Media Expert i MSI pozamiatały. Te dodatki dostaniesz za darmo
Sponsorowane 17:16

Media Expert i MSI pozamiatały. Te dodatki dostaniesz za darmo

Szukasz dobrego laptopa do pracy i rozrywki? W takim razie to doskonała okazja, aby skorzystać z promocji Media Expert i MSI. Do modelu z serii Prestige dostaniesz przydatne dodatki, i to za darmo.  Dobry laptop to jedno z najważniejszych narzędzi do pracy czy to biurowej, czy też kreatywnej. To jedno z tych urządzeń, na których nie warto oszczędzać. Lepiej postawić na sprawdzony i solidny model. Do takich z pewnością zalicza się przenośny komputer z serii MSI Prestige, który teraz dostępny jest w sklepie Media Expert w ramach promocji „MSI dodatki na start”.  Media Expert z promocją na laptopy MSI Prestige W sklepie Media Expert dostępna jest ciekawa oferta na laptopy z serii MSI Prestige. Zasady są bardzo proste. Kupując  model objęty promocją, otrzymasz dwa dodatki całkowicie za darmo:  NordVPN na rok za darmo – roczna ochrona danych i bezpieczne połączenie z Internetem.  1 rok dodatkowej gwarancji – dodatkowy rok ochrony gwarancyjnej laptopa.  Aby skorzystać z promocji, musisz w pierwszej kolejności kupić model MSI Prestige AI+, który objęty jest promocją. Ważne jest, aby zachować dowód zakupu, czyli paragon lub fakturę. Następnie musisz wypełnić specjalny formularz na stronie https://account.msi.com/pl/login. W nim należy podać swoje dane, a także załączyć wymagane materiały, w tym: wyciąć numer seryjny z opakowania i zrobić jego zdjęcie, a także dodać wspominany wcześniej dowód zakupu.  Ważne są też terminy: w przypadku rocznego abonamentu na NordVPN zgłoszenie należy złożyć do 27 marca 2026 roku. Na rok dodatkowej gwarancji jest czas do 27 kwietnia 2026 roku. W obu przypadkach należy też poczekać na pozytywną weryfikację zgłoszenia.  Laptopy w promocji  Promocją objęty jest m.in. model MSI Prestige 16 Flip AI+ D3MTG-067PL. To wysokiej klasy urządzenie , które powstało  z myślą o wymagających użytkownikach, którzy szukają nie tylko mocnych podzespołów, ale też lekkiej konstrukcji i dobrych jakościowo ekranów. Urządzenie dostępne jest w rozmiarze  16 cali.  Laptop korzysta z bardzo wydajnego układu Intel Core Ultra 9. Cechuje się on szybkim działaniem, długim czasem pracy na baterii oraz wsparciem dla funkcji AI, które ułatwiają wiele zadań, np. poprawiają jakość wideospotkań lub robienie notatek w trakcie rozmowy. Jednocześnie ma obudowę wykonaną z wysokiej jakości materiałów przy zachowaniu niewielkiej wagi.  Model MSI Prestige 16 Flip AI+ D3MTG-067PL, to laptop wyposażony w procesor Intel Core Ultra 9-386H, 32 GB pamięci RAM LPDDR5X oraz aż 2 TB na szybkim dysku SSD NVMe 4.0. Jedną z jego największych zalet jest na 16-calowy, dotykowy ekran IPS o rozdzielczości 2880 × 1800 pikseli oraz odświeżaniu 120 Hz. Wyświetlacz cechuje się aż 100-procentowym pokrycie palety barw DCI-P3, czasem reakcji zaledwie 1 ms oraz licznymi certyfikatami, w tym VESA Certified DisplayHDR True Black 600. To gwarancja najwyższej jakości obrazu, która jest niezwykle ważna w pracy.  Poza tym laptop wyposażony jest w najnowsze Wi-Fi w standardzie 7 (802.11 a/b/g/n/ac/ax/be), Bluetooth 6.0 oraz liczby zestaw złączy: HDMI 2.1, dwa Thunderbolt 4 (z DisplayPort i Power Delivery) oraz dwa UBS 3.2 Gen 1. Z kolei baterii ma pojemność 81 Wh, a energię w niej można uzupełnić ładowarką w zestawie o mocy 65 W. Nie brakuje też czytnika linii papilarnych oraz podświetlanej klawiatury. Laptop ma wymiary 35,77 × 25,43 × 1,39 cm i wagę 1,66 kg.  Akcja promocyjna obowiązuje do 27 marca do godziny 23:59 lub do wyczerpania zapasów. Regulamin promocji „NordVPN” znajdziecie TUTAJ, a regulamin akcji „1 rok dodatkowej gwarancji” jest TUTAJ. Tekst sponsorowany na zlecenie Media Expert.

