Koniec z opieszałością polskich banków. Unia wali w stół
Opieszałość polskich banków trafiła pod lupę Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jego doradca mówi jasno - pieniądze mają zwracać natychmiast.
Jakiś czasu temu do Trybunału Sprawiedliwości UE trafiła sprawa Polaka, który był w sporze z PKO Bankiem Polskim. Athanasios Rantos, który pełni funkcję Rzecznika Generalnego TSUE zabrał głos w tej sprawie. Jest w swojej opinii jednoznaczny.
PKO BP kontra TSUE
Sprawa dotyczy jednego z klientów PKO BP, który padł ofiarą phishingu. W trakcie transakcji internetowej otrzymał od oszustwa link, przez który miał się zalogować do swojego banku. Odnośnik prowadził do fałszywej witryny, która podszywała się pod bank. W ten sposób ofiara przekazała swoje dane logowania, które oszust wykorzystał do przeprowadzenia nieautoryzowanej transakcji.
Już następnego dnia mężczyzna zgłosił sprawę na policję oraz do banku. Domagał się zwrotu utraconych pieniędzy. Jednak bank odmówił, powołując się na niedbalstwo klienta. Sprawa trafiła do sądu, a ten z kolei złożył zapytanie do Trybunału Sprawiedliwości UE.
Według Athanasios Rantosa, na podstawie dyrektywy PSD2 (2015/2366), bank powinien natychmiast zwrócić kwotę nieautoryzowanej transakcji. Wyjątek może stanowić sytuacja, w której uchodzi uzasadnione podejrzenie oszustwa za strony klienta.
Dopiero później bank może dochodzić swoich praw i domagać się zwrotu, o ile udowodni, że klient działał umyślnie lub dopuścił się rażącego niedbalstwa. Jednak z automatu pieniądze powinni być zwrócone natychmiast, co potwierdzają też opinie UOKiK.
Co ważne, to na razie jedynie opinia Rzecznika Generalnego TSUE, która nie jest równoznaczna z wydaniem wyroku. Jednak dotychczasowa praktyka pokazuje, że w zdecydowanej większości przypadków są one zbieżne, więc polskie banki prawdopodobnie będą musiały zmienić swoje podejście.