Polacy kupują folie, tymczasem TCL dał mat już w ekranie. Co za ulga
Sponsorowane 16 WRZ 2026

Polacy kupują folie, tymczasem TCL dał mat już w ekranie. Co za ulga

TCL NXTPAPER 70 Pro to smartfon, który jest lepszym czytnikiem ebooków niż dedykowane urządzenia tego typu. Przekonaj się, dlaczego warto po niego sięgnąć. Ile czasu spędzacie przed ekranami każdego dnia? Strzelam, że dla większości osób mówimy tu o kilku, jeśli nie kilkunastu godzinach. Czy jest to przyjemne? Średnio. Męczące dla wzroku? Jak diabli. Czy da się tego uniknąć? No właśnie niekoniecznie. Zazwyczaj patrzenie we wszelkiej maści wyświetlacze, to nie kwestia wyboru, a zwykłej konieczności. Na całe szczęście to nie oznacza, że nie da się z tym nic zrobić. Bardzo ciekawe rozwiązanie problemu przygotowała firma TCL. Tamtejsi inżynierowie postanowili spojrzeć na problem od drugiej strony: skoro od otaczających nas ekranów nie ma ucieczki, to trzeba sprawić, by samo korzystanie z nich było dla nas mniej męczące. W ten sposób narodziła się technologia NXTPAPER 4.0, a wraz z nią nowy smartfon TCL NXTPAPER 70 Pro. NXTPAPER 4.0 – o co chodzi? No dobra, ale czym właściwie jest ta technologia NXTPAPER 4.0 i dlaczego to taki gamechanger? W dużym skrócie, to zestaw rozwiązań, które mają sprawić, że tradycyjny wyświetlacz LCD zacznie wyglądać i zachowywać się jak tradycyjny papier. Analizując na przykładzie TCL NXTPAPER 70 Pro, teoretycznie dostajemy typowy smartfon z wyświetlaczem IPS o przekątnej 6,9”. Już na pierwszy rzut oka widać jednak kilka elementów, które wyróżniają go z tłumu. Najbardziej oczywistym jest matowa powłoka ekranu, która niemal do zera eliminuje wszystkie niechciane odblaski. To oznacza, że z telefonu można wygodnie korzystać nawet w pełnym słońcu. Już ta jedna rzecz stanowi gigantyczny ukłon w stronę komfortu użytkowania. A to dopiero początek, bo za technologią NXTPAPER stoi znacznie więcej niż tylko prosta matowa powłoka. Nowy wyświetlacz producenta wykorzystuje m.in. polaryzację kołową, zaawansowany wielowarstwowy filtr światła niebieskiego, a także rozwiązania mające zredukować jasność minimalną oraz migotanie wyświetlacza. Każda z tych rzeczy to mały element układanki, a końcowym efektem jest ekran, który praktycznie nie męczy wzroku – przynajmniej w porównaniu z tradycyjnymi rozwiązaniami stosowanymi w innych urządzeniach. Smartfon czy czytnik ebooków? Nie musisz wybierać! Taki wyświetlacz otwiera jeszcze kilka interesujących możliwości. Jedną z najciekawszych jest funkcja transformacji naszego smartfona w czytnik ebooków z prawdziwego zdarzenia. Choć panel NXTPAPER 4.0 zastosowany w TCL NXTPAPER 70 Pro i ekrany e-ink z dedykowanych czytników ebooków różnią się w kilku fundamentalnych aspektach, to jednak można znaleźć między nimi sporo podobieństw: matowa powierzchnia, minimalna emisja światła niebieskiego czy faktura imitująca papier. Wszystko to sprawia, że taki smartfon nadaje się do czytania książek praktycznie tak samo dobrze jak urządzenia zaprojektowane wyłącznie w tym celu. Nie uszło to także uwadze samego producenta, który postanowił wyjść naprzeciw potrzebom cyfrowych czytelników. W efekcie nowy model wyposażono w bardzo sprytne rozwiązanie: prosty suwak, który za jednym przesunięciem aktywuje specjalny tryb czytnika. W ten sposób dostajemy tak naprawdę dwa urządzenia w jednym. Co