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Unihertz Titan 2 Elite – takie byłoby BlackBerry w 2026 roku
Sprzęt 21:29

Unihertz Titan 2 Elite – takie byłoby BlackBerry w 2026 roku

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Taki Apple kosztuje 20 tysięcy. Użytkownicy żyli jak zwierzęta
Sprzęt 21:01

Taki Apple kosztuje 20 tysięcy. Użytkownicy żyli jak zwierzęta

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Ten Dyson 2 w 1 kosztuje tylko 2099 zł. Miażdży chiński szrot
Sprzęt 20:30

Ten Dyson 2 w 1 kosztuje tylko 2099 zł. Miażdży chiński szrot

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Używasz 7-Zip? Sprawdź, czy nie wpadłeś w pułapkę hakerów
Bezpieczeństwo 19:40

Używasz 7-Zip? Sprawdź, czy nie wpadłeś w pułapkę hakerów

0
PAWEł MARETYCZ
1.
W Orange będzie coraz drożej. Ten zapis w cenniku mogłeś przeoczyć
Wiadomości 19:19

W Orange będzie coraz drożej. Ten zapis w cenniku mogłeś przeoczyć

6
MARIAN SZUTIAK
1.
Google Pay i Apple Pay już są w mObywatelu. Zobacz, jak skorzystać
Płatności bezgotówkowe 18:54

Google Pay i Apple Pay już są w mObywatelu. Zobacz, jak skorzystać

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Google Pixel 10a. Unijny certyfikat zdradza ważne szczegóły
Sprzęt 18:25

Google Pixel 10a. Unijny certyfikat zdradza ważne szczegóły

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Apple ułatwia ucieczkę do Androida. Zainstaluj iOS 26.3
Oprogramowanie 18:05

Apple ułatwia ucieczkę do Androida. Zainstaluj iOS 26.3

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Już są Sony WF-1000XM6. Powrót legendy w wielkim stylu
Tech 17:43

Już są Sony WF-1000XM6. Powrót legendy w wielkim stylu

3
LECH OKOń
1.
Xiaomi z małą, ale wielką nowością. Działa z iPhone’em i Androidem
Sprzęt 16:50

Xiaomi z małą, ale wielką nowością. Działa z iPhone’em i Androidem

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Seria Realme 16 Pro wchodzi do Polski. To może być hit średniej półki
Tech 15:55

Seria Realme 16 Pro wchodzi do Polski. To może być hit średniej półki

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Zamienili bestsellerowe książki w serial. Wielka premiera już 11 marca
Telewizja i VoD 15:31

Zamienili bestsellerowe książki w serial. Wielka premiera już 11 marca

0
ANNA KOPEć
1.
W Media Expert taniej, niż w Action. Idealny sprzęt dla zabieganych
Sprzęt 15:03

W Media Expert taniej, niż w Action. Idealny sprzęt dla zabieganych

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Jak sprawdzić swój PIT za 2025 rok? O tym musisz wiedzieć
Fintech 14:38

Jak sprawdzić swój PIT za 2025 rok? O tym musisz wiedzieć

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Zmiany w Orange. Operator ratuje klientów bez pieniędzy na koncie
Wiadomości 13:55

