Unia ukróci zakupy w Chinach? Nowe cło można łatwo ominąć
Publicystyka 18:30

Unia ukróci zakupy w Chinach? Nowe cło można łatwo ominąć

1 lipca w życie wejdą przepisy, które mogą uderzyć po kieszeni klientów chińskich platform e-commerce. Niewielkie przesyłki zostaną objęte cłem wynoszącym 3 euro. Ten ruch miał ochronić europejskie firmy. Może się jednak okazać, że prawo będzie martwe już w chwili debiutu. W ostatnich miesiącach można było wielokrotnie trafić w mediach na teksty przekonujące, że nadciąga koniec tanich zakupów internetowych w Azji, głównie w Chinach. A wszystko za sprawą unijnych urzędników, którzy w końcu ukrócili praktyki uderzające w przedsiębiorstwa zarejestrowane w krajach Wspólnoty. Wiele wskazuje jednak na to, że rzeczywistość zaskoczy autorów nowych przepisów niczym zima drogowców. Paczki z Chin płyną do Europy szerokim strumieniem Europejczycy na potęgę kupują towary w Chinach, wykorzystują do tego platformy Temu, Shein czy Aliexpress. Przesyłki trafiające na Stary Kontynent liczone są już nie w milionach, ale miliardach sztuk rocznie. Polska nie jest tu wyjątkiem, rzesze rodaków zamawiają w dalekiej Azji przeróżne produkty: od ubrań i kosmetyków, przez elektronikę i zabawki, po części samochodowe i wyposażenie wnętrz. Dlaczego? Odpowiedzi znajdziemy przynajmniej kilka, ale najważniejsza brzmi następująco: bo jest tanio.  Unijny rynek zalewany jest rosnącą falą produktów, nierzadko wątpliwej jakości, a nawet o wysokim poziomie szkodliwości. A skoro ktoś kupuje u Chińczyków, to rezygnuje z zakupów u lokalnych sprzedawców. Firmy mają kłopot. Podobnie jest z fiskusem, cierpią państwowe kasy. Na dłuższą metę to prosty sposób na dalsze uzależnianie się od Państwa Środka. W tym miejscu warto dodać, że to ostatnie używa rożnych narzędzi, by owe produkty były tańsze i przyciągały europejskich klientów. Terapia celna okaże się nieskuteczna? Jak temu przeciwdziałać? Wymyślono następujący mechanizm: od 1 lipca 2026 roku do małych przesyłek będzie doliczane cło w wysokości 3 euro. Mała paczka oznacza w tym przypadku taką o wartości do 150 euro. Zakładany efekt? Spadnie liczba takich przesyłek, skorzysta unijny biznes, odciążone zostaną urzędy celne państw UE. Zamiast zamawiać koszulkę za 2 euro (i płacić 3 euro w ramach nowej opłaty), ktoś pójdzie do lokalnego sklepu. Tyle teoria. Niestety, z praktyką może być mniej kolorowo. Na sprawę uwagę kilka tygodni temu zwrócił m.in. Rafał Brzoska podczas konferencji wynikowej InPostu. Szef firmy logistycznej przekonywał wówczas, że stracono czas na lobbowanie rozwiązań, które nie mają sensu. Dlaczego? Bo pokaźna część przesyłek sprzedawanych za pośrednictwem chińskich platform trafia do konsumentów z magazynów zlokalizowanych w UE. Ewentualnie w państwach, z którymi Wspólnota ma umowy o wolnym handlu. Brzoska nie gryzł się w język i stwierdził wprost, że takie działania świadczą o nieznajomości realiów rynku.  Dopytywani o tę kwestię przedstawiciele biura prasowego firmy InPost nie pozostawili złudzeń: Wiodące azjatyckie platformy handlowe już dziś aktywnie budują lokalne zaplecze logistyczne w Polsce i całej Europie – inwestując w magazyny, rozwijając usługi fulfillmentu i realizując wysyłki bezpośrednio z lokalnych centrów dystrybucji. Nowe regulacje nie są więc czynnikiem eliminującym aktywność azjatyckich graczy, a jedynie skłaniającym ich do dalszego zakorzeniania się w europejskiej infrastrukturze logistycznej – stwierdził Wojciech Kądziołka, rzecznik prasowy InPost. Nowe cła nie są problemem dla InPostu Czy majstrowanie przy tych mechanizmach może wpłynąć na funkcjonowanie operatora Paczkomatów? Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że… nieszczególnie. A jeśli już, może to być wpływ pozytywny. Obecnie nie przewidujemy istotnego bezpośredniego wpływu na działalność operacyjną InPost. Pozycjonujemy się jako niezależna infrastruktura logistyczna wobec źródła pochodzenia przesyłek – obsługujemy zarówno lokalnych nadawców, jak i podmioty realizujące dostawy z europejskich magazynów. Rozwój sieci magazynów i centr dystrybucyjnych w Europie, prowadzony przez chińskie przedsiębiorstwa przekłada się na większą ilość paczek możliwych do obsługi przez firmy logistyczne działające w Europie. Naturalnie, stale przyglądamy się zmianom w przepisach i jesteśmy przygotowani na różne scenariusze – deklaruje Wojciech Kądziołka. Chęci są dobre. Ale nowe cło nie wystarczy No dobrze, Rafał Brzoska bagatelizuje wpływ nowych przepisów na biznes. Ale może inaczej patrzy na to handel? Z prośbą o komentarz udałem się do przedstawicieli rodzimego potentata e-commerce, czyli firmy Allegro. Ich zdaniem nowa opłata to krok we właściwym kierunku, bo:  Jeśli w zalewie tanich produktów, których taniość jest często wynikiem specjalnych państwowych subsydiów, doszczętnie utopimy rodzimych producentów, to obudzimy się w nowej niekontrolowanej zależności od dostawców spoza Europy. Zmiana w unijnym podejściu do importu z Chin oznacza więc z naszego punktu widzenia głównie częściowe wyrównanie szans między produktami importowanymi, a tymi produkowanymi lokalnie. Na koniec dnia sytuacja, w której przesyłka z Chin kosztuje mniej niż przesłanie czegokolwiek nawet z jednej dzielnicy Warszawy do drugiej, nie jest normalna – przekonuje Marcin Gruszka, rzecznik Allegro. Można się zatem rozejść, bo znaleziono lekarstwo na unijne bolączki? Niekoniecznie. Marcin Gruszka zdaje sobie sprawę z tego, że wdrażane rozwiązanie nie jest pozbawione wad, azjatyccy gracze mogą się szybko dostosować do nowych realiów.  Opłata powinna być traktowana jako element szerszej reformy, a kluczowe pozostaje skuteczne egzekwowanie przepisów zarówno celnych, jak i tych dotyczących nadzoru rynku, czy bezpieczeństwa produktów. Pamiętajmy też, że planowana opłata niekoniecznie jest związana z wartością tego, co jest w danej paczce. Na pewno jest to dobry początek i krok w stronę ochrony europejskiej przedsiębiorczości. Ale to ciągle za mało, żeby konkurencja w handlu była w pełni uczciwa i oparta na dokładnie tych samych zasadach – tłumaczy Marcin Gruszka. Mniej pracy dla celników, czyli... więcej pracy dla celników A jak do całej sprawy odnoszą się urzędnicy? Pytania przesłałem do Ministerstwa Finansów, którego przedstawiciele odesłali mnie do konkretnych zapisów nowego prawa. Stanowią one, że organy celne będą mogły przeprowadzić postępowanie, gdy pojawi się podejrzenie omijania przepisów. Dotyczy to także wykorzystywania wspomnianych magazynów na terenie UE. Jeżeli analiza modelu transakcji będzie wskazywała, że doszło do sprzedaży na odległość, to towary będą podlegały cłu obowiązującemu na towary w przesyłkach o wartości do 150 euro - twierdzą przedstawiciele MF Innymi słowy: azjatyccy sprzedawcy mogą kombinować, ale finalnie i tak zderzą się z nową ścianą. Deklaracje te można jednak obarczyć pewną wątpliwością. Czy organy celne rzeczywiście będą się zajmować każdą paczką, która może w jakiś sposób łamać nowe prawo? Przecież te przepisy miały odciążyć urzędników, a nie zapewniać im żmudne zajęcie, ale w nowych okolicznościach. Przypomnę: tu chodzi o miliony przesyłek… Na prawdziwe zmiany trzeba poczekać do 2028 roku Pojawia się zatem pytanie: czy z zaistniałą sytuacją naprawdę niewiele da się zrobić? Okazuje się, że sprawa nie musi być przegrana, ale na ostateczne rozwiązanie problemu trzeba będzie trochę poczekać. Konkretnie do 1 lipca, ale nie 2026, ale 2028 roku.  Tego dnia planowane jest wdrożenie unijnego centrum danych celnych (UECDH). Do tej bazy danych będą przekazywane dane dotyczące towarów zakupionych przez konsumenta w UE, które zostały do niego wysłane. Nie będą już składane zgłoszenia celne, gdy towar dotrze do UE, a jedynie będą przekazywane kolejne dane, aż do zapłaty należności i zwolnienia towaru. Wówczas będą stosowane obowiązujące stawki zarówno z taryfy celnej jak i rozporządzeń wprowadzających cła antydumpingowe i wyrównawcze, mające zastosowanie do danego towaru – wyjaśniają przedstawiciele Ministerstwa Finansów. Unijnym, w tym polskim, sprzedawcom nie pozostaje zatem nic innego, jak czekać na wdrożenie wspomnianego rozwiązania. I liczyć na to, że najbliższa zmiana prawa rzeczywiście poprawi choć trochę sytuację na rynku. Intryguje przy tym pytanie o to, jak do nowej rzeczywistości dostosują się azjatyckie podmioty w 2028 roku? 

