Beyerdynamic Aventho 200: to będą twoje nowe ulubione słuchawki (test)
Telepolis.pl
Testy sprzętu 17:34

Beyerdynamic Aventho 200: to będą twoje nowe ulubione słuchawki (test)

Składana konstrukcja, przetworniki 45 mm, bezstratny aptX Lossless, bardzo skuteczny ANC i przede wszystkim – świetne brzmienie we wszystkich gatunkach muzyki. Aventho 200 mocno kuszą niemal pod każdym względem, chociaż są też drobiazgi, które trochę studzą zapał. Beyerdynamic Aventho 200 to jedna z ostatnich nowości cenionej, niemieckiej marki. Bezprzewodowe słuchawki o konstrukcji wokółusznej mocno przypominają, zwłaszcza z wyglądu, topowy model Aventho 300, obecny już na rynku od maja 2025 r., jednak są od nich nieco prostsze (choć mają pewien atut). Co ciekawe, chociaż Aventho 300 wchodziły na rynek w zaporowej cenie 1749 zł, to w niektórych miejscach (np. na Amazonie) można je już kupić za około 1200 zł. Ceny za Aventho 200 zaczynają się od około 900 zł (przy początkowej cenie 1099 zł), więc różnice nie są już tak duże. Sprawdźmy, co przemawia na korzyść Aventho 200. Aventho 200 – najważniejsze dane Budowa: wokółuszna, zamknięta, ze składaną konstrukcją. Przetworniki: dynamiczne, o średnicy 45 mm. Pasmo przenoszenia: od 10 Hz do 22 000 Hz. Łączność: Bluetooth 5.4 z możliwością podłączenia przewodowego przez jack 3,5 mm lub USB. Obsługiwane kodeki audio: AAC, SBC, aptX, aptX HD, aptX Adaptive oraz aptX Lossless. Zarządzanie hałasem: aktywna redukcja szumów (ANC) oraz tryb transparentny. 4 cyfrowe mikrofony (po dwa typu Feed-Forward i Feed-Back) odpowiedzialne za ANC oraz tryb transparentny, 2 mikrofony ENC z Qualcomm cVc do rozmów. Złącze ładowania: USB-C. Czas pracy na baterii: do 40 godzin z ANC oraz do 63 godzin bez ANC. Waga: 293 gramy. Budowa i wykonanie  W zestawie poza słuchawkami Aventho 200 jest dość skromnie – znajdziemy tu kabel ładujący USB-A na USB-C, kabel z wtyczką jack 3,5 mm, woreczek ze sznurkiem do przenoszenia i zabezpieczenia słuchawek oraz dokumentacja. W tym segmencie cenowym przydałoby się już jednak sztywne etui na słuchawki (i które było w zestawie Aventho 300). Beyerdynamic Aventho 200 ważą 293 gramy, więc są stosunkowo lekkie, to o 26 g mniej niż Aventho 300. Mają klasyczną, bardzo prostą konstrukcję – opaskę na głowę z solidnego plastiku i miękkiej pianki od spodu, widełkowy łącznik ze stopu aluminium i same słuchawki o okrągłym, regularnym kształcie.  Muszle obracają się o 90 stopni wokół własnej osi, można je też „złamać” do środka, co w praktyce powala je ładnie złożyć do transportu lub po prostu schować do kieszeni kurtki czy bluzy. Po maksymalnym rozciągnięciu pałąka opaski zostaje niestety niewiele luzu – u mnie jest na styk, ale osoby z większymi głowami lub bujnymi czuprynami mogą już mieć lekkie problemy z dopasowaniem. Sam jednak nie miałem z tym problemu, a słuchawki nosiło mi się komfortowo, bez ucisku. Jedyny problem może się pojawić w zbyt gorące dni – nauszniki trochę za bardzo grzeją.  Miękkie poduszki nauszne z pianki z efektem pamięciowym powleczone są na zewnątrz miłym w dotyku tworzywem przypominającym cienką skórę. Wygląda na trwałą, a gdyby się zużyły – można je wymienić. Ciekawostką jest wnętrze muszli z nieregularnym zgrubieniem z jednej strony – zapewne kryje jakieś komponenty, ale też wpływa na rozchodzenie się dźwięku. Materiały wykończeniowe są dobrej jakości, nic tu nie trzeszczy, nie marszczy się, spasowaniu elementów też nic nie można zarzucić. Na muszlach znajdziemy szereg elementów. Na prawej jest to przede wszystkim bardzo wygodny przełącznik zasilania słuchawek – nie przycisk, tylko suwak. Zamiast przytrzymywać przycisk, jak w większości słuchawek, w Aventho 200 wystarczy tylko jeden, krótki ruch zmiany pozycji. Takie samo przesunięcie wyłącza słuchawki – mała rzecz, a cieszy, bo patent z przytrzymywaniem bywa naprawdę denerwujący. Tylko parowanie wymaga krótkiego, 1-sekundowego przytrzymania suwaka po włączeniu. Na prawej muszli znajduje się przycisk ANC, a także mikrofon do ANC i dioda statusu. Na lewej muszli znajdziemy z kolei złącza – USB, jack 3,5 mm – dwa mikrofony (od ANC i mowy) oraz wskaźnik naładowania.  Sterowanie odbywa się poprzez zewnętrzne panele na każdej ze słuchawek. Działa to bardzo dobrze – wystarczy ślizg palcem do góry, by pogłośnić dźwięk, lub gest w poprzek, by zmienić nagranie. Pauza i wznawianie wymaga podwójnego stuknięcia. Sterowanie działa na ogół bezbłędnie, choć nie idealnie – czasami pojawiają się opóźnienia, choć zależy to od podłączonego źródła. Aventho 200 mają też mechanizm wstrzymywania odtwarzania po zdjęciu z głowy, jednak bywa dość kapryśny – czasami muzyka dalej gra, a czasami włącza się np. po lekkim ruchu ramion.   Słuchawki wyróżniają się jeszcze jedną, rzadką cechą – można w nich wymienić baterię, co się przyda, gdy akumulator już zacznie szwankować. Żeby przeprowadzić taką operację, trzeba chwycić lewą muszkę pomiędzy poduszką nauszną a brzegiem obudowy, a następnie zdjąć poduszkę. To z kolei daje dostęp do komory baterii, którą wyciąga się za taśmę. Trzeba też rozłączyć kabelek. Całość nie powinna nikomu sprawić problemu, a słuchawki będą pracowały latami. Przetworniki, łączność i kodeki  Aventho 200 wykorzystują dynamiczne przewrotniki 45 mm. W modelu 300 zastosowano STELLAR.45 znane z cenionych modeli Beyerdynamic DT 700 PRO X i 900 PRO X. Czy tu również je znajdziemy? Tego nie wiadomo, producent się nie pochwalił, więc można podejrzewać, że jednak wykorzystał inne przetworniki w tym rozmiarze. Wskazuje na to też nieco inne pasmo przenoszenia, 10-22 000 Hz, gdy droższy model schodzi do 5 Hz.  Do łączności Aventho 200 wykorzystują standard Bluetooth 5.4 i można je sparować maksymalnie z 8 urządzeniami, przy czym aktywne połączenie można nawiązać z maksymalnie dwoma urządzeniami jednocześnie. Słuchawki według specyfikacji producenta łączą się z wykorzystaniem kodeków SBC, AAC oraz aptX Adaptive i aptX Lossless zgodnie ze standardem Snapdragon Sound. Są jednak niespodzianki – można też wykorzystać pominięty na liście aptX HD (do ważne dla urządzeń bez aptX Adaptive) oraz co mnie mocno zdziwiło – LDAC. Tego kodeka producent nie wymienia w specyfikacji, a to przecież ważny atut. Może błąd? Sprawdziłem to na kilku urządzeniach, przy pomocy różnych narzędzi i zawsze pokazuje LDAC. Widać to nawet w ustawieniach Androida w opcjach programisty. Mimo wszystko skłaniam się ku temu, że jest to błąd oprogramowania, choć na słuch trudno wyłapać różnicę. Obecność kodeka Sony wyklucza pewien scenariusz – Aventho 200 po podłączeniu z jednym urządzeniem przez aptX Adaptive jednocześnie były w stanie połączyć się z drugim przez rzekomy LDAC – a to jest niemożliwe. Co ważne, w Aventho 200 zabrakło wsparcia dla Dolby Atmos ze śledzenie ruchów głowy Dolby Head Tracking, czym wyróżnia się droższy model Aventho 300. Kolejna róznica to brak obsługi LE Audio. Do dyspozycji otrzymujemy także połączenie jack 3,5 mm oraz USB-C. W tym pierwszym przypadku lepiej wykorzystać tryb aktywny, czyli z włączonymi słuchawkami, bez tego brzmienie jest niezadowalające, choć nie tragiczne. Przez USB-C słuchawki działają tylko w trybie aktywnym. Aplikacja