Dzięki Huawei FreeClip 2 S nie chodzę już z jedną słuchawką w uchu

Moje wymagania względem słuchawek mocno się wykluczają. Z jednej strony oczekuję porządnego ANC, zwłaszcza kiedy odkurzam lub pracuję przy pewnej bardzo głośnej maszynie. Z drugiej, będąc w domu, lub w drodze do sklepu chcę być świadomy tego, co się dzieje dookoła. Kiedy jednak zamiast podcastów słucham muzyki wolę się odciąć od otoczenia. 

Paweł Maretycz (Maniiiek)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Telepolis.pl
Dzięki Huawei FreeClip 2 S nie chodzę już z jedną słuchawką w uchu

To wszystko przekłada się na to, że aktywnie korzystam z trzech par słuchawek, a FreeClip 2 S zastąpiły jedne z nich całkowicie, a z Air Podsów korzystam tylko dlatego, że są połączone jednocześnie ze wszystkimi moimi urządzeniami od Apple i przełączają się automatycznie, co jest po prostu wygodne.

Dalsza część tekstu pod wideo

Wygląd

Dzięki Huawei FreeClip 2 S nie chodzę już z jedną słuchawką w uchu

Prezentują się one bardzo kobieco i przypominają bardziej klipsy niż słuchawki. Mają przy tym lustrzaną powierzchnię, a ich etui, równie odbijające wszystko dookoła wygląda, jak fikuśna puderniczka. Szczególnie w wersji srebrnej. Dlatego wybrałem fioletowe, które sprawiają jednak wrażenie nieco bardziej uniseksualnych.

To powiedziawszy, chodzę w nich bez wstydu po ulicach i ani nie czuję się jak dziwak, ani ludzie mnie palcem nie wytykają, a przynajmniej nie robią tego częściej, niż do tej pory, więc to nie przez słuchawki. 

Czego z nimi nie zrobię?

Dzięki Huawei FreeClip 2 S nie chodzę już z jedną słuchawką w uchu

Powiedzmy to sobie szczerze: sama ich konstrukcja wyklucza pewne działania. Odkurzanie? Odpada, nie słyszę niczego, co jest w słuchawce. Zmywanie naczyń? Jest lepiej, ale komfortem tego nie nazwę. Bujanie przez godzinę na rękach płaczącego dziecka i włożenie do uszu czegokolwiek, byle ten dźwięk chociaż trochę ograniczyć? Na szczęście ten etap miałem za sobą jeszcze przed rozpoczęciem testów, ale i na to bym nie liczył. Czy to wada? Nie, to cecha. Wszystkie słuchawki powietrzne znane są z tego, że nie zasłaniają kanału słuchowego. A bez tego nie można oczekiwać odcięcia się od otoczenia i trzeba być tego świadomym.

Idealne na zakupy i do grania

Dzięki Huawei FreeClip 2 S nie chodzę już z jedną słuchawką w uchu

Zacznijmy od gier: do nich mam Switcha i Legion Go S. Gram więc bardziej przenośnie, chociaż głównie siedzę w fotelu. Zwykle mam czas, jak Mały idzie spać i go Żona usypia. Tym samym rozgrywka na głośniku odpada. Nie chcę jednak być wtedy odcięty od rzeczywistości, bo sytuacja bywa… dość dynamiczna. Dlatego jak gram to tylko na słuchawkach powietrznych. I tu FreeClip 2 S sprawdzają się fenomenalnie. Owszem, nie są to słuchawki gamingowe, więc możliwe, że mi coś umyka. Jednak ja też PRO graczem nie jestem, a po prostu gościem, który jedną grę potrafi przechodzić kilka miesięcy. A w tych słuchawkach nie tylko słyszę, że coś się dzieje, ale mogę docenić udźwiękowienie danego tytułu, czy muzykę w grze. Złośliwi mogliby powiedzieć, że grając na Switchu, niewiele więcej do doceniania mi zostaje, ale tym bardziej jest to duży plus tychże słuchawek. 

W promieniu 1,5 km od domu mam kilka sklepów, z czego niektóre praktycznie pod blokiem, a inne z nieco innym asortymentem są już dalej. Wciąż jednak mówimy o odległościach takich, że żal w ogóle auto odpalać i znacznie lepiej pójść na piechotę. I chociaż droga wypada mi do każdego głównie chodnikami i to często oddalonymi od pasa jezdni, to warto być czujnym, ponieważ po okolicy kręci się mnóstwo młodzieńców z fryzurami na brokuła, którzy mkną na swoich odblokowanych hulajnogach elektrycznych przed siebie tak, jakby jutra miało nie być. I w sumie, gdybym był odcięty od świata i nie usłyszał kilku z nich wyjeżdżających zza krzaków, to faktycznie tego jutra by mogli nie doczekać i dla mnie i dla nich. 

