GoPro w tarapatach. Firma zwalnia zatrzęsienie pracowników

Dotychczasowe plany oszczędnościowe oraz akcje promocyjne nie przyniosły efektów. Niegdyś globalnie rozpoznawalna firma nadal nie jest rentowna.

Przemysław Banasiak (Yokai)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
GoPro w tarapatach. Firma zwalnia zatrzęsienie pracowników

GoPro szykuje mocne cięcia, próbując wrócić na ścieżkę zysków. Firma poinformowała, że planuje zwolnić aż 145 pracowników, czyli o około 23% całej załogi. To wyraźny sygnał, że popularny niegdyś producent kamer sportowych nadal nie poradził sobie z ciągnącymi się od dawna problemami.

Dalsza część tekstu pod wideo

Jeszcze w tym miesiącu pokazane zostaną nowe kamery

Będzie to kosztować Amerykanów nawet 15 milionów dolarów. W tej kwocie mieszczą się m.in. odprawy oraz świadczenia zdrowotne dla zwalnianych pracowników. GoPro zapowiada, że redukcje zostaną przeprowadzone w drugim kwartale 2026 roku, a większość zwolnień ma zostać sfinalizowana do końca roku.

Warto przypomnieć, że firma miała już dwie podobne fale zwolnień w 2024 roku. Niestety, sytuacja finansowa spółki wciąż pozostaje daleka od dobrej. GoPro liczyło, że do końca roku finansowego 2025 uda się wrócić do rentowności, ale zamiast tego zakończyło rok stratą. Dotychczasowe oszczędności i działania promocyjne nie przyniosły skutków.

Jednym z największych problemów GoPro jest dziś coraz silniejsza konkurencja. Segment kamer sportowych i urządzeń 360° stał się znacznie bardziej zatłoczony, a klienci coraz częściej patrzą także na ofertę takich marek jak DJI czy Insta360. Zwłaszcza, że podmioty te oferują często po prostu ciekawsze i lepiej wycenione sprzęty.

Ostatnią deską ratunku dla GoPro mają być nowe urządzenia, które zostaną pokazane podczas targów NAB. Według zapowiedzi będą to "kamery bardziej profesjonalne niż kiedykolwiek wcześniej", a ich sercem ma być układ GP3. Pytanie tylko czy to wystarczy, by odzyskać zaufanie konsumentów po latach wydawania tego samego z innym oznaczeniem?