Motorola Signature 27 to prawdziwy potwór. Topowy Snapdragon i peryskop z 200 Mpix
Sprzęt 22:15

Motorola Signature 27 to prawdziwy potwór. Topowy Snapdragon i peryskop z 200 Mpix

Podczas wydarzenia Qualcomm Snapdragon Summit firma Motorola zaprezentowała pojawiający się ostatnio w enigmatycznych zajawkach smartfon Signature 27. To flagowiec, jakiego jeszcze nie było u tego producenta Model Signature 27 był już wcześniej zapowiadany przez Motorolę, choć producent ograniczył się tylko do kilku tajemniczych grafik, jedynie podgrzewając atmosferę. Na wydarzeniu Snapdragon Summit ujawnił w pełni wygląd telefonu, część specyfikacji, chociaż wciąż jeszcze pozostaje wiele znaków zapytania. Wszystkie parametry techniczne poznamy w późniejszym terminie. Signature 27 z najpotężniejszym Snapdragonem Co więc ujawnił producent? Wiadomo, że sercem Signature 27 jest nowy, najbardziej wydajny układ Snapdragon 8 Elite Extreme Gen 6. Nawet pierwszy model Signature nie miał topowego układu Qualcomma, tylko jego standardową wersję (nie Elite). Jak podkreśla producent, dzięki tej platformie nowej generacji Motorola Signature 27 oferuje potężne możliwości sztucznej inteligencji przetwarzanej bezpośrednio na urządzeniu, udoskonalone funkcje aparatu, responsywną rozgrywkę w grach oraz nowe wymiary łączności w sieciach 5G i Wi-Fi.  Co więcej, dzięki konstrukcji wykorzystującej 6 anten, która podwaja prędkość pobierania, użytkownicy będą też mogli płynnie korzystać z aplikacji AI w chmurze. Dla zachowania wysokiej kultury pracy Motorola Signature 27 została wyposażona w system chłodzenia Motorola ArcticMesh, który łączy żel termiczny z dodatkiem diamentu, ciekły metal, miedzianą siatkę oraz przeprojektowaną trójwymiarową komorę parową, powiększoną o 40% w porównaniu z poprzednią generacji. Tak duża moc i nowy system chłodzenia mają zapewnić płynne działanie funkcji AI tworzonych we współpracy z Google Gemini. Będzie to np. przekształcanie zapytania, zdjęć lub istniejącego materiału wideo w dopracowany film za pomocą Gemini Omni czy generowanie oryginalnej muzyki i niestandardowych ścieżek dźwiękowych z użyciem Gemini Lyria.  Potężna sekcja aparatów z silnikiem Video Enhancement Engine Wydajność przyda się też w aparacie. Motorola Signature 27 otrzymała główny aparat 50 Mpix z matrycą Sony LYTIA 910, a także peryskopowy teleobiektyw współpracujący z sensorem 200 Mpix. Dopełnieniem sprzętu jest opracowany przez Motorolę silnik Video Enhancement Engine, wykorzystujący sztuczną inteligencję do tworzenia warstwy analitycznej w czasie rzeczywistym, która automatycznie dostosowuje odcienie kolorów poprzez analizę sceny przed i w trakcie nagrywania.  Oznacza to, że użytkownicy mogą uwieczniać swoje ulubione chwile dokładnie tak, jak je pamiętają – niezależnie od tego, czy są na koncercie, nagrywają po zmroku, czy podziwiają zachód słońca – uzyskując materiał, który wygląda profesjonalnie, zachowuje ostrość w słabym świetle i oferuje naturalne, wiernie odwzorowane kolory – wyjaśnia Motorola. Fotografowanie ułatwi także stabilizacja obrazu opracowana przez Qualcomma, działająca w połączeniu ze sprzętową, niemal gimbalową stabilizacją OIS o zakresie 3.5°. Motorola Signature 27 to także gratka dla amatorów dobrego brzmienia. Smartfon wyposażony jest w system Audio by B&O, jakiego dotąd w telefonach Motoroli nie było. Dwa eleganckie warianty do wyboru Signature 27 wyróżnia się smukłą, aluminiową sylwetką z wyprofilowanymi krawędziami oraz elegancką smukłością. Smartfon będzie dostępny w dwóch wariantach: PANTONE Coal Smoke z plecioną teksturą oraz PANTONE Capulet Olive w wykończeniu inspirowanym piórami. Jak wyjaśnia producent, dzisiejsza zapowiedź to tylko przedsmak tego, co przyniesie Motorola Signature 27. Więcej szczegółów poznamy wkrótce – smartfon trafi na rynki całego świata jeszcze w 2026 roku. Zobacz: Motorola Signature: szybki twardziel w garniturze (test)

