Fani UFO wpadli w ekstazę po deklaracji Trumpa. Całkowicie niepotrzebnie
Felietony 13:03

Fani UFO wpadli w ekstazę po deklaracji Trumpa. Całkowicie niepotrzebnie

Ufolodzy z całego świata otwierają szampana po deklaracji Donalda Trumpa. A szkoda, bo powinni spojrzeć na sprawę bardziej trzeźwym okiem. Nie zamierzam tu się rozpisywać na temat tego, czy inteligencja pozaziemska w ogóle istnieje. A jeśli istnieje, to czy odwiedza ziemię, czy rząd USA o tym wie, czy to ukrywa, ani nawet na temat tego, że kosmiczne, zmiennokształtne jaszczury władają światem, albo przynajmniej Facebookiem. I to z dość prostej przyczyny: nie mam bladego pojęcia, jaka jest prawda. Jestem za to niemal pewny, że za głośnymi deklaracjami Donalda Trumpa nie stoi nic konkretnego. Burza w szklance UFO Wszystko zaczęło się od przypadku. Otóż Barack Obama brał udział w podcaście No Lie with Brian Tyler Cohen. Tam padło pewne proste pytanie: Czy kosmici naprawdę istnieją? Na co padła dość niefortunna odpowiedź: Są prawdziwi, ale ich nie widziałem. (...) Nie są oni przetrzymywani w Strefie 51 — nie ma żadnego podziemnego ośrodka, chyba że jakimś ogromnym spiskiem ukryto to nawet przede mną. Warto podkreślić, że tamten segment rozmowy w tym wypadku był dość luźny i żartobliwy. Nie należy więc traktować udzielanych w nim odpowiedzi śmiertelnie poważnie. Rzecz jasna po czymś takim internet zapłonął. Pojawiło się wiele doniesień o tym, że były prezydent USA potwierdza istnienie kosmitów, oraz mówi o spisku ukrywającym prawdę nawet przed nim samym. [SALE-3473] Nie pomógł także fakt, że już następnego dnia Barack Obama umieścił sprostowanie, w którym stwierdził, że nie widział dowodów na istnienie kosmitów, a po prostu wierzy, że gdzieś tam są, bo tak sugerowałaby statystyka. Rzecz jasna środowiska ufologiczne uznały to za kolejny dowód spisku. Otóż dość powszechnie uznano, że Obama został zastraszony i zmuszony do wycofania swoich słów. Mamy więc klasycznego Monty Pythona i scenę z Żywota Briana, gdzie ten deklaruje, że nie jest Mesjaszem. I na tym by się to nawet mogło skończyć, gdyby nie pojawił się Donald Trump krzyczący, że to on jest Mesjaszem. Donald Trump objawi nam prawdę... albo i nie Donald Trump od razu zarzucił Barackowi Obamie, że ten ujawnił informacje niejawne. Podkreślił, że było to wielkim błędem i były prezydent USA nie powinien był tego robić. Dodał, że dla dobra Obamy odtajni te akta, aby przestały one być tajemnicą. Po tych słowach wielu miłośników UFO straciło kontakt z planetą Ziemia. Warto jednak pamiętać, że nie wszyscy. Część środowiska zachowała rozsądek i podchodzi do słów obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych dość sceptycznie. Natomiast osoby, którym temat kontaktów z życiem pozaziemskim nie jest zbyt bliski, twierdzą, że Donald Trump po prostu robi show, aby odwrócić uwagę od afer, w które jest zaangażowany, lub o udział, w których jest oskarżony. Zwłaszcza tych dotyczących pewnej niesławnej wyspy.  [SALE-3473] Oczywiście, w takim wypadku mógłby siedzieć cicho i cieszyć się, że uwaga mediów wraca do jego poprzednika. Rzecz w tym, że obecny prezydent USA jest typem gwiazdora, który bardzo źle znosi sytuację, w której to nie on jest w centrum uwagi mediów. Tym samym jego wypowiedzi na temat Bracka Obamy mogą być zwykłym blefem. A jego wspaniałomyślna deklaracja o odtajnieniu akt okaże się co najwyżej zwykłą szopką.  Pamiętajmy, że deklaracje Trumpa w kwestii polityki międzynarodowej, jak nakładanie ceł, czy nawet wywoływanie wojen, czy siłowe przejmowanie terytoriów państw sojuszniczych już wielokrotnie okazywały się mało wiarygodne. Oczekiwanie od niego, że dotrzyma słowa, akurat w kwestii tajnych akt dotyczących UFO jest dość naiwne.  