iPhone ma poważny problem. Rozładujesz baterię i po telefonie
Użytkownicy iPhone z serii 17, a zwłaszcza iPhone Air zgłaszają pewien dość uciążliwy problem: smartfon rozładowany do 0% przestaje działać. A wszystko miało się zacząć po aktualizacji do iOS 26.4 lub iOS 26.5 Beta.
Oczywiście można powiedzieć, że to zupełnie tak, jak każdy inny smartfon na rynku. Problem w tym, że podłączenie ładowarki wcale nie zmienia tego stanu rzeczy. Wygląda to tak, jakbyśmy mieli do czynienia z poważną aferą, która zamienia smartfony za kilka tysięcy złotych w zwykłe elektroodpady. Na szczęście zamiast tragedii mamy do czynienia jedynie z dość uciążliwą niedogodnością.
Rozładowany iPhone to martwy iPhone. Są jednak na to metody
Problem ten jest świeży i najwięcej znanych przypadków dotyczy iPhone Air. Co akurat nie jest dziwne, ponieważ model ten słynie z baterii o symbolicznej wręcz pojemności. Jak to zwykle bywa, pierwsze zgłoszenia pojawiły się na reddicie. Jeden z użytkowników zgłosił, że jego iPhone Air po rozładowaniu spędził 45 minut na ładowarce, a mimo to nie wstaje. Potem dołączyli do niego inni, w tym użytkownicy innych iPhone 17. Nie można wykluczyć, że dotyczy to także innych, starszych modeli urządzenia.
Jak temu przeciwdziałać? Najprostszą metodą jest oczywiście nie dać baterii paść. Co, jednak jeśli już wskazuje ona 0%, a raczej nie wskazuje nic, bo telefon jest pełny życia jak Morze Martwe? Na szczęście i tu są rozwiązania i to aż dwa. Pierwsza metoda mówi o tym, żeby położyć smartfon na ładowarce, lub powerbanku MagSafe. To ma po kilkunastu minutach przywrócić smartfon do żywych i pozwolić na podłączenie do normalnej ładowarki.
Kolejną metodą ma być zastosowanie kabla z wtyczką USB-A/USB-C. Również tu ładowanie ma działać normalnie. Oczywiście trzeba mieć w domu ładowarkę z klasycznym portem. Dzięki skuteczności tej metody pojawiły się dwie spekulacje dotyczące przyczyny. Pierwsza zakłada, że rozładowany smartfon nie dogaduje się z elektroniką w kablu, więc ten nie puszcza energii do środka. Druga sugeruje, że problemem jest cały protokół Power Delivery.
Tu warto pamiętać, że USB-A nawet bez odpowiedzi z układu kontrolnego przesyła energię, a dokładniej 5 V i 0,5 A. Mamy więc 2,5 W, które może postawić elektronikę w iPhone na nogi do tego stopnia, że ta zacznie się dogadywać z ładowarką i wymusi większą moc po jej stronie. To jednak są jedynie spekulacje. Wiadomo natomiast, że Apple już pracuje nad rozwiązaniem problemu.