W 2027 fale upałów mogą być jeszcze gorsze. Oto, dlaczego

Ocean w centralnej części Pacyfiku nagrzewa się szybciej, niż zakładano jeszcze miesiąc temu. Meteorolodzy oceniają, że świat może w najbliższych miesiącach wejść w fazę klimatyczną, która zdarza się rzadko i bywa wyjątkowo dotkliwa.

Jakub Krawczyński (KubaKraw)
2
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
W 2027 fale upałów mogą być jeszcze gorsze. Oto, dlaczego

Coraz bliżej Super El Niño

Mowa o zjawisku El Niño, cyklicznym ociepleniu wód powierzchniowych w tropikalnym Pacyfiku, które normalnie są chłodniejsze od wód po zachodniej stronie oceanu. Gdy ta różnica temperatur znika, zmienia się rozkład ciepła oddawanego do atmosfery, a wraz z nim także układ globalnych wiatrów. Skutki tej zmiany odczuwa cała planeta, choć w bardzo różny sposób.

Dalsza część tekstu pod wideo

Według danych amerykańskiej Krajowej Służby Pogodowej (National Weather Service, NWS), opublikowanych 9 lipca 2026 r., temperatura wód w dużej części wschodniego i środkowego Pacyfiku jest już wyższa od normy o co najmniej jeden stopień Celsjusza, a lokalnie różnica sięga niemal trzech stopni. Instytucja szacuje, że prawdopodobieństwo osiągnięcia przez zjawisko statusu "Super El Niño" wynosi już 81 procent. To określenie zarezerwowane dla najsilniejszych epizodów tego zjawiska, które od 1950 roku zdarzyły się zaledwie kilka razy. NWS podaje też 97 procent szans, że obecny El Niño utrzyma się aż do wczesnej wiosny 2027 roku.

Konsekwencje silnego El Niño bywają skrajnie różne w zależności od regionu świata. W Azji Południowo-Wschodniej rośnie ryzyko susz, pożarów i problemów z zaopatrzeniem w żywność, a nad Pacyfikiem częściej powstają wyjątkowo silne tajfuny. Z drugiej strony zjawisko to zwykle osłabia aktywność huraganów na Atlantyku, co bywa korzystne dla wybrzeży USA i Karaibów. Im silniejszy El Niño, tym większa szansa, że rok 2026, 2027 albo oba naraz okażą się najgorętszymi w historii pomiarów, tak jak działo się to podczas poprzednich Super El Niño.

Skala potencjalnych szkód jest na tyle duża, że część naukowców rozważa nawet interwencje geoinżynieryjne mające osłabić zjawisko. Na razie pozostają one czysto teoretyczne, ponieważ brakuje technologii pozwalającej bezpiecznie schłodzić tak ogromne masy wody oceanicznej, a sam pomysł budzi poważne wątpliwości etyczne.

Ocean nie zwalnia tempa, a najbliższe miesiące pokażą, czy tegoroczne El Niño rzeczywiście dołączy do wąskiego grona najsilniejszych epizodów w historii pomiarów.