Paczki z Chin do Polski zaliczają czkawkę. Polacy płacą i to widać

Od 1 lipca br. do przesyłek z Chin o wartości do 150 euro doliczane jest cło wynoszące 3 euro. Mechanizm ten ma m.in. chronić przedsiębiorców z krajów Wspólnoty przed azjatycką konkurencją. Czy spełnia swoje zadanie? Dane w tej kwestii przedstawiło Ministerstwo Finansów.

Maciej Sikorski
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Telepolis.pl
Paczki z Chin do Polski zaliczają czkawkę. Polacy płacą i to widać

W pierwszym półroczu 2026 roku sporo mówiło i pisało się o tym, że epoka tanich zakupów internetowych w azjatyckich marketach e-commerce dobiega końca. Małe przesyłki zamawiane na Temu, Shein czy Aliexpress zostały objęte wspomnianym cłem. W teorii miało to skłonić klientów do kupowania lokalnie. Konsument mógł dojść do wniosku, że zamawianie produktu za 4 euro i płacenie cła w wysokości 3 euro nie ma sensu. A trzeba zaznaczyć, że skala zjawiska jest gigantyczna – w przypadku pojedynczych państw mowa o milionach paczek, dla całej UE są ich już miliardy.

Dalsza część tekstu pod wideo

Nowe cła uderzyły w import towarów z Chin

Serwis Telepolis zwrócił się do Ministerstwa Finansów z pytaniem o efekty wdrożonych zmian. Okazuje się, że w lipcu 2026 roku systemy obsługujące zgłoszenia celne dla towarów e-commerce odnotowały 2 113 704 deklaracji. Tymczasem w miesiącu poprzedzającym, czyli czerwcu, zgłoszeń było 4 238 517. Mowa o sprzedawanych na odległość towarach o wartości do 150 euro w modelu B2C. Przedstawiciele resortu poinformowali nas również, że w lipcu zadeklarowane należności celne z tytułu importu takich towarów wyniosły 67 985 536 zł. Z czego do budżetu trafiło niemal 17 mln zł (25 proc.).

Resort wstrzymuje się z wyciąganiem wniosków

Dane wskazują dość jednoznacznie, że liczba odpraw przesyłek spadła. Ministerstwo Finansów zwróciło jednak uwagę, że wyciąganie wniosków po pierwszym miesiącu funkcjonowania mechanizmu może być błędem:

Tak krótki okres obserwacji nie pozwala bowiem na rzetelną ocenę trwałości zachodzących zmian ani na oddzielenie rzeczywistych, długofalowych efektów regulacji od bieżących reakcji uczestników rynku. Rynek e-commerce charakteryzuje się dużą dynamiką i zdolnością do szybkiego dostosowywania się do zmieniających się warunków prawnych i gospodarczych. Przedsiębiorcy oraz konsumenci na bieżąco reagują na nowe regulacje, modyfikując modele prowadzenia działalności, strategie sprzedażowe, sposób organizacji transakcji czy relacje z klientami. W konsekwencji proces dostosowawczy wciąż trwa, a obserwowane obecnie zjawiska mogą ulegać dalszym zmianom wraz z upływem czasu

- przekonują przedstawiciele Ministerstwa Finansów.

Rynek dostosowuje się do nowych realiów

Trudno się z tym nie zgodzić – na razie obserwujemy zapewne wahnięcie, które nie musi być długotrwałe. Dopiero po kilku miesiącach czy kwartałach będzie można wyciągać wnioski. Nie można wykluczać, że w tym czasie ukształtują się nowe modele handlu. Szef InPostu, Rafał Brzoska, jakiś czas temu przekonywał, że towary kupowane na chińskich platformach będą trafiały do europejskich konsumentów z europejskich magazynów. A to oznacza zaciemnienie realiów. Więcej na ten temat przeczytacie w tym tekście.