Nadmiar ekranów przeszkadza w nauce? Zdania naukowców są podzielone

Obecnie mamy do czynienia z trendem piętnującym używanie technologii w celach edukacyjnych. Różne państwa coraz bardziej dążą do ograniczenia dzieciom dostępu do smartfonów. Co na ten temat mówią naukowcy? Sprawa jak się okazuje – jest bardzo złożona.

Jakub Krawczyński (KubaKraw)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Nadmiar ekranów przeszkadza w nauce? Zdania naukowców są podzielone

Gdzie dwóch naukowców tam trzy opinie

“To może być jedna z najbardziej niekomfortowych prawd życiowych z jaką trzeba będzie się zmierzyć” – pisze Jared Horvath o negatywnym wpływie ekranów cyfrowych na naukę i rozwój w książce “The Digital Delusion”. Horvath jest byłym nauczycielem, a obecnie doktorem neurobiologii. Podkreśla, że “przez dwa minione stulecia dało zauważyć ciągłą tendencję wzrostową nowych pokoleń – były one zdrowsze, szczęśliwsze i inteligentniejsze”. Jednak około roku 2000 coś się zmieniło i jak uważa Horvath – na gorsze. “Cywilizacja zachodnia doświadczyła wtedy spadku poziomu IQ chociaż spędzaliśmy coraz więcej czasu w szkołach” – dodaje. Jego zdaniem tłumaczy to niesamowity wzrost ilości dostępnej technologii która towarzyszy edukacji.

Dalsza część tekstu pod wideo

W USA biznes technologii wspierających edukację ma wartość oszacowaną na 400 miliardów dolarów, a tego typu rozwiązania są wcielone niemal w każdy aspekt szkolnictwa.

Horvath jest aktywistą na rzecz ograniczenia czasu spędzonego przed ekranami. Podkreśla jednak, że nie chodzi mu o wyeliminowanie urządzeń elektronicznych używanych w celach rozrywkowych. Naukowiec ten chciałby, aby używać ich w celach edukacyjnych w jak najmniejszym stopniu, aby “naszym dzieciom pozostało w głowach jak najwięcej pogłębionej wiedzy, którą mogą przenieść do pamięci długotrwałej”.

Amerykański neurobiolog odnotowuje, że w okresie pandemii COVID-19 szkoły były zmuszone przeprowadzić gruntowną cyfryzację, która jego zdaniem powinna być tylko tymczasowym rozwiązaniem. Horvath porównał ten stan rzeczy do bandażu – jednak po ustąpieniu pandemii, tego bandaża nikt nie zerwał. Większość szkół w USA i UK ma infrastrukturę, która zapewnia każdemu uczniowi osobny laptop.

Jared Horvath od 15 lat prowadzi badania nt. efektywności nauki i jego zdaniem technologia nie jest tu dobrym sprzymierzeńcem. Na poparcie swojej tezy podaje wyniki badania PISA, porównujące umiejętności poznawcze uczniów, którzy ukończyli 15. rok życia. W latach 2012, 2015 i 2018 organizacja ta zapytała uczniów, jak dużo czasu spędzają przy urządzeniach elektronicznych w trakcie typowego dnia szkolnego. Okazało się, że uczniowie korzystający z komputerów przez ponad 6 godzin dziennie uzyskali średnio 66 pkt mniej niż ich rówieśnicy, którzy nie używali ich w ogóle.

Jednak nie wszyscy zgadzają się z punktem widzenia dr Horvatha w 100%. Ostrzegają przed myleniem współzależności ze związkiem przyczynowo-skutkowym. Rose Luckin, emerytowana profesor UCL Knowledge Lab i ekspertka od AI w edukacji przyznaje, że w pewnych kwestiach Horvath ma rację, a technologię w edukacji wdrożono bardziej w oparciu o jej potencjał aniżeli dotychczasowe konkretne dowody na jej skuteczność. Jak podkreśla Luckin “nie wszystkie technologie wykorzystywane w edukacji są problematyczne”. Profesor Luckin kontrargumentuje Horvathowi w tym, że umiarkowane wykorzystywanie technologii w szkolnictwie prowadzi do lepszych wyników niż całkowita cyfrowa abstynencja. “Musimy tu rozgraniczyć fakt, że negatywny wpływ ma tu jedynie przesadnie częste korzystanie z technologii” – dodała.

Luckin wtóruje tutaj także Daisy Christodoulou ze startupu edukacyjnego No More Marking, która uważa, że faktycznie jest nieco racji w myśleniu Horvatha, ale ostrzega zarazem przed myśleniem typu “wszystkie ekrany są złe, wyrzućmy je”. Christodoulou uważa, że szczególnie w edukacji ponadpodstawowej technologie i AI mogą okazać się wartościowe.

Emerytowany profesor Dylan William z UCL Institute of Education przyznaje, że być może technologia hamuje rozwój uczniów do pewnego stopnia, ale obecne badania nie potrafią wykazać związku przyczynowo-skutkowego. William zauważa, że z drugiej strony jest wiele dobrze udokumentowanych badań o pozytywnym wpływie technologii na wyniki uczniów. Jak więc widać, obecność technologii w kontekście edukacji nie jest sprawą zerojedynkową.