Miał kask, ale zapomniał o czymś innym. 1000 zł mandatu nie wystarczy

47-letnia mieszkanka gminy Września pozwoliła synowi jeździć hulajnogą elektryczną, choć doskonale wiedziała, że nie posiada on karty rowerowej. Teraz przyjdzie jej zmierzyć się z konsekwencjami takiego postępowania. Okazuje się, że w tej sytuacji mandat w wysokości 1000 zł jest niewystarczający.

Anna Kopeć (AnnaKo)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Miał kask, ale zapomniał o czymś innym. 1000 zł mandatu nie wystarczy

Mandat 1000 zł to za mało?

Doszło do zwykłej rutynowej kontroli i wyszło na jaw, że 14-latek, jadący hulajnogą elektryczną, tak właściwie, wcale nie powinien ją jeździć. Co gorsza, nastolatek, zmierzał w kierunku policji z nadmierną prędkością. Policjanci nie mieli wyboru, musieli go zatrzymać i sprawdzić, czy posiada on odpowiednie dokumenty, które by go uprawniały do jeżdżenia tego typu pojazdem.

Dalsza część tekstu pod wideo

Podczas kontroli okazało się, że nastolatek miał, co prawda, kask, ale nie posiadał ani karty rowerowej, ani wymaganego wieku do kierowania hulajnogą elektryczną bez tego typu dokumentów. Według zasad obowiązujących w Polsce, osoby w wieku od 13 do 18 lat, muszą posiadać dokument potwierdzający uprawnienia (kartę rowerową lub prawo jazdy kategorii AM, A1, B1 lub T).

14-latek naruszył też przepisy, bowiem poruszał się jezdnią, gdzie obowiązywało ograniczenie prędkości do 50 km/h. Hulajnogą można korzystać z jedni tylko w określonych przypadkach, m.in. gdy dopuszczalna prędkość wynosi nie więcej niż 30 km/h. Dodatkowo, musi być spełniony drugi warunek - wzdłuż drogi nie ma wyznaczonej ścieżki rowerowej, ani pasa ruchu dla rowerów. 

Matka nastolatka potwierdziła, że wiedziała o braku karty rowerowej u syna. W związku z tym, została ukarana mandatem w wysokości 1000 złotych. Ale na mandacie w tym konkretnym przypadku sprawa się nie skończy. Trafi do sądu rodzinnego, ze względu na wiek i zachowanie nastolatka.