To już pewne. Teoria martwego internetu spełni się do 2027 roku

Coś co jeszcze 10 lat temu wydawało się teorią spiskową, dzisiaj materializuje się na naszych oczach. Potwierdzają to giganci z branży internetowej.

Przemysław Banasiak (Yokai)
3
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
To już pewne. Teoria martwego internetu spełni się do 2027 roku

Sztuczna inteligencja ma w ciągu najbliższych lat mocno zmienić nie tylko sposób korzystania z internetu, ale też sam charakter ruchu w sieci. Zdaniem Matthew Prince’a, szefa Cloudflare, już w 2027 roku ruch generowany przez boty AI może przewyższyć ruch pochodzący od ludzi. Taka prognoza padła podczas konferencji SXSW, która odbywała się w tym tygodniu w USA.

Dalsza część tekstu pod wideo

To nie chwilowa moda. To kolejny kamień milowy

Prince zwraca uwagę, że boty i agenci AI działają zupełnie inaczej niż zwykli użytkownicy. Człowiek, który szuka na przykład aparatu fotograficznego, odwiedzi kilka stron i na tej podstawie podejmie decyzję. Agent AI wykonujący to samo zadanie może przejrzeć nawet tysiące witryn, aby zebrać dane i przygotować odpowiedź. Z perspektywy internetu oznacza to realny wzrost obciążenia serwerów, łączy i całej infrastruktury, z którą właściciele stron oraz dostawcy usług będą musieli sobie poradzić.

Jeszcze przed boomem na AI ruch botów stanowił według Prince’a około 20% całego internetu. Dużą część tej puli tworzyły legalne roboty indeksujące, takie jak crawler Google, a resztę uzupełniały m.in. narzędzia wykorzystywane do oszustw i nadużyć. Teraz sytuacja szybko się zmienia, bo modele AI mają ogromny apetyt na dane, a to bezpośrednio przekłada się na coraz większą liczbę automatycznych zapytań i wizyt na stronach.

Według CEO Cloudflare odpowiedzią na ten trend będą nowe rozwiązania infrastrukturalne. Chodzi o specjalne, tymczasowe środowiska dla agentów AI, które można uruchamiać błyskawicznie na czas wykonania zadania, a następnie usuwać. Tego typu mechanizmy miałyby obsługiwać rosnącą liczbę zautomatyzowanych procesów.

Tak czy siak większy ruch oznacza większe zapotrzebowanie na centra danych, serwery i energię. Prince przypomniał, że podczas pandemii gwałtowny wzrost popularności streamingu doprowadził część internetu do granic wydolności. Tym razem wzrost nie jest aż tak nagły, ale ma inny problematyczny charakter - nie wyhamowuje, tylko stale przyspiesza, a na razie niewiele wskazuje na to, by ten trend miał się odwrócić.

Dla Cloudflare to oczywiście biznesowa szansa, bo firma specjalizuje się w ochronie przed atakami DDoS oraz przyspieszaniu działania stron. Jednocześnie skala działalności spółki pozwala jej obserwować zmiany zachodzące w internecie z wyjątkowo szerokiej perspektywy.

Prince przekonuje, że AI nie jest chwilową modą, lecz kolejnym wielkim zwrotem technologicznym, porównywalnym do przejścia z komputerów na smartfony. Jeśli ma rację, to w najbliższych latach zmieni się nie tylko to, jak szukamy informacji, ale też to, kto tak naprawdę będzie dominował w sieci.