Do obsługi Aventho 200 służy standardowa dla producenta aplikacja mobilna Beyerdynamic. Jest estetyczna, łatwa w obsłudze, ale też niestety nieco zbyt prosta, co w takich słuchawkach szczególnie daje się we znaki. Oczywiście nie brakuje najważniejszych funkcji, jak equalizer, zarządzania ANC (redukcja wyłączona, włączona – 3 poziomy  i tryb transparentny włączona – 3 poziomy), Sidetone (słychać swój głos podczas rozmów, dzięki czemu nie ma efektu sztuczności), konfiguracja wykrywania noszenia czy ustawienia panelu dotykowego. Mnie osobiście zabrakło trochę lepszego equalizera – ten w aplikacji ma tylko 5 pasm i sprawdza się w podstawowych zastosowaniach, ale miałem sytuacje, gdy jednak brakowało mi bardziej precyzyjnego dostrojenia. W Aventho 200 akurat nie jest to bardzo potrzebne i w połączeniu ze smartfonami słuchawki zapewniają dobre brzmienie „na dzień dobry”, ale np. w konfiguracji z odtwarzaczem CD FiiO brakowało mi właśnie tego, by skuteczniej skorygować brzmienie w samych słuchawkach (przez równolegle podłączony smartfon), a nie w urządzeniu. Trochę brakuje też kontroli kodeków i jakości dźwięku (co umożliwia np. Sennheiser), można tylko włączyć tryb niskiego opóźnienia do gier. Jak grają? Podczas testów słuchawek często jest tak, że pierwsze odsłuchy budzą wątpliwości i sprawiają, że się zagląda do aplikacji, by zmienić ustawienia np. equalizera lub basu, a później coraz bardziej odkrywa się specyficzne dla danego modelu brzmienie. W przypadku Beyerdynamic Aventho 200 było inaczej – po połączeniu się z pierwszym urządzeniem od razu zatopiłem się w muzyce, jeszcze bez aplikacji. Pewnie niuanse dostrzegłem dopiero z czasem. Przewodowe słuchawki Beyerdynamic znane są z niezwykłej precyzji dźwięku, zwłaszcza detalicznych wysokich tonów, które niektórym wręcz przeszkadzają, choć cenią to realizatorzy w studiu. Seria Aventho to jednak linia o wiele bardziej wygładzona, bardziej skierowana na masowego słuchacza, muzykalna – i tak też jest z Aventho 200. Bas w Aventho 200 jest wyraźnie odczuwalny, szczegółowy, a w niektórych utworach zapewnia bardzo przyjemne uderzenie, miłą dla ucha smolistą wibrację, choć nie zniż się zbyt mocno w rejony subbasowe. W większości nagrań nie zamula, nie wchodzi na średnicę, chociaż w niektórych utworach taki efekt może się pojawić – i tu sam sięgałem w końcu po equalizer. Problem ten dotyczył tylko nielicznych gatunków muzyki jak dub techno czy drum and bass, ale dziś tego i tak nikt nie słucha. W bardziej popularnych gatunkach jak pop, rock, jazz czy hip-hop niskie tony rozbrzmiewają klarownie, bez konieczności korekty i potrafią poruszyć, stopą lub głową. Średnica jest czysta, co pozwala na naturalne i autentyczne odwzorowanie wokali oraz instrumentów, natomiast wysokie tony są dobrze kontrolowane i zbalansowane z resztą pasma. Nie ma problemu sybilantów, sopranów jest tyle, ile trzeba. Aventho 200 grają raczej ciepło, są przyjemne do słuchania niemal każdego gatunku muzyki, pozwalając się nią cieszyć w każdym aspekcie, choć użytkownicy oczekujący analityki i szczegółowości w tym modelu tego nie znajdą. To nie jest bezprzewodowa wersja serii DT.  