Oukitel WP68 Air – lekki pancerniak do plecaka ucieczkowego (test)
Telepolis.pl
Testy sprzętu 18:27

Oukitel WP68 Air – lekki pancerniak do plecaka ucieczkowego (test)

Pancerze smartfony wkraczają w nowy etap – akumulatorów krzemowo-węglowych. Oznacza to, że czołgowe, grube obudowy wreszcie trafią do lamusa, zamiast tego użytkownicy będą mogli się cieszyć znacznie bardziej płaskimi obudowami. Oukitel WP68 Air to jeden z pierwszych takich smartfonów Oto jak się sprawdza. Od lat używam i testuję pancerne smartfony i jedno zaczęło mnie do nich zniechęcać – coraz większe i cięższe obudowy. Jest to skutek wyścigu producentów na baterie o rosnącej pojemności, ponad 10 000 czy 15 000 mAh. Im więcej, tym lepiej, ale miało też negatywne skutki – coraz bardziej cegłowate obudowy. I tu na scenę wkracza nowa technologia krzemowo-węglowa. Duża gęstość energetyczna w płaskim ogniwie – efektem są duże pojemności, zwiększony czas pracy i sensowna grubość. Dzięki niej w tradycyjnych, szklanych telefonach pojawiły się baterie po 7000 czy nawet 8000 mAh, a jednocześnie obudowy są jak dawniej, płaskie. Tego jednak wciąż brakowało w smartfonach pancernych. Oukitel WP68 Air jest jednym z pierwszych pancernych smartfonów z akumulatorem krzemowo-węglowym. „Air” w nazwie nawiązuje też do ultra płaskich smartfonów Apple czy Samsunga, ale pamiętajmy – to jednak wciąż pancerniak. Obudowa nowości Oukitela ma 11,9 mm grubości przy wadze 309,5 g. W środku kryje się akumulator 8000 mAh, który normalnie w takim pancerniaku pogrubiałby obudowę do 18-20 mm. Jest więc korzyść. Oukitel WP68 Air jest dostępny w sprzedaży na stronie producenta, gdzie kosztuje obecnie około 1200 zł. W Polsce powinien pojawić się już wkrótce, jego cena będzie nieco wyższa, ale wciąż atrakcyjna, jak szacuję. Cena dobrze określa możliwości telefonu – to model dostępny dla każdego, ale też o niezbyt wyśrubowanych parametrach. To trzeba od razu mieć w pamięci. Obudowa i jakość wykonania Oukitel WP68 Air ze swoimi prawie 12 mm wciąż jest kawałkiem solidnego sprzętu, ale pozytywnie odróżnia się od większości pancernych telefonów. Co ważne, ma też ogromny ekran o przekątnej 6,88 cala, co również dodaje swoje do rozmiarów całości, ale mimo tego używa się go z dużą przyjemnością. Telefon dobrze leży w dłoni, przyciski rozmieszczone są ergonomicznie, nie ma żadnych niemiłych niespodzianek.  W przycisk zasilnia wkomponowany jest czytnik linii papilarnych – działa niezawodnie – wyżej są dwa guziczkowe przyciski głośności, a na lewym boku ulokowany jest dodatkowy, czerwony klawisz do własnej konfiguracji. Można tam na przykład podpiąć latarkę. Tylna część obudowy wykonana jest z twardego, solidnego plastiku w nieco zgaszonym kolorze pomarańczowym (jest też wersja zielona i czarna), na bokach są metalowe ramki i gumowane wzmocnienia. Wyspa aparatów, wystająca poza obudowę, ma swój odpowiednik w postaci listwy w dolnej części, dzięki czemu telefon jest bardziej symetryczny. WP68 Air zachowuje przy tym pełną wytrzymałość – jest zabezpieczony przed pyłem, wodą, błotem i upadkami, co potwierdzają certyfikaty IP68, IP69K oraz zgodność z wymogami testów MIL-STD-810H. Smartfon wytrzyma skrajne temperatury -40℃ do 70℃ i zapewni sprawną pracę w zakresie -20℃ do 55℃. Wszystko to robi całkiem dobre wrażenie. Oukitel WP68 Air może się podobać nie tylko fanom pancerniaków do targania w terenie, ale też miejskim użytkownikom do codziennego używania, jako alternatywa dla nudnego telefonu ze szkła. Ekran Oukitel WP68 Air wyposażony jest w ogromny ekran o przekątnej 6,88 cala, z odświeżaniem 120 Hz. Na początku robi świetne wrażenie, niestety wszystko psuje niska rozdzielczość 720 x 1640, co daje zagęszczenie pikseli ok. 260 ppi i to niestety szybko rzuca się w oczy. Szczegółowość nie jest zaletą tego ekranu i użytkownik przyzwyczajony do Full HD+, nie mówiąc o wyższych rozdzielczościach, będzie musiał poświęcić trochę czasu, aż się przyzwyczai. Sam, szczerze mówiąc, chyba nie do końca przywykłem, wciąż mnie raziła ta jakość. Oczywiście z użytkowego punktu widzenia nie jest źle, można i przeglądać internet, i korzystać na przykład z map w terenie, ale już oglądanie filmów nie jest wielką przyjemnością.  Jest jeszcze jeden problem, chyba większy – jasność ekranu. Producent podaje, że wynosi ona 450 nitów, co już jest przeciętnym wynikiem. W moich pomiarach nie udało mi się osiągnąć nawet tyle – poziom luminancji oscylował wokół 420 nitów, co w smartfonie, zwłaszcza do zastosowań terenowych, jest wartością nieco zbyt niską. W jasny, słoneczny dzień utrudnia to odczytanie zawartości ekranu. Wydajność i kultura pracy Sercem Oukitela WP68 Air jest układ MediaTek Dimensity 7025 w litografii 6 nm, a więc raczej przeciętna jednostka znana już ze starszych smartfonów tego producenta, np. Oukitela WP55. Za przetwarzanie grafiki odpowiada tu procesor graficzny IMG BXM-8-256, po raz pierwszy zastosowany w 2020 roku w układzie Dimensity 930, a więc już mocno leciwej konstrukcji. Do tego otrzymujemy 12 GB pamięci RAM oraz bardzo solidne 512 GB przestrzeni na dane. Jak to razem działa? Niestety, bez fajerwerków. Smartfon na co dzień pracuje poprawnie, nie można mieć większych zastrzeżeń, ale nie ma co też liczyć, że sprawdzi się w bardziej wymagających zastosowaniach, na przykład w grach czy podczas oglądania wideo w dużej rozdzielczości. Co prawda raczej nikt nie będzie kupował takiego pancerniaka z myślą o multimediach i rozrywce, ale jednak trochę więcej tej mocy by się przydało. Gry oczywiście można odpalić, ale jedynie na najniższych ustawieniach graficznych.   