A jeśli Trump dotrzyma słowa? Tego też nie można wykluczyć. Możliwe, że dostaniemy szerszy pogląd na to, co już dawno zostało odtajnione i zaprezentowane: UFO istnieje. A dokładniej UAP, czyli niezidentyfikowane zjawiska powietrzne istnieją. Jest wiele dowodów na istnienie zjawisk, których nie można wytłumaczyć. Wiele z nich pochodzi z armii USA, szczególnie z ich lotnictwa.  Sęk w tym, że oficjalnie nie wiadomo, z czym mamy do czynienia. Nieoficjalnie zaś... również nie ma pewności, czy rząd USA wie, co to tak w ogóle jest. Możemy więc dostać więcej informacji dotyczących takich zjawisk, ale bez wyjaśnienia czym one tak naprawdę są. I będzie to jak najbardziej szczera deklaracja rządów USA.  [SALE-3473] Możliwe również, że Stany Zjednoczone rzeczywiście mają kontakt z obcą cywilizacją, jednak w ramach wielkiego spisku jest to ukrywane przed wszystkimi, a miłośnicy tej konkretnej teorii spiskowej mają rację. Problem w tym, że znaczna część z tych teorii zakłada, że prezydent USA, czy jakikolwiek inny polityk, nic o tym nie wie, a za kontakt odpowiadają agencje rządowe w ramach tajnego spisku.  Wychodzenie z założenia, że w takim wypadku posłuchają prezydenta, który nie ma pojęcia o tym, jak wygląda prawda, również jest niezwykle naiwne. Zwłaszcza że tu pomijane są jeszcze dwa inne przypadki.  Trump nie był pierwszy, kongres już to badał W latach 2022-2023 przed kongresem USA miały miejsca przesłuchania dotyczące sprawy UFO. Padło tam wiele deklaracji na temat kontaktów rządu z obcymi cywilizacjami, katastrof statków kosmicznych, szczątków obcych i pozyskanej technologii. Nie przesłuchiwano tu przypadkowych osób, które twierdzą, że coś widziało, ale wojskowych USA, w tym tych bardzo wysoko postawionych. [SALE-3473] Dobrym przykładem jest David Grusch. Mowa tu o byłym oficerze Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, który pracował także dla tamtejszego wywiadu i dość szczegółowo opowiadał on o pozyskiwaniu przez USA szczątków pojazdów nieludzkiej inteligencji, czyli należących do cywilizacji innych istot, niż ludzie. Jednak jego wcześniejsza pozycja nie dowodzi temu, że mówił prawdę. Zwłaszcza że Pentagon wszystkiemu zaprzeczył. Mimo to nie przedstawiono wtedy żadnych jawnych dowodów, nawet w postaci dokumentów. Warto oczywiście podkreślić, że część przesłuchań miała charakter utajniony. Podczas nich mogły więc zostać przedstawione kluczowe dowody. Mogły, ale nie musiały, co warto mieć na uwadze.  AARO Co więcej, w 2022 roku Pentagon powołał All-domain Anomaly Resolution Office (AARO). Jest to organ, którego obowiązkiem było przyjmowanie zgłoszeń o UAP, oraz ich dokładna i poważna analiza. Już po roku AARO wydało oświadczenie, że nie znalazło żadnych dowodów na ukrywanie przez rząd USA tajemnicy o UFO. Natomiast większość zgłoszeń została przez nich uznana za błędną identyfikację dobrze znanych obiektów latających. Większość oczywiście nie oznacza wszystkich. AARO nie kwestionuje tego, że istnieją incydenty UAP, których nie jest w stanie wyjaśnić.  [SALE-3473] Oczywiście środowiska ufologiczne z marszu uznały, że AARO to agencja, której celem jest sianie dezinformacji i zacieranie śladów na temat kosmitów. Załóżmy przez chwilę, że mają oni rację i tak jest w praktyce: w takim razie czy naprawdę wierzą, że jedna decyzja Donalda Trumpa sprawi, że tak skrzętnie ukrywane informacje wyjdą na światło dzienne? A co, jeśli AARO jest... uczciwe i szczere w swoich działaniach i faktycznie nic nie znalazło?  Jak widać, jest wiele powodów, aby nie podchodzić do tej sprawy z hurraoptymizmem. Niezależnie czy kosmici istnieją, czy nie, ani czy rząd USA coś w tej kwestii ukrywa, deklaracje Donalda Trumpa, nawet jeśli są szczere, co też budzi wątpliwości, nie oznaczają, że poznamy prawdę. A jeśli ją poznamy, to wiele osób może ją odrzucać, ponieważ nie okaże się tym, na co liczyli. 

