Google może zapłacić gigantyczną karę. Unia wymusza zmiany w wyszukiwarce
Komisja Europejska szykuje potężną grzywnę dla firmy Alphabet. Unijne przepisy wymuszają też poważne zmiany w działaniu popularnej wyszukiwarki. Dla wielu użytkowników oznacza to zupełnie nowe doświadczenia.
Widmo potężnej grzywny
Alphabet może stracić nawet 10% swoich globalnych przychodów. Przy obecnych wynikach firmy oznacza to karę w wysokości 35 miliardów dolarów (131 mld zł). Decyzja w tej sprawie może zapaść jeszcze w tym miesiącu. Jest to efekt toczącego się postępowania antymonopolowego.
Google stara się złagodzić sytuację. 9 marca firma złożyła w Brukseli raport o dostosowaniu swoich usług do Aktu o rynkach cyfrowych (DMA, Digital Markets Act). W Europie trwają już testy nowej wersji wyszukiwarki. Zmiany polegają na mniejszym promowaniu własnych usług giganta z Mountain View.
Zmiany w wynikach wyszukiwania
Z wyników wyszukiwania znikają moduły takie jak Google Travel i Google Hotels. Algorytmy wyżej pozycjonują teraz zewnętrzne serwisy. Oliver Bethell z firmy Google uważa, że te modyfikacje wydłużą czas szukania rzetelnych informacji. Mogą one również spowodować wzrost cen biletów lotniczych i hoteli.
Marcin Stypuła z agencji Semcore zauważa wymuszony regres funkcjonalności. Użytkownicy nie otrzymają już odpowiedzi bezpośrednio w wyszukiwarce. Zmiany mocno uderzają też w lokalnych przedsiębiorców. Część firm odnotowała spadki rezerwacji o 30% z powodu mniejszej widoczności w Mapach Google. Na zmianach zyskują głównie podmioty optymalizujące strony internetowe.
Unia uderza w inne potęgi
Przepisy DMA dotyczą również innych dużych firm technologicznych. Na liście podmiotów objętych restrykcjami znajdują się Amazon, Apple, ByteDance, Meta i Microsoft. Platforma X uniknęła tego statusu po przeprowadzonym dochodzeniu. Firma Apple musiała z kolei udostępnić alternatywne sklepy z aplikacjami na systemach iOS. Meta ma natomiast obowiązek zapewnienia odbierania wiadomości z innych komunikatorów w aplikacji WhatsApp.
Działania Europy budzą ostry sprzeciw w Stanach Zjednoczonych. Amerykańska administracja traktuje to jako dyskryminację swoich największych korporacji. Analitycy z think-tanku ECIPE również krytykują nowy dokument. Uważają oni, że dyrektywa zmusza firmy do wypełniania formalności zamiast tworzenia innowacji. Prowadzi to do zwiększenia niepewności prawnej i wyższych kosztów.
Europejskie firmy popierają prawo
Zupełnie inne podejście prezentują europejskie przedsiębiorstwa technologiczne, zebrane w stowarzyszeniu EUTA. Organizacja ta żąda surowego egzekwowania nowych przepisów przez Komisję Europejską. Członkowie stowarzyszenia nie chcą otwierania na nowo debaty nad treścią aktu.
Zdaniem EUTA, nowe zasady pozwolą lokalnym twórcom na uczciwą rywalizację z globalnymi gigantami. Europejski biznes oczekuje od urzędników bezwzględnego karania za nieuczciwe praktyki. Prawo ma działać sprawnie, aby proces wdrażania zmian nie utknął w biurokracji na kolejne lata.