Mova Stellar X10 - mały oczyszczacz powietrza z kocimi oczkami (test)
Mova Stellar X10 to najładniejszy oczyszczacz powietrza, jaki kiedykolwiek gościł w moim domu. Wypatrzyłem go jeszcze podczas noworocznej prezentacji produktów Mova, teraz, gdy sezon na alergie mamy w pełni, czas na podsumowanie testów.
Mova Stellar X10 - doskonała propozycja dla tych, którzy nie mają miejsca
Mova Stellar X10 to nietypowy sprzęt, który zagospodarować ma zaniedbaną przez inne marki niszę kompaktowych oczyszczaczy powietrza. To nie ogromny kloc, tylko maleństwo o średnicy podstawy wynoszącej zaledwie 20 cm, a wysokość urządzenia wynosi 43 cm. Słowem, mikrus, którego wcisnąć można w miejsce niedużej doniczki z kwiatkiem. Producent zachęca nawet do korzystania ze Stellar X10 w charakterze oczyszczacza biurkowego. I to może mieć w sumie sens, bo głośność w trybie ekonomicznym to zaledwie 27 dB, a więc mniejsza niż typowego komputera.
Obok samego oczyszczania powietrza, nowa propozycja Mova ma też pracować jako subtelny wentylator. Od dołu powietrze zasysane jest w 360 stopniach, tymczasem sam wylot powietrza realizowany jest pod kątem 45 stopni, z eliptycznym zakrzywieniem toru powierza, w sposób rozproszony, bez przeszkadzającego jednolitego strumienia. To takie nienachalne kierowanie świeżego powietrza we właściwym kierunku, po łuku, bez punktowego uderzenia. I w sumie działa, ale skupiłbym się bardziej na funkcji oczyszczania niż na schładzaniu się takim sprzętem w upalne dni.
Chociaż do czynienia mamy z maleństwem, nie jest to oczyszczacz, który ma zająć się samą okolicą biurka. Przy mocy zaledwie 26 watów, rozmawiamy o oczyszczaczu na tyle sprawnym, by oczyszczać powietrze w pokoju o powierzchni 10-15 mkw.
Oczka, o co chodzi z oczkami?
Mova Stellar X10 to sprzęt z osobowością. Każdy, kto oglądał oczyszczacz Movy podczas testów był zachwycony starannym designem i tą niesamowitą kulą z oczkami. Wyłączony oczyszczacz ma spuszoną w dół "głowę" (wspomnianą kulę). Gdy jakość powietrza jest wysoka widać zielone, zadowolone oczka. Gdy powietrze jest zapylone lub zadymione głowa kieruje się do góry (jednocześnie zwiększając nawiew), a oczy są czerwone. I tutaj jest wszystko jasne.
Niepokojący jest natomiast stan pośredni, w którym oczka stają się żółtymi punktami i moi goście patrzyli się nerwowo, o co chodzi tej maszynie. Żółte oczka widać jednak rzadko, bo maszyna praktycznie natychmiast pozbywa się z powietrza zanieczyszczeń i wraca do wesołych, zielonych oczek.
No i tyle. Nie ma tutaj jakichś specjalnych komunikatów, nie ma żadnych cyferek, ostrzeżeń — są oczka, które kupią każdego.
To nie zabawka, to pracuje
W trybie automatycznym każde przejście z zielonych oczek na żółte czy czerwone jednocześnie odpala turbinę. O ile w trybie eko oczyszczacz jest bezgłośny, to już, gdy ten robo-kotek zaczyna się denerwować, staje się zdecydowanie słyszalny. No i tutaj sposób użytkowania zależy już tylko od Was — sam ustawiam z reguły na sztywno tryb eko zarówno w oczyszczaczu powietrza, jak i w nawilżaczu powietrza. Niech to pracuje w ciszy, nawet jeśli zanieczyszczenia będzie niwelować nieco dłużej. W trybie tym, niezależnie od poziomu zanieczyszczeń, głowa nie rusza się i nawiew jest stały. Można przy tym przekręcać głowę góra-dół, by uzyskać optymalny dla nas poziom pracy, w tym wymusić turbo. Wszystko ręcznie, bez udziału aplikacji.
