Smartfony w opałach. Rynek zalicza największy cios od ponad dekady

Globalny rynek smartfonów wyraźnie hamuje. Jak podaje Counterpoint Research, drugi kwartał 2026 roku okazał się najgorszym okresem dla branży od ponad 10 lat. Rosnące ceny urządzeń sprawiają, że coraz więcej klientów odkłada zakup na później.

Marian Szutiak (msnet)
1
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Smartfony w opałach. Rynek zalicza największy cios od ponad dekady

Kryzys pamięci uderzył w cały rynek

Według wstępnych danych Counterpoint Research, dostawy smartfonów na świecie spadły w drugim kwartale 2026 roku o 11% rok do roku. To najsłabszy wynik dla tego okresu od 2013 roku. Główną przyczyną jest pogłębiający się niedobór pamięci DRAM i NAND, których ceny nadal szybko rosną.

Dalsza część tekstu pod wideo

Producenci pamięci skupiają się obecnie przede wszystkim na obsłudze rynku centrów danych i rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji. Elektronika konsumencka zeszła na dalszy plan. W efekcie koszt produkcji smartfonów znacząco wzrósł, a producenci musieli podnieść ceny wielu modeli, szczególnie z niższej i średniej półki.

Analitycy zwracają uwagę, że problem nie ogranicza się już tylko do komponentów. Coraz więcej klientów rezygnuje z zakupu nowego telefonu, wybiera starsze modele lub wydłuża czas korzystania z obecnego urządzenia. Sytuację dodatkowo pogorszyły wyższe koszty transportu związane z napięciami na Bliskim Wschodzie oraz słabsza kondycja światowej gospodarki.

Smartfony w opałach. Rynek zalicza największy cios od ponad dekady

Samsung wrócił na szczyt, Apple z rekordowym udziałem

Największym producentem smartfonów ponownie został Samsung, który zdobył 24% światowego rynku. Firma najlepiej poradziła sobie spośród pięciu największych graczy. Pomogły jej mocna sprzedaż serii Galaxy S26, szczególnie modelu Ultra, dobra dostępność urządzeń oraz mniejsze podwyżki cen niż u konkurencji.

Samsung Galaxy S26 Ultra

Apple zwiększył dostawy o 3% rok do roku i osiągnął rekordowy, 20-procentowy udział w rynku. Co istotne, był jedynym dużym producentem, który nie podniósł cen smartfonów w minionym kwartale. Największym motorem sprzedaży pozostaje seria iPhone 17, choć firma nadal ma problemy na rynku chińskim.

Apple iPhone 17 Pro Max

Znacznie gorzej poradziły sobie Xiaomi, Oppo i Vivo. Wszystkie trzy marki odnotowały dwucyfrowe spadki dostaw. Najmocniej ucierpiały modele z niższych segmentów cenowych, gdzie wzrost kosztów produkcji najmocniej odbił się na końcowych cenach. Xiaomi utrzymało jednak 12% udziału w rynku dzięki zmianom w ofercie i lepszym warunkom finansowania dla partnerów handlowych. Oppo zakończyło kwartał z wynikiem 11%, a vivo z 8%.

Vivo X300 Ultra

Nie wszyscy mają powody do narzekań

Poza pierwszą piątką wyróżniły się Google i Huawei. Amerykański gigant z Mountain View zwiększył dostawy o 16% dzięki smartfonom Pixel 10 i Pixel 10a, natomiast Huawei zanotował 6-procentowy wzrost, napędzany przez serie Mate 80, Nova 15 oraz Enjoy 90.

Google Pixel 10 Pro XL

Prognozy na kolejne miesiące nie napawają optymizmem. Counterpoint spodziewa się dalszego kurczenia się rynku, a problemy z dostępnością pamięci mogą utrzymać się również w 2027 roku. Producenci będą ograniczać liczbę tańszych modeli, stawiać na urządzenia z wyższej półki oraz częściej promować starsze generacje i sprzęt odnowiony. Wyraźnej poprawy można oczekiwać dopiero wtedy, gdy sytuacja na rynku pamięci zacznie się stabilizować.