Zmiany w Orange. Operator ratuje klientów bez pieniędzy na koncie

11
MARIAN SZUTIAK
1.
Problem z płatnością za zakup? Trwa awaria Visa
Wiadomości 13:41

Problem z płatnością za zakup? Trwa awaria Visa

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Rezerwuj urlop. Poznaliśmy datę premiery Gothic 1 Remake
Gry 13:17

Rezerwuj urlop. Poznaliśmy datę premiery Gothic 1 Remake

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Pełny zasięg na ekranie bywa mylący. Play wyjaśnia
Wiadomości 12:45

Pełny zasięg na ekranie bywa mylący. Play wyjaśnia

6
MARIAN SZUTIAK
1.
Więcej nowości
mObywatel służy pomocą. Jakie pytanie Polacy zadają mu najczęściej?
Aplikacje 11:12

mObywatel służy pomocą. Jakie pytanie Polacy zadają mu najczęściej?

Ministerstwo Cyfryzacji pochwaliło się, jakie jest jedno z pytań, które Polacy najczęściej zadają Wirtualnemu asystentowi w rządowej aplikacji mObywatel. Czy odpowiedź was zaskoczyła? Czy wręcz przeciwnie, właśnie o to sami pytacie asystenta? Wirtualny asystent w mObywatelu - co warto wiedzieć Już jakiś czas temu, redaktor telepolis.pl podjął się próby przetestowania Wirtualnego asystenta w mObywatelu i opisał swoje wrażenia co do tego, jak to wygląda w praktyce. Doszedł też do wniosków, że w pewnych tematach, takich jak pomoc prawna, kulinarna, czy podatkowa, to jego wiedza jest dość ograniczona. Przy poruszaniu tematów złożonych zdarza mu się gubić wątki, albo też często nie posiada na dany temat "wystarczającej wiedzy", co jednak komunikuje rozmówcy natychmiast i bez ogródek. Niemniej jednak, ocena finalna wykazała, że jest to niesamowicie użyteczne narzędzie, które jest w stanie pokierować nami w kwestiach urzędowych. Nic w tym dziwnego, jest to jak najbardziej zamierzone działanie. Twórcy mocno ograniczyli go, aby odpowiadał tylko na pytania dotyczące właśnie takich kwestii (prawnych i urzędowych).  Jakie pytanie najczęściej zadają mu Polacy? Ministerstwo Cyfryzacji już wie - "Jak zastrzec dokument?" Tak brzmi pytanie, które asystent dostaje od nas najczęściej. I nie ma się co dziwić, że odpowiedź na nie, została dopracowana do perfekcji. Oto, co odpowiada czatbot: Aby zastrzec dokument w aplikacji mObywatel, należy: Zalogować się do aplikacji.  Z menu na dole wybrać Usługi. Wybrać Zastrzeż dokument. Nacisnąć Dowód osobisty (lub Paszport). Zobaczyć serię i numer dowodu. Nacisnąć Zastrzeż dokument.  Potwierdzić czynność przyciskiem Potwierdź. Zamknąć okno przyciskiem Zamknij. Możecie w dowolnej chwili sami sprawdzić jak działa czatbot w mObywatelu, ministerstwo w ten sposób zachęca do korzystania z tego narzędzia AI w aplikacji.  https://x.com/cyfra_gov_pl/status/2021585015956480311?proportion=2.08?s=49

1
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Apple TV szykuje kontynuację wojennego hitu. W roli głównej Tom Hanks
Telewizja i VoD 08:39