Dzięki Huawei FreeClip 2 S nie chodzę już z jedną słuchawką w uchu

Dlatego też chodziłem w jednej słuchawce w uchu. Ani to wygodne, ani przyjemne, bo efektu stereo nie ma, a i słuchanie muzyki po drodze bywało niefortunne, kiedy coś miało widocznie różne ścieżki dla dwóch kanałów. I tak: mam inne słuchawki powietrzne, z których korzystałem w tym celu do tej pory. Jednak jakość dźwięku z nich pozostawiała już sporo do życzenia z powodu braku basu. 

Jak to gra?

Z jednej strony mogę powiedzieć, że to jedne z najlepszych słuchawek, które mam w szufladzie, a jest tego kilkanaście sztuk. Z drugiej, że łączna wartość mojej kolekcji z wyłączeniem AirPodsów jest niższa, niż cena, którą trzeba zapłacić za FreeClip 2 S, która wynosi 899 zł. 

Dzięki Huawei FreeClip 2 S nie chodzę już z jedną słuchawką w uchu

Dlatego ostrzegam od razu: nie jest to opinia zapalonego audiofila, który zjadł zęby na słuchawkach w tym segmencie cenowym, a najlepsze co miałem w uszach to AirPodsy i to nawet nie w wersji Pro. To powiedziawszy: jest super, ale nie idealnie. 

Tony średnie i wysokie są naprawdę dobre, a poszczególne instrumenty bardzo dobrze można odróżnić z tła, co zawsze sprawia mi przyjemność przy odsłuchu. Nic się nie zlewa w papkę. Brakuje mi za to nieco basu i to mimo faktu, że słuchawki dają go potężną ilość. 

Bo tak, podczas testów zrobiłem to, do czego słuchawki te nie zostały stworzone i wsadziłem sobie przetworniki do kanałów słuchowych. Basu wtedy było aż za dużo. I nie zrozumcie mnie źle: to nie była basowa papka. Nadal było bardzo czysto, ale zbyt mocno wyeksponowany był dół jak na mój gust. Jak to możliwe? No cóż, niskie tony wymagają odpowiedniego ciśnienia akustycznego, które jest nieosiągalne przy konstrukcjach powietrznych i tak małych przetwornikach, jak słuchawkowe. 

Mogę jednak śmiało powiedzieć, że korzystałem z 3 par słuchawek powietrznych i Huawei FreeClip 2 S dał mi najlepszy bas z nich wszystkich, a różnica jest naprawdę odczuwalna, ale wciąż dobre słuchawki douszne i dokanałowe radzą sobie z tym lepiej. Jeśli chodzi o rozmowy przez telefon, to jest dobrze. Ani ja na rozmówcę nigdy nie narzekałem ani rozmówca na mnie. 

Czy nas słychać?

Dzięki Huawei FreeClip 2 S nie chodzę już z jedną słuchawką w uchu

To dość ważna kwestia. W końcu słuchawki mamy po to, aby ludzie dookoła nie słyszeli tego, czego słuchamy. Jednak to są dwa małe głośniki przy naszych uszach, a nie coś, co w nich siedzi, więc teoretycznie dźwięk sieje dookoła. No cóż, jak się dobrze wsłuchać to słychać, że ktoś czegoś słucha, ale nie słychać co dokładnie, a ja właśnie użyłem słowa słyszeć pięć razy w jednym zdaniu. 

Dopasowanie do ucha, czyli wraca stary problem

Nie będę kłamał. W sieci już od jakiegoś czasu krążą testy tych słuchawek i oczywiście, że się z nimi zapoznałem, aby porównać odczucia. Wiele osób chwali w nich to, że ich nie czuć w uchu i może o nich zapomnieć. Ja je czuję. Bardzo. Nie jest to nic nieprzyjemnego ani coś, co by mnie uwierało, bo w takim wypadku zwyczajnie bym ich nie nosił. Po prostu nie mogę zapomnieć, że je mam zaczepione do płatka ucha. 

