Za takie hamowanie mandat gwarantowany. Nie każdy kierowca wie
Przy znaku STOP nie ma wyjątków. Nawet samo wcześniejsze puszczenie hamulca może spowodować surowe konsekwencje. Właśnie ten moment - "kiedy zwolnić hamulec" jest w tej sytuacji kluczowy. Nie tylko dla bezpieczeństwa, ale także dla naszego portfela.
Znak STOP i użycie hamulca. O co chodzi?
Kierowcy na ogół znacznie częściej zastanawiają się nad tym, kiedy nacisnąć hamulec, a o tym kiedy powinni go puścić - znacznie rzadziej. Niestety, sytuacja nabiera nieco innego znaczenia, jeśli znajdujemy się przy znaku STOP. Tu, moment zwolnienia hamulca może zdecydować o tym, czy zostaniemy ukarani mandatem, czy nie.
Zbyt wczesne puszczenie hamulca to wciąż problem
Wielu kierowców uważa, że jeśli prawie zatrzymali samochód przed znakiem lub poruszają się z minimalną prędkością, umożliwiającą widoczność na inne pojazdy, spełniają wymogi przepisów. W rzeczywistości, zbyt wczesne puszczenie hamulca może zakończyć się mandatem. Kierowca może dostać 300 zł oraz 8 pkt karnych. Ale jeśli nasze zachowanie doprowadzi do innych naruszeń (przejechanie linii ciągłej, wymuszenie pierwszeństwa, itp.), suma to może osiągnąć nawet kwotę 6000 złotych.
Przepisy mówią jasno: obowiązuje nas wymóg bezwzględnego zatrzymania samochodu przed linią zatrzymania albo w miejscu zapewniającym dobrą widoczność (w przypadku braku takiej linii). Nie wystarczy zatem jedynie zwolnić i "toczyć się". Policja ostrzega - nawet bardzo powolny ruch pojazdu może zostać uznany za naruszenie zasad przepisów drogowych i niezastosowanie się do znaku STOP. To samo dotyczy zatrzymania auta na krótką chwilę i niemal natychmiastowego ruszenia (zanim sprawdzi się dokładnie sytuację na drodze z pierwszeństwem).
Kierowcy traktują często znak STOP jako przesadę, ale on zazwyczaj nie trafia na skrzyżowania przypadkowo. Zamiast jednak rozmyślać nad tym, czy stoi on faktycznie w miejscu dość niebezpiecznym, lepiej się zatrzymać całkowicie i poświęcić chwilę na dokładną obserwację drogi.