Co warto przy tym podkreślić, nie jest to tylko jakieś pasywne dmuchanie udające oczyszczanie powietrza. Mova do roboty zaciągnęła 4-poziomowy system filtracji. Filtr wstępny zbiera duże drobiny, jak kurz czy sierść, filtr antyalergiczny rozkłada i neutralizuje alergeny, potem mamy filtr HEPA odcinający najdrobniejsze pyły, a całość kończy filtr z węglem aktywnym, pochłaniający szkodliwe gazy i zapachy.
Tak złożony filtr zapewnia skuteczność filtracji na poziomie 99,98% oraz blokowanie ponad 99,99% bakterii E. coli, S.aureus i C. albicans, choć producent zaznacza, że rzeczywista wydajność może różnić się w zależności od warunków użytkowania.
Niestety w chwili publikacji recenzji nie byłem w stanie znaleźć w polskich sklepach wymiennych filtrów do Mova Stellar X10, a te wymieniać trzeba co około 180 dni, by miały pełną skuteczność. Zakładam, że to tylko kwestia nowości na polskim rynku — dodam informację o cenie, gdy tylko filtry będą dostępne w polskich sklepach.
Funkcje smart. Jakie funkcje smart?
Funkcje oczyszcza zgromadzone w aplikacji rozczarowują. Możemy włączać i wyłączać oczka, ustawić timer z czasem pracy i wybrać jeden z 3 trybów ręcznych lub w pełni automatyczny. W chwili publikacji nie dało się w aplikacji otworzyć instrukcji obsługi, a jedynym z bajerów było resetowanie licznika filtra, przy czym aplikacja nie pokazuje, za ile dni należy wymienić filtr, a jedynie procentowe zużycie.
Pomarudzić można też na same wskazania jakości powietrza. Ot dobra, umiarkowana i zła, bez jakichkolwiek wartości liczbowych czy informacji, jaki rodzaj zanieczyszczeń został wykryty. Fajnie, że wszystko jest dobrze spolszczone, ale przy tak ubogiej liście funkcji wiele tego do spolszczenia nie było.
Podsumowanie
Podczas wyboru oczyszczacza powietrza łatwo wpaść w maksymalizm i potem stoi nam przy ścianie jakieś wielkie paskudztwo z wyglądem niczym z niskobudżetowego filmu Science-Fiction. Mova Stellar X10 to przeciwieństwo tego podejścia, oczyszczacz idealny do biura czy salonu... w ciasnym mieszkaniu w bloku. Z tymi oczkami i kompaktową obudową rozczuli absolutnie każdego wyglądem, a przy tym będzie ozdobą wnętrza, a nie niepasującym do niczego intruzem.
Banalna obsługa przez poruszanie głowicą i równie banalne ustawienia w aplikacji MOVAhome sprawiają, że o oczyszczaczu łatwo zapomnieć — po prostu robi swoje, nie przeszkadzając nam w codzienności. Chociaż cena startowa wynosiła 899 zł, Mova lubuje się w promocjach i na jej stronie za cacko zapłacimy zaledwie 449 zł lub 549 zł za większy wariant Mova Stellar X10 Plus. Ceny należą więc to wyjątkowo przystępnych.
Chociaż sam czuję pewien niedosyt funkcji aplikacji, dla znacznej części osób tak duża prostota obsługi może okazać się nie tyle wadą, ile zaletą. Moja ocena końcowa to 8/10, pod warunkiem jednak, że cena wymiennych filtrów nie przekroczy 100 - 120 zł (nie było ich jeszcze w sklepach w chwili publikacji).
-
wyjątkowo atrakcyjny design z "oczkami"
-
kompaktowe rozmiary, w sam raz do małych pomieszczeń
-
bezgłośna praca w trybie eko
-
4-warstwowy system filtracji
-
przystępna cena
-
wyjątkowo uboga aplikacja do zarządzania
-
brak precyzyjnych wskazań liczbowych zanieczyszczeń
-
ograniczona dostępność filtrów