ciekawe, nawet tu dostajemy sporą dozę elastyczności, bo wspomniany tryb dostępny jest w trzech wariantach. Zależnie od naszego wyboru TCL NXTPAPER 70 Pro może imitować czytnik z kolorowym lub czarno-białym ekranem. W pierwszym przypadku ograniczane jest nasycenie kolorów i kontrast. Barwne ilustracje nadal wyglądają tak, jak powinny, ale wyświetlany obraz jest znacznie łagodniejszy dla oczu. To rozwiązanie w sam np. do czytania komiksów. Tryb czarno-biały robi natomiast dokładnie to, co sugeruje nazwa, czyli przerabia wszystko na skalę szarości. Nadal mamy do dyspozycji pełną funkcjonalność smartfona, ale treści prezentowane są w bardziej papierowo-analogowym stylu. Dla najbardziej bezkompromisowych użytkowników przewidziano opcję Max Ink. Po jej aktywowaniu wyświetlacz nie tylko przełącza się w tryb monochromatyczny, ale dodatkowo wyłączana jest większość zbędnych aplikacji, powiadomień i innych rozpraszaczy. Dodatkowo urządzenie włącza specjalny tryb oszczędzania energii, dzięki któremu na pełnej baterii możemy wycisnąć nawet 7 dni nieprzerwanej lektury oraz do 26 dni czuwania. Po co? Ano po to, żeby móc się odciąć i bez ograniczeń zanurzyć w lekturze. W końcu każdy z nas czasem tego potrzebuje, prawda? Świetny smartfon z asem w rękawie Warto natomiast pamiętać, że tryb czytnika ebooków to tylko jeden z atutów TCL NXTPAPER 70 Pro – na pewno nie jedyny. Jakby nie było, w środku to nadal kawał solidnego smartfona, który nie ma najmniejszego powodu, by wstydzić się swojej specyfikacji czy funkcjonalności. Wydajny procesor MediaTek Dimensity 7300 zapewnia zapas mocy nie tylko podczas czytania, ale także przeglądania Internetu, edycji zdjęć czy grania. Z kolei przy pamięci wewnętrznej sięgającej 256 lub nawet 512 GB (zależnie od wybranej konfiguracji) na pokładzie można zmieścić znacznie więcej niż tylko kilka plików EPUB. I bardzo dobrze, bo mamy tu naprawdę przyzwoity aparat, który zachęca do robienia masy zdjęć. Producent zastosował podwójną jednostkę z głównym modułem o rozdzielczości 50 Mpix, która świetnie sprawdzi się w większości sytuacji. Z kolei tam, gdzie potrzebujemy bardziej wyspecjalizowanego narzędzia, zawsze możemy sięgnąć po aparat ultraszerokokątny o rozdzielczości 8 Mpix lub kamerkę do selfie o rozdzielczości 32 Mpix. Ale moją absolutnie ulubioną cechą tego modelu jest wodoodporność na poziomie IP68. To oznacza, że telefon powinien bez szwanku wyjść z kąpieli w wannie czy nieplanowanej wizyty w basenie. Dzięki temu mogę sobie z nim pozwolić na leniwą lekturę gdzieś nad wodą i nie muszę się za bardzo martwić o to, co może spotkać moje urządzenie – większość czytników ebooków zdecydowanie nie daje takiego komfortu. Jeden sprzęt, wiele twarzy Jeśli macie dość telefonów, które wyglądają, jakby były robione od jednego szablonu, TCL NXTPAPER 70 Pro zdecydowanie powinien przykuć Waszą uwagę. To jeden z niewielu modeli na rynku, w którym dostajemy faktycznie coś unikalnego – w tym przypadku wyświetlacz NXTPAPER 4.0 ze wszystkimi jego zaletami. Nieważne, czy szukacie sprzętu, który przyniesie ulgę zmęczonym oczom, czy chcecie alternatywy dla tradycyjnego czytnika ebooków – tutaj jedno i drugie macie na wyciągnięcie ręki. Najlepsze jest jednak to, że to tylko niewielka część zalet, jakie ma do zaoferowania sprzęt firmy TCL. Artykuł sponsorowany na zlecenie firmy TCL