1
PAWEł MARETYCZ
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Poleciał za Ocean po dysk i wrócił. Wyszło taniej niż kupić u siebie
Sprzęt 22:05

Poleciał za Ocean po dysk i wrócił. Wyszło taniej niż kupić u siebie

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Dlaczego Leon się starzeje, a Jill nie? Resident Evil wyjaśnia
Gry 21:37

Dlaczego Leon się starzeje, a Jill nie? Resident Evil wyjaśnia

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Żyją w jaskiniach od 5000 lat. I są odporne na antybiotyki
Nauka 20:01

Żyją w jaskiniach od 5000 lat. I są odporne na antybiotyki

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Dell boi się RTX 5070 Ti. Nietypowe rozwiązanie producenta
Sprzęt 19:16

Dell boi się RTX 5070 Ti. Nietypowe rozwiązanie producenta

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
UOKiK dostanie nowe uprawnienia. Zabawi się w tajniaków
Wiadomości 18:59

UOKiK dostanie nowe uprawnienia. Zabawi się w tajniaków

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Zaloguj się do historii informatyki za darmo. 28 systemów czeka
Aplikacje 17:01

Zaloguj się do historii informatyki za darmo. 28 systemów czeka

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Było 119, a jest 59 zł. Nimo w promocji
Telepolis.pl
Sprzęt 16:16

Było 119, a jest 59 zł. Nimo w promocji

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Samsung chce walczyć z wiatrakami. Sam jestem ciekaw, czy to się uda
Sprzęt 15:33

Samsung chce walczyć z wiatrakami. Sam jestem ciekaw, czy to się uda

2
MARIAN SZUTIAK
1.
Odkurzacz stanął w płomieniach, a potem dom. Winna skrajna bezmyślność
Wiadomości 14:44

Odkurzacz stanął w płomieniach, a potem dom. Winna skrajna bezmyślność

1
PAWEł MARETYCZ
1.
Samsung robi rewolucję w Galaxy AI. Nowy asystent trafi do smartfonów
Aplikacje 13:48

Samsung robi rewolucję w Galaxy AI. Nowy asystent trafi do smartfonów

6
MARIAN SZUTIAK
1.
Mały, pancerny z LTE i tani. Idealny tablet dla aktywnych w promocji
Telepolis.pl
Sprzęt 12:15

Mały, pancerny z LTE i tani. Idealny tablet dla aktywnych w promocji

4
PAWEł MARETYCZ
1.
AMD zostawia klientów na lodzie. Radźcie sobie sami
Sprzęt 11:20

AMD zostawia klientów na lodzie. Radźcie sobie sami

5
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Intel i AMD zmieniają plany. Nowe procesory jednak później
Sprzęt 10:33

