YouTube zada Ci to pytanie. Lepiej nie kłam

YouTube zaczął niespodziewanie zadawać pytania użytkownikom, o właśnie obejrzane filmy. Tak na dobrą sprawę, odpowiadając na nie, wykonujemy pracę za Google. No ale cóż począć, skoro nie ogarnia tego nawet sztuczna inteligencja.

Patrycja Korba
1
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
YouTube zada Ci to pytanie. Lepiej nie kłam

YouTube zapytał, padło sakramentalne "tak" i... wszyscy się rozeszli

Droga użytkowniczko, drogi użytkowniku - zaczyna Googiel - czy czasem obejrzane filmy czymś Ci nie śmierdzą? Ekhm, może takim na przykład niskojakościowym badziewiem generowanym automatycznie, które dorobiło się określenia "AI slop"?

Dalsza część tekstu pod wideo

Badanie firmy Kapwing pokazało, że ponad 20% materiałów podsuwanych nowym użytkownikom YouTube'a to właśnie taki rodzaj treści, co wywołało alarm wśród reklamodawców i twórców. Inne szacunki wskazują, że do końca 2026 roku prawdopodobnie aż 90% wszystkich treści (tekst, obraz, wideo, dźwięk), które będą docierać do ludzkości, będzie w mniejszym lub większym stopniu efektem modyfikacji maszynowej.

Misja jest jasna, ale karkołomna jak nigdy wcześniej

Od połowy marca część widzów zamiast klasycznego pytania „czy ten film był trafny” widzi w aplikacji YouTube pop‑up z prośbą o ocenę, na ile dany materiał wygląda jak AI slop. Nawet z użyciem własnego AI Google nie jest już w stanie skutecznie rozpoznawać filmów umieszczanych na platformie. Mróweczkami od czarnej roboty zostali więc użytkownicy.

Chociaż rozumiem sens oznaczania wykrytych tak materiałów jako "Prawdopodobnie AI", brzydzi mnie hipokryzja samego Google'a. Przecież obok tych działań YouTube agresywnie promuje własne narzędzia AI dla twórców.

Serwis zarabia tym samym krocie na boomie generatywnych treści, równocześnie obiecuje oczyścić platformę z jego najgorszej wersji, a że wszystko już dawno wymknęło się spod kontroli, do roboty zaciąga użytkowników. Żal ściska cztery litery i ręce same wyciągają się w stronę blokerów reklam na tej, coraz gorszej platformie.