Aventho 200 pod względem brzmieniowym mocno mi się skojarzyły z lubianymi przeze mnie słuchawkami Sennheiser Momentum 4 Wireless. W modelu Beyerdynamic podobna jest charakterystyka, ciepłe i rozrywkowe brzmienie, chociaż szczegółowość jednak mniejsza. Gdybym miał wybierać pod względem tylko muzycznym, wskazałbym na słuchawki Sennheisera. W dwusetkach najmniej podoba mi się przeciętna przestrzenność – czegoś tu zabrakło, słuchawki grają zbyt „w środku głowy”, podobne wrażenie miałem zresztą podczas testów Aventho 100. Redukcja hałasu i rozmowy głosowe Beyerdynamic Aventho 200 maja niezłą pasywną redukcję hałasów i w wielu sytuacjach nawet nie trzeba włączać aktywnej. ANC przydaje się jednak na ulicy czy w środkach komunikacji i sprawdza się tam bez zarzutu. Po włączeniu muzyki można komfortowo podróżować tramwajem czy autobusem, a słuchawki skutecznie tłumią odgłosy silnika, szum ulicy czy nawet cichsze głosy ludzkie. Po wyłączeniu muzyki część tych dźwięków będzie się przebijać, ale w takiej konfiguracji używałem Aventho 200 pracując podczas kolejnego w moje okolicy remontu i różnica była kolosalna. Mniejsze wrażenie robi tryb przezroczystości, który działa poprawnie, ale przekazuje dźwięk z lekkim pogłosem, efektem studni.  Słuchawki dobrze się sprawdziły podczas rozmów głosowych. Wyraźnie słychać drugą osobę, nikt też nie narzekał, że słabo mnie słychać lub że pojawiają się jakieś zniekształcenia. Trudno odróżnić, że rozmowa prowadzona jest przez Aventho 200, a nie bezpośrednio przez smarfon. Czas pracy Beyerdynamic obiecuje, że Aventho 200 przepracują do 64 godzin z wyłączonym ANC i do 40 godzin po włączeniu redukcji. Nie są to rekordowe czasy, bo inni producenci coraz częściej chwalą się już wynikami sięgającymi 80 czy nawet 100 godzin, jednak tu przynajmniej mamy pewność, że deklaracje pokrywają się z rzeczywistością. W moim przypadku było to 40-50 godzin. Po naładowaniu do 100% i włączeniu ANC słuchawki początkowo rozładowywały się niepokojąco szybko, jednak później z drugiej strony długo działały mimo wskazania 20%. Bez rewelacji, ale nie ma tragedii. Beyerdynamic Aventho 200 - czy warto? Beyerdynamic Aventho 200 to całkiem udany model dla osób szukających wygodnych, dobrze brzmiących słuchawek do codziennego słuchania. Nie są tak zaawansowane, jak droższy model 300, ale nadrabiają solidnym wykonaniem, praktyczną konstrukcją, a do tego wyróżniają się pomysłowymi rozwiązaniami, jak suwak włączający czy wymienna bateria. Słuchawki dobrze sprawdzą się w miejskim zgiełku – dobrze tłumią hałasy, wygodnie leżą na głowie, a w razie potrzeby można je złożyć i schować do większej kieszeni.  O ile do słuchania w domu nie zawsze wybierałem Aventho 200, to już idąc na spacer czy na spotkanie na mieście, sięgałem właśnie po ten model. Pod względem brzmieniowym Aventho 200 oferują to, czego może oczekiwać wymagający użytkownik, poszukujący słuchawek Bluetooth.  Grają efektownie, muzykalnie, z dużą dawką ciepła i nawet bez korekty EQ sprawdzą się w większości gatunków. Solidny zestaw kodeków, z bezstratnym aptX Lossless włącznie, pozwala uzyskać dźwięk wysokiej jakości. Czy zatem warto wybrać Aventho 200? Fani marki powinni zainteresować się tym modelem, choć trzeba pamiętać, że to całkiem inne brzmienie niż to a przewodowych słuchawek Beyerdynamic. Bardziej wymagający melomani zapewne wybiorą jednak Aventho 300, z lepszym przetwornikiem STELLAR.45 i dodatkowymi funkcjami. To jednak oznacza też znacznie wyższą cenę. Z drugiej strony cena około 900 zł za Aventho 200 też nie jest najniższa, a tu już można przebierać w słuchawkach konkurencji, jak Sennheiser (np. wciąż warte uwagi Momentum 4), starsze Sony (WH-1000XM4) czy znacznie tańszy modele Soundcore (Space One Pro). Z czasem jednak Aventho 200 powinny sensownie stanieć, wtedy staną się łakomym kąskiem. Zobacz: Beyerdynamic Aventho 100: legenda, styl retro i bezstratny aptX (test)Zobacz: Beyerdynamic MMX 150 Wireless: wymiatają w grach, dają radę w muzyce (test)

