Laptop dla ucznia. Śmierdzący problem w końcu wywietrzał

Program "Laptop dla ucznia" wywoływał emocje przez kilka lat. Z różnych powodów, zajęła się nim nawet prokuratura. Uwagę przyciągały m.in. tysiące urządzeń zalegających w magazynach NASK. Co stało się z tym sprzętem?

Maciej Sikorski
3
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Laptop dla ucznia. Śmierdzący problem w końcu wywietrzał

To jedna z tych inicjatyw, o których można powiedzieć: idea może i była słuszna, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia. By nie napisać, że po prostu zmarnowano wielkie pieniądze. Program przygotowano i zrealizowano w pośpiechu, ważną rolę odgrywał w nim kalendarz wyborczy. W teorii projekt miał wyrównywać szanse i stać się trampoliną dla cyfrowych kompetencji społeczeństwa. W praktyce stanęło na tym, że Krzysiek na otrzymanym sprzęcie ogląda jutuberów, a babcia Kasi może zgłębiać platformy inwestycyjne znalezione za pośrednictwem Facebooka.

Dalsza część tekstu pod wideo

Laptopy w magazynach NASK? Ile? Nie do końca wiadomo

Nie będę ze szczegółami przypominał założeń programu "Laptop dla ucznia". Napiszę, że to pomysł poprzedniego rządu, który sprawił, że w 2023 roku uczniowie IV klas otrzymali laptopy. Potem okazało się, że jest problem z finansowaniem przedsięwzięcia, że nie wpisuje się one w szerszą strategię, że właściwie nie ma pomysłu na to, jak uczniowie mają wykorzystać ten sprzęt, by ich edukacja na tym zyskała. Wyglądało na to, że politycy postanowili po prostu przed wyborami rozdać setki tysięcy komputerów. Z czasem stwierdzono, że nawet z określeniem liczby potrzebnych urządzeń był kłopot…

Wracam do tematu z uwagi na sprzęt, który we wspomnianej inicjatywie okazał się nadprogramowy. Przeszło dwa lata temu okazało się, że jest problem: w magazynach kurz zbiera 10 tys. laptopów, z którymi nie można zbyt wiele zrobić. Nowy rząd otrzymał to w spadku po starej ekipie i postanowił nagłośnić sprawę, by dopiec poprzednikom. 

W tamtym czasie podawano, że mowa o 10 tys. maszyn, które trafiły pod skrzydła Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK). Skąd nadwyżka? Tłumaczono to m.in. nieprecyzyjnymi danymi przekazywanymi przez szkoły. Te ostatnie po prostu zawyżały faktyczne potrzeby. Najciekawsze jest jednak to, że na tamtym etapie też nie było do końca jasne, o ile urządzeń przestrzelono zamówienie. Bo już w drugiej połowie 2024 roku mowa była nie o 10 tys., a o 16 tys. urządzeń. W innych źródłach podawano, że chodzi o 19 tys. laptopów. Szczęśliwy to kraj, który może sobie pozwolić na taki bałagan. 

Nadwyżki są, ale nie można ich zagospodarować

Mogłoby się wydawać, że na ten sprzęt szybko znajdą się inni chętni. Zwłaszcza że szkoły podobno zgłaszały chęć przyjęcia laptopów do swoich pracowni komputerowych. Tu jednak dał o sobie znać kolejny problem: przepisy na to nie pozwalały. W ustawie regulującej program "Laptop dla ucznia" nie przewidziano dalszego rozdysponowania zwrotów. Sprzęt musiał zatem trafić do magazynu i czekać na zmianę prawa. A mowa o elektronice wartej kilkadziesiąt milionów złotych

Rozwiązaniem problemu okazała się powódź

Trudno stwierdzić, co stałoby się z laptopami, gdyby nie klęska żywiołowa. A konkretnie powódź, która nawiedziła kilka województw we wrześniu 2024 roku. Rządząca koalicja zdecydowała wówczas, że zgromadzony sprzęt trafi na tereny dotknięte przez kataklizm. Czy nowy pomysł udało się zrealizować? Zdaliśmy to pytanie Ministerstwu Cyfryzacji. Z odpowiedzi dowiedzieliśmy się, że laptopy zostały przekazane organom prowadzącym różne rodzaje placówek: od publicznych szkół podstawowych i ponadpodstawowych, przez poradnie psychologiczno-pedagogiczne, po szkoły podstawowe w zakładach poprawczych i schroniskach dla nieletnich.

