Unia bierze się za nasze pieniądze. Poznaliśmy główne założenia
Cyfrowe Euro nabiera coraz pełniejszych kształtów. Poznaliśmy główne założenia projektu.
Parlament Europejski rozpoczyna negocjacje z Radą Unii Europejskiej w sprawie projektu wprowadzenia cyfrowego euro. Przy okazji podano główne założenia projektu, który ma uniezależnić państwa Starego Kontynentu od zewnętrznych dostawców usług płatniczych, przede wszystkim z USA.
Cyfrowe euro coraz bliżej
Cyfrowe euro ma być emitowane przez Europejski Bank Centralny. To nowa forma elektronicznego pieniądza, która ma działać zarówno online, jak i offline. Wśród głównych założeń czytamy o mechanizm zapewniający prywatność. W praktyce oznacza to, że transakcje będą weryfikowane, ale bez ujawniania danych. Te mają być przetwarzane tylko w takim zakresie, który wymagany jest do funkcjonowania systemu.
Co ważne, większość firm będzie zobowiązana do akceptowania cyfrowego euro. Z tego obowiązku wyjęte mają być mikroprzedsiębiorstwa i samozatrudnieni. Unia będzie też wymagała, aby prowadzenie rachunku dla cyfrowego euro i zarządzanie środkami było bezpłatne.
Jednak co z Polską, w której euro przecież nie obowiązuje? Projekt przewiduje, że również będziemy mieli możliwość korzystania z nowego, elektronicznego pieniądza, ale nie będzie to obowiązkowe. Natomiast państwa należące do strefy euro będą musiały należeć do systemu. Co więcej, będą one miały obowiązek monitorowania dostępności gotówki, szczególnie dla grup wrażliwych, np. osób starszych.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to pierwsze testy cyfrowego euro ruszą w 2027 roku. Natomiast pełne wprowadzenie elektronicznego pieniądza planowane jest na 2029 rok. Do prac nad infrastrukturą nie zostaną dopuszczone amerykańskie firmy, np. Google, Amazon oraz Microsoft. Unia chce uniezależnić się od zewnętrznych dostawców, w tym Visa oraz Mastercard.