TP-Link Tapo: kamery solarne, które działają same (test)

TP-Link wprowadził do swojej oferty nowe zewnętrzne kamery do monitoringu, zasilane energią słoneczną. W moje ręce trafiły trzy modele marki Tapo: C615F, C645D oraz C660.

Marian Szutiak (msnet)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Telepolis.pl
TP-Link Tapo: kamery solarne, które działają same (test)

Warto dbać o bezpieczeństwo swojego domu oraz jego mieszkańców – to powinno być oczywiste dla wszystkich. Pomóc w tym może między innymi monitoring wizyjny, który zrealizujemy między innymi zewnętrznymi kamerami z rodziny TP-Link Tapo.

Dalsza część tekstu pod wideo

Do testów otrzymałem trzy bardzo ciekawe modele, oferujące nagrania w rozdzielczości 2K oraz nawet 4K. Wszystkie one potrafią ogarnąć całe 360° w poziomie, a także patrzeć w górę i w dół. W komplecie z każdym z urządzeń znalazł się panel solarny, dzięki czemu można – przynajmniej teoretycznie – zapomnieć o zasilaniu.

Jako ciekawostkę mogę w tym miejscu podać, że przy swoim domu wciąż mam podobną kamerę, zasilaną z panelu solarnego. Działa nieustannie od 2019 roku i do teraz nie ma z nią żadnych, nawet najmniejszych problemów. Ten sprzęt jest też praktycznie bezobsługowy – raz ustawiamy i działa.

TP-Link Tapo: kamery solarne, które działają same (test)

Wróćmy jednak do kamer Tapo. Jak się one sprawują na co dzień? Tego się dowiesz z poniższej recenzji, do której przeczytania i komentowania zapraszam.

Wygląd i specyfikacja

Kamery marki Tapo, które otrzymałem do przetestowania, nie należą do najmniejszych. W zasadzie są dosyć duże i ciężkie. Wszystkie mają białe plastikowe obudowy, ale zachowują swój indywidualny charakter. Modele C615F i C645D są do siebie bardzo podobne, a główna różnica polega na tym, że tam gdzie pierwsza z nich ma nieruchomy reflektor, druga ma dodatkowy obiektyw.

Tapo C660 oferuje z kolei najwięcej krągłości, które dodają jej ponadczasowej elegancji. Mnie osobiście bardziej podobają się jednak pozostałe, bardziej kanciaste.

Wszystkie kamery mają slot na kartę microSD oraz gniazdo USB-C, zabezpieczone przed wodą i pyłem. Wartym odnotowania jest fakt, że kable służące do zasilania kamery mają wtyczki USB-C z dodatkowym kołnierzem uszczelniającym. Dzięki niemu połączenie powinno poradzić sobie z niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi, na przykład z deszczem.

TP-Link Tapo: kamery solarne, które działają same (test)
TP-Link Tapo: kamery solarne, które działają same (test)
Specyfikacja kamer Tapo (kliknij, by powiększyć)

W pudełku z każdą kamerą znajdziemy zestaw elementów niezbędnych do zamocowania kamery na ścianie lub suficie. Modele C615F i C645D można też umieścić na słupie, ale musimy dokupić opaski montażowe. W każdym przypadku możemy skorzystać z ułatwienia w postaci szablonów montażowych. Dzięki nim wywiercimy potrzebne otwory dokładnie tam, gdzie trzeba.

Wstępna konfiguracja, aplikacja Tapo

Swoją przygodę z kamerami TP-Link Tapo należy zacząć od zainstalowania aplikacji Tapo na smartfonie lub tablecie. Jest ona dostępna w sklepach Google Play (Android) i App Store (iOS), a kod QR, który to ułatwi, znajdziemy z skróconej instrukcji Quick Start Guide.

Następnie parujemy kamerę ze smartfonem. Aplikacja prowadzi nas przez cały proces krok po kroku, więc każdy powinien sobie z tym poradzić. Kolejne etapy to w skrócie włączenie kamery, wyszukanie kamery w aplikacji, połączenie kamery z siecią Wi-Fi oraz nadanie jej swojej nazwy oraz dostosowanie ikony, a także wskazanie, gdzie się znajduje. Dostaniemy też porady, jak prawidłowo zamontować kamerę, by spełniała swoją rolę.

Gdy już to miałem za sobą, otrzymałem ofertę na 30-dniowy okres próbny płatnej subskrypcji Tapo Care. Później kosztuje to od 14,99 zł miesięcznie za jedno urządzenie w Tapo Care Basic do 57,99 zł miesięcznie za 10 urządzeń w Tapo Care Premium. Płacąc za cały rok z góry, kwota wynosi odpowiednio od 144,99 zł do 589,99 zł.

Aplikacja Tapo pozwala na pełną kontrolę nad kamerami oraz nagraniami z nich. Możemy również sterować ich obrotem czy włączać tryb „Patrol”. Kamery wtedy przejedzie w pionie lub poziomie przez cały zakres zasięgu. Wybrane miejsca da się zapamiętać, dzięki czemu można potem szybko do nich wrócić.