Intel i AMD zmieniają plany. Nowe procesory jednak później

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
ING zaskakuje. To pierwsza taka oferta w kraju
Płatności bezgotówkowe 09:44

ING zaskakuje. To pierwsza taka oferta w kraju

3
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
WhatsApp wreszcie zrobi to, na co czekali użytkownicy latami
Aplikacje 08:58

WhatsApp wreszcie zrobi to, na co czekali użytkownicy latami

3
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Zmiana w Żabce. Możesz zdziwić się przy kasie
Wiadomości 08:10

Zmiana w Żabce. Możesz zdziwić się przy kasie

6
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Apple i OpenAI tworzą urządzenia AI bez ekranów
Sprzęt 21 LUT 2026

Apple i OpenAI tworzą urządzenia AI bez ekranów

2
MARIAN SZUTIAK
1.
Zuckerberg ma plan. Metaverse ma trafić na każdy smartfon
Aplikacje 21 LUT 2026

Zuckerberg ma plan. Metaverse ma trafić na każdy smartfon

4
MARIAN SZUTIAK
1.
Więcej nowości
Twój sejf ma dziurę. Menedżery haseł kłamią w kwestii bezpieczeństwa
Bezpieczeństwo 21 LUT 2026

Twój sejf ma dziurę. Menedżery haseł kłamią w kwestii bezpieczeństwa

Menedżery haseł od lat są przedstawiane jako złoty standard bezpieczeństwa w sieci. Ale co, jeśli właśnie ten standard zaczyna pękać – i to w miejscu, gdzie nikt się tego nie spodziewał? Twój sejf nie jest szczelny Badacze z ETH Zurich i USI Lugano przeanalizowali czterech najpopularniejszych menedżerów haseł – Bitwarden, Dashlane, LastPass i 1Password. Wnioski są dość alarmujące. Firmy te od lat obiecują tzw. model "zero knowledge", czyli architekturę, w której nawet one same nie mają dostępu do twoich haseł w odszyfrowanej formie. W praktyce okazuje się, że obietnica ta ma wyraźne rysy, a w niektórych przypadkach – pęka całkowicie. Badacze łącznie odkryli 27 scenariuszy ataku: 12 na Bitwarden, 7 na LastPass, 6 na Dashlane i 2 na 1Password. W określonych warunkach udało im się uzyskać dostęp do całych sejfów haseł użytkowników, a w niektórych scenariuszach nawet zapisywać do nich dane. Luki nie pojawiają się jednak przy standardowym użytkowaniu – aktywują się dopiero po włączeniu konkretnych funkcji, przede wszystkim mechanizmów tzw. key escrow, które umożliwiają odtworzenie dostępu do sejfu po utracie hasła głównego. Ważny jest tu kontekst techniczny. Badacze działali w tzw. modelu złośliwego serwera – ich scenariusz zakłada, że atakujący już przejął kontrolę nad infrastrukturą dostawcy. To nie jest luka, którą haker może wykorzystać zdalnie przeciwko twojemu kontu z zewnątrz. Dopiero po kompromitacji serwerów firmy te podatności stają się groźne. Brzmi to jak odległy scenariusz – ale właśnie takie ataki na dostawców już się w przeszłości zdarzały, a LastPass sam padł ofiarą włamania w 2022 roku. Co niepokoi najbardziej, to nie złożoność odkrytych podatności, lecz ich prostota. Badacze podkreślają, że większość znalezionych błędów była stosunkowo łatwa do wykorzystania – co sugeruje brak wystarczającej weryfikacji kryptograficznych założeń leżących u podstaw całego modelu bezpieczeństwa. Ostrzegają też, że ich wnioski z dużym prawdopodobieństwem dotyczą nie tylko czterech analizowanych aplikacji, ale całej klasy podobnych produktów. Producenci już reagują. Dashlane usunęło najpoważniejszą podatność w aktualizacji z listopada 2025. Bitwarden naprawił lub aktywnie łata 7 z 12 zidentyfikowanych problemów, LastPass wdrożył doraźne zabezpieczenia, a 1Password uznał swoje dwa przypadki za znane ograniczenia architektoniczne. Co istotne – nie ma żadnych dowodów, że ktokolwiek te luki wykorzystał w praktyce. Co z tego wynika praktycznie? Menedżer haseł wciąż pozostaje lepszym wyborem niż używanie tych samych trzech haseł wszędzie. Warto jednak wiedzieć, że funkcje odzyskiwania dostępu do sejfu – te, które pozwalają odtworzyć hasła nawet po utracie hasła głównego – działają właśnie dlatego, że dostawca przechowuje kopię twojego klucza szyfrującego. I to tam badacze znajdowali luki. Jeśli tej opcji nie potrzebujesz, rozważ jej wyłączenie dla maksymalnego bezpieczeństwa, aczkolwiek wtedy ryzykujesz całkowitą utratę danych, jeśli zgubisz lub zapomnisz, gdzie masz hasło/klucz dostępu. Warto też śledzić reakcje producentów oprogramowania, bo badacze opublikowali pełny raport i trudno będzie im te wnioski zbagatelizować.