0
MIESZKO ZAGAńCZYK
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Francja wyrzuca Windowsa. Linux nowym standardem
Oprogramowanie 20:36

Francja wyrzuca Windowsa. Linux nowym standardem

1
MARIAN SZUTIAK
1.
Ten sprzęt to hit. Garmin szykuje dla niego konkurencję
Sprzęt 19:47

Ten sprzęt to hit. Garmin szykuje dla niego konkurencję

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Android zyska genialną funkcję. Google kopiuje Apple
Oprogramowanie 19:05

Android zyska genialną funkcję. Google kopiuje Apple

0
MARIAN SZUTIAK
1.
W Action za zaledwie 12,49 zł. Przestań się ceregielić, to sprzęt 2 w 1
Telepolis.pl
Sprzęt 18:18

W Action za zaledwie 12,49 zł. Przestań się ceregielić, to sprzęt 2 w 1

2
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Twój laptop szybko pada? Ten błąd niszczy akumulator
Sprzęt 16:41

Twój laptop szybko pada? Ten błąd niszczy akumulator

1
MARIAN SZUTIAK
1.
Kultowa animacja z lat 80 powraca. Gratka dla fanów gier fabularnych
Telewizja i VoD 15:57

Kultowa animacja z lat 80 powraca. Gratka dla fanów gier fabularnych

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Czy życie na Marsie jest możliwe? Najnowszy eksperyment wiele ujawnił
Nauka 15:09

Czy życie na Marsie jest możliwe? Najnowszy eksperyment wiele ujawnił

2
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Poruszają się inaczej niż inne. Te króliki to prawdziwa anomalia
Nauka 14:17

Poruszają się inaczej niż inne. Te króliki to prawdziwa anomalia

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Wszechświat rozszerza się za szybko. I naukowcy nie mogą tego pojąć
Kosmos 12:29

Wszechświat rozszerza się za szybko. I naukowcy nie mogą tego pojąć

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Spore zmiany na PS5. Wkrótce otrzyma to każdy
Aplikacje 11:34

Spore zmiany na PS5. Wkrótce otrzyma to każdy

4
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Fani Metal Gear Solid mogą się cieszyć. Powstanie film
Telewizja i VoD 10:03

Fani Metal Gear Solid mogą się cieszyć. Powstanie film

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Skarbówka alarmuje. Tak się nie zalogujesz
Fintech 09:14

Skarbówka alarmuje. Tak się nie zalogujesz

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Gmail z przełomową funkcją, ale i tak nie skorzystasz
Aplikacje 08:31

Gmail z przełomową funkcją, ale i tak nie skorzystasz

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Rockstar Games potwierdza. Hakerzy się włamali i żądają okupu
Gry 07:43