6
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Anthropic znowu podkręca tempo. Claude Opus 5.5 robi wrażenie
Oprogramowanie 20:55

Anthropic znowu podkręca tempo. Claude Opus 5.5 robi wrażenie

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Micron wycofuje popularne pamięci. Gracze mogą to boleśnie odczuć
Sprzęt 19:50

Micron wycofuje popularne pamięci. Gracze mogą to boleśnie odczuć

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
iPhone 18 Pro Max z poważną wadą. To przypomina czasy dyskietek
Sprzęt 18:58

iPhone 18 Pro Max z poważną wadą. To przypomina czasy dyskietek

1
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Oppo Find X10 i Find X10 Pro Max już są i niszczą konkurencję
Sprzęt 18:23

Oppo Find X10 i Find X10 Pro Max już są i niszczą konkurencję

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Microsoft tnie Xboxa. Halo trafia w ręce Activision
Tech 17:52

Microsoft tnie Xboxa. Halo trafia w ręce Activision

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Zniżki do 90% na szpej?  To wyjątkowo perfidna pułapka
Bezpieczeństwo 17:19

Zniżki do 90% na szpej? To wyjątkowo perfidna pułapka

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Raspberry Pi uderza w entuzjastów. Koniec z naprawami i modyfikacjami
Sprzęt 16:46

Raspberry Pi uderza w entuzjastów. Koniec z naprawami i modyfikacjami

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Orange ma nową aplikację. Lepiej ją zainstaluj
Wiadomości 15:41

Orange ma nową aplikację. Lepiej ją zainstaluj

2
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Amazfit T-Rex Dual Solar zaskakuje genialnym pomysłem. Ma dwa panele solarne
Sprzęt 14:36

Amazfit T-Rex Dual Solar zaskakuje genialnym pomysłem. Ma dwa panele solarne

3
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.
Popularne telewizory do kosza. Samsung chce zrezygnować
Sprzęt 13:26

Popularne telewizory do kosza. Samsung chce zrezygnować

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Szwindel na ChatGPT. Jeśli korzystasz, to lepiej uważaj
Bezpieczeństwo 12:37

Szwindel na ChatGPT. Jeśli korzystasz, to lepiej uważaj

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Rowerzysta podjął fatalną decyzję. Zamiast 1000 zł, musi zapłacić 6000
Moto 11:59

Rowerzysta podjął fatalną decyzję. Zamiast 1000 zł, musi zapłacić 6000

2
ANNA KOPEć
1.
PKO BP oddaje Polakom kasę za zakupy na Allegro
Płatności bezgotówkowe 11:04

PKO BP oddaje Polakom kasę za zakupy na Allegro

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Lidl wrzucił za 249 zł. Konkurencja chce prawie tysiaka
Sprzęt 10:29

Lidl wrzucił za 249 zł. Konkurencja chce prawie tysiaka

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.
O Grze o tron ciągle głośno. W 2027 powróci ktoś, na kogo wielu czeka
Gry 10:01

O Grze o tron ciągle głośno. W 2027 powróci ktoś, na kogo wielu czeka

0
ANNA KOPEć
1.
Lepiej, aby kierowca pamiętał. Kara w 2026 to nawet 9 tys. zł
Moto 09:20

Lepiej, aby kierowca pamiętał. Kara w 2026 to nawet 9 tys. zł

0
ANNA KOPEć
1.
Konsola naprawi się sama. Taki pomysł ma PlayStation
Sprzęt 08:47

Konsola naprawi się sama. Taki pomysł ma PlayStation

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Nie tylko Reacher. Nowa seria filmów akcji przejmie Prime już za chwilę
Telewizja i VoD 08:11

