Rynek saturatorów w Polsce. System kaucyjny je uskrzydlił

Saturatory podbijają polski rynek. Urządzenia do gazowania wody stały się bardzo widoczne w reklamach, sklepach, ale też w naszych domach. To moda, o której szybko zapomnimy? A może poważna zmiana powiązana z inną nowością w codziennym życiu?

Maciej Sikorski
2
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Rynek saturatorów w Polsce. System kaucyjny je uskrzydlił

Kilka lat temu słowo saturator młodszym osobom mogło mówić niewiele, a starszym zapewne przywodziło na myśl czasy PRL-u. Przez ostatnie dekady konsumenci byli przyzwyczajani do tego, że jeśli ktoś ma ochotę na bąbelki w wodzie lub napoju, to idzie do sklepu i zgarnia gotowy produkt z półki. Jeszcze parę lat temu alternatywa wydawała się fanaberią. Dzisiaj wiele osób nie wyobraża sobie kupowania np. gazowanej wody w butelce. Przecież mają ją w domu. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Saturatory przestały być niszą. To kuchenny standard

Zarówno producenci saturatorów, jak i firmy odpowiedzialne za ich sprzedaż, niechętnie dzielą się danymi dot. wielkości rynku oraz jego rozwoju. Nie oznacza to jednak, że pytania kwitują całkowitą ciszą. 

Z naszej perspektywy rynek rozwija się bardzo dynamicznie, dwucyfrowe wzrosty rok do roku świadczą o tym, że kategoria mocno zyskuje na znaczeniu. Można mówić o swego rodzaju „boomie”: saturatory z produktu niszowego stały się popularnym elementem wyposażenia domu, szczególnie u osób, które regularnie piją wodę gazowaną lub napoje smakowe

– poinformował nas Maciej Dolega, szef PR-u w MediaMarkt Polska.

Od menedżera dowiedzieliśmy się, że na przestrzeni ostatnich lat oferta sklepu w kategorii saturatorów została mocno rozszerzona. O uwagę klienta walczą marki specjalizujące się w tej konkretnej kategorii, ale też producenci z szerokim portfolio w obszarze małego AGD. Relatywnie niedawno rynek tworzyło parę brandów o niezbyt rozbudowanej ofercie. Obecnie klienci mają do wyboru szeroki zestaw nie tylko firm, ale też np. modeli urządzeń i towarzyszących im dodatków. A to z kolei ma potwierdzać, że producenci widzą w branży duży potencjał, którego nie chcą zmarnować.

Konkurencyjna sieć marketów również nie zamierza odpuszczać nowej gałęzi rynku:

W ostatnim czasie katalog produktów w tym segmencie, dostępnych w Media Expert, urósł do oferty około dziesięciu marek, co dowodzi, że traktujemy ten rynek bardzo serio. To wyselekcjonowane marki, które z jednej strony zapewniają jakość produktów i bezpieczeństwo korzystania z nich, ale i szeroką ofertę akcesoriów oraz serwis. Portfolio saturatorów jest tak skonstruowane, by każdy znalazł idealne rozwiązanie wobec indywidualnych potrzeb czy możliwości finansowych

– deklaruje Michał Mystkowski, rzecznik prasowy Media Expert.

Co na to sami producenci sprzętu?

Rynek rośnie dynamicznie. Boom to dzieło PepsiCo?

Jacek Radwański, reprezentujący w Polsce Philips Water Solutions, także przekazał nam, że rynek rośnie w dwucyfrowym tempie rok do roku. Podmiot nie zamierza zwalniać, tempo rozwoju ma się utrzymać na wspomnianym poziomie. A pomóc mają w tym m.in. nowe produkty. Nie tylko do gazowania, ale też filtracji wody. 

Oferujemy klientom m.in. rozwiązanie typu "all in one", czyli stacje wody, które umożliwiają filtrowanie, gazowanie, a także podgrzewanie i chłodzenie wody

– uściślił Jacek Radwański.

Odpowiedzialna za marketing marki Dafi Żaneta Choinka przekazała nam, że w przypadku tego brandu również należy mówić o rosnącym zainteresowaniu ze strony klientów. Z analizy zachowania konsumentów i dynamiki sprzedaży, ma wynikać, że to nie koniec wzrostów. Potencjał do rozwoju jest ponoć całkiem spory:

Rynek rozwiązań do gazowania wody przeszedł w ostatnich latach wyraźną ewolucję. Początkowo saturatory były traktowane jako produkt niszowy lub ciekawostka, dziś coraz częściej postrzegane są jako element codziennego wyposażenia kuchni

– dodała Żaneta Choinka.

