Nagrywał sąsiadów mimo zakazu. Dostał karę
Prywatna kamera może stać się problemem, gdy zaczyna rejestrować nie tylko własną posesję. Przekonał się o tym mieszkaniec Mazowsza, który mimo decyzji UODO nadal dostarczał policji nagrania obejmujące drogę publiczną i posesję sąsiadów.
Najpierw był nakaz, później kolejne nagrania
We wrześniu 2025 roku Prezes UODO nakazał mieszkańcowi jednej z mazowieckich miejscowości zaprzestanie monitorowania obszaru znajdującego się poza jego nieruchomością. Kamera rejestrowała między innymi drogę publiczną oraz posesję sąsiadów. Decyzja stała się prawomocna 16 października.
Na tym jednak sprawa się nie skończyła. Sąsiedzi poinformowali UODO, że monitoring nadal działa w sposób wykraczający poza granice działki. Jako dowód wskazali nagrania, które właściciel kamer przekazywał policji przy zgłoszeniach dotyczących wykroczeń drogowych.
Policja potwierdziła, że otrzymała takie materiały. Nagrania z 8 listopada i 9 grudnia 2025 roku obejmowały drogę publiczną, a w jednym przypadku także nieruchomość sąsiadów. Na obu zarejestrowano również ich wizerunki.
Kamera mogła patrzeć poza działkę
Mężczyzna przekonywał UODO, że jego aktualny monitoring obejmuje wyłącznie własną posesję. Tłumaczył też, że materiały przekazywane policji powstawały incydentalnie, gdy dochodziło do zdarzeń, które mogły być przestępstwem lub wykroczeniem. Powołał się przy tym na wyrok TSUE w sprawie C-212/13, dotyczący możliwości objęcia monitoringiem części przestrzeni publicznej w określonych sytuacjach.
UODO ustalił jednak, że również w styczniu 2026 roku do policji trafiły nagrania obejmujące drogę oraz nieruchomość sąsiadów. Właściciel korzystał wtedy jeszcze z kamery obrotowej, pozwalającej skierować obiektyw poza jego działkę. Urządzenie zastąpiono kamerą stacjonarną dopiero w marcu 2026 roku.
To właśnie wtedy monitoring został ostatecznie dostosowany do wcześniejszego nakazu.
UODO nałożył 1470 zł kary
Prezes UODO uznał, że samo późniejsze wykonanie decyzji nie wystarczy. Mężczyzna przez kilka miesięcy nie stosował się bowiem do prawomocnego nakazu. W ocenie urzędu naruszył tym samym obowiązek przestrzegania zasad RODO oraz zasadę rozliczalności. Wymaga ona od administratora możliwości wykazania, że dane są przetwarzane zgodnie z prawem.
Na właściciela monitoringu nałożono 1470 zł administracyjnej kary pieniężnej. UODO uznał ją za proporcjonalną, skuteczną i odstraszającą.
Urząd zwrócił przy okazji uwagę na szerszy problem. Monitoring prywatny bywa wykorzystywany nie tylko do ochrony domu czy posesji, ale także jako narzędzie w konfliktach sąsiedzkich. UODO podkreśla, że prawomocnego nakazu dotyczącego monitoringu nie można ignorować, wykonywać tylko pozornie ani wracać później do niedozwolonego rejestrowania sąsiadów.