Biedronka rzuciła plecaki ucieczkowe. Jak go zobaczysz, to wiej
Plecaki ucieczkowe i surwiwalowe z dyskontów zwykle są niskiej jakości produktami pełnymi kilku przydatnych akcesoriów wymieszanych ze stertą śmieci. Biedronka jednak postępuje tu nieco inaczej.
Mianowicie nie nazywa oferowanego przez siebie plecaka surwiwalowym, ucieczkowym, ani żadnym innym synonimem tych słów. Zamiast tego mamy tu plecak z wyposażeniem. I można powiedzieć, że tu jego plusy się kończą. Co nie jest dziwne. W końcu nie mówimy tu o autorskim zestawie Biedronki, a o gotowcu, który już niejeden market zwiedził.
Plecak ucie... z wyposażeniem Setty
Trudno więc tu narzekać na niską użyteczność sprzętu w razie ewakuacji, innych sytuacji kryzysowych, czy nawet podczas biwaku lub łowienia ryb. Biedronka się przed tym bardzo dobrze zabezpieczyła. Można jednak narzekać na samo wyposażenie, bo kto nam zabroni?
Sam plecak jako... plecak
Zacznijmy od tytułowego elementu, czyli plecaka. Jest to 35-litrowa konstrukcja pełna kieszeni, przegródek i ściągaczy. A przy okazji to najdroższy i najwięcej warty element. Czy jest więc sam w sobie warty zakupu? Szczerze mówiąc, gdybym szukał plecaka do 100 złotych, to postawiłbym na jakąś sprawdzoną konstrukcję. Sam od wielu lat korzystam z nieśmiertelnego Quechua Arpenaz NH100, który możecie kupić za około 60 złotych. Jest wygodny, pojemny, wytrzymały i wygląda jak zwykły plecak miejski, a nie element wyprawy do serca amazońskiej dżungli. Jest również znacznie tańszy.
Niezbędnik 5 w 1, czyli spork
Są ludzie, dla których nożo-łyżko-widelec z zestawem otwieraczy to spełnienie marzeń. Dla mnie jest to jednak coś, co jest w stanie robić wszystko, ale niczego nie robi dobrze. Jeszcze rozumiem tego typu tytanowe konstrukcje w zestawach turystycznych ultra light u osób, dla których każdy zbędny gram w plecaku to osobista porażka.
Jednak jeśli sam chcesz zabrać ze sobą sztućce to... weź te, które masz w kuchni. Sprawdzą się o wiele lepiej i podczas ewakuacji i podczas biwaku. Taki zestaw zajmuje mało miejsca, nie waży zbyt dużo, a zapewnia znacznie większą wygodę.
Krzesiwo magnezowe. A raczej krzesiwko
Czy rozpalaliście kiedyś ogień krzesiwem? Jeśli nie, to zdradzę Wam, że to wcale nie jest takie łatwe. Zwłaszcza jeśli nie dysponujecie odpowiednią rozpałką ani nie wiecie, jak ją poprawnie przygotować. Oczywiście dla wielu doświadczonych osób krzesiwo to ulubiony sposób rozpalania ognia... Dla osób doświadczonych.
Co jednak stoi na przeszkodzie zdobyć doświadczenie na wyposażeniu plecaka... z wyposażeniem? Otóż to, że obecne w nim krzesiwo to badziew. Ma ono zaledwie 8 mm średnicy i 70 mm długości. To mało, bardzo mało. Mniejsza jest tylko ilość iskier, które da się z niego wykrzesać. Nawet doświadczona osoba może mieć pewne trudności z posługiwaniem się czymś takim. Ten sprzęt nie nadaje się dla amatora.
Problem w tym, że porządne krzesiwo kosztuje przynajmniej kilkadziesiąt złotych, co stanowiłoby znaczną część budżetu. Co w takim razie zrobić? No cóż... jeśli chcesz nauczyć się posługiwać krzesiwem, to kup jakieś porządne. Jeśli interesuje Cię opcja budżetowa, to korzystanie z zapalniczki nie jest powodem do wstydu, tak długo, jak nie odpalasz nią papierosa przy dzieciach.
Foliowy płaszcz przeciwdeszczowy
Złego słowa nie powiem. Rzecz raczej jednorazowa, ale użyteczna i przydatna, kiedy zaskoczy nas deszcz. A przy okazji do kupienia w niemalże każdym salonie prasowym, kiosku, czy sklepie z kategorii wszystko po 5 zł. Zakup plecaka z wyposażeniem mija się z celem, jeśli chcemy go zdobyć. Co więcej, dokładnie to samo można powiedzieć o notatniku z ołówkiem: też użyteczna rzecz, tylko dostępna taniej osobno.
