Dostali 44 miliardy dolarów. Wszystko przez jeden błędny znak

Jakub Krawczyński (KubaKraw)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Dostali 44 miliardy dolarów. Wszystko przez jeden błędny znak

Wydawałoby się, że instytucje finansowe podlegają wielu mechanizmom bezpieczeństwa, aby nie doszło do katastrofalnych pomyłek. Jednak w świecie kryptowalut to nie takie oczywiste - a skorzystało na tym wiele przypadkowych osób w niedawnym incydencie na jednej z kryptogiełd.

Dalsza część tekstu pod wideo

Drobna promocja skończyła się gigantyczną wpadką

Jedna mała pomyłka — niczym mucha, która wpadła do maszyny do pisania w filmie "Brazil" Terry'ego Gilliama — wywołała gigantyczny problem. Kosztował on południowokoreańską giełdę kryptowalut aż 44 miliardy dolarów. Co się stało? Nastąpił błąd w przypisywaniu kodów walut, gdzie "$" (znak dolara) został odczytany jako "B" (znak Bitcoina).

Do fatalnej pomyłki doszło — co ciekawe — nie w wyniku ataku hakerskiego, lecz w trakcie akcji promocyjnej giełdy Bithumb. Miała ona wysyłać użytkownikom małe podarunki w różnych wysokościach kwot, ale przeważnie 2000 wonów (1,40 dol. amerykańskiego). Jednak zamiast tego wielu z nich otrzymało nie 2000 wonów, lecz 2000 bitcoinów. W ten sposób rozdano około 620 tys. bitcoinów o wartości 44 miliardów dolarów pośród 695 użytkowników.

Całe szczęście Bithumb szybko uświadomił sobie, do jak wielkiego błędu doszło i w ciągu 35 minut zablokował możliwość kupna/sprzedaży oraz wypłaty środków. Prawie nikt przez to się nie wzbogacił. Prawie — bo odzyskano 99,7% z tych bitcoinów, a więc mały odsetek użytkowników na tym skorzystał.

Bithumb zapewnia, że nie doszło do włamania, a same systemy pozostały nienaruszone. Firma podkreśla, że to nie był błąd technologiczny, lecz ludzki — i że środki klientów były bezpieczne. Incydent pokazał jednak, jak łatwo w świecie krypto zwykła "proceduralna wpadka" może przerodzić się w katastrofę na skalę państwową.

Tuż po tej gafie wkroczyły południowokoreańskie instytucje nadzorcze, domagające się wyjaśnień. Urzędnicy zapowiedzieli przegląd procedur i możliwe kontrole, jeśli pojawią się jakiekolwiek nieprawidłowości. Cała sytuacja rodzi jednak pytanie, dlaczego tak podstawowy błąd nie został wychwycony wcześniej.