AI jest droższe niż ludzie. Ale to wcale nie przeszkadza firmom
Chociaż wydatki rosną w oczach, często sięgając kilku pensji człowieka, to największe firmy nadal ślepo wierzą w automatyzację. Niestety, presja na redukcję zatrudnienia raczej szybko nie zniknie.
Sztuczna inteligencja miała być dla wielu firm sposobem na szybkie cięcie kosztów, automatyzację pracy i ograniczenie zatrudnienia. Coraz częściej okazuje się jednak, że rachunek nie jest tak prosty. Wydatki na modele językowe, agentów AI i narzędzia programistyczne potrafią rosnąć tak szybko, że zaczynają przewyższać koszty pracowników, których technologia miała przynajmniej częściowo zastąpić.
AI potrafi kosztować ponad 28 000 dolarów na osobę
Problem nie dotyczy abonamentu za zwykłego chatbota. Prawdziwe pieniądze zaczynają się tam, gdzie firmy płacą za tokeny wykorzystywane przez asystentów kodowania, narzędzia automatyzujące pracę i agentów wykonujących zadania w tle. Takie systemy działają często przez długi czas, powtarzają procesy i zużywają zasoby obliczeniowe niemal bez przerwy.
Bryan Catanzaro, wiceprezes w NVIDII, miał stwierdzić, że w jego zespole koszt mocy obliczeniowej jest znacznie wyższy niż koszt pracowników. To szczególnie ciekawe, bo NVIDIA jest jedną z firm, które najlepiej zarabiają na obecnym boomie AI. Podobne sygnały płyną z Ubera. CTO firmy Praveen Naga przyznał, że musiał wrócić do planowania budżetu, bo wcześniejsze założenia bardzo szybko przestały mieć sens.
Skala wydatków potrafi robić wrażenie. Amos Bar-Joseph ze Swan AI chwalił się rachunkiem na 113 000 dolarów od Anthropic, firmy stojącej za Claude, przy czteroosobowym zespole. W dużym uproszczeniu daje to ponad 28 000 dolarów miesięcznie na osobę. To kwota, która przekracza pensję kilku typowych pracowników biurowych.
Nie oznacza to jednak, że biznes nagle odwróci się od AI
Dla części prezesów wysokie rachunki są dowodem, że pracownicy faktycznie wykorzystują narzędzia na dużą skalę. Uber twierdzi, że 11% zmian w kodzie trafiających na produkcję jest już pisanych przez agentów AI. Szef NVIDII Jensen Huang ma z kolei postrzegać wydatki inżynierów na tokeny jako miarę ich produktywności, bo jego zdaniem dobrze opłacany specjalista powinien intensywnie korzystać z AI.
Sytuacja ta pokazuje, że obietnica tańszej pracy dzięki sztucznej inteligencji jest bardziej skomplikowana, niż sugerowały pierwsze zapowiedzi. Firmy mogą dziś płacić jednocześnie ludziom i modelom AI, licząc, że z czasem automatyzacja stanie się stabilna i pozwoli ograniczyć koszty.
Równie dobrze część projektów może jednak zakończyć się drogą porażką, zwłaszcza tam, gdzie wdrożenia prowadzone są bez dobrego planu. Jedno jest pewne - rachunki za AI będą coraz ważniejszą pozycją w budżetach firm, a presja na redukcję zatrudnienia raczej szybko nie zniknie. Najgorzej w tej sytuacji mają młodzi, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy.