Qualcomm mówi wprost. Samsung nadal ma duże zaległości
Wygląda na to, że tajwański gigant może spać spokojnie. Chociaż firmy jak Samsung czy Intel sukcesywnie skracają dystans, to są jeszcze daleko od mety.
Samsung znów ma problemy na rynku produkcji półprzewodników. Koreańczycy wiązali duże nadzieje z procesem 2 nm i możliwym powrotem Qualcomma, ale najnowsze sygnały z rynku sugerują, że Amerykanie mogą ponownie postawić przede wszystkim na TSMC. To zła wiadomość dla czebola, która liczył, że po sukcesie z pozyskaniem Tesli przyjdzie czas na kolejnego dużego klienta.
Samsung ma nowoczesną litografię, ale problem jest z uzyskiem
Obie firmy miały od początku roku rozmawiać o możliwej współpracy. Oczekiwania były tym większe, że Qualcomm publicznie sygnalizował otwartość na ponowne zbliżenie z Samsungiem. Byłby to ważny zwrot, bo od wielu lat twórcy Snapdragona stawiają na tajwańskie zakłady, m.in. po kontrowersjach dotyczących throttlingu termicznego dla chipów powstałych w Korei Południowej.
Teraz jednak wraca temat, który od lat ciąży nad foundry Samsunga. Chodzi o uzysk, czyli odsetek w pełni sprawnych chipów otrzymywanych z jednego wafla. Jeszcze w drugiej połowie ubiegłego roku parametr ten miał znajdować się u Samsunga na poziomie nieco ponad 20%. I chociaż sytuacja się znacząco poprawiła, firma wciąż podobno nie osiągnęła 60%, które uznaje się za minimum potrzebne do stabilnej produkcji masowej. Dla porównania TSMC ma być już w przedziale 60-70%.
W praktyce oznacza to, że Qualcomm może potraktować TSMC jako bezpieczniejszy wybór dla flagowych SoC nowe generacji. W tym segmencie każdy punkt procentowy uzysku ma ogromne znaczenie dla marży i dostępności produktów. Jeśli Samsung nie jest jeszcze w stanie zbliżyć się do progu ~70%, to trudno oczekiwać, by klienci chcieli brać na siebie dodatkowe ryzyko. Tym bardziej że TSMC już dziś ma po swojej stronie takich gigantów jak Apple, NVIDIA, AMD i właśnie Qualcomm.
To nie musi jednak oznaczać definitywnego zamknięcia drzwi przed Samsungiem. Branża dopuszcza scenariusz, w którym Amerykanie w przyszłości powrócą do modelu multi-sourcingu i część produkcji powierzą także Koreańczykom, o ile ci pokażą wyraźną poprawę parametrów. Dla projektantów chipów pełne uzależnienie od jednego dostawcy również nie jest idealne, bo ogranicza siłę negocjacyjną i zwiększa ryzyko problemów z dostawami. Oczywiście Qualcomm może też zwrócić się do Intela.