Zabrali antymaterię na przejażdżkę. Jeden błąd groził tragedią

Antymateria jest nazywana najdroższą substancją na świecie. I nic dziwnego, ponieważ nie występuje ona naturalnie na Ziemi. Nie mogłaby, ponieważ po kontakcie z materią ulega anihilacji, emitując przy tym olbrzymie ilości energii będące iloczynem masy anihilowanej materii i antymaterii i kwadratu prędkości światła. Właśnie do tego między innymi odnosi się ten słynny wzór E=mc².

Paweł Maretycz (Maniiiek)
2
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Zabrali antymaterię na przejażdżkę. Jeden błąd groził tragedią

Szacowana masa grama antymaterii wynosi 62,5 biliona dolarów. Oczywiście to tylko szacunki, ponieważ nikt nią nie handluje. Zwłaszcza że nie opracowano dla niej jeszcze konkretnych zastosowań. Wynika ona raczej z trudności jej pozyskania i utrzymania. W końcu nawet najmniejszy kontakt z tradycyjną materią skończy się anihilacją obydwu — rzecz jasna o tej samej masie. Gram antymaterii nie anihiluje całego człowieka, a jedynie jego gram. Jednak uwolniona w ten sposób energia i tak sprawiłaby, że dana osoba by dosłownie wyparowała. Tak, jak i okolica.

Dalsza część tekstu pod wideo

Wycieczka z antymaterią na pokładzie

Czym więc jest antymateria? Otóż odbiciem naszej materii. I tak jak protony mają ładunki dodatnie, a elektrony ujemne, tak ich odpowiedniki w antymaterii mają odwrotne ładunki. Antyprotony są ładunkami ujemnymi, a pozytony, czyli antyelektrony są naładowane dodatnio. Tym samym w świecie zbudowanym z antymaterii to nasza materia byłaby niezwykle rzadką, cenną i niebezpieczną substancją. 

Skoro mamy już podstawy, to możemy powiedzieć, co zaszło: otóż naukowcy z CERN-u zabrali na wycieczkę 92 antyprotony, które przewieźli ciężarówką. Te zostały umieszczone w próżniowym pojemniku oraz zabezpieczone przed kontaktem z jego ściankami poprzez zastosowanie pułapki elektromagnetycznej powstałej dzięki zastosowaniu przechłodzonych magnesów. Całość ważyła około tony.

Większość trasy opierała się na przewiezieniu pojemnika do ciężarówki przy pomocy wózka widłowego. Trwało to około 3 godzin. Sama przejażdżka po terenie ośrodka trwała natomiast około 30 minut. Co by się stało, gdyby zabezpieczenia zawiodły? No cóż, doszłoby do tragedii, jaką bez wątpienia byłaby utrata 92 antyprotonów. Jeśli zaś chodzi o pozostałe szkody, to uwolniona energia byłaby zbliżona do tej, jaką zużywa komar na pojedyncze machnięcie skrzydłami. W końcu mówimy tu o zaledwie 92 antyprotonach anihilujących z 92 protonami. 

Na szczęście eksperyment zakończył się sukcesem i udowodniono, że transport antymaterii jak najbardziej jest możliwy. Czy ma to jakieś praktyczne zastosowanie? Oczywiście, że nie. Przynajmniej na razie. Może to jednak być kluczowe dla przyszłych eksperymentów.