Te branże są odporne na AI. A jednak płace w nich ciągle maleją

Właśnie opublikowano raport na temat opłacalności zawodów po skończeniu szkoły wyższej. Okazało się, że branże odporne na wpływ AI, stają się coraz bardziej finansowo nieopłacalne.

Jakub Krawczyński (KubaKraw)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Te branże są odporne na AI. A jednak płace w nich ciągle maleją

Opłacalność edukacji w dobie AI

Instytut Postsecondary Education i Economic Research opublikował ostatnio badania, które rzuciły światło na to, które branże opłacają się absolwentom szkół wyższych. Raport zliczał uśrednione sumy czesnego i inne koszty związane ze studiowaniem, po czym zestawił je z zarobkami w danych zawodach. W ten sposób udało się ustalić "stopę zwrotu inwestycji" w kontekście wyboru ścieżki edukacyjnej i zawodowej. Wnioski są lekko niepokojące.

Dalsza część tekstu pod wideo

Stopa zwrotu to w tym kontekście "zdyskontowany" wzrost zarobków w całym życiu przypisywany danemu tytułowi zawodowemu/naukowemu, pomniejszony o to, ile student zarobiłby bez niego, oraz o koszty uzyskania wykształcenia. Wszystko skorygowane o ryzyko nieukończenia studiów i efekt selekcji. "Zdyskontowany" to termin z ekonomii, i oznacza to, że uwzględnia się w ten sposób wartość przyszłych przepływów pieniężnych przeliczonych na wartość bieżącą uwzględniając koszt kapitału i wartość pieniądza w czasie. W skrócie - jest to realistyczna i zniuansowana symulacja biorąca pod uwagę wiele

Okazało się, że zawody, które są najbardziej odporne na obecność sztucznej inteligencji - są jednak najmniej opłacalnymi. Mówimy tutaj o psychologii ogólnej oraz klinicznej. Po odliczeniu kosztów edukacji, absolwenci psychologii ze stopniem licencjata zarabiają jedynie 8 procent więcej niż ludzie bez tego tytułu. Z kolei w przypadku psychologii klinicznej jest jeszcze gorzej, bo ta różnica wynosi jedynie 5 proc. Tak samo źle jest u osób z tytułami z pracy socjalnej oraz pedagogiki - tu ich opłacalność jest na poziomie 6%.

Tak samo źle jest tak naprawdę w kwestii informatyki ogólnej - tu także mamy jedynie 6% opłacalność. Natomiast jeśli przyjrzymy się sytuacji na rynku AI, to w tej branży osoby z zaawansowanymi umiejętnościami zarabiają aż o 23% więcej. I nie mówimy tutaj o posiadaniu dyplomu z AI. Warto zapamiętać tę wartość procentową, bo średnio tytuł licencjata daje wyższe zarobki o przeciętnie o 8%, a magistra - o 13% na rynku pracy (jest to wartość uśredniona). Dlatego też jest to warte odnotowania w kontekście tego, że rynek AI jest niesamowicie przesycony.

Ekonomiści z Harvardu od lat podkreślają, że tzw. "premia za wykształcenie wyższe" praktycznie nie rośnie od początku lat 2000. Oznacza to, że sam dyplom przestał być gwarancją wyższych zarobków, bo rynek coraz słabiej różnicuje wynagrodzenia między osobami z tytułem a tymi bez niego. Dodatkowo Rezerwa Federalna z San Francisco wskazuje na spadek popytu na absolwentów niektórych kierunków. W wielu branżach pracodawcy po prostu nie potrzebują już tylu ludzi z dyplomami, zwłaszcza tam, gdzie wartość ekonomiczna pracy jest niska lub łatwa do zastąpienia.

Swoje robi też sztuczna inteligencja, która przebudowuje rynek pracy w sposób bardzo nierównomierny. W zawodach najbardziej narażonych na wpływ AI spada liczba ofert na poziomie najniższego szczebla, czyli tam, gdzie młodzi ludzie zwykle zaczynają karierę. Jednocześnie rosną wynagrodzenia dla doświadczonych specjalistów, którzy potrafią wykorzystać AI jako narzędzie i realnie zwiększać produktywność. Do tego dochodzi fakt, który już był wspomniany wyżej - umiejętności związane z AI dają dziś premię płacową rzędu 23%, podczas gdy sam tytuł licencjata to zaledwie 8% dodatkowych zarobków. Rynek coraz wyraźniej premiuje konkretne kompetencje, a nie sam fakt posiadania dyplomu.

Na to wszystko nakłada się jeszcze presja pokoleniowa. W Stanach Zjednoczonych odsetek osób z dyplomem magistra wzrósł z 31% w 1993 roku do 42% w 2022 r. Dyplom przestał być wyróżnikiem i stał się normą. Pokolenie Z wchodzi więc na rynek pracy, na którym sztuczna inteligencja potrafi wykonać większość zadań typowych dla "białych kołnierzyków", konkurencja między absolwentami jest większa niż kiedykolwiek. Nawet zawody uznawane za bezpieczne przed automatyzacją nie dają stabilności ani sensownej stopy zwrotu. W efekcie młodzi ludzie coraz częściej muszą zastanawiać się, czy tradycyjna ścieżka edukacyjna faktycznie ma ekonomiczny sens, czy może lepiej inwestować w konkretne umiejętności, które realnie podnoszą wartość na rynku pracy.