Rockstar Games potwierdza. Hakerzy się włamali i żądają okupu

11
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Samsung Galaxy Z Flip8 ujawniony. Tak wygląda nowy składak
Sprzęt 11 KWI 2026

Samsung Galaxy Z Flip8 ujawniony. Tak wygląda nowy składak

3
MARIAN SZUTIAK
1.
Warszawa walczy ze smartfonami. Powstał nowoczesny ośrodek
Wiadomości 11 KWI 2026

Warszawa walczy ze smartfonami. Powstał nowoczesny ośrodek

0
MARIAN SZUTIAK
1.
ING ułatwia podróżowanie. Autostrada A2 w aplikacji banku
Aplikacje 11 KWI 2026

ING ułatwia podróżowanie. Autostrada A2 w aplikacji banku

0
MARIAN SZUTIAK
1.
Qualcomm ratunkiem na kryzys pamięci. Stworzy nowe kości DRAM
Sprzęt 11 KWI 2026

Qualcomm ratunkiem na kryzys pamięci. Stworzy nowe kości DRAM

5
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Więcej nowości
Corning zbuduje w Strykowie największy kampus światłowodowy w UE
Tech 11 KWI 2026

Corning zbuduje w Strykowie największy kampus światłowodowy w UE

Amerykańska firma Corning rozpoczyna budowę nowej hali produkcyjnej w Strykowie. Inwestycja ma zaspokoić rosnący popyt na szybką łączność internetową w Europie i Afryce. Tysiące nowych miejsc pracy pod Łodzią W Strykowie powstanie trzeci zakład produkcyjny firmy Corning. Inwestycja ma stworzyć około 2500 nowych miejsc pracy dla lokalnej społeczności. Nowy obiekt o powierzchni ponad 35000 m2 zostanie otwarty w drugiej połowie 2026 roku. Nowa fabryka wspomoże rozwój nowoczesnej infrastruktury cyfrowej. Dzięki rozbudowie pomagamy naszym klientom sprostać rosnącym wymaganiom nowej generacji sztucznej inteligencji w zakresie skali i gęstości, a jednocześnie przyspieszamy i upraszczamy procesy wdrożeniowe.Jesteśmy obecni w Polsce od 25 lat i kraj ten pozostaje dla nas kluczowym ośrodkiem produkcyjno-rozwojowym. Nasz sukces wynika ze współpracy z lokalnymi szkołami i uczelniami technicznymi, dobrze rozwiniętej infrastruktury transportowej, silnego wsparcia ze strony partnerów publicznych oraz wysokich kompetencji i zaangażowania naszych pracowników. powiedział Claude Echahamian, wiceprezes i dyrektor generalny, Emerging Businesses & EMEA, Corning Optical Communications Firma działa na polskim rynku już od ćwierć wieku. Poza halami pod Łodzią posiada też duży zakład produkcji światłowodów w Mszczonowie. Wybór lokalizacji w Strykowie wynika z bardzo dobrej infrastruktury transportowej i dostępu do kadr. Polska jako ważny punkt na mapie przemysłu Nową halę buduje deweloper SEGRO w ramach swojego parku logistycznego. Stryków znajduje się zaledwie 3 km od węzła autostrad A1 i A2. W procesie przygotowania całej transakcji uczestniczyła również firma doradcza JLL. To, że jeden z naszych pierwszych klientów w Polsce decyduje się na tak znaczącą ekspansję po dwóch dekadach współpracy, jest dla nas najlepszym dowodem na to, że dostarczane przez nas budynki realnie wspierają długofalowe cele partnerów biznesowych.Rozbudowa parku o kolejny, ekologiczny budynek dla tak innowacyjnej firmy jak Corning potwierdza, że Polska – a w szczególności Stryków – jest postrzegana przez globalnych liderów jako bezpieczny i perspektywiczny hub dla zaawansowanego przemysłu oraz kluczowy punkt na produkcyjnej mapie Europy. powiedział Bartosz Michalski, Director, Logistics, Poland, SEGRO [gallery][img]251004[/img][img]251007[/img][img]251008[/img][img]251005[/img][img]251006[/img][/gallery] Nowoczesne obiekty przemysłowe muszą obecnie spełniać surowe normy środowiskowe. Przedsiębiorstwa technologiczne szukają miejsc precyzyjnie dopasowanych do złożonych procesów produkcji. Takie inwestycje wspierają polską gospodarkę i tworzą stabilne warunki pracy. Obecność firmy Corning w Strykowie to doskonały przykład dwóch dekad konsolidacji i rozwoju globalnego gracza w jednej lokalizacji. Świadczy to o najwyższej jakości zarządzania aktywami i elastyczności, której oczekują dziś najbardziej wymagający uczestnicy rynku.Ponownie wspieraliśmy Corning w transakcji w SEGRO Logistics Park Stryków, oferując doradztwo w procesie negocjacji oraz analizę optymalnych rozwiązań dla długoterminowych potrzeb operacyjnych firmy. Najemcy z sektorów technologii coraz częściej poszukują wysoce wyspecjalizowanych projektów, które są precyzyjnie dopasowane do skomplikowanych procesów produkcyjnych oraz rygorystycznych norm środowiskowych. dodał Tomasz Mika, Head of Industrial Agency Poland, JLL