Od jednego z rozmówców usłyszałem, że punktem zwrotnym dla tej branży było przejęcia SodaStream przez korporację PepsiCo w 2018 roku. Ten ruch miał sprawić, że do biznesu zaczęli wchodzić kolejni gracze, a oferta jest stale poszerzana. Dlaczego amerykański gigant zdecydował się wydać kilka miliardów dolarów na producenta saturatorów? I czy rozwój tego biznesu będzie miał wpływ na sprzedaż napojów butelkowanych? Z tymi pytaniami udałem się do przedstawicieli SodaStream.

Inwestycja PepsiCo w SodaStream była związana z długoterminową wizją rozwoju rynku napojów i zmieniających się potrzeb konsumentów. SodaStream uzupełnia portfolio, oferując rozwiązania do przygotowywania napojów w domu, co odpowiada na rosnące znaczenie personalizacji oraz bardziej zrównoważonego stylu życia. SodaStream funkcjonuje jako uzupełnienie rynku napojów, a nie jego bezpośredni substytut. Konsumenci korzystają z różnych rozwiązań w zależności od okazji – zarówno produktów gotowych, jak i przygotowywanych w domu

– odpowiedziała Urszula Pietrzak, odpowiedzialna za PR w SodaStream.

Wątek personalizacji powtarzał się w rozmowie z przedstawicielką SodaStream, więc postanowiłem o niego dopytać: na czym właściwie ma ona polegać w przypadku tego biznesu?

Personalizacja w przypadku saturatorów oznacza możliwość dostosowania napoju do własnych preferencji – zarówno pod względem poziomu nagazowania, jak i smaku. Użytkownik decyduje, czy przygotowuje klasyczną wodę gazowaną, napój lekko gazowany, czy bardziej intensywny wariant, a także jakie dodatki smakowe wybiera i w jakiej proporcji. To podejście różni się od gotowych produktów, gdzie skład i smak są z góry określone

– wyjaśniła Urszula Pietrzak.

Saturatory to wygoda i większa kontrola

Co, oprócz wspomnianej personalizacji, odgrywa istotną rolę we wzroście zainteresowania klientów saturatorami? Przedstawiciele producentów wskazali na kilka czynników. Jednym z nich jest wygoda – do domu nie trzeba już nosić butelek z wodą czy napojami. A nierzadko są to przecież zgrzewki o sporej wadze. Dodatkowo oszczędza się miejsce, bo koncentraty napojów zajmują mniej miejsca niż rzeczone zgrzewki. Oczywiście trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że saturator i towarzyszące mu butelki też potrzebują przestrzeni w kuchni

Swoje robi także zmiana trybu życia i nawyków żywieniowych. Z jednej strony ludzie coraz bardziej dbają o nawodnienie. Z drugiej strony chcą znać skład spożywanych produktów. Jedni wybierają z tego powodu wodę, także gazowaną (atutem jest możliwość dostosowania poziomu nasycenia CO2 do własnego gustu), inni napoje, ale z możliwością kontrolowania ich poziomu słodkości.

Sprzęt do gazowania może przynieść oszczędności

Kolejna kwestia dotyczy finansów – saturator i koncentraty to tańsza alternatywa dla butelkowanej wody i napojów

Zakup saturatora z dodatkami to koszt w przedziale 220-350 zł. Do tego dochodzi wymiana cylindra z gazem, za co klient zapłaci około 30 zł, w promocji mniej. Jeden cylinder pozwala wyprodukować do 60 litrów wody gazowanej, czyli 120 butelek o pojemności 0,5 l. Tymczasem jedna taka butelka może dzisiaj kosztować powyżej 2 zł. Do tego dochodzi obecnie kaucja: 50 gr za jedną butelkę. Jeśli nie jest odbierana przez klienta, daje to dodatkowy koszt sięgający 60 zł. W efekcie mamy wydatek rzędu około 300 zł. To pokazuje, że zakup urządzenia może szybko przynieść korzyści finansowe

– wylicza Jacek Radwański reprezentujący należącą do Philipsa markę AquaShield.

Oczywiście trzeba mieć na uwadze, że powyższe obliczenia nie odnoszą się do wszystkich przypadków. Ktoś może kupować tańszą lub droższą wodę butelkowaną, na rynku są dostępne droższe saturatory, ale w promocjach można ten sprzęt kupić w naprawdę okazyjnych cenach. Podobnie jest z cylindrami z gazem. Dlatego wyliczenia tego typu każdy powinien przeprowadzić sam, jeśli nosi się z zamiarem zakupu.

System kaucyjny podkręcił zainteresowanie saturatorami

Wszyscy moi rozmówcy zwrócili uwagę na jeszcze jeden, niezwykle istotny czynnik: ekologię. Wspomniane przed momentem 120 butelek to docelowo 120 opakowań, które trafią do kosza lub recyklingu. Ta druga opcja jest oczywiście lepsza, ale nie pozostaje bez wpływu na środowisko. Dążenie do ograniczania zużycia plastiku wśród polskich konsumentów wzrosło ponoć wraz z istotną zmianą w gospodarce odpadami.