2
ARKADIUSZ BAłA
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Szybki internet dociera w nowe miejsca. Duży krok operatora
Wiadomości 10:21

Szybki internet dociera w nowe miejsca. Duży krok operatora

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Zapomnijcie o Gwiezdych Wojnach. Reżyser marzy teraz o innej serii sci-fi
Telewizja i VoD 09:10

Zapomnijcie o Gwiezdych Wojnach. Reżyser marzy teraz o innej serii sci-fi

0
ANNA KOPEć
1.
Sposób jazdy zwrócił uwagę policji. Kierowcy grozi teraz 5 lat
Moto 08:14

Sposób jazdy zwrócił uwagę policji. Kierowcy grozi teraz 5 lat

0
ANNA KOPEć
1.
458 minut czystej rozrywki. "Biblijna Gra o tron" od Prime robi furorę
Telewizja i VoD 07:39

458 minut czystej rozrywki. "Biblijna Gra o tron" od Prime robi furorę

0
ANNA KOPEć
1.
ING z nowym komunikatem. Czekają nas problemy przy bankomatach
Płatności bezgotówkowe 07:05

ING z nowym komunikatem. Czekają nas problemy przy bankomatach

0
ANNA KOPEć
1.
Denuvo ma dość. Pozwało hakera, który złamał ponad 26 gier
Oprogramowanie 16 WRZ 2026

Denuvo ma dość. Pozwało hakera, który złamał ponad 26 gier

2
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
AMD i NVIDIA każą czekać. Nowe karty graficzne dopiero w 2028 roku
Sprzęt 16 WRZ 2026

AMD i NVIDIA każą czekać. Nowe karty graficzne dopiero w 2028 roku

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Google potwierdza. Użytkownicy Pixeli padli ofiarą ataków
Bezpieczeństwo 16 WRZ 2026

Google potwierdza. Użytkownicy Pixeli padli ofiarą ataków

1
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Polacy serwują nowe SSD. To zawrotna wydajność do 14 GB/s
Sprzęt 16 WRZ 2026

Polacy serwują nowe SSD. To zawrotna wydajność do 14 GB/s

1
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Google zmienia SMS-y. Fajny bajer dla każdego
Aplikacje 16 WRZ 2026

Google zmienia SMS-y. Fajny bajer dla każdego

2
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Chiny dopadną ASML? Szef NVIDII wskazuje konkretną datę
Tech 16 WRZ 2026

Chiny dopadną ASML? Szef NVIDII wskazuje konkretną datę

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Koniec ze zwykłymi asystentami. Nubia NaviX Ultra pokazuje, jak powinno działać AI w telefonie
Sprzęt 16 WRZ 2026

Koniec ze zwykłymi asystentami. Nubia NaviX Ultra pokazuje, jak powinno działać AI w telefonie

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Tylko dziś: 1099 zł i masz sensownych rozmiarów QLED
Telepolis.pl
Sprzęt 16 WRZ 2026

Tylko dziś: 1099 zł i masz sensownych rozmiarów QLED

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Google usprawnia Gmaila. Poczta sama odpowie na twoje pytania
Aplikacje 16 WRZ 2026

Google usprawnia Gmaila. Poczta sama odpowie na twoje pytania

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
T-Mobile sypie prezentami. Bezlimity, bonus 700 zł, Fonuś i hotdogi
Wiadomości 16 WRZ 2026

T-Mobile sypie prezentami. Bezlimity, bonus 700 zł, Fonuś i hotdogi

1
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Action chce tylko 44,95 zł, a sprzęt markowy. Na Allegro drugie tyle
Telepolis.pl
Sprzęt 16 WRZ 2026

