Claude utuczony na torrentach? Konsekwencje będą bardzo poważne
Za oceanem powrócił temat szkolenia tzw. sztucznej inteligencji. A konkretnie tego, skąd pochodzą treści, którymi są karmione olbrzymie modele językowe. Tym razem o kradzież oskarżana jest firma Anthropic, czyli twórca Claude.
Pieniędzy od Anthropic domagają się Sony Music i Warner Music, a zatem potentaci na rynku muzycznym. Ich pozwy dotyczą naruszeń praw autorskich na bardzo szeroką skalę i mogą się skończyć gigantycznymi odszkodowaniami.
Claude utuczony na cudzym?
Pozwy tego typu nie są w branży IT czymś nowym. Od kilku lat właściciele praw autorskich, ale też np. media, podnoszą, że rozwiązania z zakresu tzw. sztucznej inteligencji są trenowane w sposób niezgodny z prawem. Podmioty stojące za dużymi modelami językowymi wykorzystują gigantyczne ilości danych, za które nie płacą. Co więcej, owe dane nierzadko mają być nawet zdobywane w sposób nielegalny.
W najnowszej odsłonie tego sporu prawnicy Sony Music i Warner Music w pozwie złożonym w sądzie w Kalifornii przekonują, że Anthropic pobierał miliony książek z pirackich serwisów internetowych. Zawierały one m.in. teksty i nuty wielkiej liczby piosenek. A efekt szkolenia może być taki, że Claude będzie tworzył dla użytkowników nowe piosenki, co uderzy w biznes muzyczny.
W grze miliardy dolarów. Dla Anthropic to nie problem
Prawnicy Sony i Warnera domagają się do 150 tys. dolarów odszkodowania za każdy bezprawnie wykorzystany utwór muzyczny. Może się wydawać, że kwota nie jest porażająca, ale trzeba mieć na uwadze, że mowa jest o potężnie bibliotece piosenek. Finalnie zatem Anthropic może wydać na odszkodowanie czy ewentualną ugodę grube miliardy dolarów. To kwota, która powali gracza z rynku SI? Niekoniecznie.
Trzeba mieć na uwadze, że Anthropic już teraz wyceniany jest na blisko bilion dolarów i przygotowuje się do giełdowego debiutu. Nie brakuje opinii, że gdy spółka trafi na giełdę to jej kapitalizacja sięgnie dwóch bilionów dolarów. Ścieżkę do realizacji takiego scenariusza przetarła firma SpaceX. Na biednego zatem nie trafiło. A decydenci spółki zapewne doskonale zdawali sobie sprawę z podejmowanego ryzyka. I tak je podjęli, bo kalkulacje wskazały, że zyski przewyższają straty.