AnTuTu 10 Geekbench 6 AI Benchmark 3D Mark Maks. temp. obudowy [°C] Jeden rdzeń Wszystkie rdzenie Wild Life Extreme Wild Life Extreme Stress Test 8849 Tank 4 Pro 1332472 1466 4434 3822 2910 78,60% 42 8849 Tank 5 1908159 2142 6786 9598 5149 60,30% 41 8849 Tank X 916858 1242 3932 1091 1756 98,50% 38 Motorola ThinkPhone25 691781 1049 3005 566 858 99,60% 35 Oukitel WP30 Pro 768180 1137 3509 186 1310 99,20% 45 Oukitel WP68 Air 533793 939 2400 71,4 334 96,10% 38 Oukitel WP300 615857 1018 2736 394 687 98,70% 39 Oukitel WP500 Ultra 1381285 1425 4355 3828 2843 85,00% 38 RugOne Xever 7 Pro 498500 945 2352 246 n.d. n.d. 42 Ulefone Armor 21 414303 724 2014 68,7 344 99,40% 35 Ulefone Armor 23 Ultra 712696 991 3319 165 1252 99,60% 42 Ulefone Armor 24 386016 688 1896 64 326 99,10% 36 Ulefone Armor Pad 2 406213 731 2017 70,4 351 98,90% 38 Ulefone Power Armor 19T 403819 732 2035 69,9 336 99,40% 37 W teście AnTuTu 10 (w starszej wersji) Oukitel WP68 Air wyciąga tylko 533 tys. punktów, w nowszym v11 – 737 tys. W innych benchmarkach smartfon też nie zachwyca wynikami, zwłaszcza podczas przetwarzania grafiki 3D czy odtwarzania wideo 4K. Plusem jest to, że się nie grzeje i trzyma wydajność na stabilnym poziomie powyżej 96%.  Łączność Pod względem komunikacyjnym Oukitel WP68 Air wypada przyzwoicie, ale też nie zachwyca specjalnie. Pozwala na zamontowanie dwóch kart nanoSIM, oferuje przy tym łączność 5G i bez problemów działa w polskich sieciach w paśmie C. Osiągane prędkości nie są jednak rekordowe – podczas pobierania smartfon nieznacznie przekracza 500 Mb/s, a więc pozwala wyciągnąć tylko połowę możliwości sieci. Słabiej będzie się sprawdzał internet bezprzewodowy w domu – do dyspozycji otrzymujemy tylko standard Wi-Fi 5, który działa tu akceptowalnie, ale szybkością i stabilnością nie wykracza poza przeciętność. Nie ma za to problemu z połączeniami głosowymi przez VoLTE i Wi-Fi Calling, jakość rozmów jest niezła. Pozycjonowanie gwarantowane jest przez odbiorniki GPS, Galileo. GLONASS i Beidou. W terenie, jako nawigacja na szlak, smartfon sprawdzi się stosunkowo dobrze, chociaż w bezpośrednich pomiarach za pomocą aplikacji GPS Test zauważyłem dziwną regułę. Otóż Oukitel WP68 Air nie był w stanie osiągnąć większej dokładności niż 10 metrów, mimo optymalnych ustawień. Porównywany w tym samym czasie inny, niepancerny telefon osiągał około w tym samym miejscu 3 metry, więc nie była to kwestia otoczenia. Nie zabrakło łączności NFC, a smartfon jest w pełni przygotowany do płatności Google – spełnia wymogi bezpieczeństwa i wystarczy tylko dodać kartę, by korzystać. Do podłączenia słuchawek czy głośnika wykorzystamy Bluetooth 5.2, ale zestaw kodeków audio jest przeciętny – poza SBC i AAC do dyspozycji jest tylko LDAC, nie ma nawet podstawowego aptX. Mimo tego na jakość dźwięku nie można narzekać, a w połączeniu z LDAC nawet najbardziej wymagający słuchacze powinni być usatysfakcjonowani.  Na samym głośniku, umieszczonym w dolnej części obudowy, o dziwo też można posłuchać muzyki – jest głośny (95 dB), choć po zwiększeniu poziomu pojawiają się nieprzyjemne przestery. Przy umiarkowanej głośności nie będzie jednak tego problemu.  Nieco zagadkowym dodatkiem, coraz rzadszym w smarfonach, jest radio FM. Fajnie, szkoda tylko, że wymaga podłączenia słuchawek. Wyjścia audio 3,5 mm jednak nie ma, a podłączenie słuchawek USB nic nie daje. Radia nie da się więc uruchomić. System i aplikacje WP68 Air pracuje pod kontrolą systemu Android 16. Jak to ostatnio u Oukitela, system jest blisko idei „czystego Androida”. Jest parę powierzchniowych zmian, jest parę dodatkowych opcji wynikających ze specyfiki sprzętu, ale w głębi systemu wszystko wygląda już jak w klasycznym Androidzie, bez zbędnych zmian.  Testowany egzemplarz miał jednak parę śmieciowych aplikacji, w tym np. OK Game Center, Pop Games czy Spark Tube, ale można je odinstalować. Z przydanych dodatków  warto wymienić pakiet Toolbox z mini narzędziami jak kompas czy miernik hałasu. W terenie przyda się także latarka – wykorzystywane są diody aparatu, które świecą całkiem mocno, można więc oświetlić drogę podczas nocnej wędrówki. W smartfonie preinstalowany jest Gemini, ale nie ma żadnych innych dodatków AI, nawet „Zakreśl, aby wyszukać”. Aparat i kamera Z tyłu Oukitela WP68 Air znalazły się dwa duże oczka aparatów oraz trzecie, znacznie mniejsze. Główny aparat ma rozdzielczość 64 Mpix i wykorzystuje dobrze znaną i w sumie nie najgorszą matrycę Omnivision OV64B, połączoną z optyka f/1,8.  Drugim elementem (środkowe oczko) jest aparat noktowizyjny z matrycą Hynix HI-846 oraz dwoma diodami podczerwieni (do robienia zdjęć w kompletnej ciemności), a tym małym elementem z boku jest aparat makro 2 Mpix (GC02M1). Z przodu znalazła się natomiast jednostka 32 Mpix do selfie (Sony IMX616, f/2,0). Aplikacja aparatu daje dostęp do najważniejszych funkcji, jakich należy oczekiwać w smartfonie – jest tryb HDR, jest rozpoznawanie scen AI, tryb portretowy, nocny czy pro. Główny aparat pozwala na uzyskanie całkiem przyzwoitych jakościowo zdjęć w domyślnej rozdzielczości 16 Mpix, przy czym poza bazowym zbliżeniem 1x mamy także matrycowy zoom 2x. Ostrość jest zadowalająca, kolory dość naturalne (ale nie zawsze), nie ma przepaleń obrazu. Są jednak drobne mankamenty – aparat czasami nieco zbyt mocno podkręca kolory w trybie HDR, zdarzają się też problemy z ekspozycją, więc zdjęcia mogą wyjść albo nieco za ciemne, albo zbyt jasne. Nie ma jednak tragedii, na pewno można z tym aparatem wyjechać na wakacje i uwieczniać