0
MACIEJ SIKORSKI
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Epic Games Launcher po nowemu. Będą kolosalne zmiany
Gry 16:59

Epic Games Launcher po nowemu. Będą kolosalne zmiany

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Wyciekły ceny GTA 6. Będzie drogo
Gry 16:03

Wyciekły ceny GTA 6. Będzie drogo

2
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Wiertarko-wkrętarka Bosch z akumulatorem dziś za pół ceny (199 zł)
Telepolis.pl
Sprzęt 14:09

Wiertarko-wkrętarka Bosch z akumulatorem dziś za pół ceny (199 zł)

1
PAWEł MARETYCZ
1.
Skąd AI kopiuje muzykę? Pewien śmiały reporter właśnie to ujawnił
Oprogramowanie 13:28

Skąd AI kopiuje muzykę? Pewien śmiały reporter właśnie to ujawnił

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Mają dość kupowania gier cyfrowych. Walczą w sądzie o prawo posiadania
Wiadomości 12:43

Mają dość kupowania gier cyfrowych. Walczą w sądzie o prawo posiadania

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Uśmierza ból a nie daje haju. Naukowcy odkryli nowy związek konopi
Nauka 11:58

Uśmierza ból a nie daje haju. Naukowcy odkryli nowy związek konopi

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Zamienił kozy w procesor. Tak naukowiec testował mit o AI
Oprogramowanie 10:18

Zamienił kozy w procesor. Tak naukowiec testował mit o AI

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Aktualizacja Windows 11 26H2 nadchodzi. Co nowego?
Oprogramowanie 09:33

Aktualizacja Windows 11 26H2 nadchodzi. Co nowego?

4
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Wiadomości Google same przygotują odpowiedź na SMS-a
Aplikacje 08:42

Wiadomości Google same przygotują odpowiedź na SMS-a

1
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Ten czynnik jest decydujący. To on wpływa na to, ile chcemy mieć dzieci
Nauka 07:53

Ten czynnik jest decydujący. To on wpływa na to, ile chcemy mieć dzieci

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Wykryto dwie stare galaktyki. Ale nie są tym, czym się wydają
Kosmos 20 CZE 2026

Wykryto dwie stare galaktyki. Ale nie są tym, czym się wydają

2
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Przełom w leczeniu. Ten człowiek żyje z przeszczepem od dawcy z HIV
Nauka 20 CZE 2026

Przełom w leczeniu. Ten człowiek żyje z przeszczepem od dawcy z HIV

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Jasność, która wypala oczy. Samsung przebił Apple prawie 10 razy
Sprzęt 20 CZE 2026

Jasność, która wypala oczy. Samsung przebił Apple prawie 10 razy

3
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
FIFA każe robić przerwy w upale. Naukowcy mają wątpliwości
Nauka 20 CZE 2026

FIFA każe robić przerwy w upale. Naukowcy mają wątpliwości

3
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Parzenie kawusi tańsze? Wszystko możliwe dzięki falom dźwiękowym
Nauka 20 CZE 2026

Parzenie kawusi tańsze? Wszystko możliwe dzięki falom dźwiękowym

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Prawdziwa gratka dla fanów kultowej serii. Za 283 zł
Telepolis.pl
Sprzęt 20 CZE 2026

Prawdziwa gratka dla fanów kultowej serii. Za 283 zł

0
PAWEł MARETYCZ
1.
Do tego dnia warto zalogować się mObywatela. Unikniesz komplikacji
Aplikacje 20 CZE 2026

Do tego dnia warto zalogować się mObywatela. Unikniesz komplikacji

3
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Gamingowy laptop z Windowsem taniej, niż bez systemu
Telepolis.pl
Sprzęt 20 CZE 2026

Gamingowy laptop z Windowsem taniej, niż bez systemu

2
PAWEł MARETYCZ
1.
Więcej nowości
Kosztuje tyle, co MacBook Neo, a pod każdym względem bije go na głowę
Telepolis.pl
Sprzęt 20 CZE 2026

Kosztuje tyle, co MacBook Neo, a pod każdym względem bije go na głowę

No, prawie pod każdym. Jeśli ktoś potrzebuje MacOS, to Neo będzie lepszym wyborem. Z drugiej strony ktoś cięty na Windowsa może przecież przesiąść się na Linuksa, a dla większości użytkowników okienka to raczej zaleta, a nie wada. No dobrze, kwestie systemu są dość kontrowersyjne. Jednak sam sprzęt w przypadku Lenovo Yoga Slim 7-14 wypada wręcz fenomenalnie jak na jego promocyjną cenę. Zacznijmy tu klasycznie: od ekranu. A jest od czego, bo mamy tu do czynienia z 14-calową matrycą OLED o rozdzielczości 1920 × 1200 pikseli i jasnością 400 nitów. Ta jest znacznie wyższa, niż w przypadku typowych, tanich laptopów z LCD, jednak warto pamiętać, że jest także błyszcząca. A to wszystko przy 100% pokrycia barw palety DCI-P3. [SALE-5818] Lenovo Yoga Slim 7-14 to nie tylko ekran A co mamy w środku? Sercem urządzenia jest 14-rdzeniowy i 18-wątkowy układ Intel Core Ultra 5 125H, którego wspiera 16 GB RAM DDR5 o taktowaniu 6400 MHz, czyli dwukrotnie więcej, niż w MacBooku Neo. Dwukrotnie więcej — przynajmniej niż w bazowej wersji — mamy też pamięci masowej, której jest 512 GB.  Znajdziemy tu także bogaty zestaw portów. Jest tu pełnowymiarowe HDMI 2.1, USB-A w standardzie USB 3.2 Gen. 1, oraz dwa USB-C w standardzie USB4, oraz ComboJack. Wszystko to zamknięte w metalowej obudowie waży jedynie 1,39 kg, a wpromocji jest za 3000 zł.

