Kioxia kończy z produkcją 2D NAND. To będą spore zmiany dla rynku
Kończy się pewna epoka, zapoczątkowana w ubiegłym wieku przez japońską Toshibę. Teraz na pierwszym miejscu jest jednak zysk z segmentu AI.
Kioxia zamyka ważny rozdział w historii pamięci flash. Firma poinformowała, że zamierza zakończyć produkcję układów 2D NAND (oraz BiCS trzeciej generacji). Samo wygaszanie starszych standardów nie byłoby niczym zaskakującym, ale tym razem chodzi o definitywny koniec planarnych NAND, czyli technologii, która była obecna na rynku od lat 80.
Pamięci te wciąż używane są w motoryzacji i systemach embedded
Wycofywana jest szeroka gama starszych produktów. Kioxia rezygnuje z kości w litografiach 32 nm, 24 nm i 15 nm, obejmujących SLC, MLC oraz TLC, a także 64-warstwowych 3D NAND, które trafiły na rynek w 2017 roku. Mówimy o praktycznie wszystkich najważniejszych formatach, od surowych wafli po gotowe rozwiązania zamknięte w obudowach BGA i TSOP, a także nośnikach pokroju eMMC, UFS czy kartach SD.
Harmonogram wygaszania produkcji jest rozpisany na kilka lat. Partnerzy mogą składać zamówienia jeszcze do 30 września 2026, natomiast ostatnie dostawy mają zostać zrealizowane do 31 grudnia 2028. Po tej dacie starsze układy całkowicie znikną z oferty producenta.
Mimo iż 2D NAND debiutowało w 1987 roku, gdy Kioxia znana była jeszcze pod nazwą Toshiba, to tego typu układy wciąż trafiają do starszych urządzeń z długim cyklem życia, m.in. w motoryzacji, systemach wbudowanych i rozwiązaniach przemysłowych. Problem w tym, że utrzymywanie linii dla przestarzałej technologii staje się coraz mniej opłacalne, zwłaszcza gdy moce produkcyjne są potrzebne gdzie indziej.
Dziś wszyscy myślą o boomie na AI, a więc o pamięciach 3D NAND, DRAM oraz HBM. Są one chętniej kupowane i oferują większą marżę. W takiej sytuacji trzymanie fabryk pod starsze kości nie ma sensu z punktu biznesowego, szczególnie gdy wygasają długoterminowe kontrakty.