Apple TV szykuje kontynuację wojennego hitu. W roli głównej Tom Hanks

Fani "Heweliusza", Toma Hanksa oraz filmów wojennych mają na co czekać. Apple TV szykuje dla nich niezły rarytas. Stacja poinformowała właśnie, że kamery na planie "Greyhound 2" właśnie poszły w ruch i zaczęło się odliczanie. Wszystko wskazuje na to, że będzie kolejny hit. Wielki powrót - będzie "Greyhound 2"  Apple Studios pełną parą pracuje nad kolejną odsłoną hitu "Greyhound". To produkcja o II wojnie światowej, w której główną rolę gra Tom Hanks. Deadline właśnie poinformował, że kamery poszły w ruch, i to nie byle gdzie, ale w samej Australii. Wszystko wskazuje na to, że tym razem film zabierze widzów na inne, nieznane im wcześniej, wody.  Przypomnijmy, że pierwsza część "Greyhound", w reżyserii Aarona Schneidera, była jednym z większych hitów streamingowych w czasie pandemii. A wyróżniało ją nic innego, jak realizm i brak nadmiernego patosu. Miejmy nadzieję, że druga część powtórzy sukces, a jest na to wielka szansa, bowiem reżyser pozostaje ten sam.  https://www.youtube.com/watch?v=5Byeq_hyh2U U boku Toma Hanksa, ponownie zobaczymy Stephena Grahama ("Dojrzewanie"), który podpisał umowę na powrót. Jest to spora sensacja, ale też i miła wiadomość, że aktor ponownie wcieli się w zaufanego oficera granego przez Hanksa, komandora Krause. Nie zabraknie też i nowych członków obsady. Z tych, których koniecznie trzeba wymienić to Jack Patten, gwiazda "Robin Hooda".   "Greyhound 2" co warto wiedzieć? Niewątpliwie, największą ciekawostką jest to, że scenariusz napisał ponownie sam Tom Hanks. Pierwsza część skupiała się na walce z U-bootami na Atlantyku, druga rzuci widzów w środek lądowania aliantów w Normandii, a następnie przeniesie akcję aż na wody Pacyfiku. Ale bez obaw, druga część stanowi kontynuację pierwszej, a różni się przede wszystkim tym, że rozszerza akcję na nieco większą skalę.  Data premiery "Greyhound 2" nie została jeszcze ujawniona, ale przewiduje się, że będzie to rok 2027.  "Dojrzewanie" ze Stephenem Grahamem można oglądać na platformie Netflix od 13 marca 2025. Produkcja składa się z czterech odcinków. 

1
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Przymusowa opłata od smartfonów? A niech się kłócą w nieskończoność
Felietony 11 LUT 2026