chwile. [gallery][img]259098[/img][img]259096[/img][img]259099[/img][img]259103[/img][img]259105[/img][img]259106[/img][img]259101[/img][img]259108[/img][img]259097[/img][img]259093[/img][img]259086[/img][img]259109[/img][img]259107[/img][img]259100[/img][img]259102[/img][img]259095[/img][img]259091[/img][img]259090[/img][img]259088[/img][img]259089[/img][img]259094[/img][img]259104[/img][img]259087[/img][img]259092[/img][/gallery] Aparat makro raczej nie za bardzo się przyda, mnie się nie udało uzyskać ciekawych efektów. Z kolei aparat noktowizyjny sprawdzi się tylko na niewielkie odległości, wtedy jest w stanie w miarę ładnie uchwycić obraz, jednak w terenie, gdy już dystans jest większy, wypada marnie. Po włączeniu trybu kamery można nagrywać wideo 2K przy 30 kl./s. Na szczególnie ciekawe efekty trudno liczyć – brak OIS szybko daje się we znaki nawet przy niewielkim ruchu, nie zachwyca też ścieżka audio. Ot, kamera do nagrania jakiejś przypadkowej sytuacji, ale nie do nagrywania na serio.  https://youtu.be/xCFRfKInHgo https://youtu.be/s_L647KRrPk https://youtu.be/4OcK2Qr4bdE Akumulator i czas pracy Jak wspominałem, wnętrze Oukitela WP68 Air skrywa baterię o pojemności 8000 mAh. Nie jest to wartość rekordowa w pancernych smartfonach, ale w sumie nie ma co narzekać. Po rozładowaniu można odzyskać energię z mocą 45 W. Czas pracy jest niezły, ale nie zachwycający. W mieszanym cyklu zastosowań (w tym z aparatem i terenową nawigacją GPS) nie mam zastrzeżeń – telefon bez problemu wytrzyma 2-3 dni pracy, a oszczędnie używany przepracuje nawet 4. Sprawa się trochę komplikuje podczas pomiarów w mocniejszym obciążeniu. Po pierwsze odtwarzanie wideo 4K (standardowego w naszych testach) przy jasności ekranu 300 nitów rozładowuje smartfon dosłownie w kilka godzin. Z filmem 1080p jest już nieco lepiej – po kilku pomiarach najlepszy wynik wyniósł 16 godzin i 22 minuty. Widać, że układ SoC nie do końca sobie radzi i z dekodowaniem wideo, i ze skalowaniem do natywnej rozdzielczości wyświetlacza. Dla porównania – flagowce z akumulatorami 6000-7000 mAh są w stanie przepracować z 4K do 25 godzin.   Akumulator (mAh) Wyświetlacz Czas pracy (minuty) Przekątna (cale) Rozdzielczość (piksele) Odświeżanie (Hz) 8849 Tank 4 Pro 11600 6,73" 1440 x 3200 120 1334 8849 Tank 5 17600 6,73" 1440 x 3200 120 2232 8849 Tank X 17600 6,78" 1080 x 2460 120 1827 Honor 600 Pro 6400 6,57" 1264 x 2728 120 1688 Honor Magic8 Lite 7500 6,79" 1200 x 2640 120 985 Nubia Redmagic 10 Pro 7050 6,85" 1216 x 2688 144 1167 OnePlus 15R 7400 6,83" 1272 x 2800 165 1474 Oppo Find X9 7025 6,59" 1080 x 2374 120 1334 Oukitel WP68 Air 8000 6,88" 720 x 1640 120 982 Oukitel WP300 16000 6,8" 1080 x 2460 120 1704 Oukitel WP500 Ultra 10000 6,78 1080 x 2460 120 1334 Realme 16 Pro+ 5G 7000 6,8" 1280 x 2800 144 1251 Realme GT 8 Pro 7000 6,79" 1080 x 2352 120 1412 RugOne Xever 7 Pro 5550 6,67 080 x 2400 120 832 Ulefone Armor 23 Ultra 5280 6,78" 1080 x 2460 120 542 Vivo X300 Ultra 6600 6,82" 1260 x 2772 144 1230 Przeprowadziłem też niestandardowy test terenowej nawigacji GPS z cały czas włączonym ekranem z pełną jasnością. Smartfon przepracował 13 godzin i 18 minut. Dobry czas, ale też nie szczególnie spektakularny. W realnych warunkach w wielu sytuacjach nie trzeba by było cały czas mieć włączonego ekranu, więc czas pracy się wydłuży. A jak jest z ładowaniem? W testowym zestawie znalazła się ładowarka 45 W, której jednak raczej nie dostaniemy w polskiej dystrybucji. Czas ładowania od 0 do 100% wynosi około 2 godzin, choć można z nieco większą dynamiką podładować telefon – po 20 minutach będzie to 30%, po 30 minutach – ok. 40%, po godzinie – 77%. Oukitel WP68 Air – czy warto? WP68 Air to smartfon z założenia budżetowy, kuszący przystępną ceną, więc wiele trzeba mu wybaczyć. A tu niestety, trochę się zebrało. Zacznę jednak od plusów.   Smartfon ma atrakcyjny wygląd i kształt – nie jest typową, pancerną cegłą, dobrze więc leży w dłoni i mieści się w każdej kieszeni. Mniej niż 12 mm w takiej konstrukcji to dobry wynik. Niestety, ekran już nie robi dobrego wrażenia. Jest nieco za ciemny, a niska rozdzielczość przy tak dużej przekątnej razi.  Pod maską znalazł się dość marny układ SoC, ale w połączeniu z 12 GB RAM działa zaskakująco sprawnie – przynajmniej do czasu, aż odpalimy gry. Nie po to się jednak kupuje taki smartfon, by na nim grać. Atutem WP68 Air jest duża pamięć wewnętrzna 512 GB, jakiej brakuje nawet w wielu flagowcach. Na co dzień smartfon spisuje się bez zarzutu. Działa z polskim 5G, VoLTE i Wi-Fi Calling, działają płatności przez NFC. System wygląda schludnie, nie ma zbędnych dodatków, całość sprawdzi się w większości zastosowań. A bateria? To też oczywiście plus, chociaż spodziewałem się trochę lepszych czasów pracy. W mieszanym cyklu zastosowań jest nieźle, ale już próby odtwarzania wideo przyniosły serie lekkich rozczarowań. Winię za to przeciętny układ SoC. Czy sam bym kupił taki smartfon jak Oukitel WP68 Air? Za kwotę ok. 1200 zł trudno oczekiwać więcej i jako zapasowy telefon do słynnego plecaka ucieczkowego to może być niezły zakup. Co prawda radia nie udało mi się odpalić, ale telefon jest relatywnie lekki, nie zajmuje dużo miejsca, pozwoli przetrwać kilka dni sytuacji kryzysowej na jednym ładowaniu. Nie uszkodzą go ani pył, ani woda, ani upadki, ani śnieg zimą. Ma parę wad, ale nie są to cechy, które mają znaczenie w ekstremalnych sytuacjach – może poza nieco zbyt niskim poziomem jasności ekranu, bo to jest zawsze ważne. Zobacz: Pancerniak z termowizją AI i kill switchem. Oukitel WP500 Ultra zaskakuje (test)