Nie tylko Reacher. Nowa seria filmów akcji przejmie Prime już za chwilę

2
ANNA KOPEć
1.
Więcej nowości
Huawei ma problem. Ich nowe układy zostają w Chinach
Sprzęt 21 WRZ 2026

Huawei ma problem. Ich nowe układy zostają w Chinach

Huawei ma ambitne plany związane ze sprzętem dla AI, ale brakuje mu mocy produkcyjnych. Dlatego nowe Ascendy nie pojawią się w Europie i USA. Podczas wydarzenia Huawei Connect 2026 Chińczycy potwierdzili, że zainteresowanie ich akceleratorami sztucznej inteligencji jest większe niż obecne możliwości produkcyjne. Eric Xu, rotacyjny przewodniczący Huawei, przyznał w rozmowie z agencją Reuters, że firma nie jest w stanie zaspokoić nawet popytu w Państwie Środka. Tym samym nie ma obecnie planów pełnego wejścia z tym sprzętem na rynki zagraniczne. Huawei nadal nie ma szans w rywalizacji z NVIDIĄ Nie oznacza to jednak problemów pracami nad kolejnymi generacjami. Ascend 960DT ma być dostępny już w pierwszym kwartale 2027 roku, czyli trzy kwartały wcześniej niż pierwotnie zakładano. Ascend 960PR pojawi się w trzecim kwartale, a następnie Huawei zamierza przejść na roczny cykl wydawniczy. Ascend 970 zaplanowano na 2028, a Ascend 980 na 2029 rok. Niestety, Chińczycy nadal nie są w stanie rywalizować z NVIDIĄ wyłącznie wydajnością pojedynczego układu. Odpowiedzią ma być więc skala. Nowy Atlas 960E SuperPoD pozwala połączyć do 4096 jednostek Ascend 960, oferując według producenta wydajność 8 EFLOPS (FP8) i nawet 1 PB HBM. Huawei sięga przy tym po połączenia NPO, czyli optykę umieszczoną blisko układów scalonych. Firma twierdzi, że zastosowanie 5500 modułów Hi-ONE pozwala zastąpić około 48 000 tradycyjnych modułów optycznych 800G i ograniczyć pobór mocy systemu o ponad 550 kW. Problem pozostaje jednak ten sam - produkcja i dostęp do pamięci HBM. Dopóki Huawei nie będzie w stanie dostarczyć wystarczającej liczby własnych akceleratorów na rynek chiński, szeroka ekspansja zagraniczna nie ma większego sensu. Firma przyznaje jednak, że małe partie sprzętu trafiają do wybranych państw, gdzie popyt jest szczególnie wysoki.

2
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.

Więcej nowości

Ten serial to arcydzieło od Prime. Z każdym sezonem coraz lepszy
Telewizja i VoD 20 WRZ 2026

Ten serial to arcydzieło od Prime. Z każdym sezonem coraz lepszy

Prime Video ma dobrą rękę do seriali akcji i thrillerów szpiegowskich. Udowodnił to ostatnio "Special Ops: Lioness" o agencie CIA. Ale nie tylko, ten serial jest wart uwagi - "Jack Ryan" w reżyserii Toma Clancy'ego nie odbiega wcale poziomem. Lioness i Jack Ryan - dwa dobre seriale od Amazona Dlaczego oba seriale się ze sobą porównuje? Chyba dlatego, że obie te produkcje łączy jedno - postać aktora Michaela Kelly'ego, który w obu gra ważną rolę twardego urzędnika agencji. Warto obejrzeć obie pozycje, bo to dwie zupełnie różne historie, które trzymają w napięciu od początku do końca. Jack Ryan to prawdziwe arcydzieło thrillera szpiegowskiego Prime Video ma w swojej ofercie czterosezonową adaptację serii powieści szpiegowskich Toma Clancy'ego z jego najsłynniejszą postacią, agentem CIA Jackiem Ryanem w roli głównej. To niezapomniana rola Johna Krasickiego. To serial, który w odróżnieniu do wielu innych, z każdym nowym sezonem stawał się coraz lepszy. Co istotne, uchodzi za inteligentny thriller szpiegowski, co jest naprawdę sporym komplementem.  John Krasinski w roli głównej to był strzał w dziesiątkę. "Jack Ryan" pozwala swojemu bohaterowi ewoluować, przedstawiając go na początku jako całkiem spokojnego analityka CIA pracującego za biurkiem. W ciągu czterech sezonów łagodna charyzma Krasinskiego idealnie pokazała, jak analityk biurowy zmienił się w doświadczonego agenta terenowego, ostatecznie zastępcy dyrektora CIA. I to właśnie jest główny atut serialu - sprawia on wrażenie, jakby nieustannie ewoluował i rozwijał się, a nie tworzył jedynie kolejne wersje tego samego schematu.  Inną sprawą jest to, że serial dzięki astronomicznemu budżetowi od Amazona, rośnie w siłę i nie musi się w niczym ograniczać. Pozwoliło to ekipie na kręcenie scen w różnych międzynarodowych plenerach i zapewnić spektakularne efekty specjalne. I nawet jeśli kontynuacje Jacka Ryana nie przyniosły ogromnych sukcesów, to serial sam w sobie nadal jest arcydziełem w gatunku thrillerów szpiegowskich. Warto zobaczyć.  https://www.youtube.com/watch?v=8hfUkwl1YIk