Action chce tylko 44,95 zł, a sprzęt markowy. Na Allegro drugie tyle

3
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Polskie dzieci pożegnają się z TikTokiem. Nadchodzą nowe przepisy
Wiadomości 16 WRZ 2026

Polskie dzieci pożegnają się z TikTokiem. Nadchodzą nowe przepisy

8
PAWEł MARETYCZ
1.
Polacy zatęsknią za paliwem po 8 zł. Orlen ma złe wieści
Telepolis.pl
Moto 16 WRZ 2026

Polacy zatęsknią za paliwem po 8 zł. Orlen ma złe wieści

10
PAWEł MARETYCZ
1.
Więcej nowości
Dostał mandat za jazdę na gapę, a przecież skasował bilet
Bezpieczeństwo 16 WRZ 2026

Dostał mandat za jazdę na gapę, a przecież skasował bilet

Pasażer komunikacji miejskiej w Krakowie został zmuszony do złożenia skargi i zwrócenia uwagi na pewien problem. Okazało się, że dostał mandat za jazdę na gapę, bo skasował nieaktualny już bilet.  Bilet kupił jakiś czas temu. Skasował zaraz po wejściu do tramwaju Taka sytuacja może przytrafić się właściwie każdemu, kto lubi kupować na zapas, a nie śledzi na bieżąco zmian, zachodzących w komunikacji miejskiej, a konkretnie tych w taryfikatorze biletów. Mieszkaniec Krakowa wsiadł do tramwaju i od razu zrobił to, co należy - skasował bilet 20-minutowy. Bilet kupił już jakiś czas temu, ale postanowił z niego skorzystać, bo przecież za niego zapłacił tyle, ile trzeba, zgodnie z taryfikatorem. Podróżujący podczas kontroli został ukarany mandatem za jazdę na gapę, bo zwyczajnie miał pecha. Okazało się, że kilka tygodni wcześniej z taryfy zniknął bilet 20-minutowy (zastąpił go bilet 15-minutowy).  Dlaczego kasownik przyjął stary bilet? Posiadacz biletu był rozczarowany, że w tramwaju nie było ostrzeżeń na temat zmian, automat kasujący nie dał mu żadnego komunikatu, sugerującego, że jego bilet jest nieważny. Wręcz przeciwnie, przyjął świstek papieru i go skasował, jak gdyby nigdy nic. Na samym bilecie również próżno było się doszukać daty przydatności. Jak widać, sporo argumentów świadczyło na rzecz ukaranego dodatkową opłatą.  Pasażerowi cała sprawa nie dawała spokoju. Po tym jak ukarano go mandatem, złożył skargę na zaistniałą sytuację do Zarządu Transportu Publicznego. Miejska jednostka odwołanie odrzuciła, ale wszystko wskazuje na to, że Rada Miasta uzna ją za zasadną. Cała sprawa, z pozoru może wydać się banalna, ale ma też drugie dno. Może okazać się precedensowa dla pasażerów komunikacji miejskiej. Za każdym razem, ze zmianą biletów lub przy podwyżce ich cen, pojawia się to samo - co z zakupionymi i niewykorzystanymi biletami? Dlaczego nie można z nich skorzystać, skoro i tak już miasto dostało za nie pieniądze? Projekt RMK zakłada podjęcie inicjatywy w sprawie ochrony pasażerów przed utratą ważności biletów i mandatami.  Obecne przepisy mówią, że wszystkie niewykorzystane bilety do kasowania o nieaktualnej cenie są wycofane z obiegu. Nie można z nich korzystać, można je jedynie wymienić na inne bilety do kasowania, z możliwością dopłaty. 