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Myślisz, że dużo białka to samo zdrowie? Możesz być w poważnym błędzie
Nauka 21:10

Myślisz, że dużo białka to samo zdrowie? Możesz być w poważnym błędzie

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
PocketByte to mini–komputerek z funkcją konsoli
Sprzęt 20:11

PocketByte to mini–komputerek z funkcją konsoli

0
PATRYCJA KORBA
1.
Ta bardzo rzadka choroba dotyczy matek. Może być bardzo niebezpieczna
Nauka 19:15

Ta bardzo rzadka choroba dotyczy matek. Może być bardzo niebezpieczna

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Użytkownicy WhatsApp znów nabijani w butelkę. Nawet znany polityk
Bezpieczeństwo 18:51

Użytkownicy WhatsApp znów nabijani w butelkę. Nawet znany polityk

1
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Na Apple iPhone 17 Pro odpalisz GTA 5. Potężny emulator
Aplikacje 16:56

Na Apple iPhone 17 Pro odpalisz GTA 5. Potężny emulator

1
PATRYCJA KORBA
1.
Czemu nie ma Bloodborne na PC? Wypowiada się były szef PlayStation
Gry 16:04

Czemu nie ma Bloodborne na PC? Wypowiada się były szef PlayStation

2
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Apple ma tak dziurawe systemy, że aż zablokował zgłaszanie błędów
Aplikacje 15:16

Apple ma tak dziurawe systemy, że aż zablokował zgłaszanie błędów

1
LECH OKOń
1.
Action rzucił ładowarkę totalną. Każdy powinien taką mieć
Telepolis.pl
Sprzęt 14:38

Action rzucił ładowarkę totalną. Każdy powinien taką mieć

4
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Linux dokonał cudu. Rekordowa popularność systemu
Oprogramowanie 14:32

Linux dokonał cudu. Rekordowa popularność systemu

17
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Żabka ma awarię. W panice zamykają sklepy
Wiadomości 13:23

Żabka ma awarię. W panice zamykają sklepy

4
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Telewizja Republika szokuje opłatami. Nawet 90 zł na start
Wiadomości 13:11

Telewizja Republika szokuje opłatami. Nawet 90 zł na start

15
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Szef OpenAI ma kuriozalną poradę. Chodzi o rodzicielstwo
Wiadomości 12:54

Szef OpenAI ma kuriozalną poradę. Chodzi o rodzicielstwo

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Ayaneo zrobiło konsolę, którą powinno wyprodukować Nintendo
Sprzęt 12:09

Ayaneo zrobiło konsolę, którą powinno wyprodukować Nintendo

3
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
PlayStation z dobrymi informacjami dla graczy
Sprzęt 10:33

PlayStation z dobrymi informacjami dla graczy

3
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Xbox może zrezygnować ze Steama
Gry 09:41

Xbox może zrezygnować ze Steama

6
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Apple iPhone Air 2. To ma się zmienić w nowym modelu
Sprzęt 08:02

Apple iPhone Air 2. To ma się zmienić w nowym modelu

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
W Microsoft Word można zaszyć robaka. Potrafi zrobić duże spustoszenie
Bezpieczeństwo 01 SIE 2026

W Microsoft Word można zaszyć robaka. Potrafi zrobić duże spustoszenie

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Nowy system Prusy miał zachwycać. Zamiast tego wywołał kryzys
Sprzęt 01 SIE 2026

Nowy system Prusy miał zachwycać. Zamiast tego wywołał kryzys

5
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Więcej nowości
Google szykuje hit. To może być najważniejsze akcesorium od lat
Sprzęt 01 SIE 2026

Google szykuje hit. To może być najważniejsze akcesorium od lat

Gigant z Cupertino wreszcie zyska prawdziwego rywala, którym nie był w stanie zostać nawet Samsung. Nadal jest jednak sporo niewiadomych. Google od lat rozwija sieć Find Hub dla urządzeń z Androidem, ale wciąż nie oferuje własnego lokalizatora w stylu Apple AirTag. Wkrótce może się to zmienić, ponieważ w sieci pojawiły się zdjęcia i pierwsze oferty urządzenia nazwanego Pixel Tag. Akcesorium figuruje pod numerem "GA12506" i ma być dostępne w kolorze Fog Light (szarym). Nie zabraknie ostrzeżenia przed podrzuconymi nam Pixel Tagami Pixel Tag wyróżnia się podłużną obudową, odmienną od konstrukcji większości konkurentów. Urządzenie przypomina nieco Samsung Galaxy SmartTag, ale jest wyższe i pozbawione widocznego otworu pozwalającego przymocować je do kluczy czy plecaka. Prawdopodobnie konieczne będzie więc zastosowanie dodatkowego etui. Z opisu zamieszczonego przez jeden ze sklepów wynika, że na pokładzie ma znaleźć się również głośnik ułatwiający poszukiwania w pobliżu. Nadal nie wiadomo jednak, czy Google zastosuje technologię UWB oraz wymienny lub ładowany akumulator. Nie znamy też certyfikacji IP oraz sugerowanej ceny. Oficjalna prezentacja ma odbyć się 12 sierpnia 2026 podczas wydarzenia poświęconego rodzinie smartfonów Pixel 11. Google potwierdziło już termin konferencji, ale sam Pixel Tag nie został jeszcze zapowiedziany.

