem. Sunseeker S4 to przy tym wyjątkowo kompaktowy robot, znacznie mniejszy od wielu modeli dostępnych na rynku. Z jednej strony przynosi to lepsze dopasowanie do małych przestrzeni, z drugiej zaś ostrza rozstawione na szerokości 18 cm wymagają większej liczby rundek w koszeniu niż u dużych braci. Deklarowane ograniczenie wielkości ogrodów do 1000 mkw należy traktować tutaj poważnie, zresztą — większe powierzchnie zabrałyby temu sprzętowi już bardzo dużo czasu i wymagałyby kilkukrotnego doładowywania energii. Wielkim plusem jest prosta konserwacja i możliwość po prostu przemycia spodu robota wężem ogrodowym z wodą o średnim ciśnieniu. Kopułka lidaru czyści się sama po wjechaniu do stacji, ale nie zabrakło w zestawie też ściereczki do jej przecierania. Gdy o nawigacji mowa, nie jest to robot jeżdżący na ślepo tylko potężny sprzęt uzbrojony w laserowy radar, kamery i czujniki, obsługiwane przez chip AI o mocy obliczeniowej 10 TOPS. Na przekór kampaniom obrońców zwierząt, ta kosiarka jeża po prostu ominie, zarówno za dnia, jak i nocą. Co warto przy tym podkreślić, Sunseeker S4 dedykowany jest do standardowych ogrodów, bez ekstremalnych stromizn i z przeszkodami do 3,5 cm, na które tylny napęd będzie wystarczający. Niestraszne są mu jednak niespodziewane kopce kretów czy jakieś koleiny, bo ma pływający system tnący, zapobiegający goleniu trawnika do zera. Gdy kosiarka wjechała na trawnik mojego brata stwierdził, że 7 tys. zł to by za nią nie dał, ale 4 tysiące byłyby już bardzo uczciwe. I właśnie do takiej kwoty spadła teraz cena robota. Jeśli masz już dość biegania z kosiarką, a do tego nie chce Ci się przekopywać ogrodu pod kable, Sunseeker S4 może okazać się strzałem w dziesiątkę. [SALE-5918] [SALE-5919] [SALE-5920]

0
LECH OKOń
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Apple podjęło decyzję. To ostatnia szansa na zakup taniego MacBooka
Telepolis.pl
Sprzęt 18:37

Apple podjęło decyzję. To ostatnia szansa na zakup taniego MacBooka

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Tani smartfon w ciele flagowca? Nothing Phone (4b) nadchodzi
Sprzęt 18:27

Tani smartfon w ciele flagowca? Nothing Phone (4b) nadchodzi

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Samsung Galaxy A27 5G zmierza do Polski. Większy ekran i więcej AI
Sprzęt 18:04

Samsung Galaxy A27 5G zmierza do Polski. Większy ekran i więcej AI

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Leć do Action. Ledwie 79,99 zł, a przyda się przez cały rok
Sprzęt 17:39

Leć do Action. Ledwie 79,99 zł, a przyda się przez cały rok

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Orange wzmacnia sieć na wakacje. Tłumy na plaży nie zerwą połączenia
Wiadomości 17:09

Orange wzmacnia sieć na wakacje. Tłumy na plaży nie zerwą połączenia

1
MARIAN SZUTIAK
1.
Rewolucja w warszawskich kranach. T-Mobile z umową na 100 milionów.
Wiadomości 15:43

Rewolucja w warszawskich kranach. T-Mobile z umową na 100 milionów.

2
MARIAN SZUTIAK
1.
Jeśli te dwa słowa padną w rozmowie, rozłącz się. Nic innego nie wymyślisz
Bezpieczeństwo 14:08

Jeśli te dwa słowa padną w rozmowie, rozłącz się. Nic innego nie wymyślisz

0
ANNA KOPEć
1.
Awaria elektrowni w Koninie. Mieszkańcy muszą uzbroić się w cierpliwość
Telepolis.pl
Wiadomości 13:33

Awaria elektrowni w Koninie. Mieszkańcy muszą uzbroić się w cierpliwość

2
PAWEł MARETYCZ
1.
Apple już pracuje nad iPhonem Ultra 2. Będzie drugi składak
Sprzęt 13:04

Apple już pracuje nad iPhonem Ultra 2. Będzie drugi składak

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Biedronka odpala petardę, choć nie ma odpustu. 300 zł taniej
Telepolis.pl
Tech 12:35