14
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Tytuł nowego filmu Afflecka może być mylący. Netflix z mocną premierą
Telewizja i VoD 16 WRZ 2026

Tytuł nowego filmu Afflecka może być mylący. Netflix z mocną premierą

Nie tylko science fiction i fantasy, ale widzowie Netflixa cenią sobie także kryminały. Platforma właśnie wypuściła zwiastun najnowszej produkcji Bena Afflecka, której premiera została zapowiedziana na 9 października 2026 roku. "Zwierzęta" to tytuł, który może być mylący, ale tylko na pierwszy rzut oka. "Zwierzęta" najnowszy film Afflecka To nie film przyrodniczy, ale porządny amerykański thriller kryminalno-polityczny, wyprodukowany dla platformy Netflix. To projekt wyjątkowy, bowiem Ben Affleck pełni w nim podwójną rolę - jest zarówno głównym bohaterem, jak i reżyserem. Światowa premiera filmu na Netflixie oraz z wybranych kinach, została wyznaczona na 9 października 2026. "Zwierzęta". O czym opowiada film? W wielkim skrócie - o porywaczach. To amerykański remake klasycznego dzieła Akiry Kurosawy "Niebo i piekło" z 1963 roku. Głównym bohaterem jest Mark Kimball (Ben Affleck), który jest wpływowym politykiem i kandydatem na burmistrza Los Angeles. I niczego mu właściwie nie brakuje do szczęścia - jego życie jest poukładane, ma szczęśliwą rodzinę i wielkie perspektywy na rozwój dalszej kariery. Ale jak to bywa w thrillerach - nie będzie miał łatwo. Jego życie rozpada się w jednej chwili - kiedy zostaje porwany jego syn. Porywacze idą na całość i żądają gigantycznego okupu. Co więcej, dają małżeństwu zaledwie kilka godzin na zebranie pieniędzy. Kimball i jego żona (Kerry Washington) rozpoczynają dramatyczny wyścig z czasem, a my razem z nimi.  Film ten wzbudza niemałe zaciekawienie nie tylko ze względu na gwiazdorską obsadę (zobaczymy tu także Gillian Anderson i Stevena Yeuna). To także wielki powrót Afflecka za kamerę. To jego pierwszy film reżyserski od czasu świetnie przyjętego "Air". Zasłynął także z kontrowersji, takich jak anulowanie projektu na 2 tygodnie przed zdjęciami i wymiana głównej obsady - pierwotnie w filmie mieli grać Matt Damon i Jennifer Garner. Ale Damon nie mógł zgrać grafiku z "Odyseją" Nolana. Dlatego też, Affleck sam przejął rolę męską, a rolę żony powierzył Kerry Washington. https://www.youtube.com/watch?v=i5_pcIEiu6Y

2
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Laptop do gier 2026. MSI Crosshair 16 HX E14W zbiera komplet (test)
Telepolis.pl
Testy sprzętu 15 WRZ 2026

Laptop do gier 2026. MSI Crosshair 16 HX E14W zbiera komplet (test)

