Popularny producent drukarek 3D pozwany. Wszystko z powodu... figurek
Chiński lider druku 3D, który w ostatnich latach wprowadził w to hobby wielu laików, ma kolejny problem. Chodzi o "podróbki" i sprawa trafiła już do sądu.
Bambu Lab musi zmierzyć się z pozwem złożonym przez firmę Pop Mart. Spór dotyczy modeli do druku 3D przedstawiających popularną postać Labubu, które użytkownicy publikowali w serwisie MakerWorld. Producent zabawek twierdzi, że są to nielegalne kopie jego produktów i domaga się odpowiedzialności nie tylko od autorów modeli, ale również od samej platformy. Proces ma rozpocząć się 2 kwietnia 2026 i może okazać się ważnym precedensem dla całej branży druku 3D.
Moda na Labubu przeminęła, ale Pop Mart próbuje to zmienić
Do tej pory działania właścicieli praw autorskich ograniczały się głównie do usuwania pojedynczych projektów z bibliotek modeli. W przeszłości podobne żądania kierowały m.in. The Walt Disney Company w sprawie modeli z uniwersum Star Wars czy Honda wobec projektów publikowanych na Printables. Tym razem jednak pozwanym jest platforma hostująca pliki, mimo że sama nie tworzyła ani nie publikowała spornych modeli.
Po nagłośnieniu sprawy Bambu Lab usunęło z MakerWorld wszystkie projekty związane z Labubu. Automatyczna akcja doprowadziła jednak do przypadkowego usunięcia także wielu innych plików, od modyfikacji drukarek po drobne akcesoria. Firma przyznała później, że była to pomyłka operacyjna i poinformowała o przywróceniu większości projektów.
Sama postać Labubu została stworzona przez artystę Kasing Lung z Hong Kongu i zdobyła ogromną popularność w mediach społecznościowych (m.in. TikTok, Instagram) od 2023 roku. Kolekcjonerskie figurki sprzedawane w limitowanych seriach stały się modnym dodatkiem, choć według doniesień rynkowych zainteresowanie nimi zaczyna już spadać.
Pop Mart liczy najwyraźniej, że rozgłos medialny przywróci im dawny blask. To raczej jednak naiwnie podejście - pięć minut sławy Labubu już dawno przeminęło. A ktoś kto wydrukował dla siebie czy znajomego plastikowy model warty kilkanaście groszy w filamencie (np. stojak na długopisy) zdecydowanie nie jest odbiorcą figurek kosztujących kilkaset złotych.