2
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.

Więcej nowości

Problem z YouTube Music. Płacisz za Premium, a słyszysz reklamy
Rozrywka 21 LUT 2026

Problem z YouTube Music. Płacisz za Premium, a słyszysz reklamy

Posiadacze inteligentnych głośników Google'a zgłaszają problemy z odtwarzaniem muzyki. Usługa ignoruje aktywny abonament i emituje... reklamy. Reklamy zamiast muzyki Użytkownicy serwisu Reddit informują o błędnym działaniu sprzętu z serii Google Home oraz Nest. Głośniki odtwarzają reklamy przed i pomiędzy utworami z YouTube Music. Dzieje się tak pomimo opłacania subskrypcji Premium. Brak przerw reklamowych to główny powód zakupu tego abonamentu. Problem dotyczy urządzeń powiązanych z kontami z aktywną subskrypcją. Część osób opłaca ją nieprzerwanie od wielu lat. Restartowanie urządzeń nie przynosi rezultatów. Z głośników nadal płyną materiały sponsorowane. Lista błędów rośnie Reklamy to nie jedyny problem zgłaszany przez społeczność. Urządzenia robią długie, trzydziestosekundowe pauzy pomiędzy utworami. Piosenki często w ogóle się nie ładują. Sprzęt potrafi zamilknąć na dłuższą chwilę przed emisją reklamy. Aplikacja mobilna na telefonach działa tymczasem poprawnie. Oznacza to awarię samej platformy domowej. Zmianie uległy także spersonalizowane playlisty. Algorytmy podmieniają utwory użytkowników na popularne piosenki z list przebojów. Nie pasują one do historii odtwarzania. Dodatkowo, funkcja przesyłania dźwięku z komputera przestała całkowicie działać. Jeden z klientów zgłosił odtworzenie reklamy zaraz po ponownym uruchomieniu sprzętu, bez wcześniejszego wydawania komend głosowych. Producent bada sprawę Błędy zostały dostrzeżone przez pracowników firmy Google. Oficjalne konto wsparcia technicznego opublikowało odpowiedź na platformie Reddit. Przedstawiciel giganta z Mountain View potwierdził występowanie problemów z odtwarzaniem YouTube Music na niektórych urządzeniach Google Home. Trwa sprawdzanie przyczyn tej sytuacji. Wpis pracownika nie wymienia bezpośrednio problemu z reklamami w YouTube Premium. Odpowiedź pojawiła się jednak w wątku poświęconym wyłącznie tym usterkom. Należy oczekiwać rychłej aktualizacji oprogramowania po stronie serwerów. [SALE-3469] [PHONE:4395] Zobacz: Google Pixel 10: jest lepszy, ale nie wszystko się udało (test) [SALE-3470] [PHONE:4396] Zobacz: Google Pixel 10 Pro – genialny, ale nie bez wad (test) [SALE-3471] [PHONE:4397] Zobacz: Google Pixel 10 Pro XL zastąpił mi iPhone'a. I nie ma powrotu (opinia)

