Samsung zarobi w tym roku więcej niż przed ostatnie 40 lat
Rynek pamięci kontrolują zaledwie trzy firmy, z czego dwie z nich pochodzą z Korei Południowej. W efekcie wszystkie z nich śpią obecnie na pieniądzach.
Samsung może w 2026 roku zanotować wynik, który jeszcze niedawno brzmiałby jak fantazja analityków. Kim Yong-kwan, jeden z najważniejszych menedżerów działu Device Solutions, miał powiedzieć pracownikom, że tegoroczny zysk firmy przebije łączny wynik wypracowany od wejścia Samsunga do branży chipów około 40 lat temu.
Mówimy o kwocie sięgającej 200 miliardów dolarów
Powód jest oczywisty - szaleństwo na sztuczną inteligencję, które napędza popyt na pamięci DRAM, NAND oraz HBM. Serwery potrzebują ilości liczonych w terabajtach, a firmy stojące za centrami danych wykupują niemal wszystkie dostępne kości, często na kilka miesięcy naprzód. To co zostanie, jest zaś bardzo drogimi "resztkami" o które walczy segment konsumencki i firmy jak Apple, ASUS, Dell, HP, Lenovo i inne.
Samsung Electronics może w tym roku wypracować około 300 bilionów wonów zysku operacyjnego, czyli blisko 200 miliardów dolarów. Sam drugi kwartał 2026 roku ma przynieść około 84,6-86,0 bilionów wonów zysku operacyjnego. Jeśli te prognozy się potwierdzą, koreański gigant może przebić wynik NVIDII, która w pierwszym kwartale roku fiskalnego 2027 pokazała 53,5 miliardów dolarów zysku operacyjnego.
Samsung ma rozmawiać też z klientami o kolejnej podwyżce cen DRAM w trzecim kwartale, sięgającej nawet 20% kwartał do kwartału. W przypadku LPDDR presja może być jeszcze większa, bo podaż pozostaje napięta zarówno na rynku serwerowym, jak i mobilnym.
Dla czebola to złote żniwa, ale dla reszty rynku oznacza to jednak mniej przyjemny scenariusz. Droższe pamięci kolejny raz uderzą w ceny nośników SSD, komputerów, smartfonów i elektroniki użytkowej. Sytuacja szybko się nie unormuje, bo rozbudowa mocy produkcyjnych to projekt na lata, a popyt generowany przez AI wciąż rośnie szybciej niż możliwości fabryk.