Dyson oszalał. Dwa tysiące za szczoteczkę z przedpotopową kamerą

Dyson pokazał szczoteczkę do zębów, która brzmi jak gadżet wyjęty z filmu science fiction. Ma kamerę, analizuje obraz w czasie rzeczywistym i sama kieruje strumień płynu między zęby.

Marian Szutiak (msnet)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Dyson oszalał. Dwa tysiące za szczoteczkę z przedpotopową kamerą

Szczoteczka, która zagląda między zęby

Dyson CameraJet powstał po sześciu latach prac badawczo-rozwojowych. Najważniejszym elementem urządzenia jest kamera z obiektywem makro o rozdzielczości 0,1 Mpix. Nie służy ona jednak tylko do podglądania zębów.

Dalsza część tekstu pod wideo

System Gap Optical Targeting analizuje 28 obrazów na sekundę. Algorytmy AI zostały wytrenowane na bazie 470 tys. zdjęć stomatologicznych i mają rozpoznawać przestrzenie międzyzębowe. Następnie szczoteczka kieruje w wykryte miejsce stożkowy strumień płynu.

Dyson zastosował tu własną pompę membranową. Wytwarza ona ukierunkowany strumień w około 0,1 sekundy i podaje do 0,15 ml płynu między zęby. Specjalny zbiornik ogranicza powstawanie pęcherzyków powietrza, dzięki czemu irygacja ma działać również przy różnych kątach trzymania urządzenia. Kamera korzysta dodatkowo z soczewki poszerzającej pole widzenia oraz światła stroboskopowego.

Dyson oszalał. Dwa tysiące za szczoteczkę z przedpotopową kamerą

Szczotkuje i iryguje jednocześnie

CameraJet ma zastąpić kilka elementów codziennej higieny jamy ustnej. Może jednocześnie szczotkować zęby i irygować przestrzenie między nimi, ale dostępne są też osobne tryby szczotkowania oraz irygacji. Użytkownik wybiera jeden z trzech poziomów intensywności: delikatny, zmienny lub głębokie czyszczenie.

Za szczotkowanie odpowiada silnik soniczny wykonujący 245 oscylacji na sekundę. Dyson zastosował zmienną oscylację, która ma utrzymywać włókna w ruchu nawet podczas kontaktu z powierzchnią zęba. Sama końcówka wykorzystuje dwa rodzaje włókien i jest wyprofilowana tak, aby docierać wzdłuż linii dziąseł. Jest też wyposażona w RFID, które monitoruje jej zużycie i informuje o konieczności wymiany. Co ważne, urządzenie działa prawidłowo wyłącznie z oryginalnymi końcówkami Dyson.

Wbudowane czujniki wykrywają zbyt mocny nacisk oraz nieprawidłową technikę szczotkowania. Producent zadbał również o silikonowy tłumik drgań, mający poprawić komfort. Do zestawu trafiają ponadto specjalna niskopieniąca pasta oraz płyn do płukania jamy ustnej.

Dyson oszalał. Dwa tysiące za szczoteczkę z przedpotopową kamerą

Dentysta w telefonie?

CameraJet współpracuje z aplikacją MyDyson przez Wi-Fi 2,4 GHz i Bluetooth. Na ekranie smartfonu można oglądać obraz z kamery na żywo, sprawdzić zęby z różnych perspektyw, a także korzystać z instrukcji szczotkowania, mapy pokrycia i analiz dotyczących higieny jamy ustnej.

Dyson podkreśla przy tym, że obrazy z kamery nie są zapisywane ani na urządzeniu, ani w chmurze. Mają pozostać prywatne.

Pomysł jest odpowiedzią na dość prozaiczny problem. Dyson wskazuje, że przeciętne szczotkowanie trwa około 45 sekund, choć zalecane są dwie minuty, a większość osób nie używa nici dentystycznej wystarczająco regularnie. CameraJet próbuje więc zrobić coś więcej niż zwykła szczoteczka - sama znaleźć miejsca, które łatwo pominąć.

Dyson oszalał. Dwa tysiące za szczoteczkę z przedpotopową kamerą

Cena sprawia jednak, że będzie to raczej bardzo nietypowy gadżet niż sprzęt dla każdego. W Polsce Dyson CameraJet kosztuje 1999 zł. To wydatek, przy którym trudno nie zadać pytania, czy zaawansowana technologia rzeczywiście uzasadnia tak duży wydatek.