Przymusowa opłata od smartfonów? A niech się kłócą w nieskończoność

Polscy nabywcy elektroniki od 1 stycznia 2026 roku mieli być mocniej drenowani z pieniędzy. Wszystko za sprawą zmian w opłacie reprograficznej. Okazuje się jednak, że nowelizacja przepisów może być planem na odległą przyszłość. Są rzeczy na niebie i ziemi, które trudno zrozumieć: brak Jerzego Dudka na mundialu w 2006 roku popularność Miśka Koterskiego, dialogi w polskich filmach, zachwyty nad obrazem "Wielki Marty". Albo obecność niektórych nazwisk na liście uczestników rodzimego Tańca z gwiazdami. Nie ma sensu tego analizować, pozostaje rozłożyć ręce i wzruszyć ramionami. Podobnie jest z abonamentem i opłatą reprograficzną. Relikty lat 90. w Polsce XXI wieku W gruncie rzeczy, trudno mi określić, która z tych opłat stanowi większe kuriozum. Na temat abonamentu RTV nie będę się rozpisywał, w ostatnim czasie robili to już redakcyjni Koledzy. Marian Szutiak stwierdził, że w tym przypadku "logika techniczna przegrywa z logiką fiskalną", a Damian Jaroszewski takimi słowami opisał tę daninę: Abonament RTV to relikt przeszłości. Do polskiego prawa został wprowadzony w 1992 roku na mocy ustawy o radiofonii i telewizji. W ten sposób rząd chciał finansować media publiczne — Telewizję Polską oraz Polskie Radio. Jednak dzisiaj, w dobie smartfonów, tabletów, telewizorów Smart TV oraz serwisów streamingowych, jego zasadność budzi wątpliwości. Nic dziwnego, że od kilku lat mówi się o jego likwidacji. Niestety, nie nastąpi to w 2026 roku. Czytając te słowa, natychmiast pomyślałem o innym kontrowersyjnym parapodatku. Mowa o opłacie reprograficznej. Jeśli ktoś o niej nie słyszał, napiszę, że chodzi o pieniądze uiszczane na rzecz podmiotów praw autorskich (a nie Skarbu Państwa – to istotne). Te środki mają rekompensować rzekome straty ponoszone z powodu kopiowania utworów na użytek prywatny. Dotyczy to np. sytuacji, gdy telewizyjna Jedynka puszcza Drużynę Pierścienia, a Wy nagrywacie to na VHS. Albo utrwalacie na kasecie Top Wszech Czasów, którego słuchacie na swoim magnetofonie w noworoczny poranek. Jedni zapytają: co masz do Miśka Koterskiego? Drudzy mogą się domagać wyjaśnienia, czym jest VHS. Albo magnetofon. Ale znajdą się i tacy, którzy stwierdzą, że przecież nikt lub prawie nikt już nie kopiuje treści w taki sposób. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Szeroko pojęte środowisko artystyczne od wielu lat podnosi, że opłatą reprograficzną objęte są urządzenia, które dzisiaj oglądamy głównie w muzeach techniki. Ewentualnie u dziadka na strychu lub kolegi, który przy okazji przekonuje, że kariera Szymona Wydry potoczyłaby się inaczej, gdyby wygrał Idola. Skoro opłata obejmuje magnetofony, faksy, magnetowidy czy czyste płyty CD, a my korzystamy z nich sporadycznie lub w ogóle, to do artystów i reprezentujących ich organizacji nie spływają pieniądze. Ta strona sporu od lat postuluje, by dostosować przepisy do czasów, w których żyjemy. A to oznacza po prostu, że daniną trzeba objąć używane obecnie urządzenia, w tym smartfony, tablety czy telewizory. Bo na inteligentny telefon ściągamy płyty Sanah, tablet wypełniony jest odcinkami Rancza, a telewizor nieustannie wyświetla podobiznę Ilony Łepkowskiej. Nie żartuję, widziałem to w wielu domach. Abonament RTV i opłata reprograficzna bazują na przepisach z lat 90. ubiegłego stulecia i przez krytyków obie daniny są uznawane za rozwiązania anachroniczne. Kontrowersje nierzadko wzbudza też cel, na jaki mają być wydatkowane te środki. Moją uwagę najbardziej przyciąga jednak coś innego: nieporadność, z jaką rządzący próbują ogarnąć obie te kwestie. I nie dotyczy to jedynie polityków obecnej koalicji – to są skórki bananów, na których od wielu lat przewracają się kolejni ministrowie.  