5
PAWEł MARETYCZ
1.

Więcej nowości

Co z premierą GTA 6? Gracze panikują
Gry 20 CZE 2026

Co z premierą GTA 6? Gracze panikują

Gracze panikują w sprawie premiery GTA 6. Pojawiają się głosy, że ta ponownie może zostać opóźniona. GTA 6 ma zadebiutować 19 listopada. To zdecydowanie najbardziej wyczekiwana produkcja tego roku. Wielu innych deweloperów wręcz przesuwa premiery swoich tytułów, aby nie musieć rywalizować o uwagę z Rockstar Games. Jednak gracze panikują. Czy premiera zostanie opóźniona? Premiera GTA 6 Już 25 czerwca ma ruszyć przedsprzedaż GTA 6. Gracze będą mieli sporo czasu, aby zakupić grę przed premierą 19 listopada. Jednak czy rzeczywiście tego dnia już będziemy mogli zagrać? Część graczy uważa, że nie. Ich zdaniem produkcja zostanie ponownie opóźniona i mają na to dowody. Wątpliwe, ale jednak dowody. Część osób zauważyła, że ze stron internetowych i profilów społecznościowych Rockstar Games zniknęła informacja o premierze 19 listopada. Na tej podstawie wysuwają wnioski, że premiera ponownie zostanie opóźniona. Nie można wykluczyć, że tak rzeczywiście się stanie. Jednak wyjaśnienie tego może być bardzo proste. Firma może skupiać się na dniu rozpoczęcia przedsprzedaży, czyli 25 czerwca. Dlatego data premiery mogła zniknąć z oficjalnych materiałów. Trzeba też pamiętać, że premiera GTA 6 została już kilkukrotnie opóźniona. Pierwotnie gra miała zadebiutować dużo wcześniej, więc twórcy mieli już dość czasu, aby oszlifować ten diament. Poza tym Strauss Zelnick - szef Take Two Interactive - niedawno powiedział, że premiera na pewno odbędzie się 19 listopada. 

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Więcej nowości

Nie ma prawa być tak dobry w tej cenie! Test Mova Z60 Ultra Roller
Testy sprzętu 20 CZE 2026

