Zandberg ciska w Google samym UOKiK-iem. Ukarać święte krowy

Big Techy to nie święte krowy, a Google narusza zbiorowe interesy konsumentów – alarmuje współprzewodniczący Razem, Adrian Zandberg. Polityk wnosi o kontrolę UOKiK, chodzi o usługę Google AI Pro.

Mieszko Zagańczyk (Mieszko)
2
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Zandberg ciska w Google samym UOKiK-iem. Ukarać święte krowy

Współprzewodniczący partii Razem Adrian Zandberg spotkał się z prezesem UOKiK, Tomaszem Chróstnym. Poseł zwrócił się z wnioskiem o kontrolę, czy Google nie narusza zbiorowych interesów konsumentów. Chodzi o narzędzia AI, za które firma pobiera roczny abonament. Zandberg zwrócił na to uwagę już w marcu, sugerując, że to sprawa dla UOKiK.

Dalsza część tekstu pod wideo

Google sprzedawał użytkownikom usługę o konkretnych parametrach, a po czym w trakcie subskrypcji drastycznie ją ograniczył – przekopuje lider Razem, który przed laty pracował jako programista.

Google zmniejszył limity

Jak tłumaczy Adrian Zandberg, w ramach pakietu AI Pro Google oferuje użytkownikom płatny dostęp do dużych modeli językowych za pośrednictwem oprogramowania Antigravity. Kluczowym parametrem takiej usługi są limity określające ograniczenie zapytań możliwych do wykonania w określonym czasie. 

Z opisu usługi wynikało, że limity te będą odnawiane co 5 godzin – wylicza lider Razem. W ostatnich tygodniach limity zostały jednak bez ostrzeżenia radykalnie obniżone, a czas ich odnawiania znacząco wydłużony – do 7 dni. Właśnie na tę uderzającą w konsumentów praktykę zwrócił uwagę Adrian Zandberg.

Znaczenie sztucznej inteligencji w gospodarce będzie rosło. Dziś decyduje się, na jakich zasadach to się wydarzy. W tej sprawie nie chodzi tylko o programistów. Jeżeli pozwolimy Big Techom na takie praktyki, to wkrótce rachunek będzie wysoki, dla wszystkich. Dlatego państwo powinno reagować szybko i zdecydowanie

– podkreśla Zandberg.

Big Techy to nie święte krowy – przypomina lider Razem. Jego zdaniem, jeżeli firma sprzedaje konkretną usługę na konkretne pieniądze, to powinna ją dostarczyć albo oddać pieniądze. Polskie państwo dysponuje narzędziami ochrony interesu konsumentów, które powinny być wykorzystane w takiej chwili.

Poseł zwrócił się o postępowanie UOKiK, aby wyjaśnić, czy doszło do naruszenia zbiorowych interesów konsumentów.