Apple "odchudzone" o 500 mld dolarów. Powodem niepokój o iPhone'a

Pod koniec lipca kapitalizacja Apple sięgnęła 5 bln dolarów – firma z Cupertino ponownie była największą korporacją świata. Potem pochwaliła się rekordowymi wynikami i… nastąpiła wyprzedaż akcji producenta iPhone’a. Drastyczna wyprzedaż.

Maciej Sikorski
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Apple "odchudzone" o 500 mld dolarów. Powodem niepokój o iPhone'a

Największą firmą notowaną na giełdzie ponownie jest Nvidia. Apple nie udało się nawet zająć drugiego miejsca, to przypadło firmie Alphabet (Google). Kapitalizacja podmiotu z nadgryzionym jabłkiem w logo wynosi obecnie poniżej 4,5 bln dolarów. Nad kolejnym z listy kolosów Microsoftem daje to i tak wielką przewagę.

Dalsza część tekstu pod wideo

Najpierw zachwyt, potem wyprzedaż akcji

Łaska inwestorów jest dość ulotna. Jeszcze niedawno mogło się wydawać, że Apple na dłużej zagości na pozycji najdroższej korporacji świata. Sprzyjały temu świetne wyniki i fakt, że firma sterowana (jeszcze) przez Tima Cooka wydaje relatywnie małe pieniądze na wyścig w segmencie tzw. sztucznej inteligencji. Zakładano, że po publikacji raportu kwartalnego firma może odskoczyć innym gigantom pod względem kapitalizacji. Te przewidywania są dzisiaj niewiele warte.

Wyniki świetne. Ale to nie wystarcza

Czy zawiniły kiepskie wyniki? Apple po prostu rozczarowało rynek? Odpowiedź może niektórych zaskoczyć. Bo firma przedstawiła rekordowe dane dot. sprzedaży – to był świetny kwartał. A jednak pojawiło się rozczarowanie. Wystarczyło, że producent nie sprostał oczekiwaniom w zakresie sprzedaży usług. Nieznacznie. I już pojawiły się wątpliwości dot. rozwoju korporacji na tym polu. Dość zabawne, bo konkurencja może tylko pomarzyć o takich wpływach ze sprzedaży aplikacji czy cyfrowych treści. 

Komponentów brakuje. I będzie brakować

Większym problemem może być, według analityków, niedobór komponentów. Pisałem już, że Apple może stanąć przed trudnym wyborem: podnosić ceny czy rezygnować z części marży? Oba rozwiązania mają swoje wady. Finalnie może się jednak okazać, że producent po prostu każe czekać niektórym klientom na ich smartfony. Bo tych nie uda się wyprodukować w takiej liczbie, jaką będzie w stanie przyjąć rynek. Podzespołów nie ma i w najbliższym czasie nie będzie.  

Gorsze dni mogą szybko minąć

Logika może być tu dość prosta: nie ma podzespołów, nie ma sprzedaży, nie ma wyników. Inwestorzy uciekli, bo kolejne raporty mogą się prezentować gorzej. Czy to jednak oznacza straty? W żadnym wypadku. Klienci nie odwrócą się od tego gracza, gdy trzeba będzie dłużej poczekać na telefon. Fani teorii spiskowych stwierdzą nawet, że Apple celowo mówi o niedoborach, by podbić popyt. 

Czy to dobry powód, by odchudzić korporację o około pół biliona dolarów (to nie pomyłka – mowa o 500 mld dolarów)? Akcjonariusze uznali, że tak. Ale nie można wykluczac, że niebawem zwrotnica znów zostanie przestawiona. To giełda. Amerykańska giełda.