Biedronka odpala petardę, choć nie ma odpustu. 300 zł taniej

1
PATRYCJA KORBA
1.
Atom nie taki wspaniały. Francja wyłącza elektrownie
Wiadomości 11:26

Atom nie taki wspaniały. Francja wyłącza elektrownie

8
PAWEł MARETYCZ
1.
Conan Barbarzyńca w nowej odsłonie. Prime Video ma na niego pomysł
Telewizja i VoD 10:53

Conan Barbarzyńca w nowej odsłonie. Prime Video ma na niego pomysł

1
ANNA KOPEć
1.
Sklepy odmawiają sprzedaży GTA 6. Mówią o braku szacunku dla graczy
Gry 10:21

Sklepy odmawiają sprzedaży GTA 6. Mówią o braku szacunku dla graczy

6
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Steam Deck 2 coraz bliżej, ale jest jeden problem
Sprzęt 09:38

Steam Deck 2 coraz bliżej, ale jest jeden problem

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
PKO BP przed chwilą ogłosił. Najbliższa sobota może zaskoczyć klientów
Płatności bezgotówkowe 09:06

PKO BP przed chwilą ogłosił. Najbliższa sobota może zaskoczyć klientów

0
ANNA KOPEć
1.
Najgłośniejszy serial fantasy od Prime Video powróci. To nie koniec wieści
Telewizja i VoD 08:36

Najgłośniejszy serial fantasy od Prime Video powróci. To nie koniec wieści

0
ANNA KOPEć
1.
Kolosalna zmiana w Google Play. Dotknie wszystkich użytkowników
Aplikacje 07:59

Kolosalna zmiana w Google Play. Dotknie wszystkich użytkowników

3
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Masz konto w VeloBanku? Tego komunikatu lepiej nie przegapić
Płatności bezgotówkowe 07:21

Masz konto w VeloBanku? Tego komunikatu lepiej nie przegapić

1
ANNA KOPEć
1.
Więcej nowości
OpenAI pokazało Jalapeño. Ma pomóc uniezależnić się od NVIDII
Sprzęt 24 CZE 2026

OpenAI pokazało Jalapeño. Ma pomóc uniezależnić się od NVIDII

Coraz więcej technologicznych gigantów odsuwa się od Jensena Huanga. Jego akceleratory są najwydajniejsze, ale cena i czas oczekiwania są zbyt wysokie. OpenAI, kojarzone głównie za sprawą ChatGPT i Codex, wchodzi na rynek hardware. Firma zaprezentowała Jalapeño, swój pierwszy autorski chip do obsługi sztucznej inteligencji. Układ powstał we współpracy z Broadcomem i został zaprojektowany z myślą o inferencji, czyli uruchamianiu gotowych modeli AI oraz odpowiadaniu na zapytania użytkowników. Specyfikacja i wydajność owiane są tajemnicą To ważny krok, bo drużyna Sama Altmana do tej pory w ogromnym stopniu polegała na akceleratorach NVIDII. Są one bardzo wydajne, ale również drogie i trudno dostępne, a przy skali działania OpenAI każdy procent oszczędności ma znaczenie. Jalapeño nie ma być więc tylko pokazem możliwości, ale elementem większej strategii, w której firma chce samodzielnie kontrolować coraz więcej warstw swojej infrastruktury. Nowy układ nadal przechodzi testy, ale pierwsze wyniki mają być obiecujące. OpenAI przekonuje, że Jalapeño oferuje wyraźnie lepszy stosunek wydajności do poboru mocy niż obecne, topowe rozwiązania dostępne na rynku. Firma podkreśla też, że jej modele AI pomagały w procesie projektowania procesora. Jalapeño nie jest jednak układem do wszystkiego. Jego główne zadanie to inferencja, a więc etap, z którym użytkownicy mają styczność, gdy proszą model o napisanie kodu, analizę tekstu czy wygenerowanie odpowiedzi. Najbardziej wymagające trenowanie dużych modeli nadal będzie realizowane z użyciem sprzętu NVIDII, ale to właśnie inferencja generuje ogromne, powtarzalne koszty przy codziennym działaniu AI jak ChatGPT. A więc czy Zieloni mają powody do obaw? Nie. Jalapeño nie oznacza natychmiastowego końca dominacji NVIDII, ale pokazuje kierunek, w którym zmierza rynek. Najwięksi gracze nie chcą już wyłącznie kupować gotowych akceleratorów. Swoje chipy robi już Google oraz Amazon, a podobne prace trwają też u chińskich podmiotów jak Alibaba i Baidu. https://www.youtube.com/watch?v=qqAbVTFnfk8

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.