Szukasz gamingowego laptopa? Sprawdzamy, jak w tej roli sprawdza się MSI Crosshair 16 HX w konfiguracji z Intel Core i7-14650HX i NVIDIA GeForce RTX 5060. Jeśli planowaliście w najbliższym czasie zakup nowego komputera do grania, pewnie z przerażeniem obserwujecie, co się dzieje z cenami na rynku podzespołów. Może w takim razie lepszym wyborem okaże się solidny laptop gamingowy? Tak się składa, że w nasze ręce wpadł MSI Crosshair 16 HX E14WFK-072PL, który bez dwóch zdań łapie się do tej kategorii – choćby dlatego, że na pokładzie mamy wydajne Intel Core i7-14650HX i NVIDIA GeForce RTX 5060. Problem w tym, że także tutaj widmo rynkowego kryzysu i rosnących cen nie daje o sobie zapomnieć. W efekcie za gamingowego lapka MSI zapłacimy w polskich sklepach 8499 zł, czyli całkiem sporo jak na tego typu konfigurację. Czy w tej sytuacji nadal można mówić o sensownym zakupie? Wygląd i wykonanie Wizualnie MSI Crosshair 16 HX E14W to dość prosta konstrukcja, choć producent stosuje sporo zabiegów, by to ukryć. Jak na model gamingowy sporo tu łagodnych linii i zaokrąglonych krawędzi, co przywodzi na myśl raczej laptopy multimedialne. Z drugiej strony już na pierwszy rzut oka uwagę przykuwają techno-militarystyczne nadruki, które stanowią ewidentny zwrot w stronę estetyki typowej dla sprzętu do grania. Po bokach na pewno warto odnotować obecność sporych otworów wentylacyjnych. Oprócz tego mamy tu funkcjonalny, choć nie przesadnie rozbudowany zestaw portów: z prawej jack 3,5 mm oraz 2x USB-A 3.2, z tyłu złącze Ethernet, HDMI 2.1 i kolejne USB-A 3.2, a z lewej 2x USB-C 3.2 z obsługą Power Delivery i DisplayPort oraz złącze zasilania, którego podobieństwo do dużego USB uważam za mocno niefortunne. Od spodu bez zaskoczeń. Mamy zestaw gumowych nóżek, które nie tylko minimalizują poślizg, ale także unoszą komputer, zapewniając lepszą cyrkulację powietrza. Same otwory wentylacyjne są spore i wyraźnie widać spod nich dwa wentylatory, na których barkach spoczywa utrzymanie rozsądnych temperatur podczas pracy. Pokrywa laptopa otwiera się gładko – bez trudu zrobimy to jedną ręką. Producent przewidział nawet odpowiednio wyprofilowany fragment, za który możemy wygodnie chwycić. Po otwarciu uwagę przykuwa kilka rzeczy. Po pierwsze, mamy tu matowy wyświetlacz otoczony względnie wąskimi ramkami. Po drugie, powyżej ekranu wprawne oko wypatrzy kamerkę z fizyczną zasłonką. Spory plus dla osób ceniących prywatność. Pulpit roboczy charakteryzuje się dużą ilością przestrzeni na nadgarstki oraz centralnie umieszczonym gładzikiem o wymiarach 13x8 cm. Przyciski touchpada są mechaniczne i pracują z przyjemnym klikiem, a jego powierzchnia zapewnia gładki ślizg palców. Tutaj nie można powiedzieć złego słowa. Klawiatura zdecydowanie zaprojektowana została z myślą o graczach, o czym świadczy m.in. wbudowane podświetlenie RGB (czterostrefowe) oraz wyróżniona sekcja WASD. Trzeba natomiast przyznać, że mamy tu też elementy warte pochwały pod kątem zastosowań produktywnych, w tym m.in. bardzo czytelny font i oznaczenia klawiszy (może z wyjątkiem ikon funkcji na klawiszach strzałek) oraz wydzieloną sekcję numeryczna. Ta ostatnia jest co prawda bardzo wąska, a przyciski mikroskopijne, ale jej obecność na pewno warto docenić. I to chyba jedyne moje poważne zastrzeżenie natury ergonomicznej w przypadku klawiatury. Cała reszta wypada bez zarzutu. Klawisze pracują sprężyście; szybko, z wyraźnym skokiem, ale bez nadmiernego oporu czy wrażenia gąbczastości. Ich układ jest dość intuicyjny, choć raczej pod kątem grania, ze względu na przesunięcie najważniejszych