0
MARIAN SZUTIAK
1.

Więcej nowości

Vasco Electronics podbija Azję. Polska firma z sukcesem na skalę światową
Sponsorowane 20 LUT 2026

Vasco Electronics podbija Azję. Polska firma z sukcesem na skalę światową

Jak odnieść sukces na rynkach azjatyckich? Kluczem do sukcesu dzieli się Tomasz Stomski z Vasco Electronics. Jakie są najważniejsze wnioski z okresu działalności Vasco Electronics na rynkach azjatyckich, szczególnie po roku w Chinach? Wejście na nowy rynek zawsze wiąże się zarówno z dużymi możliwościami, jak i istotnym ryzykiem. W takim przypadku kluczowe znaczenie ma etap, który osoby z branży filmowej określiłyby mianem „preprodukcji” - chodzi o analizę rynku i ocenę własnego potencjału. Jaki jest najważniejszy wniosek z ostatnich dwunastu miesięcy? Produkty Vasco są w Azji realnie potrzebne. Mieszkańcy tak Chin, jak i Japonii chętnie podróżują, często pracują w firmach o globalnym zasięgu. W obu tych sytuacjach regularnie napotykają bariery językowe, bo języki i kultury realnie się różnią. Mamy alfabety i logogramy, inną architekturę zdań, inaczej wytrenowane aparaty mowy. Vasco pomaga trudności te skutecznie przezwyciężać. Rozwój naszej sieci sprzedaży jest dowodem na to, że potrzeba precyzyjnej i niezawodnej komunikacji ma charakter uniwersalny. W Chinach translatory Vasco były początkowo dostępne wyłącznie na lotniskach w Pekinie, Shenzhen i Guangzhou. Obecnie można je kupić już w 43 punktach sprzedaży w 20 miastach. Nie zamierzamy jednak na tym poprzestać. Chcemy konsekwentnie udowadniać, że jesteśmy liderem rynku tłumaczy elektronicznych nie tylko w Europie, lecz także na całym świecie. Jakie kluczowe różnice w kontekście oczekiwań konsumentów dostrzegacie między Europą, Ameryką Północną a Azją? W Europie i Ameryce Północnej użytkownicy koncentrują się przede wszystkim na funkcjonalności i wygodzie. Nie bez powodu jesteśmy liderami na tych rynkach. Naszym celem jest tworzenie takich rozwiązań, dzięki którym osoby korzystające z translatorów Vasco mogą w pełni skupić się na komunikacji i de facto zapomnieć, że odbywa się ona za pośrednictwem urządzenia. Najlepsza technologia działa tak intuicyjnie, że nie zwraca się uwagi na to, jak funkcjonuje, lecz na to, co umożliwia. Europa chętnie importuje technologie z Azji, dlatego europejska firma, która chce rozpocząć sprzedaż w Japonii czy Chinach, musi zupełnie zmienić swoje myślenie i patrzeć na biznesową rzeczywistość oczami lokalnych klientów i partnerów handlowych. Pomaga nam to, jak kluczowe znaczenie w Azji ma jakość i renoma europejskich marek. Ale to nie wystarcza. Skuteczne funkcjonowanie w Azji nie byłoby możliwe przy zastosowaniu jednego, globalnego schematu. Trzeba dopasować się do lokalnych relacji i oczekiwań - od kanałów sprzedaży, przez sposoby komunikacji marki, aż po standardy prowadzenia biznesu.  