Świat ma problem. Hel znika z rynku, a to paraliżuje produkcję
Chociaż giganci jak SK hynix i TSMC uspokajają, to eksperci są bardziej sceptyczni. Całość zaczyna przypominać kryzys z 2022 roku.
Problemy z dostawami helu z Kataru zaczynają odbijać się szerokim echem w branży półprzewodników. Chodzi o kompleks Ras Laffan należący do QatarEnergy, czyli jeden z najważniejszych punktów produkcji tego gazu na świecie. Instalacja pozostaje wciąż wyłączona, a przedłużający się przestój budzi rosnące obawy między innymi w Korei Południowej.
Hel używany jest do chłodzenia wafli krzemowych podczas produkcji
Do zatrzymania pracy zakładu doszło 2 marca. Skala problemu jest bardzo duża, ponieważ z rynku nagle zniknęło około 30% globalnej podaży helu. Dwa dni później QatarEnergy ogłosiło tzw. "force majeure" (działanie siły wyższej) dla obowiązujących kontraktów, co w praktyce oznaczało zwolnienie firmy z konieczności realizacji dostaw.
Dłuższa przerwa może wywołać skutki, które będą odczuwalne jeszcze długo po ewentualnym ponownym uruchomieniu zakładu. Jeśli przestój przekroczy dwa tygodnie, dystrybutorzy gazów przemysłowych mogą zostać zmuszeni do przenoszenia sprzętu kriogenicznego i ponownej certyfikacji. A taki proces potrafi zająć wiele miesięcy.
Szczególnie uważnie sytuację śledzi Korea Południowa. To właśnie ten kraj należy do najbardziej narażonych na skutki zakłóceń, bo w 2025 roku aż 64,7% importowanego helu pochodziło tam z Kataru. W przemyśle półprzewodników wykorzystuje się go do chłodzenia wafli krzemowych podczas produkcji, a dostępnych alternatyw praktycznie nie ma. Niepokój budzi także brom wykorzystywany przy tworzeniu obwodów, którego 90% importu Korea Południowa sprowadza z Izraela.
Najwięksi gracze próbują jednak tonować nastroje. SK hynix poinformowało, że zdywersyfikowało wcześniej źródła dostaw i dysponuje wystarczającymi zapasami. Podobne stanowisko zajmuje TSMC, które na razie nie przewiduje poważniejszego wpływu wyłączenia Ras Laffan na swoją działalność, choć firma nadal monitoruje rozwój wydarzeń.
Obecna sytuacja przywołuje skojarzenia z kryzysem z 2022 roku, kiedy po inwazji na Ukrainę doszło do niedoborów helu i neonu. Tamte problemy skłoniły do szukania bardziej zróżnicowanych źródeł dostaw. Dzisiejsze wydarzenia pokazują jednak, że światowy łańcuch dostaw nadal pozostaje bardzo wrażliwy na napięcia geopolityczne.