6
ANNA KOPEć
1.

Więcej nowości

Ten telefon to olbrzymia dawka czarów i nostalgii. Sprawdziłem realme 16 Pro Harry Potter Edition
Sponsorowane 21 WRZ 2026

Ten telefon to olbrzymia dawka czarów i nostalgii. Sprawdziłem realme 16 Pro Harry Potter Edition

Firma realme przygotowała wyjątkową limitowaną edycję swoich urządzeń specjalnie dla fanów serii przygód o Harrym Potterze. Przyjrzałem się im z bliska. Wyobraźcie sobie furtkę do magicznego świata, który istnieje tuż obok, ale o jego istnieniu wiedzą tylko nieliczni. Świata, w którym rzeczy niemożliwe dzieją się od ręki, tajemnice pobudzają wyobraźnię, a każda chwila przepełniona jest magią, którą znaleźć można wyłącznie w baśniach. Dla mnie i wielu moich rówieśników taką furtką były książki o Harrym Potterze. Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że w moje ręce trafiły dwa wyjątkowe urządzenia. Smartfon realme 16 Pro Harry Potter Edition i słuchawki realme Buds T500 Pro Harry Potter Edition to sprzęt dla każdego, kto chciałby każdego dnia mieć pod ręką odrobinę tej magii znanej z książek czy filmów. Limitowane edycje obydwu urządzeń przygotowane zostały z myślą o fanach czarodziejskiego świata i dlatego wyjątkowo nie chciałbym tutaj zanudzać nikogo szczegółami technicznymi – to temat dla mugoli. Zamiast tego chciałbym skupić się na detalach, dzięki którym te sprzęty są takie wyjątkowe. Słuchawki, które czarują nie tylko dźwiękiem Jeśli nadal myślicie, że słuchawki bezprzewodowe z definicji muszą być nudne, to realme Buds T500 Pro Harry Potter Edition błyskawicznie potrafią wyprowadzić z błędu. Tutaj już samo pudełko z pozłacanym logo Hogwartu sugeruje, że mamy do czynienia z czymś wyjątkowym. Po jego otwarciu to wrażenie tylko się potęguje. Cała kolekcja utrzymana jest w eleganckiej brązowo-złotej kolorystyce, która doskonale pasowałaby do świata magii i czarodziejstwa. Przede wszystkim jednak sprawia, że same akcesoria wyglądają spektakularnie. Dzięki temu już nawet samo etui ładujące robi tutaj tak dobre wrażenie. Nie dość, że jest obite materiałem imitującym skórę, to jeszcze znajdziemy tu sporo akcentów nawiązujących do marki. Same słuchawki siłą rzeczy prezentują się o wiele „normalniej”, ale i tutaj niecodzienna wersja kolorystyczna i dyskretne logo dają bardzo atrakcyjny efekt. Generalnie to ten typ kolekcjonerskiego gadżetu, który lubię najbardziej: nie trzeba być wcale fanem marki, by docenić jego niecodzienną stylistykę oraz bardziej ekskluzywne wykonanie na tle standardowej wersji. Tylko taki pragmatyzm to nie do końca to, co kojarzy się nam z zaklęciami, tajemniczymi eliksirami i światem czarodziejów, prawda? Dlatego w pudełku razem ze słuchawkami znalazło się coś jeszcze: magnetyczne etui, które wygląda jak skórzany kuferek – wiecie, taki, w którym uczniowie Hogwartu noszą swoje księgi, składniki na eliksiry i inne najważniejsze przybory. Dodatkowo możemy do niego przymocować smycz z garścią dopasowanych tematycznie ozdób. Czy jest to praktyczne? Można się kłócić, ale jedno trzeba przyznać: takie akcesorium dodaje całemu zestawowi masę uroku. Kuferek pełen czarów Jeśli podoba się Wam kuferek dołączony do zestawu ze słuchawkami, to absolutnie zakochacie się w pudełku, do którego zapakowany został realme 16 Pro Harry Potter Edition. W zasadzie „pudełko” nie jest nawet dobrym określeniem – to prawdziwa walizka z uchwytem i metalowymi klamrami. Pierwsze wrażenie jest tutaj naprawdę niesamowite. Prawdziwa magia dzieje się jednak dopiero po jej otwarciu. Oczywiście gwiazdą jest tutaj telefon, ale zanim do niego przejdziemy, to warto wspomnieć o kilku innych drobiazgach, które producent przemycił w ramach