Nie ma prawa być tak dobry w tej cenie! Test Mova Z60 Ultra Roller

MOVA Z60 Ultra Roller Complete to brat bliźniak Dreame Aqua10 Ultra Roller Complete w bardziej przystępnej cenowo wersji. Jest to kompletny zestaw robota sprzątająco-mopującego ze stacją dokującą z auto-opróżnianiem, praniem i suszeniem rolek mopa. Jego funkcjonalność dopełnia funkcja pobierania i odprowadzania wody wraz z mieszaniem opcjonalnych płynów do czyszczenia we właściwych proporcjach. Urządzenie wyposażone jest dodatkowo w zaawansowany system omijania przeszkód, kamerę, rozbudowane mechanizmy rozpoznawania dywanów, pokonywania dość wysokich przeszkód i wiele więcej. Robot ten sprzedaje wizję tego, co kiedyś widzieliśmy w kreskówce "Jetsonowie", czyli mówiąc przekąśliwie "w pełni zautomatyzowany, luksusowy, kosmiczny komunizm". I robi to za niewiarygodnie niską cenę (obecnie około 2599 zł) względem swoich możliwości. Czy jest w tym jednak jakiś haczyk? Sprawdzam – jako użytkownik przesiadający się po 5 latach z Roborocka S7, a przy okazji powiem wam jak wiele się od tego czasu zmieniło w możliwościach robotów i czy warto przesiadać się na Mova Z60 Ultra Roller Complete. Dane techniczne robota sprzątającego: Model: MOVA Z60 Ultra Roller Complete,Wymiary robota: 350 x 350 x 96 mm, masa robota: 4,7 kg,Wymiary stacji dokującej: 463 × 390 × 545mmMaksymalna moc ssania: 28 000 Pa,Typ filtra: HEPA,Funkcje: mopowanie na ciepło; HydroForce™ z ciągłym płukaniem wałka (12 dysz); AutoShield™ (ochrona dywanów); Proactive Light Dirt Detection; Dual Flex Arm Technology; MopExtend RoboSwing; HyperStream Detangling DuoBrush 2.0; inteligentne funkcje czyszczenia dywanów; Pet Care 4.0; sterowanie głosowe offline,System nawigacji: FlexScope (wysuwany moduł LiDAR + kamera RGB AI + emiter światła strukturalnego),Pokonywanie przeszkód do: 8,0 cm (4,8 + 3,2 cm),Pojemność zbiornika na kurz (robot): 210 ml,Pojemność worka na kurz (stacja): 3,2 l,Pojemność zbiornika na wodę (robot): 80 ml,Pojemność zbiorników na wodę czystą/brudną (stacja): 4,0 l / 3,5 l,Akumulator: 6400 mAh, czas pracy do: 220 minut, ładowanie: 4,5 godziny,Kompatybilność: aplikacja MovaHome, asystenci głosowi, Google Home, Amazon Alexa. Konstrukcja, ergonomia i pokonywanie progów Ogólnie rzecz biorąc robot MOVA Z60 Ultra Roller Complete robi dobre pierwsze wrażenie. Cechuje się estetyczną obudową wykonaną z tworzywa o dobrym spasowaniu. Przesiadając się z Roborocka S7 byłem pod wrażeniem, jak bardzo podskoczyła ergonomia wykonania – to znaczy robot jest percepcyjnie lżejszy, bo bardziej równomiernie rozkłada się jego środek ciężkości. Przekłada się to na o wiele przystępniejszy dostęp do jego komponentów, w tym szczotek. Co prawda przy wysokości 9,6 cm robot jest nieco wyższy niż niektóre konkurencyjne modele w klasie, ale producent zastosował chowany moduł LiDAR, dzięki czemu przy normalnej pracy profil robota pozostaje niski i bez problemu wjeżdża pod typowe sofy i kanapy. Być może będziecie musieli trochę zmienić jego zachowanie w opcjach, aby wam się to udało, jeśli jest jedynie minimalny odstęp między górną częścią robota a sofą, ale jest to do zrobienia. Mechanizm wysuwania czujnika działa automatycznie podczas mapowania i chowa się przy przejazdach pod meblami, co daje kompromis między precyzyjną nawigacją a niskim prześwitem. Moja sofa ma np. ok. 11 cm wolnej przestrzeni pod spodem, Roborock S7 wjeżdżał tam na "styk", a przez to, że nie było chowanej wieżyczki LiDAR to czasem jednak zahaczał o krawędź siedziska sofy – tutaj natomiast tego problemu nie będzie i mogę liczyć na czystą, odkurzoną i zmopowaną przestrzeń w dość newralgicznym miejscu. Z kolei, jeśli chodzi o pokonywanie progów radzi sobie wyjątkowo dobrze. System StepMaster/LiftPro umożliwia przejazd przez złożone progi (przykładowo 48 mm + 32 mm w sekwencji). Takim dość sporym wyzwaniem w moim mieszkaniu jest próg do łazienki, jest szeroki (8 cm), ale i dość wysoki (4 cm) oraz złożony z dwóch części. Z racji swojej szerokości ten próg nie jest skośny, więc nie można się tutaj wspiąć pod łagodnym kątem. W tym przypadku robot musi się oderwać od ziemi bez żadnego wspomagania – ale radzi sobie z tym bez problemu. Dodam od siebie, że niekiedy trzeba ręcznie skorygować granice pomieszczenia, aby np. robot nie mopował części progu, jest to szczególnie istotne, jeśli macie progi ze sporym podwyższeniem. Poza tym jednym przypadkiem robot całkiem sprawnie automatycznie dodaje na mapie oznaczenia progów i modyfikuje swoje zachowanie - przy okazji pytając nas czy chcemy je zmienić. Podoba mi się takie podejście w aplikacji, bo nie zawsze wszystko będzie idealnie dopasowane pod nas algorytmami, ale apka nie