Sprytne kasy samoobsługowe. Polacy się irytują, a to celowe

Kasy samoobsługowe potrafią irytować, gdy bez powodu się blokują i wymagają interwencji pracownika. Okazuje się, że czasami to celowe działanie.

Damian Jaroszewski (NeR1o)
1
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Sprytne kasy samoobsługowe. Polacy się irytują, a to celowe

Kas samoobsługowych przybywa. To wygodne rozwiązanie zarówno dla sklepów, jak i klientów, którzy z kilkoma produktami nie muszą czekać w długiej kolejce do tradycyjnej kasy. Jednak czasami potrafią irytować ciągłymi błędami i blokadami, przez które konieczna jest interwencja pracownika. Czasami jest to celowe działanie.

Dalsza część tekstu pod wideo

Trick w kasach samoobsługowych

Chociaż kasy samoobsługowe są rozwiązaniem wygodnym, także dla sklepów, to powodują też liczne problemy. Często słyszy się o kradzieżach lub oszustwach przeprowadzonych za ich pomocą. Klienci potrafią pomijać niektóre produkty, przez co mają je za darmo. Innym sposobem jest skanowanie np. tańszych owoców, ale pakowanie do torby droższych, aby zaoszczędzić na rachunku.

Jak sklepy sobie z tym radzą? Okazuje się, że stosują prosty trick. Czasami blokada kasy samoobsługowej i konieczność interwencji pracownika nie jest błędem. To celowe działanie. Pracownik może celowo i zdalnie zablokować stanowisko w momencie, w którym zauważy podejrzaną transakcję. Wtedy już na miejscu, przy kasie, możliwe jest zweryfikowanie procesu zakupowego.

Poza tym sklepy stosują też inne zabezpieczenia. Zdecydowana większość kas samoobsługowych ma wagi, które porównują masę zeskanowanego i odłożonego produktu. Standardem jest też monitoring, a w niektórych placówkach (np. w Lidlu) są też bramki bezpieczeństwa, przy których trzeba zeskanować paragon.