Rząd chce ściągnąć 3% podatku od big techów. Zapłacimy my

Ministerstwo Cyfryzacji opublikowało długo oczekiwany projekt ustawy o 3-procentowym podatku cyfrowym od gigantów technologicznych. Nowe przepisy, których wejście w życie zaplanowano docelowo na 1 stycznia 2027 roku, trafiły właśnie do konsultacji publicznych.

Patrycja Korba
1
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Telepolis.pl
Rząd chce ściągnąć 3% podatku od big techów. Zapłacimy my

Niby wyrównanie szans, ale coś mi tu nie gra

Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski podkreśla, że celem nowej regulacji jest uszczelnienie systemu oraz wyrównanie szans między lokalnymi, uczciwie płacącymi podatki firmami, a wielkimi platformami, które starają się unikać obciążeń – podaje Rzeczpospolita.

Dalsza część tekstu pod wideo

Podatek obejmie podmioty zarabiające na personalizowanych reklamach, handlu danymi użytkowników, a także duże portale społecznościowe i e-platformy handlowe (tzw. marketplace'y). Obowiązek podatkowy spadnie na firmy, które spełnią łącznie dwa warunki: ich globalne przychody przekroczą próg 1 mld euro, a przychody uzyskane w Polsce z usług objętych ustawą wyniosą ponad 25 mln zł w danym okresie rozliczeniowym.

Choć jest wiele wyjątków, mam wrażenie, że skończy się na podniesieniu cen dla Polaków

W projekcie przewidziano szereg zwolnień. Podatku nie zapłacą m.in. platformy streamingowe, dostawcy komunikatorów, usługi płatnicze czy sklepy oferujące własne towary i niebędące pośrednikami. Co ważne, ustawa zachęca do lokowania kapitału w Polsce. Należny podatek cyfrowy będzie można pomniejszyć o kwotę zapłaconego w kraju podatku CIT, wydatki na działalność badawczo-rozwojową oraz nakłady na środki trwałe. Jeśli suma odliczeń przewyższy daninę, podmiot zapłaci 0 zł.

Skutki finansowe ustawy mają być ogromne. Oszacowano, że w ciągu 10 lat od jej wejścia w życie do budżetu trafi łącznie około 31,7 mld zł, z czego 1,7 mld zł już w pierwszym roku. Resort zapowiada jednak surowe sankcje za unikanie przepisów. Za brak zgłoszenia się do urzędu skarbowego w ciągu 30 dni grozi kara do 500 tys. zł. Z kolei w przypadku zaległości fiskus domierzy organom dodatkowe, karne zobowiązanie w wysokości aż do 200 proc. niewpłaconej kwoty podatku cyfrowego.