Amerykańskie satelity będą puszczały zajączki na ziemię i ma to sens

Reflect Orbital dostało właśnie zgodę od amerykańskich władz na wystrzelenie satelity Eärendil-1, który ma cztery składane, 18-metrowe zwierciadła. Ich celem jest oświetlanie Ziemi.

Paweł Maretycz (Maniiiek)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Amerykańskie satelity będą puszczały zajączki na ziemię i ma to sens

Wyobraźcie sobie wieczór. Słońce zaszło, jest już szarówka. Nagle z nieba spływa na Was strumień jasnego światła. Wszyscy dookoła panikują, a kiedy i Wy już powoli żegnacie się z tym ziemskim padołem, a nawet zawartością jelit, czekając na to, aż kosmici Was wciągną na swój statek, to okazuje się, że to nie robota UFO, a żart waszego kolegi, który wydał fortunę na usługę firmy Reflect Orbital. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Zajączki z kosmosu

Oczywiście to nie głupie żarty są celem działania firmy. W głównej mierze chodzi tu o oferowanie oświetlenia w sytuacji, kiedy dziennego światła już nie ma. Wszystko dzięki kosmicznym zwierciadłom, którym rzecz jasna bliżej do folii NRC, niż typowych luster. Te mają odbijać promienie Słońca z wysoką precyzją na powierzchnię Ziemi, aby zapewnić oświetlenie na placach budowy, lub pomagać w akcji poszukiwawczej.

Oczywiście takie puszczanie zajączków ma swoje ograniczenia i mówimy tu o działaniu góra kilka minut po zachodzie Słońca, a nie zapewnieniu całodobowego oświetlenia. Sam satelita jest przy tym na niskiej orbicie okołoziemskiej w takim miejscu, że będzie stale podążał za linią zmierzchu. 

I tu rodzi się pytanie: czy płacenie fortuny za kilka dodatkowych minut oświetlenia ma sens? Oraz czy w razie akcji poszukiwawczej zdąży się dogadać z firmą, aby rozświetliła dany obszar swoim satelitą, nim będzie na to za późno? Oczywiście obecnie mówimy o testach jednego satelity. W domyśle do 2035 roku ma na niebie pojawić się 50 tysięcy takich obiektów.

To z kolei nie podoba się astronomom, którzy zwracają uwagę na to, że to znacznie utrudni obserwację nieba, a nawet będzie stanowiło zagrożenie dla urządzeń, oraz oczu samych badaczy korzystających z teleskopów optycznych. Także ekolodzy (w sensie ci naukowcy, a nie ludzie przyklejający się do asfaltu) zwracają uwagę, że to może mieć negatywny wpływ na część zwierząt i roślin, które działają wedle cyklu dobowego. Jednak FCC, czyli organ, który wydał zgodę, stwierdził, że te kwestie nie do końca go obchodzą. No cóż, jest szansa, że projekt okaże się komercyjną klapą.