Więcej nowości

Ceny GTA 6 oficjalnie. Nie jest źle
Gry 24 CZE 2026

Ceny GTA 6 oficjalnie. Nie jest źle

Rockstar Games ujawniło oficjalne ceny GTA 6. Nie jest tak źle, jak się zapowiadało. Kwoty są raczej standardowe. Wszystko stało się już jasne. Rockstar Games spuściło zasłonę milczenia i ujawniło oficjalne ceny GTA 6. Wcześniejsze doniesienia okazały się przesadzone. Ceny nie są tak wysokie. Ceny GTA 6 Podstawowa wersja GTA 6 została wyceniona na 79,99 dolarów, czyli w Polsce powinno się to przełożyć na 319-339 zł. Jak za nową i prawdopodobnie ogromną, a do tego świetną grę (miejmy nadzieję), nie brzmi to źle. Plotki o cenie aż 100 dolarów okazały się nieprawdziwe, a przynajmniej częściowo. Za GTA 6 możemy zapłacić aż 99,99 dolarów, ale pod warunkiem wybrania wersji Ultimate Edition. Dostępne będą zarówno wydania cyfrowe, jak i fizyczne, chociaż w tych drugich nie znajdziemy płyty, a jedynie kod do aktywacji na danej konsoli. Dlatego też do sprzedaży trafią one już 12 listopada, czyli tydzień przed oficjalną premierą.  Za pre-order gracze mogą liczyć na kilka kosmetycznych dodatków, w tym: samochód '55 Vapid Stainer oraz stroje i fruzyury. Ultimate Edition to jeszcze więcej dodatków, w tym: auto '95 Grotti Cheetach, rewolwery Hawk & Little, skórki do broni Giradi ES9 i Klose K17, różnego rodzaju ubiory, elementy kosmetyczne (np. tatuaże), modyfikacje i dodatkowe pojazdy, w tym motocykl oraz buggy. Rockstar Games potwierdziło też, że przedsprzedaż ruszy już jutro, czyli 25 czerwca. Gra wyjdzie na PlayStation 5 oraz Xbox Series X/S. Premiera 19 listopada.

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Więcej nowości

Już prawie rok mojego mieszkania pilnuje kamera z Action, a teraz jest w promocji
Telepolis.pl
Testy sprzętu 24 CZE 2026

Już prawie rok mojego mieszkania pilnuje kamera z Action, a teraz jest w promocji