znaków w stronę lewej krawędzi. Z kolei podświetlenie wygląda atrakcyjnie, nawet jeśli ograniczenie do czterech stref zmniejsza nieco możliwości personalizacji. Od strony wykonania laptop budzi mieszane uczucia. Z jednej strony spasowanie elementów nie budzi żadnych zastrzeżeń – wszystko jest solidne, nie ma niepokojących luzów, a sztywność konstrukcji wypada adekwatnie do zastosowanych materiałów. Ale właśnie – materiały. Całą obudowę wykonano z plastiku i mówimy tu o tworzywie, które kojarzy się raczej z modelami budżetowymi. Mając na uwadze cenę komputera, można to potraktować jako pewne rozczarowanie. Dostęp do podzespołów Jeśli chcecie sami pogrzebać we wnętrznościach swojego laptopa, to mam dobrą wiadomość – w MSI Crosshair 16 HX E14W nie będziecie z tym mieli żadnego problemu. Do zdjęcia pokrywy wystarczy odkręcić 11 śrubek. Wszystkie są odsłonięte i korzystają z klasycznego krzyżaka. Kiedy sobie z nimi poradzimy, wystarczy podważyć czymś pokrywę i unosić ją aż puszczą wszystkie zatrzaski. Na plus, że do obudowy nie są przymocowane żadne delikatne kable, jak ma to miejsce u niektórych producentów. W środku wrażenie robi na pewno rozbudowany zestaw chłodzenia z dwoma wentylatorami i pięcioma heatpipe’ami. Z perspektywy użytkownika znacznie bardziej interesujące wydają się dwa gniazda SO-DIMM na pamięć DDR5 oraz dwa sloty dla dysków SSD PCIe Gen4, z których jeden fabrycznie pozostaje wolny na poczet przyszłych upgrade’ów. Wyświetlacz Ekran to prawdopodobnie najjaśniejszy punkt tutejszej specyfikacji. Producent zastosował panel IPS o przekątnej 16” i rozdzielczości 2560x1600. Mówimy więc o proporcjach 16:10 i zagęszczeniu pikseli rzędu ok. 189 PPI, co daje przyjemny ostry obraz w większości sytuacji. Generalnie bardzo uniwersalna konfiguracja. Podejrzewam jednak, że dla potencjalnych użytkowników komputera najbardziej istotne będzie maksymalne odświeżanie rzędu 240 Hz. Sam panel jest bardzo dobrej jakości. Tradycyjnie dla paneli IPS możemy liczyć na bardzo dobre kąty widzenia i atrakcyjne kolory. Na plus na pewno warto odnotować pokrycie szerokiego gamutu DCI-P3 na poziomie 97,4 procent oraz Adobe RGB na 88,3 procent. To oznacza, że MSI Crosshair 16HX E14W świetnie sprawdzi się do konsumowania i pracy z multimediami. Ba, podejrzewam, że większość profesjonalnych grafików byłaby z niego całkowicie zadowolona, szczególnie po dodatkowej kalibracji. Jasność maksymalna w trybie SDR wynosi 530 nitów, co uważam za bardzo dobry rezultat dla tego typu sprzętu. Czerń jest OK jak na matrycę IPS, ale nie da się ukryć, że poziom OLED-ów albo chociaż przyzwoitych VA to to nie jest. W efekcie zmierzony kontrast to ok. 1245:1. Podzespoły, wydajność, kultura pracy MSI Crosshair 16 HX E14W w otrzymanej przez nas do testów konfiguracji wyposażony został w procesor Intel Core i7-14650HX, układ graficzny NVIDIA GeForce RTX 5060 oraz 16 GB DDR5-5600 pracującej w trybie dual channel. Jest to konfiguracja, która spokojnie nadaje się do grania w gry AAA przy rozdzielczości 1920x1080 i 60 FPS. Haczyk polega na tym, że tutejszy wyświetlacz ma sporo wyższą, bo mówimy tu o 2560x1600. W najbardziej wymagających tytułach granie w natywnej rozdzielczości może się okazać wyzwaniem. Przykładowo, w przypadku Cyberpunk 2077 we wbudowanym benchmarku udało się nam uzyskać ponad 40 FPS w presecie Ultra, ale już przy Ray Tracing: Średni konieczne było ratowanie się upscalingiem DLSS i generowaniem klatek, by dobić do grywalnych wartości. Cyberpunk 2077 Ultra Ray Tracing: Średni Bez DLSS 48,77 25,92 DLSS Zbalansowany 71,54 47,59 DLSS + Frame