Wciągający serial akcji idealny na weekendowy maraton. Robi furorę
Dopiero co miał swoją premierę na platformie, a już stał się numerem 4 na liście seriali suspens. "Day One", bo o nim mowa, to idealna opcja na weekendowy maraton. Sezon pierwszy bowiem liczy sobie zaledwie 6 odcinków.
6 odcinków, każdy z nich trwa ok. 45 minut
"Day One" najwyraźniej znalazł swoje miejsce. Ten hiszpański serial cieszy się w serwisie popularnością i to zaskakuje najbardziej, bowiem gdyby wziąć pod uwagę oceny, jakie miał do tej pory - nikt by nie stawiał na to, że serial tak szybko wskoczy na miejsce 4. w rankingu oglądalnościowym. Ogólnie, mało kto by na niego stawiał w ogóle. Ale jak widać, na wszelkie seriale musi być odpowiedni czas i miejsce. "Day One" znalazł się w swoim najlepszym. A nie wiadomo, czy jeszcze nie pójdzie w górę po weekendzie i naszej rekomendacji. Już na dzień dzisiejszy pokonał w zestawieniu takie produkcje, jak słynny "Reacher".
"Day One" nie jest to serial wybitny, ale za to idealny na weekend
Akcja serialu jest bardzo współczesna i przenosi widzów do Barcelony, do roku 2026. Głównym bohaterem jest były geniusz technologiczny - Ulises Albet. Bohater wraca do Hiszpanii, po tym, jak niegdyś opuścił kraj po tym, jak zginęła jego siostra. Jego stosunek do technologii także uległ przez ten czas zmianie - teraz jest aktywistą, który jej nie pochwala. Na skutek splotu różnych okoliczności, staje się podejrzanym o zabójstwo, do którego dochodzi podczas tygodniowego kongresu MWC.
Ale to nie jedyny wątek. Podczas ucieczki, poszukiwany odkrywa technologię, która może zagrażać ludzkości. Czy uda mu się oczyścić z zarzutów i powstrzymać zagrożenie? Jeszcze jedna kwestia - po seansie z pewnością wiele osób spojrzy na soczewki kontaktowe, nieco pod innym kątem.
To wymarzona wręcz zagadka na weekend, szczególnie jeśli będzie deszczowy i posępny. 6 odcinków oznacza jedno - 270 minut dobrej zabawy przed telewizorem. A jeśli to będzie mało, to warto mieć na uwadze, że na Netflixie czeka na nas katastroficzny miniserial brazylijski "Radioaktywny kryzys", który także jest idealną opcją dla kinomanów poszukujących mocnych wrażeń.