Kiedy w ubiegłym roku dostałem w swoje ręce kamerę wewnętrzną z Action, to moja pierwsza myśl była następująca: no fajnie, ale tak właściwie, to po co mi to? Teraz już wiem: dla spokoju ducha.  Mieszkam w niewielkim mieszkaniu. Ot, ciasne, ale własne, chociaż na hipotekę. Ot, dwa pokoje, kuchnia, łazienka i przedpokój, za to z konkretnym balkonem. Monitoring wewnętrzny brzmi więc jak coś równie użytecznego, jak podnośnik nożycowy samochodowy dla osoby, która co prawda ma auto, ale stawia je pod blokiem, codziennie gdzie indziej i często na zakazie. A jednak zmieniłem nastawienie do tego typu urządzeń o 180 stopni. Jak to działa? Zacznijmy od tego, co to w ogóle skrywa w sobie. A jest tego sporo, zaczynając od przetwornika 1080p, który rejestruje obraz w jakości akceptowalnej. Nie tylko widać, że coś jest na nagraniu, ale także widać co na nim jest. Ba.... można rozpoznać na nim człowieka i to nie na zasadzie: no tak, to ewidentnie jest człowiek, ale wręcz widać jego twarz, cechy charakterystyczne i takie tam, a ruch nie zamienia obrazu w sieczkę. Krótko mówiąc: filmu tym raczej nie nagramy, ale jako monitoring się sprawdzi.  https://youtu.be/hCK2Mn7zrF4 A co kiedy będzie ciemno już i zgasną wszystkie światła? Wtedy kamera odpali diody IR. I albo ja jestem mutantem z nadludzką czułością na spektrum elektromagnetyczne, albo te diody IR mocno wpadają w spektrum światła widzialnego, bo dość wyraźnie nocą widać czerwonawe punkty dookoła obiektywu. Na szczęście nie rzucają one widocznej poświaty. Co jednak najważniejsze, to obraz, chociaż oczywiście w kolorach szarości, wciąż jest ostry i wyraźny. Mam wręcz wrażenie, że nieco przepalony, co sugeruje, że kamera poradzi sobie także z większymi pomieszczeniami.  Jeśli zaś chodzi o zużycie energii, to jest ono dosłownie symboliczne. Kamerę możecie śmiało podłączyć do najbardziej lichej ładowarki, jaką macie w domu a ona i tak sobie poradzi. Co jest ważne, ponieważ sama w sobie ładowarki w komplecie nie ma. W ramach testu podłączałem ją nawet bezpośrednio do panelu fotowoltaicznego o mocy 1-2 W i kamerka poprawnie działała w dzień. Oczywiście nocnych prób tego typu zasilania już nie robiłem, raczej z dość oczywistego powodu. A jak wygląda realny pobór energii? Niestety, mój miernik nie potrafi zejść poniżej 1 W poboru. A tyle wskazuje i za dnia i w nocy i z włączonym głośnikiem. Jest więc bardzo oszczędnie. Jeśli chodzi o montaż, to kamerkę możemy zarówno powiesić na ścianie — odpowiednie kołki są w zestawie, jak i postawić, na co ja się zdecydowałem, ponieważ docelowa ściana to żelbeton w wielkiej płycie. Do obsługi natomiast wykorzystuje ona aplikację LCS, która obejmuje wiele urządzeń z kategorii smart home obecnych w sklepach Action. Po co to działa? W moim przypadku? Dla spokoju ducha. Dzięki tej kamerce podczas wyjazdów, czy po prostu bycia poza domem mogę sprawdzić w dowolnym momencie, czy coś się w mieszkaniu nie dzieje. Doceniam to szczególnie w święta, gdzie mieszkania i domy osób, które wychodzą do rodziny, są łatwym łupem, oraz podczas dłużej nieobecności. Ot, mogę sobie włączyć podgląd z aplikacji w smartfonie i widzieć co się dzieje.  A dzięki detekcji ruchu i dźwięku dostaję powiadomienia. To akurat testowałem na swojej rodzinie, która została w domu, kiedy ja miałem jednodniowy wyjazd służbowy. Mogłem ich podglądać oraz dzięki wbudowanemu mikrofonowi podsłuchiwać. Wbudowany mikrofon pozwolił mi natomiast ich zagadywać. Oczywiście za ich wcześniejszą wiedzą i zgodą.  Jednak i to ma wady Czy to mnie uchroni przed włamywaczem? Ogarniętego nawet bym nie nagrał. Taki na wejściu wyłączyłby bezpieczniki i odciął kamerę od zasilania i internetu. Tu jednak można postawić na duży powerbank z ładowaniem przelotowym oraz router mobilny z obsługą 4G/5G, również do takiego powerbanku podłączony. Da się więc przygotować kamerę pod brak sieci, jednak to wymaga dodatkowych inwestycji.  Jakość dźwięku również tyłka nie urywa i to w żadną ze stron. Da się jednak zrozumieć każdą z nich bez problemu. Grunt to żeby się nie bawić funkcją mówienia, samemu będąc w pomieszczeniu z kamerą. Sprzężenie akustyczne jest wtedy więcej niż pewne. A gwarantuję Wam: to nie jest przyjemne doświadczenie.  [SALE-5863] Podsumowanie: Standardowo kamerka ta w Action kosztuje 44,90 zł, jednak przez najbliższy tydzień będzie do kupienia za 31,99 zł. I właśnie przez pryzmat tej ceny należy ją... no cóż, oceniać. I tu wypada bardzo dobrze: obraz jest przyzwoitej jakości, widoczność w nocy wypada naprawdę nieźle tak jak i wykrywanie ruchu i dźwięku. Dodatkowo pozwala ona na swobodną rozmowę, chociaż dźwięk jest dość płaski. Nie pobiera ona przy tym zbyt dużo energii i raz skonfigurowana działa bez zastrzeżeń. Warto jednak mieć na uwadze, że to najtańsza chińczyzna, którą podłączamy do naszego Wi-Fi. I chociaż nie mam powodu, aby twierdzić, że do tego dojdzie, to nie byłbym zbyt zszokowany tym, że moja kamerka brała udział w ataku DDoS. W końcu urządzenia o wiele bardziej rozpoznawalnych marek bywają przejmowane i wykorzystywane do tego celu. 

0
PAWEł MARETYCZ
1.

Popularne porównania