Jeśli chodzi o strefy prywatne czy strefy wykrywania warto pamiętać, że są one powiązane z polem widzenia kamery a nie rzeczywistą częścią przestrzeni. Jeśli kamera się obróci, przesuną się również te strefy, a to, co chcemy zasłonić, może stać się widoczne.

Możemy oczywiście przeglądać nagrania z kamery, zarówno zapisane na karcie pamięci, jak też zapisane w chmurze. Zbędne nagrania w każdej chwili możemy usunąć. Nagrania są zapisywane po wykryciu ruchu, możemy też uruchomić nagrywanie ręcznie. Jeśli włączymy tryb prywatności, widok z kamery nie będzie transmitowany ani nagrywany. Ponieważ kamery wyposażone zostały w głośnik i mikrofon, dzięki aplikacji da się rozmawiać z osobami po drugiej stronie.

Aplikacja Tapo to bardzo rozbudowane narzędzie, pełne mniej lub bardziej przydatnych funkcji. Na start może się wydawać ciężkie w obsłudze, ale z czasem okazuje się potężnym pomocnikiem, Pozwala on zapanować nie tylko nad kamerami, ale również innych sprzętem marki.

Dzięki aplikacji Tapo możemy mieć dostęp do kamer z dowolnego miejsca na świecie, w którym jest dostęp do Internetu. Korzystanie z tego wymaga posiadania konta w usługach TP-Linka i zalogowania się do niego.

Używanie kamer Tapo

Kamery Tapo są sprzedawane z kompletem akcesoriów potrzebnych do ich montażu, na przykład na ścianie. W pudełkach znalazły się także szablony, dzięki którym wywiercimy niezbędne otwory dokładnie tam, gdzie trzeba. Jeśli chodzi o panele solarne, te mogą być umieszczone bezpośrednio na mocowaniach kamer, ale również w zupełnie innym miejscu. Wtedy do dyspozycji mamy przedłużacz USB-C, by połączyć oba sprzęty (kabel przy panelu jest bardzo krótki). Połączenie z kamerą jest tylko przez Wi-Fi, nie ma więc konieczności przeciągania żadnych dodatkowych kabli.

TP-Link Tapo: kamery solarne, które działają same (test)
Tapo C660

Każdą z kamer możemy ustawić, by patrzyła w wybranym przez nas kierunku i tak zostawić. Możemy również wykorzystać fakt, że są to kamery ruchome i włączyć któryś z wykorzystujących to trybów pracy. Musimy się jednak wtedy liczyć z wyższym zużyciem energii, a rozwiązaniem tego problemu jest dołączony do każdego urządzenia panel solarny.

Ruchome kamery Tapo mogą śledzić wszystkie lub wybrane rodzaje aktywności (ludzi, zwierzęta, pojazdy), podążając ich śladem. Mogą również pracować w trybie patrolu i zaglądać w miejsca, które zapiszemy wcześniej w aplikacji. W Tapo C645D dostępne jest też podwójne śledzenie smart. W tym przypadku stała kamera szerokokątna wykrywa człowieka, zwierzę lub samochód (w zależności od ustawień), a ruchoma kamera podąża za nim, aż straci go z pola widzenia.

TP-Link Tapo: kamery solarne, które działają same (test)
Tapo C645D

Kamera Tapo C615F Ma dodatkowy reflektor, który włącza się po wykryciu ruchu oraz wyłącza po ustawionym czasie (od 15 sekund do 5 minut). Miłym dodatkiem jest tu funkcja stopniowego włączania i wyłączania światła, zamiast nagłego zapalania go z pełną ustawioną mocą.

TP-Link Tapo: kamery solarne, które działają same (test)
Tapo C615F

Testowane urządzenia tworzą nagrania w momencie zaistnienia zdarzenia, czyli wykrycia ruchu, osoby, zwierzęcia lub samochodu (każde zdarzenie możemy włączyć lub wyłączyć niezależnie od innych). Jest jednak również dostępny tryb nagrywania „ciągłego”, pomiędzy zdarzeniami, ale z mniejszą liczbą klatek – od jednej na minutę do pięciu na sekundę. W trybie zrównoważonym częstotliwość będzie zmniejszana wraz ze zmniejszającą się ilością energii w baterii.

Jeśli chodzi o nagrania wideo, mają one dobrą jakość, wystarczającą do zastosowań, do których te kamery zostały stworzone. Wszystkie one pozwalają ustawić rozdzielczość (automatyczna, 720p lub pełna, czyli 2K lub 4K w C660), a także wybrać sposób działania trybu nocnego. Do wyboru mamy podczerwień z obrazem czarno-białym lub obraz kolorowy z wykorzystaniem doświetlenia przez wbudowane reflektory.

