Koniec nacisku na OZE w UE. Ursula Von der Leyen przyznaje, że to był błąd
Unia Europejska już od kilku dni stara się rozwiązać problem drogiej energii. Doraźną propozycją ma być obniżenie cen poprzez zredukowanie akcyzy do zera i stawki VAT do 5%. Czyli krótko mówiąc, obarczenie wszystkimi kosztami budżetów poszczególnych państw członkowskich.
Mowa jest także o zachęcaniu ludzi do oszczędzania energii elektrycznej. Co brzmi dość kuriozalnie w sytuacji, w której ta sama Unia przekonuje nas, że najlepszą formą ogrzewania jest energochłonna pompa ciepła, a najlepszym środkiem transportu osobistego jest auto elektryczne. Najważniejsze jest jednak to, że Unia dostrzega problem. Przyznaje również, że obniżki VAT i akcyzy to jedynie rozwiązanie tymczasowe, na którym nie można opierać długofalowej strategii działania. Co więcej, ma na nią sensowne pomysły.
Odejście od OZE na piedestale
Przez lata to właśnie OZE było przedstawiane w Unii Europejskiej jako energetyka przyszłości. Wielokrotnie chwalono się, że danego dnia w danym kraju członkowskim wyprodukowano więcej energii z odnawialnych źródeł, niż było potrzebne. I brzmi to naprawdę świetnie. Dopóki nie zdamy sobie sprawy, że dni w roku jest 365 i panują w nich różne warunki pogodowe i oświetleniowe.
Dodatkowo fakt, że w ciągu dnia wyprodukowano np. 10 MWh energii, nie oznacza, że ta wystarczy na zapotrzebowanie danej lokalizacji, nawet jeśli potrzebuje ona tych 10 MWh. Można to porównać do baku samochodu: nie ma znaczenia, że w połowie drogi mamy stację, na której możemy zatankować go do pełna, skoro na początku drogi mamy pusty bak. Musimy jakoś dojechać do tejże stacji.
I nie zrozumcie mnie źle: OZE jest świetnym i czystym źródłem energii. W żadnym wypadku nie powinniśmy z tego rezygnować. Zostało ono jednak bardzo źle przemyślane. Skupiono się zbyt mocno na produkcji energii w ten sposób i zapomniano — szczególnie w Niemczech, że kluczowe jest źródło niezależne od kaprysów pogodowych.
Powrót węgla?
W żadnym wypadku. Energetyka węglowa ma wiele problemów, jak mocno ograniczone zasoby potężną degradację lokalnego środowiska i emitowanie dwutlenku węgla do atmosfery. To się nie zmieniło, a katastrofa klimatyczna to jak najbardziej realny problem. Co więcej, nie tylko elektrownie są odpowiedzialne za generowanie gazów cieplarnianych, ale nawet kopalnie węgla. W niektórych przypadkach skutki działania tych drugich są znacznie gorsze, bo uwalniają do atmosfery potężne ilości metanu. Jednak zarżnięcie gospodarki drogim prądem i niestabilnym OZE nie rozwiąże tego problemu.
Przyszłość oparta na czterech filarach
Jak już pisałem we wstępie, dawniej najważniejsze było OZE. Będzie jednak ono musiało zrobić nieco miejsca na szczycie dla trzech innych aspektów, w tym dla atomu. Otóż podczas Nuclear Energy Summit 2026 w Paryżu Ursula Von der Leyen otwarcie przyznała, że odejście od energetyki atomowej było poważnym błędem.
Miks odnawialnych źródeł energii i energetyki atomowej da nam znacznie stabilniejszy dostęp do taniej energii elektrycznej. Jednak projekt nie przewiduje powrotu do starych rozwiązań. Zamiast tego obok klasycznych elektrowni jądrowych kluczową rolę mają pełnić także te miniaturowe, czyli SMR-y.
SMR, czyli lokalnie i jądrowo
Te mają znajdować się w obszarach o największym zapotrzebowaniu, a dzięki modułowej konstrukcji ich budowa ma być znacznie tańsza i szybsza. Co więcej, obecność w dzielnicach przemysłowych zniweluje straty przesyłowe do minimalnego, wręcz pomijalnego poziomu.
Tu warto podkreślić, że Polska, niezależnie od nowych pomysłów Unii, pracuje nad wprowadzeniem technologii SMR do naszego kraju. Jest więc duża szansa, że staniemy się europejskimi liderami w tej dziedzinie. Zwłaszcza że zaledwie w ubiegłym miesiącu Orlen podpisał umowę z amerykańskim GE Vernova Hitachi Nuclear Energy. Jak przyznał Minister Energii, Miłosz Motyka:
Polska może być liderem technologii SMR w Europie. Kolejny krok w tym kierunku właśnie został postawiony. Aby zapewnić stabilny, zeroemisyjny system energetyczny oraz przewidywalne warunki dla biznesu, rozwijamy równolegle wielkoskalowe elektrownie jądrowe i technologię małych reaktorów jądrowych. SMR to wsparcie dla przemysłu, stabilne ceny energii dla odbiorców i niezwykle ważny impuls rozwojowy dla polskiego łańcucha dostaw. W warunkach rosnącego zapotrzebowania na energię potrzebujemy obu technologii.
