Poleciał za Ocean po dysk i wrócił. Wyszło taniej niż kupić u siebie
Ceny dysków w UK tak wysokie, że taniej jest kupić bilet lotniczy do USA. I to dosłownie.
Szalona wyprawa czy zdrowy rozsądek?
Ceny dysków twardych w Wielkiej Brytanii osiągnęły taki poziom, że bardziej opłaca się… polecieć po nie do USA. Brzmi jak żart, ale historia z Reddita pokazuje, że przy odpowiednio dużej różnicy cen absurd może stać się realnym planem oszczędnościowym.
Użytkownik cgtechuk z subredditu r/DataHoarder od dłuższego czasu śledził ceny 28‑terabajtowych HDD w UK. W pewnym momencie zauważył, że zamiast czekać na cud, taniej będzie po prostu wsiąść w samolot i kupić dyski w Stanach. I dokładnie tak zrobił.
Na Amazonie UK model Seagate IronWolf Pro 28 TB kosztuje około 980 dolarów, podczas gdy w USA — niecałe 610. Różnica na jednej sztuce to ponad 370 dolarów, a cgtechuk planował zakup dziesięciu. Prosta matematyka: oszczędność przekracza 3700 dolarów, czyli więcej niż koszt lotu do Nowego Jorku, kilku nocy w hotelu i nawet "kieszonkowego". A w jego przypadku wyszło jeszcze korzystniej, bo przelot i nocleg opłacił punktami lojalnościowymi.
Za boom cenowy na HDD odpowiada przede wszystkim AI. Centra danych pochłaniają nośniki pamięci masowej w astronomicznych ilościach, a dyski twarde – wolniejsze od SSD, ale wielokrotnie tańsze za terabajt – stały się dla hyperscalerów naturalnym wyborem do przechowywania zimnych i ciepłych danych. Popyt wystrzelił, a podaż nie nadążyła.
Western Digital oficjalnie przyznał, że jego moce produkcyjne na cały 2026 rok są już wyprzedane. Od trzeciego kwartału ubiegłego roku ceny HDD wzrosły średnio o 46 procent, a w UK dodatkowo dokładają swoje lokalne marże i kursy walutowe.
Polska nie jest w dużo lepszej sytuacji. Co prawda nikt z Warszawy nie leci jeszcze po HDD do Chicago, ale historia cgtechuka pokazuje, że w pewnym momencie absurd staje się po prostu opłacalny. I to trochę świadczy o specyfice obecnych czasów.