zestawu, bo ich widok powinien poprawić humor niejednemu fanowi serii. Przykładowo, znajdziemy tu pocztówki z fotosami z filmów czy zakładki z motywami czterech domów. Najfajniejszym gadżetem jest jednak replika listu otrzymanego przez Harry’ego Pottera w dniu swoich 11 urodzin. Wiecie, nie jest to może to samo, co samemu dostać zaproszenie do Hogwartu, ale skłamałbym, że nie uśmiechnąłem się na widok takiego drobiazgu. Oczywiście mamy tu też „nudne” dodatki, takie jak dopasowane kolorystycznie etui czy ładowarka. Fajnie, że są, ale wiecie – nie one są tutaj najważniejsze 😉 Magia zaklęta w telefonie No dobra, to co z samym telefonem? No na początek wypadałoby wspomnieć o jednym: wygląda naprawdę spektakularnie. Jak już wspomniałem, brązowo-złota kolorystyka nadaje całości bardzo eleganckiego sznytu, co już samo w sobie stanowi moim zdaniem dobry argument za wyborem tej konkretnej wersji. To jednak tylko jedna z wielu różnic względem „mugolskich” wariantów realme 16 Pro. Ba, zaryzykuję stwierdzenie, że nawet nie najważniejsza. Producent naszpikował ten telefon od góry do dołu masą detali, które docenią prawdziwi fani Chłopca, który przeżył. Przykładowo, wielkie logo Hogwartu z tyłu obudowy samo w sobie rzuca się w oczy, ale dopiero z bliska urzeka bardzo przekonującym efektem trójwymiarowości. Co więcej, wykorzystano w nim technologię określaną przez producenta jako “Quadra Light-Sensing Color-changing” – herby domów nabierają kolorów pod wpływem światła słonecznego. A skoro o pleckach jesteśmy, to wpatrując się w złote akcenty łatwo przeoczyć, że tył telefonu pokryto wegańską skórą z kraciastą fakturą. To chyba mój ulubiony aspekt tej limitowanej edycji i nie ukrywam, chętnie zobaczyłbym podobne wykończenie w standardowych edycjach urządzeń producenta. Nie wiem jak Wy, ale ja trzymam kciuki. A idąc dalej tropem rzeczy mniej oczywistych, to czy zwróciliście uwagę na aparat? I nie, nie chodzi mi o to, że ma rozdzielczość aż 200 Mpix. Raczej o to, że wyspa aparatu celowo została zaprojektowana tak, by obiektywy imitowały oczy Hedwigi. Fajny detal, nawet jeśli bardzo subtelny. Co więcej, sporo takich drobiazgów czeka na nas także na poziomie oprogramowania. Na telefonie fabrycznie ustawiony jest motyw mocno inspirowany światem Harry’ego Pottera. Dostajemy pozłacane ikony, gdzie część aplikacji systemowych wprost nawiązuje do elementów znanych z książek i filmów (np. ikona dla galerii przedstawia list gończy ze zdjęciem Syriusza Blacka), klimatyczną tapetę z widokiem na Hogwart, a nawet dopasowaną do kompletu czcionkę zegara. Pomyślano tu praktycznie o wszystkim. Hogwart na wyciągnięcie ręki Słuchajcie, powoli zacząłem się godzić z tym, że jestem mugolem i pewnie nigdy nie dostanę mojego zaproszenia do Hogwartu. Ale wiecie co? Nowa limitowana seria realme to naprawdę fajna opcja na poprawę humoru. Decydując się na realme 16 Pro i realme Buds T500 Pro Harry Potter Edition (do kupienia osobno) dostajemy porządny telefon i równie dobre słuchawki w wersji, za którą moje wewnętrzne dziecko byłoby gotowe rzucić na kogoś jeden z czarów zakazanych. No a najlepsze jest to, że aby je zdobyć, wcale nie trzeba sięgać po tak drastyczne metody. Smartfon realme 16 Pro Harry Potter Edition w wersji 12/256 GB może być Wasz już za 2999 zł, natomiast słuchawki realme Buds T500 Pro Harry Potter Edition to wydatek rzędu 499 zł. Obydwa urządzenia znajdziecie w sklepach Media Expert, RTV Euro AGD, Media Markt, x-kom, Komputronik, Neonet, a także na Allegro i realmeshop.pl oraz u operatorów sieci Play, Plus, Orange i T-Mobile. Artykuł sponsorowany na zlecenie firmy realme

1
ARKADIUSZ BAłA
1.

Popularne porównania