zakłada z góry, że "wie lepiej". Na plus także światło LED-owe, które włącza się przy słabszym oświetleniu, aby kontynuować sprzątanie także przy takich warunkach. Moc ssania, wydajność szczotek Siła ssania Z60 Ultra Roller Complete (28 000 Pa) w praktyce przekłada się na bardzo dobrą skuteczność odkurzania na twardych podłogach i solidne wyniki na dywanach. Rolkowy system szczotek DuoBrush / Detangling DuoBrush 2.0 został zaprojektowany tak, by łączyć mechaniczne zbieranie brudu z minimalizacją plątania włosów. W praktyce oznacza to mniej konieczności rozplątywania włosów i dłuższą żywotność wałków. Na twardych powierzchniach robot zbiera piasek, okruchy i drobny pył z wysoką skutecznością; na dywanach większe ziarna i głęboko osadzony brud wymagają trybu maksymalnej mocy, ale i wtedy Z60 wypada całkiem dobrze. Jeśli macie dywan o dość grubym włosiu, to pewne drobinki mogą się okazyjnie ostać przy pojedynczym cyklu sprzątania, ale wtedy można po prostu zaprogramować więcej niż jedno sprzątanie. Ważne jest też, że system ssący (i mopujący) współpracuje ze stacją (automatyczne opróżnianie, pranie i suszenia mopa), co utrzymuje stałą wydajność między cyklami. Zachowanie na dywanach i automatyka podnoszenia mopa Z60 dobrze radzi sobie z dywanami niskimi i średniej wysokości: automatyczne wykrywanie dywanów powoduje zwiększenie mocy ssania i podniesienie wałka mopującego, co zapobiega zamoczeniu włosia. System rozpoznawania tekstury dywanu oraz automatyczne podnoszenie rolki (o 14 mm) sprawiają, że robot nie "mopuje" dywanu, a jednocześnie efektywnie zbiera sierść i drobne zanieczyszczenia. Przy okazji boczna szczotka także wtedy się podniesie (o 10 mm). Na dywanach o bardzo gęstym włosiu lub z długim runem konieczne może być kilkukrotne przejechanie w trybie wysokiej mocy, ale ogólna skuteczność w usuwaniu sierści zwierząt i okruchów jest wysoka. Dzięki konstrukcji podwozia i szczotek Z60 minimalizuje plątanie włosów, co przekłada się na rzadszą konieczność ręcznej interwencji. W praktyce nie musiałem tego robić ani razu, ale jak już wspomniałem – konstrukcja sprzętu jest ergonomiczna, a wyjmowanie i wkładanie szczotek czy filtra z powrotem trwa dosłownie chwilkę. [gallery][img]256311[/img][img]256312[/img][img]256313[/img][/gallery] Bardzo fajną opcją przy okazji dywanów jest możliwość tapnięcia na mapie na dywan, po czym robot miejscowo czyści wyłącznie tę powierzchnię. Jest to przydatne, jeśli głównie polegamy na automatyzacji i harmonogramach, ale okazyjnie życie zrobi swoje i trochę się nabrudzi w międzyczasie "poza protokołem". Niekiedy jednak bywa tak, że algorytm nie jest idealny względem krawędzi dywanów i czasem może jeszcze gdzieś na ich styku z podłogą troszeczkę zmopować zanim schowa moduł mopujący i będzie kontynuował dalej. Pochwalę jeszcze aplikację MovaHome za opcję definiowania typu dywanu oraz bardzo rozbudowane opcje edycji zachowania szczotek, podwozia robota, funkcję zaczynania czyszczenia od dywanów i wiele innych. Jeśli w praktyce występują jakieś problemy, da się je zniwelować zmianami w apce. Warto jednak pamiętać o tym, że takie roboty sprzątające średnio się lubią z cienkimi chodniczkami i wysłużonymi dywanikami, które już nie trzymają się dobrze podłogi. System mopowania na ciepło i obsługa detergentów MOVA Z60 Ultra Roller Complete wyróżnia się zaawansowanym systemem mopowania rolkowego HydroForce. Wygląda to tak, że wałek jest ciągle płukany przez zestaw dysz, a brudna woda jest odprowadzana do oddzielnego zbiornika. Natomiast stacja wykonuje cykle suszenia i prania rolki w podwyższonej temperaturze (do 80°C), co poprawia higienę. Stacja umożliwia uzupełnianie czystej wody i dozowanie detergentów (w proporcji 1:200). [gallery][img]256287[/img][img]256288[/img][img]256285[/img][/gallery] W komplecie są dwa zbiorniki na płyny — standardowy i specjalny do neutralizacji zapachów zwierząt. Dzięki temu stacja jest w stanie utrzymać wałek w relatywnie czystym stanie między cyklami czyszczenia, co przekłada się na lepsze efekty mopowania. W bonusie mamy lekki zapaszek detergentu, który nie jest przytłaczający – rzekłbym, że jest jedynie nieco bardziej wyrazisty niż "neutralny", ale robi to miłe wrażenie. Bardzo podoba mi się funkcja sekwencjonowanego czyszczenia – czyli najpierw odkurzanie z maksymalną mocą, a później osobne mopowanie ze szczytową wydajnością. Oczywiście robot wtedy pracuje z maksymalnym hałasem, co może nie być w każdej sytuacji pożądane, ale zawsze można zastosować wtedy kompromis w postaci jednoczesnego odkurzania i mopowania. Już na pierwszy rzut oka widać, że nie jest to tylko "smyranie" podłóg, ale naprawdę przy wyższym biegu i dokładniejszym