Znalazłem to w Lidlu i jestem zachwycony. Podpięty do smartfonu chłodzi jak szaloy
Nadchodzi kolejna wielka fala upałów. I chociaż porządny wentylator, a najlepiej i klimatyzator w takich warunkach to podstawa, to jednak musimy wychodzić z domów. Wtedy dobrym pomysłem będzie sięgnąć po coś.... miniaturowego.
Właśnie siedzę w aucie na szpitalnym parkingu i próbuję pracować na tyle, ile jest to możliwe w takich warunkach. I chociaż dzień nie jest szczególnie upalny, to żadnej ławki na zewnątrz w okolicy nie widzę, a samochód mimo otwartych okien jest... no cóż, jest czarną metalową puszką stojącą na słońcu, które mocno przygrzewa. Poszedłem więc do Lidla kupić wodę, a w jednym z koszy z różnościami znalazłem to wspaniałe urządzenie, za które dałem jedyne 6,99 zł.
Wentylator z Lidla pod USB-C
Zasada działania jest prosta: podpinam go pod port w smartfonie, a ten chłodzi. Oczywiście korzystanie z ekranu w takiej sytuacji jest dość... ryzykowne. Po kilku razach, jak łopatki uderzyły mnie w palec, uznałem, że zrezygnuję z telefonu na rzecz pracy. Sam wentylator należy umieścić też dość blisko twarzy, bo mocą nie grzeszy, ale do sytuacji, z myślą, o których powstał, czyli trzymanie go blisko twarzy w autobusie, czy biurze jest wystarczający.
I tak: działa też podpięty pod powerbank, czy dowolne inne urządzenie z USB-C, które potrafi podzielić się energią. Przy okazji to prawdziwe maleństwo. Spójrzcie sami:
Gdzie go kupić? Najlepiej w Lidlu, chociaż przyznam, że w tym blisko siebie go nie widziałem, a i w gazetce nie występuje. Podejrzewam jednak, że w każdym sklepie w stylu wszystko po X złotych znajdziecie taki sam, najpewniej z tej samej fabryki pochodzący. Jest też opcja zakupu w AliExpress za 2,84 zł, chociaż tu trzeba się już z kosztami przesyłki liczyć.
Czy warto? Pewnie, że tak. Lepiej mieć mały wentylator, który wrzucimy nawet do kieszeni i o nim zapominamy ciągle przy sobie, niż większy i mocniejszy wentylator mobilny, który zostawimy w domu, bo jest jednak zbyt duży.