AI ma kolejny problem. Tym razem zaczyna brakować... ludzi
Tempo budowy kolejnych obiektów dla technologicznych gigantów w USA i Europie zwalnia. Hamulcem okazał się brak odpowiednich specjalistów.
Sztuczna inteligencja miała już wyczyścić rynek z kart graficznych, pamięci RAM, SSD, HDD, sprzętu sieciowego, mocy energetycznych, a nawet wody potrzebnej do chłodzenia centrów danych. Teraz okazuje się, że lista wąskich gardeł robi się jeszcze dłuższa. Branży zaczyna brakować ludzi, którzy potrafią takie obiekty budować.
Skutki zaczynają być widoczne też poza sektorem AI
Na problem zwrócił uwagę Benoit Bazin, prezes Saint-Gobain, podczas rozmowy z Bloomberg Television. Zapytany o to, czy popyt na budowę centrów AI zaczyna słabnąć, odpowiedział, że aktywność nadal jest wysoka, ale jednocześnie wskazał, że jednym z najważniejszych ograniczeń staje się dostępność pracowników. Według niego niedobory są już widoczne w Ameryce Północnej, a problem zaczyna pojawiać się również w Europie.
To ważna uwaga, bo Saint-Gobain nie jest przypadkową firmą w tym kontekście. Francuski koncern dostarcza materiały budowlane i rozwiązania wykorzystywane przy setkach projektów centrów danych. Bazin mówi więc z perspektywy dostawcy, który dobrze widzi, jak wygląda realne tempo inwestycji i co zaczyna hamować kolejne budowy.
Do tej pory za największy problem przy nowych centrach danych uważano przede wszystkim energię. Operatorzy muszą walczyć o dostęp do przyłączy, transformatorów, stacji elektroenergetycznych, sieci przesyłowych i dodatkowych mocy wytwórczych. Jednak pieniądze i prąd to nadal za mało. Nowoczesnej serwerowni nie da się postawić zwykłą ekipą budowlańców.
Potrzebni są wyspecjalizowani elektrycy, technicy wysokich napięć, instalatorzy światłowodów, specjaliści od HVAC, inżynierowie automatyki, zespoły odpowiedzialne za testy i uruchomienie infrastruktury oraz wiele innych zawodów technicznych. To nie są stanowiska, które można masowo obsadzić po krótkim kursie. W wielu przypadkach mowa o latach doświadczenia, a rynek pracy nie jest w stanie rosnąć tak szybko, jak budżety Amazona, Microsoftu, Google, Mety czy Oracle.
Skutki zaczynają być widoczne także poza sektorem nowych technologii. W Teksasie (USA) duże projekty centrów danych zwiększyły konkurencję o elektryków, co odbiło się na części inwestycji mieszkaniowych. Deweloperzy i mniejsi wykonawcy mają problem z konkurowaniem z płacami oraz budżetami projektów wspieranych przez technologicznych gigantów. AI więc już nie tylko pożera prąd i sprzęt, ale też coraz mocniej wysysa fachowców z innych gałęzi gospodarki.