2
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.

Więcej nowości

Istny biały kruk. Znaleźli grę na Nintendo DS kasującą się po zagraniu
Gry 01 SIE 2026

Istny biały kruk. Znaleźli grę na Nintendo DS kasującą się po zagraniu

Odnaleziono nietypową grę na przenośną konsolę Nintendo DS sprzed 21 lat. Co ciekawe, tytuł nie był sprzedawany komercyjnie i po rozegraniu miał usunąć się z pamięci nośnika. Wyłowiono zaginioną grę z Pokemonami PokePark Fishing Contest DS, bo o tym tytule mowa, to gra na dwuekranową przenośną konsolkę Nintendo DS z 2005 roku. Tytuł ten był uznawany od dwóch dekad za "zaginiony" i jedynie znany z opowieści oraz wspomnień z archiwów internetowych.  Skąd się wziął taki status tego tytułu? Dlatego, że był dystrybuowany jedynie w specjalnym parku atrakcji Pokemon w 2005 (PokePark) oraz miał formę wyłącznie cyfrową. Co więcej, trudno było tę grę zachować, gdyż zostawała ona automatycznie usuwana z Nintendo DS-a po wyłączeniu konsoli lub po upłynięciu 12 godzin.  Teraz w 2026 r. gra została wystawiona na eBay w cenie 8000 euro. Co ciekawe, jest to kartridż z wersją testową / deweloperską gry. Sprzedawca pochodzi z Niemiec i ma nieskazitelną reputację.  Jako ciekawostkę warto podać fakt, że pewien fan Pokemona odtworzył grę w 2021 r., ale nie była to identyczna kopia, ale jej twórca stworzył porty na Nintendo 3DS i WiiU z lepszą grafiką. Ewidentnie ludzie posiadają oryginalny ROM z grą, ale nie jest on zarchiwizowany w miejscu publicznie dostępnym. Gra jest niesamowicie cennym artefaktem wśród fanów Pokemona.

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.

Więcej nowości

Nowy unijny przymus od 2 sierpnia. Jak uniknąć kary?
Publicystyka 01 SIE 2026

Nowy unijny przymus od 2 sierpnia. Jak uniknąć kary?