mopowaniu widać tego efekty. Jeśli dbacie o regularne i dość częste mopowanie, to naprawdę odczujecie kumulatywny efekt świeżości, który pozwoli wam tak naprawdę zapomnieć o ręcznym mopowaniu w ogóle. Z60 Ultra Roller Complete mopuje bardzo sprawnie także dzięki wysuwanemu ramieniu mopa, które przydaje się przy dojeżdżaniu do mebli czy krawędzi i rogów pomieszczeń. W ten sposób robot poradzi sobie z reguły także i w trudniejszych do dosięgnięcia miejscach. Dzięki bardzo dobremu mapowaniu mieszkania, robot naprawdę dojeżdża do krawędzi mebli. To po prostu działa. Stacja dokująca: automatyzacja i ergonomia Stacja jest dość spora i warto sobie dobrze rozplanować, gdzie chcemy ją umieścić (ok. 463 × 390 × 545mm). Dla kogoś, kto przesiadł się na Z60 Ultra Roller Complete z Roborocka S7, którego stacja mieściła się komfortowo pod stolikiem RTV to niemały szok, ale muszę przyznać, że stacja wygląda bardzo estetycznie i absolutnie nie przeszkadza mi, a wręcz wygląda jak bardzo schludny dodatek do umeblowania salonu. Sama stacja jest też co ważne ergonomicznie zaprojektowana. Tak więc wykonywanie podstawowych czynności jest proste i szybkie. Wyraźnie rozdzielone komory ułatwiają obsługę, a modułowa budowa pozwala na wygodne wyjmowanie i czyszczenie. Błyskawicznie można więc zdjąć pokrywę do pojemnika na kurz, czy też dostać się do zbiorników na wodę. Najczęściej będziemy wylewać zużytą wodę i wlewać nową – pojemniki są bardzo zmyślnie zaprojektowane i dobrej jakości, nie trzeba z nimi "walczyć" przy wkładaniu z powrotem. Są idealnie spasowane. W praktyce stacja znacząco podnosi poziom automatyzacji — wystarczy pamiętać o opróżnieniu zbiornika na brudną wodę i uzupełnieniu czystej, by robot działał przez dłuższy czas bez ingerencji. Co jakiś czas – np. dwa tygodnie warto by czyścić podstawę stacji dokującej, bo to właśnie tam w praktyce osadza się trochę kurzu (i jeśli macie zwierzaki domowe) sierści. Może to nieco przeszkadzać robotowi we wjeżdżaniu z powrotem do stacji i ładowaniu – jeśli to zaniedbacie. Pojemnik na bieżącą wodę jest dość spory (4 litry), podczas gdy zbiornik na zużytą wodę ma 3,5 litra pojemności. Z racji tego, że robot nie zacznie zaprogramowanych cykli sprzątania z mopowaniem jeśli będzie niedostateczna ilość wody – to człowiek i nasze nawyki są tutaj najsłabszym ogniwem. Warto pamiętać o regularnym wylewaniu i uzupełnianiu wody – inaczej robot nie będzie sprzątać. Jest to o tyle istotne, bo Mova Z60 Ultra Roller Complete to robot prawdziwie zautomatyzowany w każdym calu, ale tutaj ta wygoda może uśpić naszą czujność i warto mieć nawyk sprawdzania wody. Zużytą najlepiej wylewać maksymalnie co 2 dni. Aby nieco mniej martwić się o uzupełnianie wody polecam korzystać z trybu CleanGenius, który automatycznie będzie dostosowywał zużycie wody i intensywność mopowania do poziomu zabrudzeń. Sprawdza się on wyjątkowo dobrze, ale jeśli czujecie, że jednak się nie sprawdza – nic nie stoi na przeszkodzie, aby zdefiniować siłę odkurzania i mopowania ręcznie. Wiąże się to oczywiście z częstszą wymianą wody – coś za coś. Plusem jest tutaj fakt, że robot powiadomi nas głosowo i powiadomieniem w aplikacji, żeby dokonywać kluczowych czynności eksploatacyjnych. Przed każdym mopowaniem robot pierze w ciepłej wodzie (80 st. C), a potem suszy rolkę mopującą, a całość trwa ok. 3 minuty. Jeśli chodzi o czas pracy – mogę powiedzieć, że nigdy nie miałem sytuacji, aby robot miał jakieś z tego tytułu przestoje, mieszkając na przestrzeni 50 m2 i ustawiając częstsze sprzątania indywidualnych pomieszczeń, nigdy nie było to żadnym problemem. Omijanie przeszkód i precyzja mapowania Połączenie kamer RGB, światła strukturalnego i wysuwanej wieżyczki LiDAR (FlexScope) sprawia, że Z60 kapitalnie radzi sobie w wykrywaniu i klasyfikowaniu przeszkód. Robot nie tylko widzi obiekty, ale potrafi ocenić ich kształt i wysokość, co zmniejsza liczbę kolizji z niskimi przedmiotami (kable, zabawki, nóżki krzeseł). System AI rozpoznawania przeszkód działa płynnie. Po przesiadce z Roborocka S7 wreszcie miałem poczucie, że wysyłam gdzieś robota i wiem, że mogę mu zaufać. W praktyce ani razu nie wpadł ani nie zaciął się na kablach – które, jak wiemy, przez długi czas były wrogiem nr 1 robotów sprzątających. Na uznanie zasługuje także mapowanie w aplikacji. Jest naprawdę szybkie i dokładne. Wręcz nie mogłem uwierzyć, że praktycznie od razu ogarnął geometrię mojego mieszkania i nawet zastosował automatyczne etykiety pomieszczeń. Jeśli coś nam nie pasuje, to dzielenie czy łączenie partii pomieszczeń działa o wiele lepiej niż to, jak pamiętam to w Roborocku S7 te 4-5 lat temu. Z60 tworzy szczegółowe mapy pomieszczeń, automatycznie