Kombinerki z żelaza
Znacznie lepsze byłyby ze stali. Żelazo nie nadaje się do produkcji narzędzi... No dobrze, nie wiem, kto to tak nazwał, ale niemal na pewno są one ze stali. A dokładniej z jej odmiany określanej mianem "gównolitu". Chcecie mieć porządne kombinerki? To kupcie je w sklepie z narzędziami. Podejrzewam, że nawet te najtańsze będą lepsze od tych z tego zestawu.
Latarka
Najtańsza możliwa latarka LED ładowana przez USB z baterią 300 mAh. Przyświecić przyświeci i to w zasadzie tyle. Podejrzewam, że dioda w Waszym smartfonie da więcej światła. A już na pewno w przyjemniejszym, neutralnym kolorze, bo tu powinniście się spodziewać nie tyle zimnego białego, ile wręcz niebieskiego światła. Za dwie dychy bez problemu kupicie coś lepszego, nawet od podejrzanego wąsacza na straganie.
Ewentualnie tę latarkę czołową za 7,99 zł ze sklepu RTV Euro AGD. Nie jest wybitna, ale świeci i zostawia dwie wolne ręce. A i baterie AAA wytrzymają dłużej, niż ten nędzny akumulatorek.
Kabel USB- 3 w 1
Tu jest ciekawie. Otóż w specyfikacji jest informacja, że nadaje się on do ładowania, ale nie do transmisji danych. To jasny sygnał, że znajdują się w nim jedynie żyły prądowe, a nie komunikacyjne. Czy jest to problem? Oczywiście, że tak. Podczas ładowania urządzenia negocjują ze sobą jaki prąd i jakie napięcie ma popłynąć. W przypadku kabli bez tej komunikacji możemy liczyć na 5 V i 500 mAh, czyli ładowanie z mocą 2,5 W. Dla współczesnych smartfonów jest to śmieszna wartość.
W zestawie widać także ładowarkę. Niemalże na pewno o najniższej możliwej jakości. O wiele lepiej wrzucić do plecaka jakaś starą, zalegającą w szufladzie. Jak wolna by nie była.
Śpiwór termiczny z gwizdkiem i karabińczykiem
Gwizdek, który akurat może się przydać, bo o wiele mniej zdziera się gardło, gwiżdżąc, niż krzycząc, a i dalej niesie. Czemu jednak mamy krzyczeć? Na przykład, kiedy zdamy sobie sprawę, że ten cały śpiwór termiczny to po prostu duży worek na śmieci, który daliśmy sobie wcisnąć, przepłacając za stertę bezużytecznych gratów. Bo właśnie to się kryje pod tą nazwą: wielki, foliowy worek, za to z takim przebiciem cenowym, że kupilibyśmy za niego całą rolkę takich worków. Karabińczyk to natomiast najtańszy kawałek aluminium, którym bałbym się przyczepić plecak do drzewa.
Elastyczna linka z haczykiem
Lepsze to niż karabińczyk. Na tym plecak już bym powiesił na drzewie. A warto, szczególnie wiosną, bo głodne lisy chodzą po lasach i okradają co głupszych turystów. Wiem, bo kilka lat temu straciłem w ten sposób kiełbasę i chleb. Spod samej ręki mi całą reklamówkę żarcia rudzielec ukradł i zwiał w głąb lasu. Jednak takie linki to każdy może sobie kupić, we wspominanym wyżej sklepie wszystko po 5 zł.
Taktyczny nóż składany
W tej cenie możemy liczyć na marną stal i mechanizm, który łatwo wyłamać. Otworzymy nim kiełbasę na grilla, a nawet ponacinamy. Możliwe nawet, że i patyki uda się nim zaostrzyć do ogniska. Na więcej w przypadku tego noża bym nie liczył. A jeśli zawiedzie... to możemy sobie nim zrobić krzywdę.
Chcesz porządny i tani nóż? Idź do jakiegoś sklepu ogrodniczego lub z narzędziami i ubraniami roboczymi. Tam za kilka dych znajdziesz nóż od Morakniv. Nie jest może składany, a rączka trąca plastikiem. Jest jednak solidny, wygodny i wytrzymały. I nie, nie potrzebujesz dłuższego, ani ząbkowanego ostrza.
Plecak z wyposażeniem, którego nie potrzebujesz
To znaczy może i potrzebujesz takich sprzętów, ale nie tych konkretnych, a ich porządnych odpowiedników, lub kupionych znacznie taniej, bez zestawu w lokalnym sklepie. Najzwyczajniej w świecie szkoda na to pieniędzy.