2 sierpnia br. zaczną obowiązywać kolejne przepisy unijnego Aktu o sztucznej inteligencji (AI Act). Wprowadzają one zmiany, z których część twórców i firm nie zdaje sobie sprawy. Tymczasem ich ignorowanie może się zakończyć dotkliwą karą.  Rozporządzenie Artificial Intelligence Act nie jest dokumentem nowym – Parlament Europejski przegłosował go wiosną 2024 roku, kilka miesięcy później został opublikowany w dzienniku urzędowym Komisji Europejskiej. Od tego czasu wdrażane są kolejne przepisy dot. ram regulacyjnych dla rozwoju i użytkowania tzw. sztucznej inteligencji na terenie Wspólnoty. Co warto o nich wiedzieć? Po co nam AI Act, czyli Akt o sztucznej inteligencji? Wypada zacząć od tego, czym jest AI Act i po co ów dokument opracowano. Komisja Europejska tłumaczy na swoich stronach internetowych, że to pierwsze w historii kompleksowe ramy prawne dot. SI. Kwestią dyskusyjną będzie pewnie to, czy umożliwią one państwom członkowskim odgrywanie wiodącej roli w globalnym wyścigu o prymat w sektorze sztucznej inteligencji, jak chcą to przedstawiać unijni urzędnicy. Ale jest całkiem prawdopodobne, że przepisy pozwolą uporządkować ów rozwój. https://x.com/vonderleyen/status/2082812129267028248?proportion=2.17 Akt w sprawie sztucznej inteligencji (rozporządzenie 2024/1689) ma sprawić, że Europejczycy będą mieli zaufanie do tego, co oferuje SI. Przepisy usuwają lub przynajmniej minimalizują ryzyka i zagrożenia związane z rewolucją technologiczną, która dzieje się na naszych oczach. By po kilku latach nie okazało się, że nad prężnie rozwijającym się sektorem gospodarki czuwał nikt, a skutki tego są opłakane i mocno uderzają w społeczeństwo. Chociaż można już teraz założyć, że pojawią się głosy krytyczne, wskazujące na nadmierną biurokrację i spowalnianie czy wręcz uśmiercanie innowacji.  Nowe prawo wdrażane jest stopniowo Przepisy zawarte w AI Act nie są wdrażane zbiorczo – cały proces rozbito na kilka lat, by ułatwić dostosowanie się do nowego prawa firmom oraz instytucjom. Przykładowo od lutego 2025 roku obowiązuje artykuł 5 rozporządzenia. Opisano w nim zakazane praktyki w zakresie SI. Na liście znaleźć można m.in. wykorzystywania systemów tzw. sztucznej inteligencji, stosujących techniki manipulacyjne lub podprogowe, jeśli celem jest zmiana zachowania osoby lub grupy i podjęcie decyzji, których w normalnych warunkach by nie podjęto.  Zakazano też używania systemów, które wykorzystują słabości osoby czy grupy ze względu na wiek, sytuację społeczną lub ekonomiczną, niepełnoprawność. Oczywiście pod warunkiem, że wiąże się to z ryzykiem wyrządzenia szkody tym odbiorcom. W myśl tych przepisów nie można też tworzyć baz danych służących np. rozpoznawaniu twarzy, jeśli wizerunki zostały pozyskane z telewizji przemysłowej. Podobnie jest z określaniem emocji osoby fizycznej w miejscu pracy czy szkole, a także wykorzystywaniem danych biometrycznych.  Tych zakazów jest sporo, zostały one dość jasno opisane, istnieją od nich wyjątki, by nie marnować potencjału, który może się przysłużyć społeczeństwu. Zdecydowanie nie jest zatem tak, że UE wszystkiego zakazuje, bo boi się SI.  Niespełna rok temu w życie weszły przepisy regulujące kwestie modeli SI ogólnego przeznaczenia. Określono czym one są, jak należy je klasyfikować, opisano procedurę, której muszą się trzymać podmioty wdrażające narzędzia tego typu. W dokumencie wskazano też np. obowiązki dostawców modeli SI ogólnego przeznaczenia. Wśród nich jest m.in. tworzenie i aktualizowanie dokumentacji technicznej modelu. Dotyczy to np. procesu trenowania i testowania rozwiązań. Co przyniesie AI Act 2 sierpnia 2026 roku? Powyższe przepisy już obowiązują. Czego należy się spodziewać wraz z wdrażaniem kolejnych części AI Act? W wielkim skrócie można to ująć w następujący sposób: 2 sierpnia 2026 roku zaczynają obowiązywać kolejne przepisy AI Act, w szczególności dotyczące obowiązków transparentności dla określonych systemów sztucznej inteligencji. Oznacza to m.in. obowiązek informowania użytkowników, gdy wchodzą w interakcję z AI lub mają do czynienia z treściami wygenerowanymi bądź zmodyfikowanymi przez sztuczną inteligencję. Na nowe regulacje powinny przygotować się przede wszystkim firmy technologiczne, HR oraz przedsiębiorcy wykorzystujący AI w obsłudze klienta, marketingu, mediach i tworzeniu treści cyfrowych, a także wszyscy dostawcy i użytkownicy systemów objętych obowiązkami wynikającymi z AI Act. Dodatkowo, obowiązywać zaczną przepisy dotyczące systemów AI wysokiego ryzyka. Przepisy te nakładać będą obowiązki przede wszystkim na dostawców takich systemów, ale w niektórych przypadkach, na przykład jeśli systemy te będą wykorzystywane niezgodnie z instrukcjami dostawcy, część obowiązków obowiązywała będzie również klientów tych dostawców – wyjaśnia dr Judyta Latymowicz, partnerka w kancelarii LEGALLY.SMART, specjalistka w prawie dla biznesu. Na obecnym etapie najbardziej interesuje nas artykuł 50 opisywanego rozporządzenia. Są to „Obowiązki w zakresie przejrzystości dla dostawców i podmiotów stosujących niektóre systemy AI”. Należy przyjrzeć im się bliżej. Punkt pierwszy dotyczy systemów sztucznej inteligencji „przeznaczonych do wchodzenia w bezpośrednią interakcję z osobami fizycznymi”. Ich dostawcy mają zagwarantować, że użytkownicy będą informowani o fakcie komunikowania się z SI. W praktyce oznacza to np., że klient banku, który zechce skontaktować się z tą instytucją, musi mieć świadomość, iż prowadzi konwersację z botem, jeśli to z nim rozwiązuje swój problem. To samo dotyczy także innych firm czy instytucji. Wyjątek? Warto zacytować fragment rozporządzenia: Obowiązek ten nie ma zastosowania do systemów AI, których wykorzystywanie jest dozwolone na mocy prawa do celów wykrywania przestępstw, przeciwdziałania im, prowadzenia postępowań przygotowawczych w ich sprawie lub ścigania ich sprawców, z zastrzeżeniem odpowiednich zabezpieczeń w zakresie praw i wolności osób trzecich, chyba że systemy te udostępnia się ogółowi społeczeństwa na potrzeby składania zawiadomień o popełnieniu przestępstwa. Jeden z punktów dotyczy „systemów rozpoznawania emocji lub systemów kategoryzacji biometrycznej”. Wykorzystujące je podmioty muszą informować osoby fizyczne o stosowaniu tych rozwiązań. Konieczne jest też właściwe przetwarzanie danych osobowych. Przepisy wskazują również, kiedy te obowiązki nie mają zastosowania – ponownie mowa jest np. o wykrywaniu przestępstw. Deepfake musi być odpowiednio oznaczony Kolejny punkt dotyczy dostawców systemów AI generujących treści (tekst, obrazy, audio i wideo). Ich obowiązkiem jest zapewnienie, by materiały tworzone z pomocą tzw. sztucznej inteligencji były odpowiednio oznakowane. Odbiorca powinien być świadomy, z czym ma do czynienia. I tu dochodzimy do