W Stanach Zjednoczonych zmieniają się prezydenci, w Polsce żony Michała Wiśniewskiego, w Wielkiej Brytanii członkowie rodziny królewskiej, którzy wywołują skandale, ale pewne są dwie rzeczy: Maryla wystąpi na sylwestrze, a kwestia abonamentu i opłaty reprograficznej nie zostanie rozwiązana. Dla potwierdzenia tych słów zabiorę Was na małą wycieczkę. Oplata reprograficzna będzie niska i zapłacą ją firmy W ubiegłym roku sporo mówiono i pisano o nowelizacji opłaty reprograficznej. Lista objętych nią urządzeń miała być w końcu odświeżona, do głodujących artystów powinien był popłynąć szeroki strumień pieniędzy, a konsumenci mieli się pogodzić z tym, że ich portfele zostaną bardziej uszczuplone przy zakupie elektroniki. Chociaż wróć – środowiska artystyczne przekonują, że te koszty wezmą na siebie producenci i dystrybutorzy urządzeń. Prawdopodobieństwo realizacji tego scenariusza jest mniej więcej takie, jak w przypadku zwycięstwa Piotra Pręgowskiego w Eurowizji (czego mu życzę). Jednocześnie podnosi się argument, że przecież opłata nie jest wysoka – to 1-2 proc. ceny sprzedaży urządzenia czy nośnika. Klient tego nie zauważy, gdy kupuje telefon za 4 tys. zł. Albo telewizor za 12 tys. zł. Groszowe sprawy. Ministerstwo otwiera puszkę Pandory. Znowu Kilka miesięcy temu mogło się wydawać, że przepisy w końcu zostaną odświeżone i od 1 stycznia 2026 roku będzie obowiązywać nowa wersja opłaty reprograficznej. W temacie nastała jednak cisza, więc odezwaliśmy się do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z pytaniem o ewentualne zmiany. I tu zaskoczenie (lub nie): nowe przepisy nie weszły w życie z początkiem 2026 roku. Trwają prace nad nowelizacją odpowiedniego rozporządzenia i trudno stwierdzić, kiedy się zakończą. Dzieje się tak, ponieważ sprawa wymaga uzgodnień z innymi ministerstwami. A także analizy uwag zgłoszonych przez różne grupy interesu.  Po staremu. Można odnieść wrażenie, że prace nad nowelizacją są celem samym w sobie. Żeby pokazać zainteresowanym środowiskom, że się o nich pamięta. Ale jednocześnie działania te nie muszą się kończyć faktycznym wdrażaniem nowych przepisów. Bo to ruch, który rządzącym korzyści raczej nie przyniesie, a może rozzłościć wyborców. Wszak trudno znaleźć osoby, które zechcą płacić więcej za smartfon czy telewizor.  Brak, póki co, efektów nie oznacza jednak, że sprawie nie warto się przyglądać. Otóż w ramach konsultacji publicznych szereg podmiotów zgłosił swoje stanowisko w sprawie nowelizacji przepisów. Nie będę ukrywał – jest to materiał, który bawi, uczy i wzrusza.  Zapłacą firmy? Nie, przerzucą to na klientów — to jak opłata cukrowa Oto Izba Gospodarki Elektronicznej swój wywód zaczyna od stwierdzenia, że opłata nie spadnie na barki producentów czy dystrybutorów, jak chcą środowiska artystyczne, ale zostanie przerzucona na klientów. A w ramach przykładu przywołuje opłatę cukrową. Miały ją ponieść firmy, ale finalnie podrożały np. napoje na sklepowych półkach. Ten sam podmiot zwraca też uwagę, że artyści są już wspierani przez państwo, że organizacje zbiorowego zarządzania śpią na pieniądzach, a klienci korzystają z płatnych treści. I to oni decydują, komu chcą płacić. Jak przekonuje Izba (wszystkie poniższe cytaty pochodzą ze strony internetowej legislacja.rcl.gov.pl): W konsekwencji proponowanych zmian wszyscy obywatele, kupując sprzęt objęty nową opłatą – w tym urządzenia niezbędne do pracy i nauki – będą pośrednio zobowiązani do finansowego wspierania artystów, również tych, których twórczość nie odpowiada ich gustom czy potrzebom. Należy też podkreślić, że opłata najmocniej dotknie osoby o najniższych dochodach, co dodatkowo pogłębi problem wykluczenia cyfrowego w Polsce. Zdanie odosobnione? Ależ skąd! Związek Polskiego Biznesu narzeka np. na sposób, w jaki ministerstwo chce wprowadzić zmiany. Bo ma się to odbyć nie przez ustawę, ale na drodze rozporządzenia. Dlaczego tak? Cóż, ustawa zapewne byłaby zawetowana.  