Wykrywają luki. Microsoft uprzykrza życie specom bezpieczeństwa
Właśnie wypłynęły doniesienia o tym, że Microsoftowi nie podoba ujawnianie luk bezpieczeństwa w ich systemach i Windowsie. Badacze cyberbezpieczeństwa skarżą się na złe traktowanie.
Odkryj lukę, a Microsoft potraktuje Cię jak przestępcę
Jak donosi Jez Corden z portalu Windows Central, Microsoft ma wizerunkowy problem z odkrywaniem luk i podatności w swoich systemach. W teorii oferuje program nagród, gdzie "etyczni" hakerzy mogą na papierze zarobić spore pieniądze za wykrycie i podanie informacji o lukach bezpieczeństwa. Jednak rzeczywistość bywa nieco odmienna.
Corden twierdzi, że badacze cyberbezpieczeństwa nie otrzymują adekwatnego wynagrodzenia, a co więcej – Microsoft nie traktuje ich najlepiej.
Redaktor Windows Central przywołuje przykład Nightmare Eclipse, który wykrył informacje aż o sześciu podatnościach bezpieczeństwa w Windowsie i innych systemach firmy. Jak powiedział badacz bezpieczeństwa w wywiadzie z PCMag, zazwyczaj wygląda to tak, że "błaga Microsoft o załatanie luk", ale ostatnio miał usłyszeć od firmy, że "zrujnują jego życie" i zasugerował, że nie zapłacili mu, a na dodatek aktywnie mu się naprzykrzali. Nie wyjawił dokładnie, w jaki sposób, ale przez to zdecydował się nie przekazywać ostatnich odkryć w kwestii luk bezpieczeństwa Microsoftowi, lecz ujawnił je publicznie w internecie. Dalsza część historii sugeruje, że Nightmare Eclipse został potraktowany jako przestępca i był ścigany przez organy prawa.
Corden zaznacza, że historia ta nie jest zweryfikowana, ale dodaje również, że to nie jedyny taki przypadek, gdy tak cierpkie słowa padły w kierunku Microsoftu w temacie traktowania odkrywców luk bezpieczeństwa.
Wydawałoby się, że przy niedawnych atakach na infrastrukturę Azure, trzymanie dobrych relacji z etycznymi hakerami powinno być w jak najlepszym interesie giganta z Redmond.
Firma odniosła się do słów Nightmare Eclipse w niedawnym komunikacie prasowym, podkreślając, że podatności zwane RedSun, UnDefend, BlueHammer, YellowKey, GreenPlasma i MiniPlasma zostały ujawnione w sposób nieodpowiedzialny i stworzyły zagrożenie dla użytkowników. Microsoft podkreśla, że nieskoordynowane ujawnianie informacji o lukach bezpieczeństwa pomaga cyberatakującym, którzy mogą wykorzystać tę wiedzę w złej wierze, a to ma poważne konsekwencje. Korporacja podkreśla także, że wydział Digital Crimes Unit będzie współpracował z organami ścigania, aby karać twórców cyberataków, ale i osoby, które te cyberataki pomagają wykonywać. Ta ostatnia wzmianka sugeruje, że osoby ujawniające podatności – jak Nightmare Eclipse – mogą otrzymać zarzuty karne.
W kontekście USA jest to dość złożona sprawa, bo normalnie Nightmare Eclipse i jego działalność powinna być chroniona w myśl 1. poprawki do Konstytucji USA, ale z drugiej strony mógł on naruszyć Ustawę o oszustwach i nadużyciach komputerowych (z 1984/1986), w zależności od tego, w jaki sposób uzyskał wiedzę o tych lukach.
Wypowiedź Microsoftu skrytykował były pracownik firmy, Kevin Beaumont, który piastował stanowisko starszego analityka bezpieczeństwa:
Zaraz, zaraz… tworzenie i dystrybucja exploitów dla luk dnia zerowego to teraz "działalność przestępcza"? Kto w dziale prawnym zatwierdził takie sformułowanie? Microsoft jest największym dystrybutorem luk dnia zerowego - przez GitHuba. Niezastosowanie się do zmyślonych procesów "odpowiedzialnego ujawniania" nie jest nielegalne. Nightmare Eclipse również został wyrzucony z GitHuba (należącego do Microsoftu), z GitLaba (partnera Microsoftu), doxxowano ich na Twitterze i dezaktywowano im konto w MSRC — portalu Microsoftu do zgłaszania podatności. Dość trudno "odpowiedzialnie" zgłaszać przyszłe luki, kiedy zostało się zbanowanym.
Pikanterii dodaje fakt, że Beaumont zasugerował, że Microsoft płacił wcześniej badaczom, którzy publicznie informowali, że sprzedawali informacje dla wrogich względem USA mocarstw, jak Rosja czy Iran.