ważnej kwestii: jeden z punktów mówi wyraźnie, że ten obowiązek dotyczy nie tylko dostawców rozwiązań SI, ale też podmiotów, które je stosują do generowania treści. Dotyczy to w szczególności produktów zmanipulowanych oraz tzw. deepfake’ów. Jak rozumiane są te ostatnie? Rzućmy okiem do rozporządzenia: Deepfake oznacza wygenerowane przez AI lub zmanipulowane przez AI obrazy, treści dźwiękowe lub treści wideo, które przypominają istniejące osoby, przedmioty, miejsca, podmioty lub zdarzenia, które odbiorca mógłby niesłusznie uznać za autentyczne lub prawdziwe. Kto musi zwrócić uwagę na zapisy AI Act? Po 2 sierpnia trzeba zatem oznaczać treści, które mogą uchodzić za autentyczne, ale zostały stworzone z pomocą SI. W ramach przykładu można sobie wyobrazić tekst dziennikarski, do którego dołączono grafikę wyprodukowaną z pomocą AI. Powiedzmy, że przedstawia ona znanego polityka w szyderczym uśmiechu na tle zamykanej fabryki. To trzeba odpowiednio oznaczyć. A jeśli ów polityk będzie siedział za sterami promu kosmicznego i machał do tłumu, też trzeba wytłumaczyć odbiorcom, że mają do czynienia z nieautentyczną grafiką.  Nowe prawo nie będzie obowiązywać wyłącznie dziennikarzy, szerzej pracowników mediów. O zmianach w prawie powinni wiedzieć np. ludzie odpowiedzialni za marketing. Jeśli stworzą oni z pomocą SI grafiki, które trafią np. do mediów społecznościowych i będą promować buty, samochody czy napoje, konieczne będzie oznaczenie. Influencer przygotował miniaturkę do swojego filmu na YouTube i zmajstrował ją przy pomocy SI? To też trzeba oznaczyć. https://x.com/CYFRA_GOV_PL/status/2081698387653480450?proportion=1.89 W tym miejscu warto zaznaczyć istotną kwestię. Być może ktoś dojdzie do wniosku, że odpowiedzialność za wrzucenie nieoznakowanej grafiki SI poniesie platforma społecznościowa: Instagram, YouTube czy Facebook. Otóż nie – to na podmiocie stosującym narzędzia tzw. sztucznej inteligencji spoczywa obowiązek informacyjny. Jeśli grafikę wykonujemy na czyjeś zlecenie, to i tak my musimy zaznaczyć, że to dzieło SI. Sektorem, w którym trzeba będzie pamiętać o nowych przepisach, jest także handel internetowy. Serwisy e-commerce pełne są dzisiaj grafik, które przedstawiają rzekomo sprzedawany produkt, ale w rzeczywistości są podrasowane lub w pełni stworzone z pomocą SI. W myśl wdrażanego prawa nadal będzie można to robić. Ale konieczne będzie właściwe oznaczenie takich tworów. Klient musi wiedzieć, co kupuje. Jeśli sieć sklepów stacjonarnych poprawi w swoich gazetkach reklamowych wygląd mięsa czy owoców, również musi to właściwie zakomunikować konsumentom. Tak samo sprawa wygląda np. w przypadku deweloperów prezentujących wizualizacje mieszkań. Jeśli powstały z pomocą SI, trzeba to zaznaczyć. Mowa była już o grafikach, ale trzeba pamiętać, że na nich sprawa się nie kończy. W artykule 50 AI Act znaleźć można taki zapis: Podmioty stosujące system AI, który generuje tekst publikowany w celu informowania społeczeństwa o sprawach leżących w interesie publicznym lub manipuluje takim tekstem, ujawniają, że tekst został sztucznie wygenerowany lub zmanipulowany.  Są od tego wyjątki. Jednym z nich jest przywoływane już wykrywanie przestępstw. Druga sytuacja zakłada, że treść wygenerowana przez SI została zweryfikowana przez człowieka, a za publikację odpowiedzialność ponosi osoba fizyczna lub prawna. Jak oznaczać AI wedle nowych przepisów? W poprzednich akapitach pisałem o właściwym oznaczaniu. Ale na czym ono polega? W jaki sposób dziennikarz, marketingowiec czy jutuber mają dawać znać odbiorcom, że używali SI? AI Act nie wprowadza jednego, obowiązkowego oznaczenia deepfake'ów obowiązującego wszystkich. Przepisy wymagają natomiast, aby odbiorca był w jasny i jednoznaczny sposób poinformowany, że obraz, nagranie lub materiał wideo został wygenerowany lub zmodyfikowany przy użyciu sztucznej inteligencji. Może to oznaczać np. odpowiednią adnotację przy publikowanym materiale. Komisja Europejska opublikowała również dobrowolny Kodeks dobrych praktyk, który ma ułatwić przedsiębiorcom spełnienie tych obowiązków – tłumaczy mecenas Judyta Latymowicz. Unijni urzędnicy przygotowali zestaw ikon, którymi można oznaczać treści przygotowane częściowo lub w całości przez SI. Można się z nimi zapoznać (i pobrać) pod tym adresem. To np. napisy "AI Generated" lub "AI Modified". Udostępniono je bezpłatnie i nie jest konieczne przypisywanie autorstwa KE. Podkreślić należy ikonami trzeba oznaczać nie tylko grafiki, ale także teksty czy materiały wideo, jeśli zostały wygenerowane z pomocą SI i wpisują się w powyższą narrację.  Używane symbole powinny być widoczne, należy w nich stosować prosty język i unikać żargonu. W miejscu, w którym występuje ikona SI/AI nie mogą się pojawiać inne elementy, które utrudnią jej odczytanie. Jeśli oznaczenie ma zniknąć (np. w filmie), najpierw powinno być widoczne na tyle długo, by odbiorca mógł zapoznać się z jego treścią. Istotne jest też to, że taki symbol musi być widoczny najpóźniej w momencie pierwszego kontaktu z treścią deepfake. Chowanie go w miejscu trudno dostępnym może się skończyć kłopotami.  Wiadomo już, kiedy oznaczenia muszą być stosowane. A co z odstępstwami? Otóż obowiązek nie ma zastosowania, jeśli celem było wykrycie przestępstwa czy ściganie sprawców – ten wątek się powtarza. Kolejnym przypadkiem są treści o charakterze wyraźnie artystycznym, satyrycznym czy fikcyjnym. Tu jednak ważna uwaga – tłumaczenie, że np. reklama była dziełem artystycznym może nie wystarczyć. Ale autor wygenerowanej grafiki nie musi jej oznaczać symbolem AI, jeśli przedstawia jednorożca, kosmitów czy bohaterów kreskówek. W tych przypadkach odbiorca powinien się domyślić, że ma do czynienia z czymś zmyślonym. Kluczowe jest to, że AI Act nie patrzy na stanowisko, ale na sposób i cel użycia technologii. Dla dziennikarzy, marketingowców i influencerów głównym obowiązkiem po 2 sierpnia jest przejrzystość - jeśli publikują realistyczny wizerunek, wideo czy tekst stworzony przez AI, muszą jasno powiadomić o tym odbiorców. W e-commerce klient od razu musi wiedzieć, że pisze z chatbotem. Z kolei dla działów HR zmiana jest fundamentalna, bo narzędzia AI do rekrutacji trafiają do kategorii wysokiego ryzyka - firma musi przeprowadzić ocenę ryzyka, poinformować kandydata o użyciu algorytmu i zapewnić, że ostateczną decyzję zawsze podejmuje człowiek – podsumowuje doktor Judyta Latymowicz. Ktoś może się teraz zastanawiać: a jak to będzie wyglądać w przypadku treści, które wrzucę jako osoba prywatna na swoje profile w mediach społecznościowych?  