Drukowali w 3D i sprzedawali. Potem zapukała policja
Dwóch braci z Nowego Jorku prowadziło biznes z drukowania 3D. Ich historia jednak nie miała happy endu, a w tle był handel bronią oraz domy i samochody z ukrytymi schowkami, w których ją przechowywano.
Bronie nie do wykrycia i druk 3D
Brandon i Justin Nudelman pochodzący ze Staten Island w Nowym Jorku wpadli pewnego razu przy rundce bilarda, że fajnie by było drukować w 3D tzw. "ghost guns", czyli broń, która jest nienamierzalna konwencjonalnymi metodami.
Zacząć było łatwo - w internecie można znaleźć poradniki, jak stworzyć szkielet broni, a potem poradniki, w jaki sposób dalej z nich korzystać, aby uzyskać funkcjonalny karabin/pistolet. W normalnych warunkach, szkielety broni są produkowane z umieszczeniem numeru seryjnego, aby było łatwiej je wykryć w razie popełnienia zbrodni z jej użyciem. Drukowanie ich w 3D pozwalało ominąć ten aspekt.
Jednak sam szkielet nie wystarczy, bo potrzebne są inne części, jak lufy, zamek, magazynki i sprężyny. Bracia Nudelman poznali się z mężczyzną imieniem Michael Daddea, który pomógł im kupować wymagane komponenty na eBay tak, aby złożyć z ich pomocą kompletną broń i sprzedawać je w sieci. Co ciekawe, Nudelmanowie stworzyli też zestawy nazywane przez nich "Nintendo", które służyły do zmiany trybu strzelania broni z pół-automatycznego na broń w pełni automatyczną.
Choć mózgiem operacji byli dwaj bracia i mieli jednego współpracownika, to skala operacji nie była wcale mała. Aby uniknąć podejrzeń składowali broń w mobilnym domu w Pensylwanii, a Brandon (jeden z braci) miał specjalny schowek, gdzie trzymał broń. Dostęp do schowka wymagał wprowadzenia konkretnej sekwencji przycisków i włożenia specjalnego długopisu w uchwyt na kubek.
Co ciekawe, w domu braci Nudelman znajdowało się kilka sekretnych pomieszczeń, o których nawet nie wiedzieli kupujący od nich broń.
Niestety zjawisko handlu tzw. ghost guns przybiera na częstotliwości w Stanach Zjednoczonych. Za pomocą takiego typu broni zamordowano CEO United Healthcare, Briana Thompsona, pod koniec 2024 r. Wiele stanów, w tym Nowy Jork, Waszyngton, Kalifornia i Kolorado, przygotowały specjalne ustawy mające na celu zwalczenie problemu. Niestety skutkiem ubocznym tych legislacji jest mocne zaostrzenia i ograniczenia w kwestii druku 3D.
Społeczność drukujących w 3D obawia się, że ograniczą one kreatywną wolność, jednocześnie nie rozwiązując realnego problemu. Jednocześnie pojawiają się przykłady pokazujące, że prawo nie nadąża za technologią, np. entuzjasta technologii zbudował narzutniowy wyrzutnik rakiet kierowanych przy użyciu drukarki 3D i łatwo dostępnej elektroniki, a cały projekt kosztował zaledwie 96 dolarów.
Naukowcy próbują opracować metody identyfikacji ghost guns. Jeden z zespołów pracuje nad zastosowaniem cyfrowych odcisków palców w drukowanych częściach, a inny bada możliwość powiązania broni z konkretnymi markami filamentu poprzez analizę chemiczną.
Są to jednak wciąż wczesne przymiarki, które nawet jeśli okażą się skuteczne - potrzebują czasu, zanim zostaną wdrożone.