Rząd zmusi Polaków do nowego wydatku. Idą zmiany w licznikach
Ministerstwo Energii pracuje nad tym, aby dostosować liczniki energii do nowej rzeczywistości, w której nie tylko coraz więcej Polaków ma fotowoltaikę, ale także magazyny energii. Tym samym do klasycznego licznika mają dołączyć także kolejne urządzenia.
Ostatnie zmiany w tej materii weszły w życie w 2022 roku w ramach rozporządzenia w sprawie systemu pomiarowego. Jak jednak ministerstwo przekonuje, były one niewystarczające i konieczna jest nowelizacja tamtej ustawy w celu uporządkowania kwestii formalnych i technicznych. Tym samym do standardowego licznika dołączą jeszcze dwa rodzaje urządzeń.
Licznik to za mało. Dojdą kolejne moduły
Najważniejszym z nich jest SAMU, czyli wedle definicji ministerstwa:
Samodzielny moduł łączący, będący przyrządem pomiarowym, działającym samodzielnie lub w zestawie z sensorami, konwertującym analogowe sygnały elektryczne na cyfrowe próbki tych sygnałów.
Krótko mówiąc, moduł ten ma znajdować się bezpośrednio przy magazynach energii i mierzyć ich parametry. Ma on współpracować z kolejnym modułem, którym jest Analizator jakości energii elektrycznej z pomiarowym wejściem cyfrowym. Wedle definicji jest to:
Urządzenie do wyznaczania i rejestracji parametrów jakościowych energii elektrycznej oraz zdarzeń, na podstawie próbek prądów i napięć uzyskanych z SAMU.
Oczywiście możliwe jest zintegrowanie SAMU i Analizatora w jednej obudowie. Zdaniem Ministerstwa Energii takie rozwiązania są konieczne do poprawnej analizy jakości energii z rozproszonych źródeł, jak i innych parametrów razem z ich zużyciem.
Ma to więc dotyczyć wyłącznie osób, które posiadają liczniki energii. Nie jest jasne, czy za montaż SAMU i Analizatora zapłacą bezpośrednio sami użytkownicy magazynów, czy koszty te zostaną przerzucone na ogół użytkowników sieci elektroenergetycznych. Biorąc jednak pod uwagę, że obecnie wymiana licznika w związku z kwestiami legalizacyjnymi jest bezpłatna, to najbardziej prawdopodobna jest druga opcja.