Jeden telefon wystarczył. Rozmówca wdrożył swój plan
Okazuje się, że wystarczy raptem jeden telefon, aby uruchomić mechanizm popularnego oszustwa. Tym razem, aż 37 tysięcy złotych, stracił mieszkaniec Zabrza. Mężczyzna nie zrobił niczego złego, ale jedynie uwierzył, że rozmawia z pracownikiem banku.
Popularne oszustwo znów w natarciu
Zabrzańska policja odebrała zgłoszenie o popełnieniu tego typu przestępstwa, 30 marca 2026. Mechanizm oszustwa był funkcjonariuszom dobrze znany. 58-latek odebrał telefon i był święcie przekonany, że rozmawia z pracownikiem banku. Poszkodowany, aż dwa razy przekazał gotówkę, zgodnie z instrukcjami jakie dostał drogą telefoniczną.
Mężczyzna odebrał telefon, w którym rozmówca przedstawił mu się jako pracownik banku. Cała rozmowa była prowadzona w taki sposób, aby wzbudzić w nim zaufanie, ale też skłonić do natychmiastowego działania. Mieszkaniec Zabrza uwierzył, że wszystko co robi, służy ochronie jego oszczędności przed zagrożeniem.
58-latek przekazał gotówkę - bo dostał takie wytyczne
Pieniądze nie wyparowały magicznie z jego konta. Poszkodowany dwukrotnie przekazał gotówkę osobie, jaką podstawili mu oszuści. Łączną kwotę strat oszacowano na sumę 37 tysięcy złotych. Sprawa jest w toku, ale skierowano także pisma do Biura Bezpieczeństwa Banków. Wystąpiono także o pilną blokadę środków.
Apelujemy o zachowanie szczególnej ostrożności w kontaktach telefonicznych z osobami, podającymi się za pracowników banków (...) W przypadku podobnego telefonu należy niezwłocznie zakończyć rozmowę i skontaktować się bezpośrednio z bankiem lub najbliższą jednostką Policji.
Schemat ma to do siebie, że jest bardzo prosty, ale niesłychanie skuteczny. Przestępcy dzwonią z informacją o zagrożonych pieniądzach i w efekcie, ofiara działa pod presją i w emocjach, nie mając na ogół czasu na spokojną weryfikację.