Funkcja, która wtopiła Xbox 13 lat temu. Teraz może go uratować
Był rok 2013. Microsoft opracował wizję przyszłości, która łudząco przypomina to, co mamy teraz. Jedna sprytna reklama Sony utopiła rywali na długie lata. Teraz jednak te same mechanizmy, które wymyśliła wtedy amerykańska korporacja, stoją za pro-konsumencką akcją.
Xbox Positron - w jaki sposób gry na płytach dają nam cyfrowe licencje?
Project Positron to inicjatywa marki Xbox, która pozwala uzyskać cyfrowe wersje gier po włożeniu płyty z grą na Xbox One i Xbox Series X/S. To po prostu działa – wkładamy płytę do napędu, a potem praktycznie każda gra z Xbox One i Xbox Series X/S trafia do cyfrowej biblioteki. Media skupiały się do tej pory na aspekcie pro‑konsumenckim tej inicjatywy. I faktycznie jest to ruch godny pochwalenia, zważywszy, że rynek w obecnym kształcie daje nam coraz mniejsze poczucie własności. Szczególnie po wycofaniu się Sony ze wspierania fizycznych nośników (od stycznia 2028 r.), ogłoszenia zamknięcia sklepów cyfrowych PS3 i PS Vita oraz skasowaniu dostępu do 500 filmów. Mamy teraz przewrotne czasy – Sony ze swoją strategią mocno opartą na cyfrowych grach przypomina Xboxa z 2013 roku. Natomiast Xbox wprowadzając Positron, również cofa się do 2013 r. Jak się bowiem okazuje, możliwość digitalizacji gier z płyt Blu-ray jest powiązana z funkcjonalnością właśnie przygotowaną prawie półtorej dekady temu.
Dyskusja podjęta na kanale YouTube byłego redaktora IGN, Destina Legarie, ujawniła, dlaczego Microsoft jest w stanie uhonorować transfer cyfrowej licencji z płyty Blu-ray. Już w 2013 r. amerykańska korporacja zdecydowała, że każda gra na płycie będzie miała unikatowy kod identyfikacyjny (PMSN). Mówimy tutaj o kryptografii fizycznie wytłoczonej na płycie. To właśnie na tej podstawie konsole Xbox One i Series X/S przetworzą teraz dane licencyjne, a konsumenci otrzymają wersję cyfrową danej gry.
Dla kontekstu – w 2013 roku Microsoft chciał wprowadzić możliwość grania w gry zainstalowane z fizycznych nośników bez konieczności wkładania płyty po pierwotnej instalacji. To wszystko było jednak powiązane z obowiązkowym DRM sprawdzającym licencję co 24 godziny. Aby sprzedać grę w drugim obiegu, użytkownicy mieli udawać się do autoryzowanych resellerów, aby „wyczyścić” pozostałość po ID gry. W teorii tamten mechanizm pozwalał dzielić się grą z 10 innymi osobami, a także przekazać licencję innemu użytkownikowi. W planach była także opcja odsprzedawania cyfrowych wersji gier. W epoce rewelacji Snowdena o masowej inwigilacji obywateli – nie był to jednak najlepiej przyjęty pomysł.
I właśnie dlatego jest to taki zwrot akcji, bo Positron opiera się na tych samych założeniach i mechanizmach co oryginalna wizja Xbox One. Różnica jest jednak taka, że teraz służy to zachowaniu dotychczasowej biblioteki gier przy przejściu do cyfrowej przyszłości gier wideo. Jest to o tyle korzystne, bo gry opatrzone etykietą "Xbox Play Anywhere" dodadzą nam również drugą licencję – na PC, wraz z pełną synchronizacją zapisów itp., a w wielu przypadkach także możliwością grania w chmurze. Jest to też o tyle ciekawe, bo nowa konsola o nazwie kodowej Xbox Helix ma móc uruchamiać gry z Xbox One i Xbox Series X/S – nawet jeśli nie były one opatrzone Play Anywhere.
Jako ciekawostkę warto też podać, że były szef PlayStation, Shuhei Yoshida, pochwalił Xboxa za tę inicjatywę. Yoshida był osobą, która wymyśliła reklamę "jak pożyczać gry na PS4".