Generation (2 klatki) 109,76 80,19 DLSS + Frame Generation (4 klatki) 172,47 131,91 Podejrzewam natomiast, że w tytułach sieciowych i esportowych sytuacja będzie wyglądała znacznie lepiej i tutaj wykorzystanie pełnego potencjału i GPU, i ekranu o wysokim odświeżaniu będzie znacznie łatwiejsze. Benchmark Wynik 3DMark Time Spy 11717 3DMark Steel Nomad 2542 Cinebench 2026 GPU GPU 43533 Cinebench 2026 GPU CPU (Multiple Threads) 4869 Cinebench 2026 GPU CPU (Single Thread) 458 Urządzenie świetnie powinno sprawdzić się także w pracy kreatywnej, gdzie i procesor, i układ graficzny oferują duży zapas mocy na potrzeby takich zastosowań jak np. obróbka zdjęć czy montaż wideo. Wąskim gardłem może się natomiast okazać RAM – 16 GB to na dzisiejsze czasy raczej dolna granica, jeśli mówimy o bardziej ambitnych zastosowaniach. Kultura pracy jest jednym ze słabszych aspektów testowanego modelu. Choć zastosowany układ chłodzenia potrafi utrzymać temperatury podzespołów na rozsądnym poziomie (81 °C na GPU i 77 °C na CPU pod obciążeniem), tak robi przy tym sporo hałasu. Podczas grania odnotowałem ok. 39,1 dBA mierzonego z pozycji głowy. Do przeżycia, ale jest to słyszalne i niekoniecznie przyjemne. Po rozkręceniu na maksa natężenie dźwięku wyniosło 44,7 dBA. Całe szczęście w toku normalnego użytkowania nie przyłapałem komputera, by sięgał po tak wysokie obroty. Bateria i zasilanie Komputer wyposażony w akumulator o pojemności 80 Wh. W zestawie znajdziemy też dedykowany zasilacz o mocy 240 W, choć w razie potrzeby komputer potrafi też skorzystać z zasilania przez USB Power Delivery. W takim scenariuszu potrafi jednorazowo pobrać z gniazdka 100 W. Jeśli chodzi o pobór energii, to w spoczynku wynosi on ok. 40 W. Pod obciążeniem maksymalna zarejestrowana przez nas wartość sięgnęła 202 W. Podsumowanie Mam z oceną MSI Crosshair 16 HX E14W pewien problem, bo tak ogólnie to fajny sprzęt. Na pewno ma świetny wyświetlacz, zapas mocy, który powinien wystarczyć sporemu gronu graczy (i nie tylko), a do tego łatwy dostęp do podzespołów i możliwość późniejszego upgrade’u. Przede wszystkim jednak producent uniknął poważnych potknięć, które mogłyby w jakiś sposób zniechęcać do zakupu tego konkretnego modelu. Ot, solidna klasa średnia – bez fajerwerków, ale i bez bolesnych kompromisów. …tylko od kiedy za laptopa klasy średniej trzeba zapłacić 8499 zł? Niestety MSI Crosshair 16 HX wyceniony został jak sprzęt ze sporo wyższego segmentu, co mocno podkopuje sens jego zakupu. Aktualnie w polskich sklepach urządzenia o podobnej specyfikacji i jakości wykonania można znaleźć jakieś 2000 zł taniej. Czy taki stan rzeczy się utrzyma? Trudno powiedzieć. Niewykluczone, że bohater testu jest pierwszą jaskółką nowej normalności, gdzie za „średniaka” faktycznie trzeba będzie zapłacić blisko 10 000 zł. Jeśli do tego dojdzie, spokojnie możecie dorzucić do dzisiejszej oceny jedno czy nawet półtora oczka. Póki co jednak nadal mamy do wyboru kilka bardziej atrakcyjnych opcji. [SALE-6751] Materiał sfinansowany przez firmę MSI, ale podmiot ten nie miał wpływu na treść ani ocenę, która należy do autora. Galeria [gallery][img]261888[/img][img]261908[/img][img]261893[/img][img]261896[/img][img]261903[/img][img]261892[/img][img]261899[/img][img]261901[/img][img]261900[/img][img]261891[/img][img]261905[/img][img]261890[/img][img]261894[/img][img]261911[/img][img]261889[/img][img]261904[/img][img]261910[/img][img]261897[/img][img]261909[/img][img]261906[/img][img]261902[/img][img]261898[/img][img]261907[/img][img]261895[/img][/gallery]

3
ARKADIUSZ BAłA
1.

Popularne porównania