Wyboru organu prowadzącego szkołę lub placówkę, któremu zostały przekazane laptopy, dokonał minister właściwy do spraw oświaty i wychowania w uzgodnieniu z jednostkami samorządu terytorialnego, mając na uwadze stan klęski żywiołowej, który wystąpił jesienią 2024 r. Minister właściwy do spraw oświaty i wychowania, dokonując wyboru organu prowadzącego szkołę lub placówki, określił jednocześnie listę szkół i placówek wybranych do udzielenia ww. wsparcia 

- przekazał przedstawiciel resortu.

Tyle laptopów zalegało w magazynach NASK

Co istotne, udało się w końcu policzyć urządzenia. Resort poinformował serwis Telepolis.pl, że NASK przekazał właściwym organom 18 389 laptopów. Zadanie realizowano do końca sierpnia 2025 roku. Od przedstawiciela NASK dowiedzieliśmy się, że obejmowało ono m.in. zawieranie umów z organami prowadzącymi szkoły, obsługę logistyczną i magazynową, a także bieżące wsparcie wspomnianych organów.

Laptop dla ucznia. Śmierdzący problem w końcu wywietrzał

Na myśl przychodzi istotne pytanie: czy NASK w ramach tej akcji wyczyścił swoje magazyny ze sprzętu pochodzącego z programu "Laptop dla ucznia"? Tak. Przedstawiciel instytucji zapewnił nas, że nie posiada już ona urządzeń zakupionych w ramach przywołanej inicjatywy

Prokuratura bada sprawę. I ją umarza 

Osobnym wątkiem w tej historii było badanie nieścisłości w programie. W lutym 2024 roku, gdy informowano o zawieszeniu programu "Laptop dla ucznia", przekazano też, że przetargi w ramach tego projektu były nieumiejętnie zarządzane. Minister cyfryzacji, Krzysztof Gawkowski, przekonywał nawet, że podczas ich realizacji doszło do naruszenia przepisów karnych

Mogło dojść do sytuacji korupcyjnych, a w związku z tym, w trybie niejawnym - bo takie informacje podczas audytu otrzymaliśmy - zostanie złożone doniesienie do prokuratury, które będzie dotyczyło możliwości popełnienia przestępstwa przy organizacji tego przetargu

– twierdził szef resortu.

Nie były to słowa rzucane na wiatr, warszawską prokuraturę zawiadomiono o możliwości popełnienia przestępstwa przy przetargu dot. zakupu sprzętu w omawianym programie. Na czym stanęło? Otóż na początku marca ubiegłego roku okazało się, że Prokuratura Okręgowa w Warszawie… umorzyła śledztwo w sprawie programu "Laptop dla ucznia". Stwierdzono brak znamion przestępstwa. A gdyby ktoś dociekał, dorzucono taki fragment:

Postępowanie bazowało na materiałach niejawnych, niejawne jest także uzasadnienie postanowienia o umorzeniu - przekazała Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

Laptop dla ucznia, czyli lekcja na przyszłość

Złośliwi stwierdzą, że wyszło jak zwykle. Może i ktoś chciał dobrze (pomijając motywacje polityczne), ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia, a efekty są… Napiszę, że szału nie ma. Za grubo ponad miliard złotych zakupiono sprzęt, który nierzadko trafił do szaf, szuflad albo babć. I nie są to moje wymysły, media już wielokrotnie podejmowały ten temat. Okazało się, że w wielu domach dodatkowy laptop był po prostu niepotrzebny. Czy były dzieci, które rzeczywiście skorzystały na tej inicjatywie? Pewnie tak. Ale czy trzeba było wydawać na to tyle pieniędzy? Jak już pisałem, szczęśliwy to kraj…