TP-Link Tapo: kamery solarne, które działają same (test)
TP-Link Tapo: kamery solarne, które działają same (test)

Na koniec kilka przykładowych klipów wideo zarejestrowanych testowanymi kamerami.

Tapo C615F:

Tapo C645D:

Tapo C660:

Zasilanie i czas pracy

Testowane kamery Tapo są zasilane wbudowanymi akumulatorami o pojemności 10000 mAh, które wystarczają mogą wystarczyć na wiele dni pracy. Podczas dwutygodniowych testów naładowałem je na początku do pełna, a potem nie udało mi się ich rozładować. To między innymi dlatego, że w tym czasie z paneli solarnych, które uzupełniały energię w bateriach w słoneczne dni.

TP-Link Tapo: kamery solarne, które działają same (test)

Producent zapewnia, że 45 minut światła słonecznego wystarczy (60 minut w przypadku Tapo C645F), by zapewnić działanie kamery przez cały dzień. Oczywiście, zależy to od ustawień oraz tego, co się dzieje w polu widzenia kamery i jak często. Przy nagrywaniu przez 300 sekund dziennie, energia zgromadzona w baterii powinna wystarczyć na maksymalnie 140 dni pracy (w C615F), nawet podczas długich pochmurnych dni.

Baterie można oczywiście naładować również z zewnętrznego zasilacza, ale tego nie ma w zestawie. W praktyce może być to jakikolwiek zasilacz USB o napięciu 5 V.

Zewnętrzna ochrona zasilana słońcem

Nowe propozycje z rodziny TP-Link Tapo stanowią bardzo rozbudowane rozwiązanie do zewnętrznego monitoringu posesji. Trzy testowane modele skupiają się przede wszystkim na wygodzie wynikającej z zastosowania zasilania energią słoneczną. Dzięki dołączonym do kompletów dedykowanym panelom solarnym, powszechny problem częstego doładowywania wbudowanych akumulatorów zostaje niemal całkowicie zminimalizowany.

Proces instalacji urządzeń oraz ich wstępna konfiguracja przebiegają bardzo sprawnie, w czym pomagają niezbędne akcesoria dostarczane w pudełku przez producenta. Centralnym punktem zarządzania całym systemem jest rozbudowana aplikacja mobilna Tapo, dająca szerokie możliwości kontroli nad pracą monitoringu. Oprogramowanie to zapewnia również stały, zdalny dostęp do podglądu z kamer z każdego miejsca na świecie z połączeniem internetowym.

TP-Link Tapo: kamery solarne, które działają same (test)
TP-Link Tapo: kamery solarne, które działają same (test)

Sprzęt oferuje liczne, zautomatyzowane funkcje zwiększające poziom bezpieczeństwa, takie jak inteligentne śledzenie ruchu oraz wykrywanie konkretnych obiektów. Zastosowanie ruchomych głowic pozwala na sprawną obserwację znacznie większego obszaru, a zaimplementowane tryby pracy umożliwiają precyzyjne dopasowanie działania kamer do indywidualnych potrzeb użytkownika. Zarejestrowany przez obiektywy obraz cechuje się dobrą jakością, a urządzenia bardzo dobrze radzą sobie również z nagrywaniem w trudnych warunkach nocnych.

Podsumowując, przetestowane modele z serii Tapo to bardzo solidny wybór dla osób, które poszukują praktycznie bezobsługowego systemu bezpieczeństwa dla swojego domu. Zakup podstawowego wariantu Tapo C615F Kit wiąże się z wydatkiem około 500-550 zł. Za najbardziej zaawansowany zestaw Tapo C645D KIT trzeba zapłacić około 850 zł, natomiast model Tapo C660 KIT z nagraniami 4K wyceniono na około 650 zł. Moim zdaniem, są to akceptowalne kwoty.

Ocena końcowa: Tapo C615F – 8,5/10, Tapo C645D – 9/10, Tapo C660 – 8,5/10
plusy
  • Atrakcyjny wygląd i wysoka jakość wykonania,
  • Łatwy montaż i obsługa,
  • Długi czas pracy na baterii,
  • Ładowanie baterii energią słoneczną,
  • Wysoka jakość nagrań wideo,
  • Ruchome obiektywy z zakresem 360° w poziomie,
  • Praktycznie bezobsługowe działanie,
  • Zabezpieczenie przed wodą i pyłem,
  • Rozbudowana aplikacja mobilna Tapo,
  • Inteligentne wykrywanie i śledzenie obiektów,
  • Dwukierunkowa komunikacja dźwiękowa,
  • Obsługa kolorowego trybu nocnego,
  • Łączność bezprzewodowa i dostęp z całego świata,
  • Liczne funkcje dodatkowe,
  • Akceptowalna cena.
minusy
  • Dość duże gabaryty,
  • Zapis w chmurze wymaga płatnej subskrypcji,
  • Wyższe zużycie energii przy korzystaniu z niektórych funkcji,
  • Brak zasilacza sieciowego w zestawie,
  • Podatność nieosłoniętych obiektywów na zabrudzenia.