Dzięki Huawei FreeClip 2 S nie chodzę już z jedną słuchawką w uchu

Kolejnym problemem jest to, że nie umiem ich od razu dobrze ułożyć. Włożenie ich tak, aby dźwięk był odpowiedniej jakości, trochę u mnie trwa, a przesunięcie ich nawet o milimetr robi dużą różnicę. To jednak może wynikać z tego, że mam bardzo miękkie uszy. I to do tego stopnia, że podczas tego, kiedy maseczki były obowiązkowe, to potrafiły mi one wystrzelić z twarzy, bo gumki okazywały się mocniejsze od moich małżowin. 

Tym samym nie twierdzę wcale, że koledzy z innych redakcji napisali, lub powiedzieli nieprawdę. Po prostu ich odczucia mogą być zupełnie inne od moich, a moje dość nietypowe, miękkie uszy mogą być tego przyczyną i jeśli również masz takie, to też możesz napotkać problemy tego typu. 

Etui, które zachwyca i irytuje

Dzięki Huawei FreeClip 2 S nie chodzę już z jedną słuchawką w uchu

Tu jest dość… zabawnie. Bo skąd mam wiedzieć, która jest lewa, a która prawa? Przecież są identyczne i mogą się pomieszać. Początkowo myślałem, że za każdym razem trafiam. Potem się dowiedziałem, że słuchawki same się dostosowują do swojej roli, rozpoznając to, do którego ucha zostały doczepione. I tak: funkcja ta działa bardzo dobrze. Kolejną kwestią jest to, że podejrzanie szybko mi się rozładowały, bo już po jednym dniu. Okazuje się, że słuchawki te można źle umieścić w etui, wkładając je pałąkami do tyłu, a nie do przodu. I tak właśnie to zrobiłem. 

A ile to wytrzymuje na baterii? Naprawdę trudno powiedzieć. Przez ponad miesiąc ładowałem je dosłownie kilka razy, ale też nie każdego dnia były one w użytkowaniu. Za to na pochwałę zasługuje sam system ładowania. Owszem, można je podłączyć USB-C, ale przy okazji też wspierają ładowanie bezprzewodowe i to ze wsparciem MagSafe. Tym samym mogę je położyć na powerbanku wykorzystującym tę technologię i ładować je bez kabla jadąc samochodem i mam pewność, że się z niego nie zsuną mimo dziur w drodze. Genialna sprawa, jak jedyny kabel, który miałem w trasie siedział w telefonie, a ja miałem przed sobą kilka godzin jazdy i niestety, rozładowane słuchawki.

I tak: jazda samochodem z tymi słuchawkami jest świetną sprawą, bo słyszymy wszystko, co dzieje się na drodze. Bo oczywiście radia w samochodzie nie mam, w końcu, gdybym miał, to musiałbym płacić abonament radiowotelewizyjny za posiadany radioodbiornik. 

Podsumowanie

 

Dzięki Huawei FreeClip 2 S nie chodzę już z jedną słuchawką w uchu

W kategorii słuchawek powietrznych to najlepsze, co przeszło przez moje ręce. I sprawdzą się one bardzo dobrze nawet jako główna para tak długo, jak nie zechcesz się, chociażby odrobinę odciąć od otoczenia i nie mówię tu nawet o ANC, a zwykłym przytkaniu uszu słuchawką. 

Jednak konstrukcja ta oferuje otwarcie się na świat, a nie odcięcie od niego. Owszem, w moich uszach nie leżą idealnie, a przy ich wyginaniu odkryłem, że jakby pałąk był nieco dłuższy od strony przetwornika i sięgał bliżej kanału słuchowego, to baz byłby w przypadku moich uszu dużo lepszy. Ot, w tej kategorii nie spotkałem się z niczym lepszym i w wielu przypadkach preferuje słuchawki tego typu nad inne, ale nadal będą to jedne z dwóch, lub trzech par, z których korzystam na co dzień, a nie słuchawki, które wrzucą pozostałe do szuflady. Ot, mam szeroki zakres wymagań, a taka konstrukcja jest wyspecjalizowana pokrywaniu tylko części z nich, chociaż w moim przypadku robią to fenomenalnie. 

Świetne słuchawki, ale mało uniwersalne: 8/10
plusy
  • Jakość dźwięku
  • Wygodne
  • Wygląd
  • Ładowanie etui po MagSafe
  • Dobry bas jak na taką konstrukcję
minusy
  • Mało uniwersalne jak wszystkie inne tego typu
  • Można je źle włożyć do etui przez nieuwagę i ich nie naładować
  • Płaskie etui lepiej leżą w kieszeni
  • W porównaniu do innych konstrukcji zauważalnie za mało basu