Microsoft idzie na wojnę z pirackim Windowsem i ma broń atomową

Piractwo to duży problem w przypadku systemów Microsoftu. I to nie tylko na komputerach domowych, ale także w firmach i innych dużych organizacjach. Microsoft znalazł sposób na rozwiązanie ostateczne w przypadku tych ostatnich.

Paweł Maretycz (Maniiiek)
1
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Microsoft idzie na wojnę z pirackim Windowsem i ma broń atomową

Jeśli od początku to był pomysł Microsoftu na walkę z piractwem, to czapki z głów. Było to budowane przez długie lata i tkane niczym sieć robiona przez starego, tłustego pająka. Sieć, przez którą przelecą co drobniejsze muszki, ale te największe okazy już się z niej nie wyrwą. Bo tak: piraci domowi wciąż znajdą sposób, żeby jako-tako funkcjonować.

Dalsza część tekstu pod wideo

TPM jako element rejestracji systemu

TPM, czyli Trusted Platform Module od kilku lat jest już na standardowym wyposażeniu każdej płyty głównej, jako element, bez którego Windowsa nie postawimy — przynajmniej nie oficjalnymi metodami. Jednak do aktywacji systemu przez klientów korporacyjnych wykorzystuje się KMS, czyli Key Management Service. 

Ten cyfrowy komponent można oszukać poprzez jego modyfikację. Wtedy to odwoływał się on do innego serwera, niż ten Microsoftu i pozwalał na aktywację systemu poza strukturami Microsoftu. W podobny sposób działa z resztą część metod aktywacyjnych w przypadku piratów indywidualnych. Jednak od przyszłego miesiąc to się zmieni: KMS będzie korzystał z TPM do weryfikacji kryptograficznego dowodu integralności serwera aktywacyjnego. Nie będzie więc możliwe aktywowanie sieci korporacyjnej i jej elementów na pirackich serwerach.

Można jednak założyć, że to dopiero początek i TPM będzie solą w oku także u pirackich klientów indywidualnych, a to tylko kwestia czasu.