Totalna kompromitacja. Donald Trump nie zna flagi własnego kraju
Amerykański, patriotyczny telefon od prezydenta Stanów Zjednoczonych prezentuje się coraz żałośniej. I nie chodzi wcale o dość słabą specyfikację.
Trump Mobile ponownie znalazło się pod lupą, choć nie z powodu opóźnionej premiery czy ceny nieadekwatnej do parametrów, a przez kolejne niejasności wokół T1 Phone. Mimo zapewnień urządzenia wciąż nie trafiły do do kupujących, a sporo osób zaczęło przyglądać się materiałom promocyjnym. I znaleziono na nich poważne, kardynalne wręcz błędy.
Całość wygląda na połączenie chińskiego podwykonawcy z AI
Najbardziej zaskakujący detal dotyczy amerykańskiej flagi umieszczonej z tyły telefonu. Na pierwszy rzut oka wygląda ona poprawnie, ale po bliższym przyjrzeniu się widać, że ma tylko 11 pasów. To o tyle problematyczne, że flaga Stanów Zjednoczonych powinna mieć ich 13, symbolizujących trzynaście kolonii, które ogłosiły niepodległość od Wielkiej Brytanii.
Co ciekawe, wcześniejsza wersja telefonu pokazywana jeszcze w lutym amerykańskiej redakcji The Verge miała flagę z prawidłową liczbą pasów, więc błąd najwyraźniej pojawił się dopiero w nowszej wersji projektu.
Teoretycznie można próbować tłumaczyć to wizją artystyczną. Logo Trump Mobile zostało przesunięte bliżej flagi i ktoś mógł uznać, że napis lub jego element ma pełnić rolę brakującego pasa. To jednak dość karkołomna interpretacja, zwłaszcza w przypadku patriotycznej marki. Jeszcze trudniej bronić najnowszego filmu promocyjnego, w którym w jednym z ujęć flaga na telefonie ma już nie 11, lecz 9 pasów.
Promocyjne wideo przynosi więcej niespójności. W różnych fragmentach zmienia się faktura złotego wykończenia telefonu - raz wygląda na matową, innym razem jest niemal lustrzana. Inaczej prezentuje się też ekran startowy oraz pudełko urządzenia. Tak duża liczba różnic naturalnie prowadzi do podejrzeń, że część materiałów mogła zostać przygotowana z użyciem AI, choć nie wszystko da się tym łatwo wyjaśnić.
W jednym z ujęć widać bowiem drobną rysę na module aparatu, która znika w kolejnych scenach. To może sugerować, że w materiale rzeczywiście wykorzystano prawdziwy egzemplarz telefonu, ale wymieszano go z ujęciami wygenerowanymi lub mocno zmanipulowanymi cyfrowo. Efekt jest chaotyczny i nie pomaga w budowaniu zaufania do produktu.
Najważniejsze pytanie pozostaje jednak bez odpowiedzi: gdzie są zamówione telefony? Mimo niedawnej zapowiedzi wysyłki "w tym tygodniu" nadal brakuje relacji klientów, którzy otrzymaliby potwierdzenie nadania, nie mówiąc już o samym urządzeniu. Trump Mobile poproszone o komentarz nie udzieliło jeszcze żadnej odpowiedzi.