Zaproponowana forma uchwalenia przepisów wyklucza jednocześnie kontrolę parlamentu nad sposobem wydatkowania kilkuset milionów złotych rocznie podbieranych od obywateli. W przyszłości każdy kolejny minister kultury i dziedzictwa narodowego mógłby arbitralnie zmieniać listę urządzeń objętych opłatą, jej wysokość oraz organizacje zarządzania prawami autorskimi, które otrzymają pochodzące z niej środki. Kwestia jest o tyle drażliwa, że finalnymi beneficjentami pokaźnych środków finansowych będą podmioty spoza sektora finansów publicznych. Swoją opinią podzielił się też z resortem Związek Cyfrowa Polska. I jest to dłuższy wywód. W skrócie: prace nad tymi przepisami trzeba wstrzymać:  Obecnie przyjęty kierunek grozi przekształceniem opłaty – z precyzyjnej rekompensaty za realną szkodę – w powszechną daninę nakładaną na urządzenia służące przede wszystkim do konsumpcji legalnie licencjonowanych treści, a nie do kopiowania. Podobnie do tematu podchodzą m.in. Amerykańska Izba Handlowa w Polsce, Związek Pracodawców Technologii Cyfrowych Lewiatan czy Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców. Z treści ich stanowisk można się dowiedzieć np., że opłata może mieć wpływ na polskie firmy, że finalnie zapłaci klient, a w ogóle to wszystko jest robione na kolanie.  Dorzućmy do listy konsole i podnieśmy opłatę do 3 proc. Oczywiście nie jest tak, że udzielają się jedynie przeciwnicy opłaty. Na liście uczestników dyskusji znaleźć można wiele podmiotów, które gorąco popierają zmiany. To organizacje reprezentujące twórców. Przekonują one, że zmiany są konieczne, a resort powinien nawet pójść krok dalej. Związek Artystów Scen Polskich ZASP – Stowarzyszenie proponuje, by wysokość opłaty wynosiła nie 1 proc., jak zaproponowano w szkicu rozporządzenia, ale 3 proc. Instytucja wyjaśnia, że "zmiana stawki na 3% zapewni w praktyce słuszną i godziwą rekompensatę na rzecz uprawnionych podmiotów". Niektórzy sprzedawcy elektroniki podnoszą, że ich marże są bardzo niskie i sięgają właśnie kilku procent. Jeśli opłata rzeczywiście miałaby spoczywać na ich barkach, to właściwie mogą się pożegnać z zyskiem przy realizacji tego postulatu. Podobnie do ZASP sprawę widzi ZAiKS: opłata jest zbyt niska. Ale można to naprawić, np. przez zastosowanie mechanizmu "nie mniej niż XX zł". Przedstawiciele tej instytucji proponują też poszerzenie listy. Bo zabrakło na niej m.in. konsol do gier, czytników e-booków, smartwatchy i serwerów. Bo przecież użytkownik może przechowywać pliki w chmurze. Mało? No to ZAiKS dorzuca… sprzęt używany. Argument? Tak się robi w cywilizowanej Francji. I w ten sposób można, przynajmniej częściowo, zrekompensować twórcom ich obecną niedolę. HALO! Ktoś tu zapomniał o filmowcach! Kiedy jedne organizacje proponują, by poszerzyć listę urządzeń i zwiększyć stawki opłaty reprograficznej, inne chcą się znaleźć na liście beneficjentów. Przykładem Koalicja Filmowa, skupiająca "organizacje reprezentujące twórców, producentów i artystów wykonawców branży audiowizualnej”. Filmowcy poinformowali resort o swoim zaskoczeniu i zaniepokojeniu faktem wykluczenia ich środowiska z "procesu inkasowania należnych opłat": Na przedstawionej w projekcie rozporządzenia liście nośników dokonano wyraźnego wyodrębnienia udziałów należnych części „audio" i „wideo". Jednocześnie, z niezrozumiałych dla nas względów, w zakresie poboru należności projekt przewiduje udział wyłącznie organizacji reprezentujących środowiska muzyczne. W