Mówimy tu o modułowych reaktorach o mocy do 300 MW, których kluczowe elementy mają być produkowane w naszym kraju. Dostaliśmy także ich pełną dokumentację techniczną, dzięki której po naprawdę niewielkich modyfikacjach możemy je dostosowywać do potrzeb konkretnych lokalizacji. Jak redakcji Telepolis przekazał rzecznik prasowy grupy Orlen:
Publikacja Strategii dla SMR to przełomowy moment dla Europejskiej Polityki Energetycznej. Komisja Europejska wskazuje bowiem wprost na technologię SMR jako jedną z dźwigni dekarbonizacji unijnego systemu elektroenergetycznego, co jest w pełni zgodne z założeniami strategii rozwoju Grupy ORLEN. Dodatkowo Strategia SMR nie zakazuje realizacji projektów bazujących na technologiach jądrowych firm amerykańskich.
W Strategii SMR Komisja Europejska odnosi się do propozycji Industrial Accelerator Act, w którym wskazano wstępną propozycję wzmocnienia europejskiego łańcucha dostaw dla energetyki jądrowej oraz potrzebę szczególnego podejścia do innowacyjnych projektów. Wszystkie te założenia pokazują, że ORLEN przyjął w strategii do 2035 roku właściwy i perspektywiczny kierunek.
Klasyczne elektrownie jądrowe
Oczywiście nie można pominąć także klasycznych elektrowni jądrowych. Te mają zasilać nie tylko lokalny przemysł, ale także infrastrukturę publiczną, oraz domy i mieszkania. Rzecz jasna podział zadań między nimi, a SMR-ami będzie znacznie bardziej płynny, a wspomniane różnice użytkowe są raczej umowne.
W Polsce mają powstać dwie klasyczne elektrownie jądrowe. Pierwsza z nich ma powstać w lokalizacji Lubiatowo-Kopalino na Pomorzu. Donald Tusk obiecywał, że jej budowa ruszy jeszcze w grudniu ubiegłego roku. Jednak w rozmowie z PAP prezes Polskich Elektrowni Jądrowych, Marek Woszczyk stwierdził, że budowa ruszy dopiero w 2028 roku. Druga elektrownia nie ma jeszcze przypisanej lokalizacji. Jednak najbardziej prawdopodobnymi są Bełchatów i Konin. Jak redakcji Telepolis.pl przekazał Marcin Skolimowskiego, rzecznik prasowy Polskich Elektrowni Jądrowych:
Energia jądrowa to czyste, konkurencyjne cenowo, odporne na geopolityczne spekulacje, stabilne źródło energii elektrycznej. Kryzys energetyczny z ostatnich lat pokazał, że głęboka zależność od importu strategicznych surowców była błędem.
Uran, jako paliwo, dzięki swojej wydajności i dostępności, a także łatwości w magazynowaniu, jest bardziej odporny na wahania cen niż paliwa kopalne. Jednocześnie, prócz kwestii związanych z bezpieczeństwem energetycznym, równie ważny jest aspekt środowiskowy - elektrownie jądrowe są niskoemisyjne, na poziomie porównywalnym z odnawialnymi źródłami energii. Nie bez znaczenia pozostaje też stabilność dostaw energii elektrycznej po stałych cenach – tak istotna z punktu widzenia konkurencyjności przemysłu czy centrów danych.
Ciekawie prezentuje się natomiast kwestia Niemiec. Otóż w kraju tym wygaszono wszystkie reaktory jądrowe. Wysłaliśmy zapytanie dotyczące zmian polityki UE do Federalnego Ministerstwa Gospodarki i Energii Niemiec. Otrzymaliśmy stamtąd następującą odpowiedź:
W tej sprawie należy się skontaktować z Federalnym Ministerstwem Środowiska.
Niestety, ten organ nie udzielił nam odpowiedzi.
Magazyny energii
Nowa polityka obejmuje także większe skupienie się na magazynach energii. Te mają ładować się z nadwyżek energetycznych, za które w dużej mierze będzie odpowiadać OZE. Mowa jest tu zarówno o wielkopowierzchniowych magazynach, jak i mniejszych, posiadanych przez prosumentów. Tym samym energia odnawialna przestanie być problemem obciążającym sieć, a stanie się stabilniejszym źródłem zasilania dzięki jej przechowywaniu i uwalnianiu w razie potrzeby.
To wszystko to przyszłość
Jak widać, plany są niezwykle ambitne, a przy okazji sensowne. Magazyny energii zniwelują największą wadę OZE, jaką jest mała dobowa stabilność produkcji. Natomiast energia atomowa będzie stałym i pewnym źródłem zasilania niezależnym od pogody, pory dnia, czy roku. Wszystko to jest jednak pieśnią przyszłości. Minie wiele lat, nim zobaczymy realne skutki. Natomiast efekt docelowy, czyli przejście Europy na czystą, a jednocześnie tanią energię to już raczej kwestia dekad.