Przykładowo, w Japonii popularnym modelem rozpoczęcia działalności jest crowdfunding, który pozwala nie tylko pozyskać środki finansowe, lecz także zweryfikować realne zainteresowanie rynkowe daną technologią lub rozwiązaniem. I tak zrobiliśmy, wchodząc w 2021 roku na ten rynek. Współpracujemy z miejscowymi specjalistami, którzy pomagają nam łączyć najwyższy poziom technologiczny z prowadzeniem biznesu w sposób zgodny z tamtejszymi standardami. Działamy lokalnie, zachowując jednocześnie globalną spójność marki Vasco. W jakim stopniu obecność w Azji wpłynęła na strategiczne filary rozwoju Vasco w 2026 roku oraz na sam produkt?  Gdy wkraczasz do Azji, twoja marka staje się realnie globalną, wychodzącą poza zachodni krąg kulturowy. To zmienia podejście do produktu, do komunikacji z klientem i całościowego podejścia do biznesu - niekiedy bezpośrednio, niekiedy jako inspiracja. Podam prosty przykład. Jesteś w Kioto i chcesz szybko coś zjeść. Samo przetłumaczenie nazw dań w menu nie wystarczy, ponieważ wciąż nie wiesz, co kryje się pod lokalnymi, często enigmatycznymi określeniami. I tu z pomocą przychodzi Vasco Assistant - nasze nowe rozwiązanie zaprezentowane premierowo kilka tygodniu temu. Assistant wykona w takiej sytuacji dwa zadania jednocześnie. Nie tylko przetłumaczy sfotografowany tekst, ale także wyjaśni, czym jest dana potrawa, z jakich składników się ją przygotowuje oraz jakich walorów smakowych możesz się spodziewać. A zagadek jest więcej - w japońskiej kolei sam musisz wyznaczyć kwotę do zapłaty zależnie od długości trasy. Wyjaśnią to tablice stojące obok automatów biletowych - ale to translator okaże się nieoceniony, by bez problemu zrozumieć sens i logikę tych komunikatów.  Globalnie w Azji mieszka ponad połowa światowej populacji, a metropolie takie jak Tokio czy Pekin przyciągają ogromne rzesze turystów. Podczas dużych wydarzeń technologicznych, biznesowych czy edukacyjnych często nie ma możliwości zapewnienia każdemu uczestnikowi konferencji czy prelekcji indywidualnego urządzenia tłumaczącego. Dla takich sytuacji stworzyliśmy Vasco Audience - rozwiązanie, które pozwala każdemu słuchaczowi otrzymać tłumaczenie w swoim języku, z poziomu własnego telefonu. Ten właśnie system tłumaczeń dla konferencji, prelekcji i szkoleń, czyli Vasco Audience, mieliśmy okazję zaprezentować w 2025 roku podczas Expo w japońskiej Osace - podobnie jak zresztą same nasze translatory. Swoistym nawiązaniem do Azji mogą być także tłumaczenia offline, nad którymi intensywnie pracujemy. Choć dziś dajemy użytkownikom Vasco nielimitowany internet do tłumaczeń, to mogą zdarzyć się sytuacje, gdy ten dostęp będzie utrudniony - sztandarowym przykładem mogą być długie, międzykontynentalne loty. A zapewnienie tłumaczeń offline w popularnych parach językowych to coś, co zaoferujemy użytkownikom Vasco Translator Q1 już w najbliższych miesiącach. Podsumowując zatem - wszystko, co tworzymy, zaczyna się od oczekiwań klientów i użytkowników. Doświadczenie zdobyte podczas rozwoju marki Vasco w Azji pozwoliło nam jeszcze lepiej zrozumieć, że samo tłumaczenie jest jedynie punktem wyjścia. Nie ukrywamy, że szczególnie pierwszy rok obecności w Chinach był dla nas okresem intensywnej nauki. Ale jej efektem są nasze najnowsze technologie i lepsze zrozumienie globalnych potrzeb naszych obecnych i przyszłych klientów. Artykuł sponsorowany na zlecenie Vasco Electronics

1
REDAKCJA TELEPOLIS
1.

Popularne porównania