Osoby prywatne publikujące treści wygenerowane przez AI na swoich osobistych kontach w social mediach nie muszą ich oznaczać, jeśli nie robią tego w związku z działalnością zawodową lub w ramach działalności publicznej, np. politycznej. AI Act zwalnia z tego obowiązku działania czysto prywatne oraz pozazawodowe. Obowiązek ten spoczywa na dostawcach technologii AI oraz podmiotach wykorzystujących ją komercyjnie lub zawodowo – uspokaja mecenas Judyta Latymowicz. Co to oznacza w praktyce? Jeśli ktoś na prywatnym profilu np. na Facebooku umieści wygenerowaną z pomocą SI grafikę, na której grilluje na Marsie, to nie musi jej oznaczać. Podobnie będzie w przypadku, gdy podrasuje zdjęcie swojej rodziny w czasie świąt i doda do niego piękną choinkę oraz wór prezentów. Ale już np. uderzanie na swoim profilu prywatnym w burmistrza czy prezydenta miasta z pomocą SI należy oznaczyć. Jeśli ktoś z użyciem generatora AI przebierze urzędnika czy polityka za rabusia i nie poinformuje o tym odbiorców, musi się liczyć z konsekwencjami, bo to już nie jest sfera prywatna.  Jakie kary grożą za łamanie przepisów AI Act? Są obowiązki, zakazy i nakazy, muszą być też kary, które skłonią do przestrzegania nowego prawa. W przypadku AI Act o nich nie zapomniano, tej kwestii dotyczą artykuły 99-101 rozporządzenia. Jeśli ktoś pobieżnie rzuci na nie okiem albo zda się jedynie na branżowe plotki, może odnieść wrażenie, że wdrażane przepisy są drakońskie, bo kary sięgają milionów euro. Czy taki cios może spaść na agencję marketingową, która nie oznaczyła właściwie grafiki w mediach społecznościowych? Spokojnie, nie może. Maksymalne stawki kar przewidziane są przede wszystkim dla największych przedsiębiorstw i globalnych firm technologicznych. AI Act przewiduje trzy poziomy administracyjnych kar pieniężnych, uzależnione od rodzaju naruszenia. Najwyższa kara - do 35 mln euro lub 7 proc. całkowitego światowego rocznego obrotu przedsiębiorstwa - dotyczy stosowania praktyk zakazanych przez rozporządzenie. Za naruszenie obowiązków dotyczących m.in. systemów AI wysokiego ryzyka czy wymogów transparentności grożą kary do 15 mln euro lub 3 proc. światowego rocznego obrotu. Z kolei za przekazywanie organom nadzorczym nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd informacji maksymalna kara wynosi 7,5 mln euro lub 1,5 proc. światowego rocznego obrotu.  Dla MŚP oraz startupów przewidziano łagodniejsze traktowanie. W ich przypadku kara finansowa jest ustalana na poziomie niższej z dwóch kwot (progu kwotowego lub procentowego), a nie wyższej, jak ma to miejsce przy dużych korporacjach – wyjaśnia mecenas Judyta Latymowicz. Ustawa o systemach sztucznej inteligencji z podpisem prezydenta Pojawi się zapewne pytanie: kto będzie czuwał nad prawidłowym funkcjonowaniem tego rynku? Jeszcze całkiem niedawno mogło się wydawać, że ta kwestia nie zostanie uporządkowana, bo właściwa ustawa była dopiero procedowana. Ostatecznie jednak Ustawa o systemach sztucznej inteligencji przeszła przez Parlament i uzyskała podpis prezydenta. W trakcie tego procesu politycy różnych opcji podkreślali, że tzw. sztuczna inteligencja może być siłą napędową dla gospodarki czy nauki, ale to także zagrożenia, wśród których są wspomniane już deepfake’i.  Polska nie może wybierać między rozwojem a bezpieczeństwem. Potrzebujemy jednego i drugiego. Musimy wspierać innowacje, ale technologia zawsze musi służyć człowiekowi, a nie człowiek technologii – tłumaczył prezydent Karol Nawrocki. Z kolei Ministerstwo Cyfryzacji w swoim komunikacie zaznaczyło, że Ustawa o systemach sztucznej inteligencji zapewni stosowanie w Polsce rozwiązań wynikających z AI Act. Dotyczy to m.in. ustanowienia we Wspólnocie jednolitych zasad dotyczących SI, a także zapewnienia ochrony praw i bezpieczeństwa obywateli, gdy mowa o użytkowaniu tych rozwiązań. Jednym z ważniejszych efektów wprowadzenia ustawy będzie powołanie nowego organu: KRiBSI. Polska powołuje do życia KRiBSI Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji to organ, który ma sprawować nadzór nad stosowaniem przepisów AI Act i rodzimej ustawy. To do niego skargi dot. działania systemów SI będą mogli zgłaszać obywatele, ale też instytucje czy firmy. Ma to być instytucja niezależna, od strony organizacyjnej obsługiwana przez Ministerstwo Cyfryzacji.  https://x.com/CYFRA_GOV_PL/status/2082410141899526583?proportion=1.96 Nowy organ ma nie tylko rozpatrywać zgłoszone go niego nieprawidłowości, ale też na nie reagować w razie potrzeby. Kolejnym zadaniem będzie wydawanie indywidualnych opinii, dzięki którym firmy czy instytucje zyskają jasność w zakresie poprawności wdrażania rozwiązań SI. KRiBSI powinna też prowadzić działania informacyjne, wspierać badania i tworzyć piaskownice regulacyjne. Decyzje organu nie będą ostateczne – przewidziano możliwość sądowej kontroli rozstrzygnięć tej instytucji. Ustawa gwarantuje jednocześnie poszanowanie praw przedsiębiorców i ochronę tajemnicy firmy. Komisja ma skupiać przedstawicieli kilku innych organów: Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Komisji Nadzoru Finansowego, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej. W efekcie będą wykorzystywane doświadczenia istniejących już organów regulacyjnych. Pracami podmiotu będzie kierował przewodniczący powoływany przez Sejm za zgodą Senatu na pięć lat. Od kiedy obowiązują nowe przepisy AI Act? Z przepisów wynika, że Komisja powinna rozpocząć działalność w… listopadzie br. Tymczasem AI Act ma wejść w życie 2 sierpnia. Czy to oznacza, że przez te kilka miesięcy można lekceważyć nowe przepisy? Brak wyznaczenia krajowego organu nadzoru nie zwalnia przedsiębiorców ani instytucji z obowiązku stosowania przepisów AI Act. Rozporządzenie unijne obowiązuje bezpośrednio we wszystkich państwach członkowskich, a jego adresaci są zobowiązani do przestrzegania wynikających z niego obowiązków od dat wskazanych w harmonogramie stosowania – przestrzega doktor Judyta Latymowicz. Pisząc krótko: nowego prawa trzeba przestrzegać od 2 sierpnia. Niektórzy mogą się zastanawiać, co z deepfake’ami, które powstały przed wspomnianą datą – należy do nich wrócić i odpowiednio oznaczyć? Na stronach KE podjęto ten temat i wyjaśniono, że jest to działanie zalecane. Nie oznacza to jednak, że obligatoryjne. Jeśli zatem ktoś nie ma ochoty na wprowadzanie zmian, nie poniesie z tego powodu konsekwencji.  Zbędna biurokracja? Raczej ochrona przed katastrofą  Nowe przepisy nie są wdrażane po to, by utrudnić życie przeciętnemu obywatelowi UE czy firmom i instytucjom działającym na terytorium państw Wspólnoty. Akt o sztucznej inteligencji ma ułatwić walkę z oszustwami i dezinformacją, przeciwdziałać dyskryminacji i nadużywaniu technologii. Brak odpowiednich regulacji w sferze, która rozwija się w szybki sposób, może mieć bardzo negatywne konsekwencje. Doniesień w tym zakresie zapewne będzie przybywać. Oby jak najrzadziej pochodziły one z UE.

1
MACIEJ SIKORSKI
1.

Popularne porównania