ten sposób, jako filmowcy, pozbawieni zostajemy swojego gospodarza i właściwej nam reprezentacji. Podobnie sprawę stawia Stowarzyszenie Filmowców Polskich: Na wstępie podkreślamy, że najważniejszym postulatem SFP jest jednoznaczne wskazanie naszej organizacji jako jednego inkasenta w części „Wideo”. Pominięcie największej w Polsce organizacji w sektorze audiowizualnym w procesie poboru opłat oznacza w praktyce oddanie pełnej kontroli nad środkami należnymi twórcom i producentom filmowym organizacjom muzycznym – co grozi realnym spadkiem wpływów dla całego sektora filmowego i naruszeniem równowagi między branżami kultury. Opłata bardzo ważna, ale nie zapominajmy o Jasiu Kapeli Mamy zatem sytuację, w której artyści muszą nie tylko wywalczyć należne pieniądze, ale jeszcze przypilnować, by inni twórcy nie zgarnęli im sprzed nosa całego tortu. Filmowcy ostrzegają przed muzykami, którzy mogą się okazać zbyt zachłanni, a muzycy pewnie śledzą poczynania ludzi pióra, bo ci też mogą się okazać podejrzanie nienasyceni. Zwłaszcza, że i to środowisko nie jest jednorodne. W omawianej bazie dyskutantów znaleźć można stanowiska m.in. Unii Literackiej i Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, a do tego jeszcze np. Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury. I Polskiej Izby Książki. W błędzie są ci, którzy myślą, że kompozytorów reprezentuje jedna organizacja. Oj nie. Skoro już przywołałem Stowarzyszenie Pisarzy Polskich, to zacytuję fragment stanowiska tej organizacji. Otóż podmiot domaga się: zwiększenia funduszu na stypendia twórcze i takiego dysponowania nimi, by nie zdarzały się incydenty w postaci najwyższej punktacji dla projektu Jasia Kapeli, co wiele osób ze środowiska traktuje jako policzek. Ktoś złośliwy mógłby stwierdzić, że tu nie ma co pisać do ministerstwa, sprawę najlepiej rozwiązać w oktagonie.  Ja się pytam: gdzie jest KOPIPOL?! Takich wojenek i podjazdów w przesłanych dokumentach jest znacznie więcej. Niektórzy uderzają pięścią w stół i pytają, dlaczego Stowarzyszenie Copyright Polska jest wręcz faworyzowane w kwestii zarządzania środkami. A jednocześnie zapomniano o Stowarzyszeniu KOPIPOL. Faktem tym oburzony jest np. Business Centre Club. Podmiot uderza w wysokie tony i pisze do resortu o sprzeczności z ideą państwa prawa. Z kolei Związek Artystów Wykonawców STOART przekonuje, że należy go uwzględnić "w kręgu organizacji zbiorowego zarządzania wskazanymi do poboru opłaty od urządzeń i nośników z tytułu ich sprzedaży przez producentów i importerów”. Problem polega na tym, że Stowarzyszenie Artystów Wykonawców SAWP w swoim stanowisku dowodzi, iż STOART się do tych działań... nie nadaje. Śledząc to, wracam pamięcią do lat 90. ubiegłego stulecia, gdy Nagły Atak Spawacza darł koty z Liroyem. W środowisku twórców konflikt musi być, bo bez niego sztuka jest kiepska jak opłata reprograficzna od magnetowidów. Jeśli ktoś nie wierzy, niech zapyta o to Jasia Kapelę. Konsultacje w toku... Tak, w wielkim skrócie, przedstawiają się konsultacje w sprawie nowelizacji rozporządzenia o opłatach reprograficznych. Nie ukrywam, że ulżyło mi jako konsumentowi. Dostrzegam spore szanse na to, że i tym razem przepisy nie zostaną zmienione. Ludzie w ministerstwie mogą dojść do wniosku, że uruchomili proces, który przysporzy im siwych włosów. Bo będą się zmagać nie tylko z niezadowolonymi nabywcami sprzętu oraz np. przedstawicielami niektórych gałęzi biznesu, ale też, a może przede wszystkim, środowiskiem artystycznym, które będzie dowodzić, komu te pieniądze się należą, a kto musi się obejść smakiem. Jakaś cześć mnie chce, by nowelizacja jednak nastąpiła – chętnie bym zobaczył tę bitkę o hajs.

10
MACIEJ SIKORSKI
1.

Popularne porównania