Wprowadzenie systemu kaucyjnego było z pewnością dodatkowym impulsem dla tego segmentu i wzmocniło popyt. To w naszej ocenie bardzo pożądany trend również pod kątem oszczędności w portfelu naszych klientów, ale i z dodatkową korzyścią dla środowiska. Według szacunków, przeciętne gospodarstwo domowe, w którym nie korzysta się z saturatorów, rocznie zużywa około pół tysiąca butelek plastikowych. Korzyści są bezsporne

– przekonuje Michał Mystkowski z Media Expert.

Na co zwrócić uwagę przy zakupie saturatora?

Wiadomo już zatem, co skłania do zakupu saturatorów. A czym klienci w Polsce kierują się podczas zakupów? Maciej Dolega z MediaMarkt Polska na pierwszym miejscu wskazał markę – jego zdaniem klienci rozpoczynają poszukiwania od sprawdzonych, rozpoznawalnych brandów. Na kolejnym miejscu znalazły się koszty. Dotyczy to zarówno zakupu samego urządzenia, jak i jego użytkowania. Klienci zwracają uwagę np. na cenę butli z gazem i jej wydajność, ale też na to, ile zapłacą za dodatkowe butelki oraz koncentraty. 

Jako istotne elementy decyzji zakupowych przedstawiciele producentów i marketów wskazali też m.in. wzornictwo urządzeń oraz ich dopasowanie do kuchni, łatwość obsługi czy dostępność butli z gazem. Znacznie ma też np. miejsce produkcji sprzętu:

Widzimy, że użytkownicy coraz częściej zwracają uwagę nie tylko na funkcjonalność, ale również na design urządzeń oraz lokalną produkcję. Nasze urządzenia produkowane są w Polsce – w zakładach zlokalizowanych w Kielcach oraz Bilczy. To pozwala nam zachować wysoką kontrolę jakości oraz elastycznie reagować na potrzeby rynku

– przekonuje Żaneta Choinka z Dafi.

Pozostając w temacie decyzji zakupowych. Zapytaliśmy przedstawiciela MediaMarkt o strukturę sprzedaży na tym rynku. Okazało się, że jest ona mocno sezonowa:

W okresach świątecznych i okołoświątecznych oraz przy większych okazjach zakupowych (np. wyprzedaże, akcje promocyjne) większy udział w sprzedaży mają same urządzenia – saturatory są wtedy często kupowane jako prezent lub większy zakup do domu.

W kolejnych miesiącach, szczególnie po szczytach sprzedażowych, rośnie udział akcesoriów i materiałów eksploatacyjnych – przede wszystkim butli z gazem, butelek oraz koncentratów napojów, które klienci regularnie dokupują.

Można więc powiedzieć, że urządzenia budują bazę użytkowników, a w dłuższym okresie to akcesoria i koncentraty stabilizują i napędzają obrót w kategorii

– podsumował Maciej Dolega.

Wróćmy do pytania zadanego we wstępie: saturatory to krótkotrwała moda czy segment rynku, który czeka długotrwały rozwój? Moi rozmówcy przekonują, że poprawna jest ta druga opcja.

Kategoria rozwija się w sposób stabilny, z wyraźnym przyspieszeniem w ostatnich kilku latach. Szacujemy, że saturator do gazowania wody (niezależnie od marki) jest już w co piątym polskim domu. Z naszej perspektywy rynek będzie nadal rozwijał się w oparciu o te same długofalowe trendy – wygodę, personalizację oraz bardziej zrównoważone podejście do konsumpcji. Spodziewamy się dalszego poszerzania oferty produktowej oraz rozwoju kategorii wokół nowych zastosowań i okazji konsumenckich

– twierdzi Urszula Pietrzak z SodaStrem.

Na rynku przybywać będzie nie tylko saturatorów

Z kolei przedstawicielka Dafi radzi patrzeć na ten rynek szerzej. Na znaczeniu zyskiwać może nie tylko saturacja, ale też filtracja wody. Dotyczy to zarówno dzbanków, jak i systemów podzlewowych. Jednocześnie powinny się rozwijać segmenty butelek do saturacji czy koncentratów. Jako przykład wskazała produkty wpisujące się w trend "non alcohol", będące bezalkoholową alternatywą dla popularnych drinków, takich jak Mojito, Aperitif, Hugo czy klasyczne Secco.

Biorąc to wszystko pod uwagę, można przyjąć, że saturacja nie jest trendem na kilka lat i raczej zostanie z nami na dłużej.