0
MARIAN SZUTIAK
1.

Więcej nowości

Steam zmienił ceny gier dla Polaków. Nadal nie jest dobrze
Gry 11 KWI 2026

Steam zmienił ceny gier dla Polaków. Nadal nie jest dobrze

Pod koniec marca Steam zmienił przelicznik cen dla polskich użytkowników. Miało być taniej, ale gracze nadal nie są zadowoleni. Gracze przez długi czas walczyli o korzystniejszy przelicznik cen gier na Steam. Wielokrotnie Polacy płacili w przeliczeniu więcej niż Niemcy, Brytyjczycy czy Francuzi. Valve w końcu się ugiął i postanowił to zmienić. Pod koniec marca zmieniono przelicznik. Problem w tym, że nadal nie jest on korzystny. Jak Steam ustala ceny gier? Do tej pory Steam ustalał ceny gier na podstawie prostego przelicznika kursu walut, który dla Polski nie był aktualizowany przez wiele lat. Przez to płaciliśmy za gry niesprawiedliwie wysokie ceny. Pod koniec marca miało się to zmienić. Valve zaproponował dwa dodatkowe modele przeliczania cen, które miały poprawić sytuację polskich graczy. Trudno jednak mówić o przełomie. W tym momencie deweloperzy gier mogą ustalać ceny gier na podstawie trzech modeli: kursu walut, siły nabywczej, konwersji wielozmiennej, która jest modelem domyślnym. Konwersja wielozmienna ma brać pod uwagę zarówno kurs walut, siłę nabywczą, jak i przewidywane koszty innych, porównywalnych dóbr materialnych (Steam nie wyjaśnia, czym dokładnie one są). Jak to wygląda w praktyce? Gra wyceniona na 59,99 dolarów powinna dla Polaków kosztować 214,99 zł po kursie walut lub zaledwie 114,99 zł po sile nabywczej. Największe kontrowersje budzi przelicznik na podstawie konwersji wielozmiennej, według którego sprawiedliwa cena to... 254,99 zł. Dlatego też zmiany są tylko pozornie korzystne. Owszem, ceny wielu produkcji zostały obniżone. Jednak domyślna metoda przeliczania nadal jest dla Polaków krzywdząca. Dlatego walka w ramach inicjatywy Polish Our Prices prawdopodobnie nadal się nie skończyła.

6
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Więcej nowości

Zondacrypto: Uwaga na nowe oszustwo. Udają, że chcą pomóc
Publicystyka 10 KWI 2026