dzieli przestrzeń na pokoje, pozwala na definiowanie stref "no go", typów progów, czy też miejsc których nie pozwalamy mopować. Na mapie automatycznie też dodaje różne typy obiektów (np. kable, buty itp.), które napotkał. Można przy okazji w opcjach sparametryzować siłę ssania czy mopowania per indywidualne pomieszczenia, czy dywany, co jest bardzo wygodnym rozwiązaniem. [gallery][img]256308[/img][img]256309[/img][img]256310[/img][/gallery] Aplikacja i możliwości personalizacji Aplikacja MOVAhome sprawdza się całkiem dobrze. Początkowe ustawienie robota to tylko chwilka, wystarczy zeskanować kod QR pod łatwo zdejmowalną obudową i przejść kilka kroczków, a po minucie robot już zacznie działać i mapować mieszkanie. [gallery][img]256306[/img][img]256305[/img][img]256304[/img][/gallery] Apka oferuje naprawdę rozbudowane możliwości personalizacji, o których wspominałem przy różnych okazji w recenzji. Możemy tworzyć wielopoziomowe mapy, indywidualne strefy sprzątania, harmonogramy, profile pokojów, regulacje mocy ssania i intensywności mopowania, a także zapisywać preferencje dla poszczególnych pomieszczeń. Interfejs pozwala na tworzenie scenariuszy (np. sprzątanie kuchni po posiłku) i ma funkcje podglądu na żywo z kamery robota. Stopień kustomizacji jest wysoki – zaawansowani użytkownicy mogą precyzyjnie ustawić priorytety sprzątania i harmonogramy, a jeśli komuś nie chce się aż tyle grzebać w opcjach, może skorzystać z dość dobrych gotowych trybów. W praktyce aplikacja daje realną kontrolę nad tym, jak robot pracuje w różnych częściach mieszkania/domu i jest naprawdę angażująca oraz przyjemna w obsłudze. Wręcz powiedziałbym, że uderza w czułe punkty mojej duszy gadżeciarza i byłem ciągle zaskoczony tym, ile oferuje indywidualnych ustawień na każdy aspekt funkcjonowania. [gallery][img]256275[/img][img]256273[/img][img]256276[/img][/gallery] Jedyny minus jest taki, że część opcji może wydać się zakopana głębiej i niekoniecznie tam, gdzie byście się spodziewali. Na przykład zmiana języka głosu robota była zakopana w funkcjach asystenta głosowego - domyślnie głos ten był ustawiony na angielski, choć język aplikacji i region był ustawiony na polski. Szczęśliwie to jeden z nielicznych wyjątków, choć czasem gdzieś widać zautomatyzowane tłumaczenie, ale z reguły nie rzuca się to w oczy.  Dla przykładu, jeśli chodzi o tryby czyszczenia mamy dwa główne ustawienia: CleanGenius – automatycznie dostosowujący moc ssania i mopowania Niestandardowy – tutaj możemy zdefiniować wszystko po swojemu W trybie niestandardowym możemy wybierać między czterema trybami czyszczenia: odkurzaniem mopowaniem odkurzaniem z jednoczesnym mopowaniem mopowaniem z (pełną mocą) po odkurzaniu z (pełną mocą) W obrębie tych trybów możemy jeszcze regulować moc ssania, poziom wilgotności mopowania (w aż 32 skokach!), czy też dokładność czyszczenia. To ostatnie ustawienie wpływa na to, jakiego rodzaju ruchy, przesunięcia i obroty wykonuje robot – im dokładniejsze ustawienie, tym MOVA będzie poruszać się w bardziej "zwarty" sposób. Oczywiście wydłuży to też czas sprzątania. [gallery][img]256301[/img][img]256300[/img][img]256302[/img][/gallery] Każdy pokój i dywan może mieć również ustawiony swój własny profil sprzątania, który potem można wykorzystać w harmonogramach, by nie ustawiać tego ponownie. Z mojej strony muszę wyrazić najwyższe uznanie względem ilości dostępnych opcji. MOVA Z60 Ultra Roller Complete – czy warto? Przemyślenia z perspektywy zmiany sprzętu sprzed 5 lat MOVA Z60 Ultra Roller Complete to bardzo kompletny zestaw, który w swojej cenie (w momencie publikacji: 2599 zł) oferuje naprawdę dużo. Wybitnie dobrze mopuje, oferuje bardzo wysoką moc ssania (28 000 Pa), ma niemal w pełni zautomatyzowaną obsługę (jedynie musimy wymieniać wodę) wraz z samoczynnym praniem i suszeniem rolki mopującej. Jego świetny mechanizm wykrywania i omijania przeszkód oraz mocno rozbudowana aplikacja sprawiają, że nie tylko z łatwością, ale i przyjemnością można dopasować tryby sprzątania pod swoje potrzeby. Przesiadając się z Roborocka S7, który kiedyś kosztował mnie ok. 2200 zł naprawdę czuję gigantyczny skok w jakości i poziomie użytkowania. A to praktycznie ten sam przedział cenowy. Zdecydowanie warto było zmienić sprzęt, bo w latach 2023-26 nastąpił prawdziwy przełom wydajności robotów. Przy okazji wreszcie mogę odczuć, że żyję w zautomatyzowanym luksusowym komunizmie, gdzie zamiast martwić się o wjeżdżanie w przeszkody i kable oraz nadzorowaniu pracy robota, mogę mu zaufać. Tak po ludzku – to bardzo odświeżające, wiedzieć, że to "po prostu działa".

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.

Popularne porównania