Zondacrypto: Uwaga na nowe oszustwo. Udają, że chcą pomóc

Nie milknie wrzawa wokół Zondacrypto. Ta historia ma już wymiar gospodarczy, społeczny, polityczny, a nawet sportowy. Niewiele wskazuje na to, by sprawa miała się rozejść po kościach. Zwłaszcza że problemy klientów próbują wykorzystać oszuści. Kilka dni temu głośno zrobiło się o doniesieniach serwisu money.pl. Wynika z nich, że nastąpił drastyczny spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto. To ma stanowić odpowiedź na pytanie, dlaczego użytkownicy platformy nie mogą wypłacać ulokowanych na niej środków. W ciągu kilku kwartałów tzw. gorący portfel bitcoinowy miał być niemal w całości pozbawiony środków. W tym czasie z Zondy na inną giełdę przetransferowano ponoć kilkadziesiąt milionów złotych. Sprawa jest o tyle poważna, że aktywnych użytkowników platformy są setki tysięcy. To głównie Polacy. I jeśli potwierdzą się doniesienia mediów, ludzie ci mogą mieć kłopot.  Zondacrypto: giełda działa stabilnie Co na to Zondacrypto? Przedstawiciele giełdy przekonują, że analiza dziennikarzy jest błędna. Użytkownicy giełdy ponoć nie mają się o co martwić, bo podmiot jest stabilny i wypłacalny. Taką deklarację złożył m.in. prezes giełdy kryptowalut Przemysław Kral, który zaistniałą sytuację tłumaczył m.in. problemami technicznymi. Równocześnie zapowiedział on podjęcie kroków prawnych wobec dziennikarzy i serwisu stojących za publikacją uderzającą w Zondę. Kral utrzymuje, że na początku tego miesiąca saldo bitcoinowe giełdy przekraczało 4,5 tys. BTC. Niestety, brakuje dowodów na potwierdzenie tej tezy. [SALE-3618] [SALE-3619] [SALE-3620] Sytuację można określić mianem rozwojowej. https://x.com/zondacryptopl/status/2041599469414752397?proportion=1.03 Niezadowoleni użytkownicy giełdy zrzeszają się na Facebooku Jednocześnie w sieci przybywa głosów osób podających się za użytkowników platformy i informujących o problemach w jej funkcjonowaniu. Cześć z nich wyraża swoje niezadowolenie w grupie na Facebooku: "Zondacrypto Poszkodowani". Obecnie liczy ona niepełna 250 członków. Zgłaszane są m.in. zablokowane wypłaty, mowa jest też o utrudnionym kontakcie z obsługą giełdy czy nie do końca satysfakcjonujących wyjaśnieniach ze strony prezesa firmy. Poniżej przykłady takich wpisów: Zablokowali mi tam ponad 90 tys. zł i od dłuższego czasu nie mam realnej możliwości wypłaty. Zlecenia albo stoją w nieskończoność, albo są anulowane bez konkretnego uzasadnienia. Kontakt z obsługą to strata czasu — odpowiedzi są ogólnikowe, zero konkretów i ciągłe uniki. Sytuacja zaczyna wyglądać poważnie, jakby problem nie dotyczył tylko mnie. Dajcie znać, czy ktoś jeszcze ma podobne doświadczenia i czy udało się Wam odzyskać środki. ZondaCrypto zaczyna mydlenie oczu, ale można się było tego spodziewać… Najpierw problemy z wypłatą środków, potem uspokajające komunikaty, a teraz sprawą zajmuje się prokuratura. Coraz więcej użytkowników zgłasza brak wypłat i zablokowane środki – to już nie chwilowy problem, tylko poważny kryzys. Klienci Zondy na celowniku oszustów Obecny chaos próbują już wykorzystać oszuści. Zarówno we wspomnianej grupie, jak i w innych miejscach odwiedzanych przez zwolenników kryptowalut, pojawiają się ostrzeżenia przed osobami/podmiotami obiecującymi pomoc w odzyskaniu pieniędzy z Zondy. Taki komunikat pojawił się m.in. w grupie "Kryptowaluty - uwaga oszuści" zrzeszającej niemal 18 tys. członków. W rzeczywistości celem takich działań nie jest odzyskanie środków, ale wyłudzenie kolejnych. Dlatego w przypadku wspomnianej giełdy, ale też innych zdarzeń tego typu, nie należy działać pod wpływem emocji i kierując się nadzieją na szybkie odzyskanie pieniędzy. To może być prosta droga do jeszcze większych strat.

1
MACIEJ SIKORSKI
1.

Popularne porównania